Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
2011-09-28 o 06:03 w odpowiedzi na: Dwighta porywają kosmici a Ty musisz zacząć budowę teamu od centra #13297
kubakw
UczestnikJa bardzo cenię Boguta, ale ze względu na ogromną sympatię wybieram Marca Gasola. Dla mnie ten chłopak dochodzi właśnie do poziomu all star, a w ostatnich PO pokazał, że nie jest już wcale „tym słabszym z Gasolów”. Jest bardzo wszechstronny, dysponuje nawet sensownym półdystansem, co dość niezwykłe jak na centra. Musi się w wielu elementach poprawić, ale moim zdaniem ma do tego potencjał, a już w tej chwili jest jednym z najlepszych centrów w NBA. W perspektywie kilku lat nabierze więcej doświadczenia, rozwinie się jeszcze bardziej i mimo, że nigdy nie będzie tak efektowny jak Howard, to skutecznością swojej gry i przydatnością dla zespołu będzie mógł spokojnie konkurować z Bogutem.
kubakw
UczestnikBardzo ciekawe, ale trudne pytanie. Głównie z tego względu, że podczas rozważania konkretnego zawodnika z listy pojawia mi się zaraz milion opcji, kogo chciałbym widzieć w teamie razem z nim. Zakładam też, że wybrany zawodnik ma być jedyną megagwiazdą zespołu i twory typu Miami Heat nie wchodzą w grę. Jeżeli tak, to mój głos wędruje do Howarda, albo do Rose’a.
Dlaczego Howard? Tak jak ktoś już zauważył, mamy ostatnio wysyp obiecujących graczy obwodowych i wydaje się, że zawsze kogoś przyzwoitego się znajdzie. Za to takich podkoszowców jak DH12 nie ma. Ten facet sam ogarnie obie tablice. Pod względem zbiórek i obrony chyba nie ma sobie równych. W ataku może nie jest rewelacyjny, ale samą swoją obecnością pod atakowaną tablicą powoduje strach i konieczność uważnego pilnowania. Z resztą pokazuje w Orlando, że otoczony niezbyt rozgarniętymi kolegami wciąż daje radę utrzymywać Magic w czołówce wschodu. Gdyby otoczyć go kimś lepszym niż przepłaceni Nelson, Arenas i Turkoglou to automatycznie tworzy się paka na mistrza.
Dlaczego Rose? Pomimo tego, że jest dużo guardów, to takiego jak Derrick nie ma i pewnie długo nie będzie.Ten chłopak to dynamit i można powiedzieć, że sam ogarnia dwie pozycje. Z czasem będzie jeszcze lepszy, a już pokazał, że nie pęka w najważnieszym chwilach. Nadaje się jak nikt na prawdziwego lidera. Wystarczy mu dobrać solidnych podkoszowców, a na pozycjach 2 i 3 mogą grać zwykli shooterzy. Rose i tak potrzebuje tyle piłki, że inni zawodnicy nie muszą się specjalnie umieć z nią obchodzić. Byle potrafili trafić do kosza.
Wokół obu wymienionych panów możnaby zbudować ciekawe ekipy, ale to chyba Howard jest w moich oczach osobą, którą byłoby łatwiej sensownie obudować partnerami, żeby stworzyć mocną drużynę.
2011-09-25 o 18:28 w odpowiedzi na: Czy Miami Heat będzie w stanie zdobywać w przyszłości tytuły mistrzowskie? #13249kubakw
UczestnikTak jak ktoś już wyżej napisał. Oni mieli rzekomo cały poprzedni sezon spisać na straty i uczyć się grać ze sobą, a tymczasem byli bardzo blisko mistrzowskich pierścieni. Dzięki temu tamten sezon dał nam odpowiedź na kluczowe pytanie. Wade i James są jak najbardziej do pogodzenia i są w stanie współpracować dla dobra zespołu. Dokładając do tego kilku solidnych rolesów, weteranów i Bosha, który jednak koszykarzem jest nie byle jakim dostajemy pakę, która będzie trzęsła NBA przez kilka najbliższych lat. Są doświadczeni, ale nie wypaleni, wciąż głodni sukcesów. Zebrali frycowe od Mavs w finałach, ale mam ważenie, że drugi taki scenariusz się nie powtórzy. Pat Riley musi zadbać o to, żeby w zespole zostali 3 gwiazdorzy, Chalmers i może Joel Anthony, w miarę możliwości dorzucić do tego trochę solidnego podkoszowego mięsa oraz shooterów i mamy zespół kompletny. Tam są potrzebne relatywnie niewielkie poprawki, a w obliczu starzejących się Mavs, Lakers, Spurs i Celtics to Heat wyrosną na oczywistego faworyta i prędzej, czy później zostaną mistrzami i to możliwe, że nie raz.
2011-09-25 o 06:53 w odpowiedzi na: Kto wg was jest w tej chwili najlepszym rozgrywającym w lidze? #13228kubakw
UczestnikW tej ankiecie dużo zależy od tego, kto co najbardziej ceni u rozgrywającego, bo każdy z nich jest inny.
Rondo to dobry PG, ale moim zdaniem tylko klasie swoich partnerów zawdzięcza tak kosmiczne ilości asyst. Nie można przejść obojętnie obok jego gry defensywnej i atletyzmu, ale jego słaby rzut bardzo razi i rzutuje na jego ocenie, zwłaszcza w takim towarzystwie jak CP3, D-Will i Rose.
Rose to z kolei scorer. Dla niego zdobywanie punktów jest nadrzędnym celem. Oczywiście, dzięki swojej dynamice, szybkości i zwinności robi to znakomicie. W dodatku bierze na siebie ciężar w najważnieszych momentach. Jeżeli chodzi o asysty, to też potrafi ich rozdać około 10 w meczu, ale nie wydaje mi się, żeby to wynikało z jego wirtuozerii jeżeli chodzi o umiejętność dzielenia się piłką. Po prostu myślę, że duża ilość kontaktów Derricka z piłką podczas meczu i wysoka klasa jego partnerów w jakiś sposób przekładają się na ilość asyst w jego wykonaniu.
Paul to zupełnie inny typ zawodnika. Świetna wizja, dobre podanie, obrona(w tym przechwyty, w których jest naprawdę mocny). Może jakoś nie imponuje scoringiem, ale na pewno potrafi zdobywać sporo punktów. W ostatnim czasie jednak brakuje mi w nim tego ognia. Może to kontuzje, może to team z niezbyt mistrzowskimi aspiracjami, ale jestem pewien, że CP3 stać na więcej. Nawet mimo tego, wygrałby w moich oczach, gdyby nie to, że jest do wyboru jeszcze Deron Williams.
D-Will to rozgrywający, którego uwielbiam. Jego atletyzm pozwala mu niszczyć swoch rywali fizycznie, jest dobrym obrońcą, rozdaje wiele asyst(mimo braku kolegów z absolutnego topu), ale też potrafi pójść po punkty i ma bardzo dobry rzut w dystansu. Taki PG to dla zespołu skarb i postać wokół której wszystko się kręci. Tak jak napisał ktoś wyżej, D-Will to jedyna osoba z tej czwórki, która ma szansę wykręcać regularnie 20 ppg i 10 ast, a dla mnie to jest u PG najważniejsze.
2011-09-25 o 06:27 w odpowiedzi na: Czy Kevin Durant pokona Abdula Jabbara w kategorii All Time Leading Scorer #13227kubakw
UczestnikZ jednej strony ciężko przypuszczać, żeby Durant na przestrzeni najbliższych sezonów nie stał się jszcze lepszy, a z drugiej nie mam pojęcia, kiedy może się zacząć jego regres. W sumie nie jest on jakimś slasherem, żeby miało mu nagle zacząć dokuczać zdrowie. Tak jak napisałeś, dotychczas miał mało problemów z kontuzjami co jest związane z jego dość mało kontaktowym jak na warunki NBA stylem gry. Wydaje się też, że z czasem stanie się jeszcze bardziej wyrachowanym i zimnym killerem i będzie tych punktów trzaskał jeszcze więcej. Jeżeli sam KD będzie miał motywację i jeżeli nagle nie rozsypie mu się zdrowie to moim zdaniem powinien pograć jeszcze jakieś 13-14 sezonów. Hmm, decyzja jest bardzo trudna. Serce podpowiada, że Durant ma dużą szansę, ale logika podpowiada, że kiedyś zawodnikom było łatwiej bić takie rekordy i każe stanąć po stronie Jabbara. W każdym razie, wydaje mi się, że u schyłku kariery Durant będzie bardzo blisko rekordu i widząc go na wyciągnięcie ręki po prostu nie spocznie, zanim go nie pobije.
kubakw
UczestnikJa od samego początku patrząc z perspektywy Marcina nie widziałem opcji, żeby zagrał dla kadry. Ubezpieczenie w tym wypadku to kwestia pierwszorzędna i wcale nie mam do niego pretensji o to, że nie chce grać bez polisy, bo tak jak mówisz, jedna chwila, zupełny przypadek i jego wieloletnia praca może lec w gruzach. To zwykła ludzka odpowiedzialność i instynkt samozachowawczy. Już nawet nie w tym rzecz, kto ma za to zapłacić, albo co kto ma zapisane w warunkach ubezpieczenia. Problem tkwi w czymś innym. On narobił ludziom nadziei. Powiedział, że chce zagrać w kadrze na Eurobaskecie. Marcin nie wyraził się na tyle jasno, żeby nie można było jego słów wyjąć z kontekstu, media zrobiły swoje i ludzie wyszli z przekonania, że Gortat na pewno wystąpi i zamieszanie z ubezpieczeniem udało się rozwiązać. Kupili bilety, zorganizowali wyjazdy na Litwę, żeby zobaczyć kadrę z jej największą gwiazdą. Teraz, kiedy Gortat mówi, że jest już za późno i ubezpieczenia nie uda się już załatwić ludzie czują się oszukani. I ja ich też rozumiem zwyczajnie po ludzku choć sam nie byłem tą nowiną specjalnie zaskoczony i rozczarowany. Już lepiej by było, żeby Marcin nie mówił nic i w spokoju próbował z agentami znaleźć ubezpieczyciela. On chciał być szczery i podzielić się swoimi zamiarami z mediami.
A z tym psuciem sobie marki to trochę pojechałem w kierunku słabości naszej kadry. Może nie do końca zgadzam się z teorią, że Marcin nie zagra, bo będzie się wstydził blowoutów jakie prawdopodobnie czekają nasza kadrę na Eurobaskecie, ale to też może slużyć za częściowe wyjaśnienie zaistniałej sytuacji choć sam bym się pod tym nie podpisał. To trochę wynika też z tej wypowiedzi umniejszającej randze Eurobasketowi.
http://www.sport.pl/koszykowka/1,65040,10105550,Koszykowka__Marcin_Gortat_na_terenie_zalewowym.html tutaj są ciekawe doniesienia na temat ubezpieczenia Gortata i innych europejskich graczy z NBA. O ile nie dziwi to, że MG wrzucono do niższej grupy, niż np. Gasola i Dirka, ale zastanawia mocno fakt, co w grupie z Hiszpanem i Niemcem robi Andrea Bargnani.
kubakw
UczestnikA jednak nie zagra. I to po tym, jak zwoływał konferencję prasową specjalnie po to, żeby powiedzieć kibicom, że wszystko się udało i on będzie na tym turnieju. Trochę mi się to wydaje nieuczciwe. Oczywiście rozumiem, że może nie chcieć grać w słabej kadrze, że może być problem z zapłaceniem tego ubezpieczenia, ale straciłem do niego trochę szacunku po tym jak obszedł się z kibicami, którzy naprawdę liczyli na to, że zobaczą go w kadrze. Jakoś wielu innym drużynom narodowym udało się ściągnąć swoje gwiazdy, a MG chyba poczuł się większy od nich i nie zamierza psuć sobie dobrej marki występami w biało-czerwonych barwach. Smutne to.
kubakw
UczestnikOni mają bardzo perspektywiczny skład. Jeżeli jeszcze dojdzie do zapowiadanego powrotu Greena, który dużo lepiej odnajdował się w OKC niż w C’s, to będą mieli przyszłość w swoich rękach. Mają dość zbalansowany roster, ostatnio dostali trochę mięsa pod kosz. Westbrick się z czasem uspokoi, Durant będzie jeszcze lepszy tak samo jak Harden. Są jeszcze Ibaka i Aldrich. Jest strzelec Cook, defensor Sefolosha. Od kilku sezonów dokonują postępu, a w porzednim pokazali, że są bardzo blisko walki ze ścisłym topem tej ligi. Razem z m.in. Heat, Bulls i Grizzlies powinni stanowić czołówkę w niedalekiej przyszłości(o ile już w niej nie są).
kubakw
UczestnikNo nieźle. Może to pociągnie za sobą większą falę gwiazd, bo do tej pory żadni giganci raczej z europejskimi klubami nie podpisywali umów.
kubakw
UczestnikJa tego nie widzę. Żądania władz ligi są wzięte z kosmosu i nierealne do spełnienia w tej chwili. Zawodnicy pewnie też mogliby trochę zejść ze swoich mega pensji, ale porozumienie wydaje się być baaardzo daleko.
kubakw
UczestnikNo w tej chwili piłeczka na pewno jest po jego stronie. A co z propozycją hard capu o którym kiedyś była mowa? Ustąpił, czy dalej chce to wprowadzić? To chyba byłaby najtrudniejsza koncepcja do zrealizowania dla tych zespołów, które przynoszą największe straty. Jeżeli by z tego zrezygnowali to rozmowa toczy się właściwie o zmniejszenie MLE, minimalne kontrakty i maksymalne umowy. W takim wypadku byłbym nawet skłonny uwierzyć w możliwość porozumienia.
kubakw
UczestnikCzas płynie, a porozumienia jak nie było, tak nie ma. W tej chwili z tego co mówią zawodnicy i Stern nie wynika w zasadzie nic konstruktywnego. Mi się wydaje, że sprawy nie posuwają się do przodu. Podobno na rozmowach pojawia się coraz więcej zawodników, żeby władze ligi przekonały się o ich punkcie widzenia od większej ilości zainteresowanych osób. Oni w wywiadach mówią, że dla nich najważniejsze to grać i żeby nie było lockoutu, ale Stern nic sobie z tego chyba nie robi i kontunuuje swoją twardą politykę. Fisher twierdzi, że zawodnicy nie przedstawili dziś żadnej konkretnej propozycji, bo zajmowali się przekonywaniem władz ligi do swoich racji. Mi to pachnie po prostu tym, że nie ma sensu negocjować skoro oferty są tak dalekie od siebie i szuka się na siłę jakiejś metody, aby którąś ze stron zmiękczyć. Stern stwierdził nawet w wywiadzie, że będą negocjować ile będzie trzeba, aż do osiągnięcia satysfakcjonującego porozumienia(ton wypowiedzi był taki, że możemy negocjować i do Bożego Narodzenia). Strony mają się spotykać jeszcze we wtorek, środę i czwartek(dzień rzekomego deadline’u).
Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś przemyślenia, czy wiadomości to chętnie bym poczytał.
kubakw
UczestnikJuż miałem chęć wywalić go za okno, albo przynajmniej odesłać Asusowi z powrotem, ale nie do końca dla samych gier go kupiłem, a poza tym mam nadzieję, że powoli te problemy będą rozwiązywane.
kubakw
UczestnikCzytając wypowiedź Xarro o problemach z Wiedźminem naszła mnie taka refleksja. Mam taką ciekawostkę na ten temat. Otóż przez kilka, czy kilkanaście dni od premiery, nikt z nowym układem graficznym nvidia optimus nie mógł go uruchomić. Po prostu karta graficzna nie chciała współpracować. Gracze zawalili nvidię mailami i szybciutko pojawił się sterownik, który w końcu pozwolił w to grać.
Ja kupiłem ostatnio laptopa z takim systemem graficznym(jeszcze przed tym zamieszaniem z Wiedźminem). Chodzi o to, że są 2 karty graficzne(zintegrowana intela i rakieta geforce) które przełączają się między sobą dla zmniejszenia poboru energii i wydłużenia pracy na baterii. Jak pracujesz np. w wordzie, albo przeglądasz forum to działa ta mało energochłonna zintegrowana, a jak włączasz gry to przełącza na tę mocniejszą. Na papierze pomysł wygląda rewelacyjnie. W dodatku komputerek performance na papierze ma taki, że każda gra obecnie musi chodzić jak masło. Prawda jest taka, że tak nie jest:) Gry chodzą jak im się podoba. Pierdołowaty FM2011 nie chce się uruchamiać, a NBA, czy NFS Shift, które trochę od grafiki wymagają działają bez gadania na max detalach. Może to moje opowiadanie jest trochę od czapy, ale potrzebowałem wylać gdzieś moje żale w oczekiwaniu na kolejne sterowniki, które mają pomagać obsłużyć kolejne tytuły. Wkurza mnie, że taka firma jak Nvidia puściła na rynek coś, na czym nie chcą działać tak popularne gry jak GTA IV, Wiedźmin, czy kilka innych. Gdybyście akurat stawali przed wyborem laptopa to omijajcie taką grafikę szerokim łukiem, przynajmniej na razie.
kubakw
UczestnikEllis nie pasuje do obecnego Chicago. Ekipa tak skoncentrowana na defensywie i tak dobra w tym względzie po prostu nie jest dobrym miejscem dla takiego defensywnego zera jakim jest niewątpliwie Monta. Może i dałby wiele w ofensywie, ale wymaga tak dużo piłki, że pozbawiłby jej w jakimś stopniu Derricka i mocno ogarniczył jego poczynania. To nie koniecznie wygląda sensownie. Poza tym, aby go pozyskać trzeba oddać kogoś istotnego dla Bulls. Czy byłby to Noah, Boozer czy Deng to już nie ma wielkego znaczenia. Chodzi o to, że trade Ellisa zapełniający w Chicago dziurę na pozycji numer 2 stworzy nową dziurę na pozycji, która obecnie jest dobrze obsadzona. Wygląda więc na to, że obiektywne argumenty przemawiają przeciwko temu tradowi. Bulls nie muszą szukać gwiazdora na tę pozycję. Do progresu wystarczy im solidny defensor, który nie wymaga wiele piłki oraz dalsze spokojne dojrzewanie tej drużyny.
-
AutorWpisy
