Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
kubakw
UczestnikOni mogą nie mieć wybitnego potencjału fizycznego, ale mają inteligencję, doświadczenie i Popovicha. Ja to widzę tak, że teraz San Antonio się zabawia, bo wiedzą, że z pierwszego miejsca na zachodzie nikt ich nie zdejmie. Zbudowali wielką pewność siebie i tak dobrze się nawzajem znają, że głupie wpadki im się praktycznie nie zdarzają( bo chyba nie można nazwać wczorajszej porażki w Los Angeles wpadką). Duncan fizycznie się oszczędza w RS, a na PO wszyscy powinni być w 100% gotowi na maksymalną walkę. Spurs potrafią znakomicie kontrolować wydarzenia na boisku i regulować tempo gry tak jak im odpowiada. Może indywidualnie są gorsi, niż ich rywale, ale jako zespół prezentują się w tym sezonie rewelacyjnie. W PO to zespół będzie się liczył i będę mega zdziwiony jeżeli nie uda im się trafić do finału konferencji.
kubakw
UczestnikPrzed końcem sezonu może rzeczywiście Spoelstra nie odejdzie. Jednak jeżeli nie dojdą do finału NBA to myślę, że jego praca zostanie oceniona negatywnie i organizacja uzna jego wyniki za niewystarczające. Trzeba poczekać do PO.
Celtics i Bulls może są rzeczywiście mocniejsi, ale w PO będą jeszcze lepsi. Faktycznie Knicks i Magic są zespołami, które jak zagrają dobry mecz to mogą spokojnie ograć Heat. W momencie kiedy jest tyle zespołów potencjalnie mocniejszych od Miami, ciężko oczekiwać wygrania PO na wschodzie przez tą drużynę. Nie przekreślam ich szans, ale jeżeli nie zmienią swojej gry to nie wróżę im rewelacji.
kubakw
UczestnikWczoraj żadna drużyna NBA, moim zdaniem, nie dałaby rady Spurs. Zagrali zbyt skutecznie w Q1, a potem po prostu kontrolowali grę, co umieją robić doskonale. Jednak jeszcze przez wczorajszym spotkaniem zaczęły się w mojej głowie rodzić myśli podobne do twoich kuba8720. Kwestia D Bosha ciągnie się za tą drużyną już od początku sezonu. Przyszły trudniejsze mecze i facet nie daje rady, co odbija się na reszcie zespołu. Stevie Wonder zauważyłby, że Bosh wyraźnie odstaje. Może i Heat mają super defensywę zespołową, ale to, co trzeba zrobić indywidualnie, Chris pieprzy. Nie robi box outów i marnie zbiera, przez co daje szanse na punktowe ponowienia, nie blokuje, boi się sfaulować. Jestem pewien, że ma większy potencjał niż to, co obecnie pokazuje. Na drużynę to na pewno dobrze nie wpływa, tym bardziej, że Bosh ofensywnie też często zawodzi. Jeżeli chodzi o ofensywę Heat, to był już taki moment, że wyglądała naprawdę dobrze. Punkty rozkładały się bardziej równomiernie. Więcej dorzucali Miller, House, Jones, czy Ilgauskas, akcje były płynniejsze, a piłka całkiem dobrze krążyła. Teraz Miami wróciło do systemu, gdzie gra James i Wade, coś tam dorzuci Bosh, a każdy zawodnik z pozostałych jak dostanie piłkę zaczyna się przyglądać i szukać LeBrona, bo ten przecież musi rozgrywać. Wydawało się już, że Erik Spoelstra jakoś ten team ogarnął, ale chyba znowu wracamy do stanu, gdzie coach nad graczami nie panuje. Heat mają teraz trudny terminarz. Zobaczymy jak sobie poradzą. Poniżej 3 miejca w konferencji raczej nie spadną, ale jeżeli będą wciąż grali w ten sposób, Spoelstra może nie wytrzymać do końca sezonu, a wtedy do akcji wkroczy Pat Riley jak wiele osób tego oczekiwało od początku.
kubakw
UczestnikKuester na pewno ideałem nie jest, ale jest coachem w zawodowej lidze. Moim zdaniem ma prawo oczekiwać profesjonalizmu od zawodników. Tym bardziej, że to nie on dogadywał się w sprawach trade’ów Ripa i Prince’a, tylko GM Detroit. Pewnie faktycznie nie pomógł wytransferować Ripa nie stawiając zbytnio na niego, ale czy to oznacza, że cała drużyna ma się na niego rzucić i przejąć władzę? Nie chce mi się wierzyć, że taka atmosfera stworzyła się w Pistons w ciągu 5 minut. To musi się ciągnąć od dłuższego czasu, a to w moich oczach oznacza, że drużyna nie wykonuje poleceń trenera od dawna( czyli nie ponosi on do końca winy za złą grę). Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Kuester stał się kozłem ofiarnym zawodników mających swoje plany. Drużyna grała od początku słabo, a teraz doszły do tego trejdowe zachcianki graczy. Czy Melo odmówił gry, bo przez pół roku Denver go nie wymienil? Albo, czy D-Will powiedział, że nie zagra dla Nets? Nie wiem, może coach dał zawodnikom wejść sobie na głowę, ale to co wyprawiają to dla mnie skandal. Dobrze wiedzą na czym polega NBA i nie są tam od wczoraj żeby robić taki cyrk.
kubakw
UczestnikNo ostatni dzień przed trade deadline kosmiczny. Myślałem, że widziałem w tej lidze już sporo rzeczy, ale takiego szaleństwa jeszcze nie.
Bostonu trochę nie rozumiem ze względu na pozbycie się PG z ławki. Samym Delonte Westem będzie im ciężko ciągnąć. Skoro twierdzicie, że wraca Sheed Wallace to oddanie Perkinsa jak najbardziej prawidłowe(w perspektywie jego wygasającej umowy). Dla OKC to może oznaczać skok jakościowy. 2 doświadczonych graczy pozyskanych za niezbyt wysoką cenę. Naprawdę mogą zamieszać na zachodzie jeszcze mocniej, niż do tej pory.
Portland mnie zaskoczyło pozyskaniem G. Wallace’a. To może być dla nich super trade, bo wiele też za niego nie dali, a koleś jaki ma potencjał to wszyscy wiedzą. W perspektywie wracającego Roya i Aldridge’a grającego sezon na All-Star level też tworzy się ciekawy team.
Shane Battier przychodzi do Grizzlies. Dla mnie to dobra wiadomość. Thabeet nie spełniał oczekiwań i nie był jakimś istotnym ogniwem w rotacji. Shane to fajny zawodnik i uważam, że się wpasuje w ten team. Szkoda, że podobno Memphis nie zdążyło oddałać za bezcen Majoneza. Dla chemii w zespole to na pewno byłby pozytywny ruch.
Trade Phoenix bardzo mi się spodobał. Brooks za Dragica i pick. Niezły deal w perspektywie starzejącego się Nasha. Może po przebudowie to Brooks przejmie zespół jako pierwsza jedynka, co nie wygląda źle.
Wygląda na to, że po tym deadline wiele zespołów będzie wyglądać wyraźnie inaczej. Ciężko mi będzie przywyknąć do D-Willa w koszulce Nets, Wallace’a w Portland, czy Perkinsa w OKC. Ale cóż, zobaczymy komu to wyjdzie na dobre.
kubakw
UczestnikPowiem szczerze, liczyłem na to, że Melo zostanie do końca sezonu w Denver, a dopiero potem podpisze z NYK. Szkoda mi Feltona, Chandlera i Gallinariego, bo moim zdaniem do spółki ze Statem i Fieldsem tworzyli ten nowy Nowy Jork. Teraz nie wiem, co się z tą drużyną stanie. Niby dostali Billupsa, Melo i 3 role playerów(ew. 2 spadające niskie kontrakty), ale moim zdaniem Knicks mogą być teraz słabsi, niż byli. Trochę straciłem sympatię do tej drużyny w tym momencie.
kubakw
UczestnikNie ukrywam, że rozstrzygnięcie tegorocznego konkursu to dla mnie niespodzianka. O ile występy Duranta, Gibsona i Wrighta mnie nie zaskakują, to postawa Jonesa na duży plus. Zyskałem nawet odrobinę sympatii do Pierce’a, bo moim zdaniem pokazał, że ma jaja i kompletnie na przekór publiczności rzucał bardzo dobrze(np. buzzer beater na awans do finału) i pokazał, jak sobie z czymś takim radzić. Mimo wszystko byłem pewien, że Ray Ray wygra w czym utwierdziły mnie eliminacje. Nie wiem, co spowodowało, że nie dojechał do 20 w finale. Może presja, może on się lepiej znajduje w warunkach meczowych, ale mnie trochę zawiódł. To miał być jego konkurs, w sezonie kiedy pobił rekord Millera. Tymczasem Jones podszedł wyluzowany, rzucił 20 i zabrał trofeum dla siebie.
kubakw
UczestnikAutentycznie szkoda DeRozana, bo mimo, że za nim szczególnie nie przepadam, to pokazał 2 bardzo dobre dunki(może nawet lepsze niż Griffin). Przez to, że McGee odpalił 2 takie mega kozackie wsady w eliminacjach nie było szans, żeby DeMar przeszedł. McGee nie mogli wyeliminować, bo był za dobry, a Grifiin i tak musiał być w finale. Tak na marginesie, to jestem fanem dunków z FT Line i wsad Ibaki bardzo mi się podobał, ale potem te zabawy z maskotką już mniej(chociaż show był). W finale Blake zrobił jeden dobry wsad, a potem zaczarował publiczność wsadem nad samochodem, gdzie piłka była rzucana z szyberdachu. Kibice to kupili, bo Slam Dunk Contest to musi być show. McGee nie miał już takich fajnych pomysłów na finał, aczkolwiek poniżej dobrego poziomu nie zszedł.
Ogólnie bardzo ciekawy konkurs, sporo kreatywności, dobrych dunków. Może nie zaliczy się do najlepszych w historii, ale poziom w porównaniu do ostatnich lat poszybował w górę. Cieszy mnie to, że nie forsowali na siłę niskich graczy, bo szczerze mówiąc już miałem dosyć Robinsona, który robił zaledwie niezłe wsady, ale był doceniany za to, że jest niski i ma super hang time. To jest sport i wzrost gra tutaj rolę, szczególnie, że McGee i Griffin pokazali coś o czym taki np. Nate mógłby pomarzyć.
kubakw
UczestnikByłem na Rogers Arena w Vancouver i powiem wam, że to fantastyczny, nowoczesny obiekt. Problem w tym, że nie byłby z czasem regularnie zapełniany, a w Seattle hala na 17 tys. ludzi prawdopodobnie zawsze byłaby pełna. Swoją drogą to niezły paradoks, że 3 razy większe Vancouver nie ma wystaczającego zapotrzebowania na NBA, a takie Seattle, które leży dość blisko, ma dużo większe.
A Sterna nie rozumiem. Wydaje mi się, że NBA w Vancouver(z całą moją sympatią do tego miasta) to niezbyt piorunujący pomysł marketingowy.
kubakw
UczestnikVancouver to fantastyczne miasto, tyle, że chyba nie dla koszykówki. Tam wszyscy żyją hokejem i swoimi Canucks, którzy w tym sezonie idą na najlepszy rekord w NHL. Grizzlies 10 lat temu chyba nie na darmo stamtąd zabrali(chociaż szczerze mówiąc nie znam powodów tamtej przeprowadzki). Lepsze chyba byłoby w tym regionie Seattle choć uwielbiam Vancouver jako miasto.
kubakw
UczestnikOd Bożego Narodzenia tylko Lakers i Spurs byli w stanie osiągnąć lepszy rekord niż Grizzlies. Wygląda na to, że coach Hollins w końcu ustawił stałą rotację, rola O.J. Mayo została zredukowana, a w końcu dostał 10 meczowe zawieszenie za jakiś doping. To spowodowało, że zespół oddaje mniej bezsensownych rzutów i lepiej dzieli się piłką. Zach Randolph gra znakomity sezon i notuje średnio ok.20 ppg i 13 reb. Wbrew pozorom Rudy Gay wcale nie jest wybijającą się gwiazdą. Gra z dużym pożytkiem dla zespołu i kończy najtrudniejsze akcje. Mike Conley to wielkie pozytywne zaskoczenie. Po przeciętnym początku sezonu, teraz rzadko zdarza mu się zejść poniżej 20 ppg. Ciekawie i równomiernie rozdaje piłki. Marc Gasol na swoim dobrym poziomie, chociaż na pewno stać go na więcej. Sam Young, Tony Allen i Darrell Arthur mieli zwykłymi role playerami, a tymczasem Young został starterem i bardzo dobrze sobie radzi, a Allen i Arthur dają ogromnego powera z ławki. Niedawno do drużyny dołączył Jason Williams i wydaje mi się, że z czasem dostanie więcej minut i będzie wartościowym zmiennikiem dla Conleya. Jeżeli Memphis utrzymają swoje aktualne granie to moim zdaniem awansują do play-off kosztem Portland, a jak dobrze pójdzie to mogą się pokusić o walkę z Jazz i Nuggets.
Ciemne chmury zebrały się w Memphis nad O.J. Mayo i wydawać by się mogło, że Grizz będą szukali możliwości wymienienia go przed trade deadline. Nie widzę dla niego miejsca w zespole, który uformował się w tym sezonie.
kubakw
UczestnikObsada faktycznie elitarna. Nie ma w zasadzie do kogo się przyczepić. Poziom powinien być najwyższy z możliwych, ale i tak moim zdaniem wygra Ray Ray:D
kubakw
UczestnikWszyscy koszykarze Heat(oczywiście poza centrami) grają bardzo dobry zespołowy defense. Za to Bosh wyraźnie odstaje od samego początku i widać jak momentami odpuszcza, boi się kontaktu, czy złapania faulu. Irytuje mnie strasznie jego obrona jak olglądam ekipę z Miami. W ofensywie działają ciekawie. Wszyscy się zastanawiali, jak LBJ i Flash podzielą się piłką, a wcale nie ma z tym kłopotów. Obrona koncentruje się na gwiazdach co daje dużo miejsca na łatwe rzuty za 3 House’a, Jonesa i Millera( który jeszcze znakomicie zbiera). Może Chalmers, Arroyo, czy podkoszowcy to nie jakaś rewelacja, ale dobre średniaki do rotacji mocnego zespołu. Widać co prawda, że to wszystko jeszcze nie działa optymalnie, ale mimo tego Erik Spoelstra zdobył mój szacunek tym, jak dotychczas sobie radzi z prowadzeniem tego teamu.
Poza tym tak jak mówicie, jak wróci Haslem to da dużo dobrego pod koszem i Heat będą jeszcze mocniejsi.
kubakw
Uczestnikbędzie dobrze;p
kubakw
UczestnikZobaczcie, jak w dużej mierze dzięki niemu inaczej dzieje się w Arizonie. Z drużyny, której za nic nie widziałem w walce o PO zrobił się porządny team. Gentry w miarę ustabilizował rotację, zawodnicy z wymiany się dotarli. Marcin dorzucił defense, zbióki i punkty spod kosza, co pozwoliło otworzyć trochę dystans tak bardzo dla PHX istotny i jakoś to idzie. W tym momencie to tylko kwestia czasu, kiedy wejdą na dodatni bilans. Na ich nieszczęście Grizzlies też są teraz w niezłym gazie. Walka o 8 seed zapowiada się pasjonująco.
-
AutorWpisy
