Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
kubakw
UczestnikNo i zawodnicy nie zamierzają podpisywać tej umowy, po podobno jej pozostałe elementy, które zaproponowano są dla zawodników bardziej nie do zaakceptowania, niż sam podział BRI. Chcą się jednak dogadać ze Sternem, bo widzą, że odwołanie sezonu jest już blisko i chcą zaproponować negocjacje nad kluczowymi szczegółami zaproponowanej przez NBA umowy i możliwe, że zaakceptują 51% BRI( z czego 1% to podobno jakiś fundusz dla emerytowanych zawodników). Może to objaw tego, że w końcu zmiękną. Chyba w końcu zobaczyli do czego obecna sytuacja prowadzi, a większość z zawodników chciałaby już grać. Pozostaje tylko nadzieja, że Stern trochę się ugnie i zgodzi się na negocjacje swojej propozycji.
kubakw
UczestnikMoim zdaniem propozycja jest fair. Jeżeli jej nie przyjmą to będą kompletnymi debilami i sezon na pewno już się wtedy nie odbędzie. Wyraźnie widać, kto tu ma przewagę i dyktuje warunki. Problem jednak w tym, że gracze zachowują się jak małe dzieci i oczekują, że wszystko co sobie wymyślili będzie na ich warunkach w nowej umowie. Stern moim zdaniem prawidłowo teraz postąpił. Nikt już nie ma ani czasu, ani ochoty śledzić tego żałosnego spektaklu, który do niczego nie prowadzi. Wóz, albo przewóz. Gracze muszą teraz pokazać, że im zależy na tym sezonie.
kubakw
UczestnikNo właśnie. To się wydaje zupełnie oczywiste. Te 2% to było chyba coś koło 80 mln dolarów na sezon. W perspektywie 7 sezonów to będzie 560 mln. Nawet zakładając, że zespoły wydają średnio 50 mln na płace rocznie, to przy 30 zespołach wychodzi 1,5 miliarda strat w pensjach za cały sezon. Gdzie więc w postępowaniu graczy logika?
kubakw
UczestnikLockout – where amazing happens. Czyli jak można przejść z euforii i 95% „deal done” do rozpaczy spowodowanej coraz bardziej prawdopodobnym odwołaniem sezonu.
Jordan:) Zapomniał wół jak cielęciem był. Jako były zawodnik chyba najlepiej powinien rozumieć racje graczy, ale on woli się skupiać na oszczędzaniu. Kiedy właściciele zrozumieją, że NBA nie stanie się nagle miejscem do pomnażania swoich majątków? Jak chcą zarabiać to niech otworzą budkę z taco. Powinno im chodzić o to, żeby nie wydawać ponad miarę, jeżeli tego nie chcą. Zawodnicy też przeginają. Mają na stole najkorzystniejszy labor contract w amerykańskim sporcie, ale wolą wykłócać się o 2%(warte kilkadziesiąt milionów dolarów) i są gotowi zaryzykować cały sezon oraz utratę całorocznych zarobków(czyli kilkakrotnie więcej, niż mogą wywalczyć tymi 2%). Trochę to mało logiczne podejście. Dlatego myślę, że sami się nie dogadają. Musi wejść sąd i przyznać komuś rację. Tylko wtedy ktoś ustąpi.
kubakw
UczestnikDopóki nie będzie decyzji sądu to nic tam się nie ruszy. Te rozpady będą i tak tylko formalne, bo od jakiegoś czasu coraz bardziej widać, że Unia nie mówi jednym głosem. Ja się wcale nie dziwię, że są już gracze znudzeni tym wszystkim i gotowi na ustępstwa, bo mam wrażenie, że tak heroiczna i długotrwała walka nie jest warta tych 2-3%. Niech zawodnicy już się zgodzą na te 50-50, bo w tym momencie tylko dorabiają filozofię do swojego kretyńskiego postępowania. Gołym okiem widać, że właściciele już dalej nie ustąpią i są gotowi poświęcić cały sezon. Jeżeli przedstawiciele graczy będą dalej tak uparcie trwać przy swoim, to sezonu możemy nie zobaczyć wcale.
kubakw
UczestnikJa też oczywiście liczę na koniec lockoutu, ale też pamiętam ile było już kluczowych dni, ile razy było już blisko i ile razy był ostatni dzwonek, żeby się porozumieć. Dlatego jeszcze poczekam z otwieraniem szampana. Chociaż z drugiej strony np. Sterna, czy Davida Aldridge’a dawno nie widziałem w tak dobrym humorze.
A skończyło się jak zwykle. Wystarczy powiedzieć BRI, a rozmowy już się rozpadają.
kubakw
UczestnikNo i kolejny kwiatek. Jared Dudley wymieniony na Jordana Hilla. Jedyny przyzwoity SF(starego Hilla wywalili już dawno) wywalony z zespołu, a w zamian dostaję gówno wartego Hilla, który w dodatku sprawia, że beznadziejny Childress wchodzi do S5, a całkiem dobry Channing Frye leci głęboko na ławkę
Jak tu grać jak w moment z aktualnych składów robi się fantasy draft.kubakw
UczestnikA mnie strasznie irytują dwie rzeczy. Jedna mniejsza i jeszcze jakoś do przełknięcia, a mianowicie zachowanie zawodników pod koniec shot clocka. Bardzo często oddaję im piłkę na jakieś 3-4s do końca, bo są lepiej ustawieni i będzie im łatwiej oddać rzut, a oni jakby na złość nawet nie mają zamiaru rzucać i na chama oddają mi piłkę. Zostaje mi 1-2s na rzut, który w większości przypadków jest nieprzygotowany i niecelny. Druga to te cholerne wymiany. Nie wiem po co było ruszać stary system trade’ów. W 2k11 dochodziły do skutku w zasadzie tylko wymiany sensowne i wyglądające na przemyślane. W nowej wersji zanim dojdzie się do trade deadline to już można nie poznać swojego zespołu. Drużyny wymieniają dla samego wymieniania. U mnie na przykład Kings pozbyli się Evansa, Pacers Grangera, Spurs wymienili Duncana na Arenasa i Andersona. Czytałem gdzieś na forum, że u kogoś Lakers pozbyli się Bryanta, Bulls Rose’a, a GSW co chwila oddają Curry’ego i Ellisa. Mój brat grając w Bobcats kiedy wchodził do S5 dostał plakat na którym była starting 5 zespołu, z której po 3 tygodniach został tylko on. U mnie Phoenix pozbyło się Gortata za jakiegoś byle borowika. Tak się wkurzyłem, że wczytałem save sprzed kilku dni, żeby do tej wymiany nie doszło. Powstają sytuacje kompletnie absurdalne. Zespoły wymieniają chętnie przez cały czas, a potem okazuje się, że w jednym jest po 5 PG i SG, a w innym jest zapchany frontcourt. Ja wolałem 100 razy stary system i mam nadzieję, że patch to naprawi.
kubakw
UczestnikTakie coś zdarzyło się chyba nie tak dawno w NFL. W USA prawo o zapobieganiu monopolom jest bardzo silne. W tej sytuacji prawo może stwierdzić, że NBA wykorzystuje nadmiernie swoją dominującą pozycję na rynku i stanąć po stronie graczy. Z jednej strony dobrze, żeby się tak stało, bo koszykówka szybko wróci wtedy do hal. Z drugiej strony nie jestem pewien na ile takie orzeczenie będzie zgodne z prawdą. Wydaje się, że to nie tylko liga, ale też zawodnicy nie bardzo dążą do porozumienia. Chyba, że według prawa to pracodawca ponosi większą odpowiedzialność za lockout i to on zostanie zmuszony do ustępstw.
kubakw
UczestnikDo tej pory próbowałem zrozumieć i byłem cierpliwy. Teraz to mnie wpienili na ostro. Po co tam w ogóle siedzieć 30h w ciągu 3 dni? Żeby wyjść praktycznie z niczym i powiedzieć kolejny raz: we were not able to make progress? Znowu będą się cieszyć i szczycić tym, że się spotkali i pogadali, a że po raz kolejny gówno z tego wyszło to ich nie interesuje. Logiczne chyba, że skoro jedni i drudzy chcą postawić na swoim i rozbieżności są dość znaczące, to trzeba chociaż zacząć się zbliżać, żeby było co negocjować. A co oni robili przez te 30h? Niech się teraz tłumaczą, bo o ile jestem w stanie zrozumieć złożoność i komplikację tej sytuacji, to za cholerę nie pojmuję, dlaczego traci się czas i nerwy na gadanie bez celu.
kubakw
UczestnikPostęp w BRI jest, bo moim zdaniem zawodnicy wiedzą, że jeżeli sezon się nie odbędzie wcale, to oni mogą stracić więcej, niż przez te, załóżmy, 6 lat obowiązywania nowego CBA ze względu na te 3% o które się biją. Dodatkowo wcale nie jest powiedziane, że w przypadku odwołania sezonu oni rzeczywiście by dostali te 53%.
Co tu więcej można powiedzieć? Pozytywne jest to, że mimo innych planów, strony cały czas się spotykają i spędzają na rozmowach długie godziny. W sprawie luxury tax gdzieś czytałem kilka dni temu, że jest pomysł, żeby za każdego dolara płacić 1,75 w ramach pierwszych 5 mln przekroczenia capu, a potem dodawać po 0,50 za wejście w każdą kolejną strefę 5 mln. Pomysł może i ciekawy i na pewno spowoduje zmniejszenie wydatków wielu zespołów, ale nie jestem też do końca przekonany, czy nie zadziała w drugą stronę i nie wpędzi w straty organizacji typu Lakers, C’s, czy Knicks. Chcąc utrzymać skład i walczyć między sobą o mistrza mogą zacząć wydawać wszystko co zarabiają i same zaczną tracić pieniądze, a tego raczej wszyscy woleliby uniknąć.
kubakw
UczestnikTyrion wrote:kubakw wrote:Owszem jest dużo racji w tym, że chore kontrakty, np. Rasharda, są wynikiem nieodpowiedzialnej polityki właścicieli klubów, ale też prawdą jest, że gracz weźmie tak dużo, jak się da.A Ty jakbyś dostał propozycję 20 baniek to rozumiem,że powiedział byś takiemu ownerowi- nie nie Stefan to za dużo jest-10 mi spokojnie wystarczy?Bo ja bym brał „tyle ile się da” bez żadnego wahania
No właśnie o to mi chodzi, że zawodnik z własnej woli w normalnym przypadku nie odbierze sobie sam kasy i nawet chyba ciężko to nazwać chciwością. Dlatego konieczne jest ograniczenie możliwości dawania pewnym graczom takich umów. Tylko, że to jest też potężny problem, bo samymi regulacjami prawno-ekonomicznymi nie sprawisz, żeby nagle gracze, którzy na to nie zasługują dostawali mniej, a prawdziwi gwiazdorzy nie ucierpieli. To jest kamyczek do ogródka właścicieli. Sami dają takie umowy, zapychają sobie salary, a potem płaczą, że za dużo wydają na pensje i tracą pieniądze. Może gdyby zawodnicy zeszli do proponowanego podziału 50-50, a salary cap nabrał trochę twardszego charakteru(w związku z luxury tax) to właściciele zaczęliby uważniej oglądać wydawane miliony.
kubakw
UczestnikTo wszystko jest tak skomplikowane, bo chodzi o miliony, albo nawet miliardy dolarów, setki zawodników, tysiące pracowników i setki milionów kibiców na całym świecie oraz znaczenie, jakie każda kolejna umowa CBA niesie ze sobą na przyszłość. Z resztą nawet jeżeli mówicie, że w USA basket nie przebija popularnością footballu, czy baseballu to jednak nadal sport numer 3 w kraju liczącym ponad 300 milionów mieszkańców. W dodatku myślę, że poza granicami USA koszykówka przebija wielokrotnie popularnością oba wymienione sporty narodowe Amerykanów. W sprawie lockoutu to sam jestem cholernie zły, że nie ma wciąż nowego CBA, ale przynajmniej próbuję spojrzeć na to trochę szerzej niż głupota właścicieli, czy pazerność graczy. Owszem jest dużo racji w tym, że chore kontrakty, np. Rasharda, są wynikiem nieodpowiedzialnej polityki właścicieli klubów, ale też prawdą jest, że gracz weźmie tak dużo, jak się da. Niestety, prawda jest nieubłagana i kluby tracą pieniądze. Wyścig o pierścień powoduje, że wydaje się więcej, niż się posiada. Ze strony właścicieli oczywistym i moim zdaniem uzasadnionym postulatem jest ograniczenie tych kosztów. Skoro mają do dyspozycji takie narzędzie jak CBA to mogą odpowiednio wyregulować pewne sprawy powodując, że prowadzenie zespołu NBA nie będzie oznaczało notorycznego tracenia dużej ilości pieniędzy. Jasne, że w kwestii rywalizacji z większym rynkami, mniejsze zawsze będą w gorszej pozycji, ale tego raczej w żaden sposób nie doprowadzi się do stanu równowagi. Zawodnicy oczywiście są pazerni i chcą zabrać z kasy zespołow ile się tylko da, ale ja na ich miejscu raczej też nie zgodziłbym się na tak drastyczną obniżkę. Z jednej strony najbardziej widoczną i najgłośniejszą grupą są najlepiej opłacane gwiazdy. W ich przypadku te kilka procent może oznaczać obniżenie zarobków o dość duże sumy. Jednak mamy też drugą stronę, o którą prawdopodobnie Derek Fisher chce zadbać nawet bardziej. Mowa tu o zawodnikach takich jak weterani, czy mniej znaczący gracze swoich zespołów, którzy z racji swojej roli w drużynach nie otrzymują wcale zarobków z kosmosu. Dla nich obcięcie zarobków będzie znacznie bardziej odczuwalne, niż dla gwiazd. Dodatkowo wydaje mi się, że w wypadku zwiększenia luxury tax, obniżenia całkowitych sum przeznaczanych na pensje, itd. wielu z tych zawodników może stracić konktrakty w NBA. Ostatnia kwestia to kwestia przyszłości. Obecnie negocjowane CBA będzie obowiązywało przez kilka lat, ale na pewno będzie miało ogromny wpływ na to, w jakiej sytuacji znajdą się zawodnicy i kluby w obliczu negocjowania kolejnego CBA. Widać więc jasno, że ten spór nie ma podłoża typu „nie chce nam się grać za takie pieniądze, mamy w dupie fanów i nie obchodzi nas to, że nie będzie rozgrywek”. Ja tam jestem pewien, że zarówno właściciele i zawodnicy chcą uruchomić ligę najszybciej, jak się da i to zarówno ze względu na pieniądze, które liga traci każdego dnia, jak i ze względu na fanów. Też uważam, że zawodnicy mogliby trochę bardziej odpuścić, ale kwestie poruszane na negocjacjach są zbyt ważne, a kwoty i ich konsekwencje zbyt duże, żeby po prostu oddać kawałek swojej części placka. Dlatego jestem bardzo daleki od stwierdzeń, że lockout to tylko kwestia chciwości i kpina z kibiców. Ja spokojnie czekam, bo czuję, że jest już całkiem blisko porozumienia, a decyzję, czy dalej śledzić NBA i kibicować jej zespołom pozostawiam już każdemu indywidualnie. Ja na pewno zajaram się tym od nowa od samego początku.
kubakw
UczestnikNie jestem pewien, ale takie proste dunki z kontry, bez nikogo wokół, pojawiają się jakoś na przełomie 40-50, bo dopiero wtedy masz prawo w edycji zawodnika wybrać sobie jedyny dostępny dunk package.
kubakw
UczestnikNo a wczoraj odbyło się spotkanie, które trwało aż 16 godzin. Skoro tak długo rozmawiali, to chyba znaczy, że jest o czym i mają jakieś pole do negocjacji. Umówili się na dziś rano i rozmowy będą kontynuowane. Czyżby jakieś światełko w tunelu…
-
AutorWpisy
