New York Knicks zakończyli noc draftu NBA z pięcioma dodatkowymi wyborami w drugiej rundzie oraz gotówką, mimo że przez chwilę na papierze mieli młodego hiszpańskiego rozgrywającego. Klub z Manhattanu prowadził negocjacje z Lakers, Mavericks i Suns, starając się uniknąć dodania pierwszorundowego kontraktu do już napiętego budżetu płacowego. Sergio de Larrea, 20-letni talent z Valencii, został wybrany z numerem 25, ale tej samej nocy trafił do Dallas.
Co się wydarzyło w skrócie
- Knicks oddali numer 24 Lakersom, przesuwając się na pozycję 25 i zdobywając gotówkę.
- Sergio de Larrea został wybrany z numerem 25, ale jeszcze przed końcem nocy wymieniono go do Mavericks.
- Dallas wysłało do Nowego Jorku Koa Peata (numer 30) oraz dwa wybory w drugiej rundzie.
- Phoenix Suns przejęli Peata, a Knicks dostali trzy drugorundowe picki i dodatkową gotówkę.
- Nowy Jork zakończył draft z wyborami numer 31, 47 oraz trzema dodatkowymi w drugiej rundzie, bez ani jednego pierwszorundowego kontraktu.
Transakcyjna układanka Leona Rose’a
Leon Rose po raz kolejny przesuwał pionki wokół draftu, aby utrzymać elastyczność finansową. Po mistrzowskim sezonie Knicks nie chcieli brać na siebie gwarantowanego pierwszorundowego kontraktu, zwłaszcza przy prognozowanym wzroście wydatków na kluczowych graczy.
Plan był prosty: zejść z numeru 24, zdobyć dodatkowe aktywa i nie przywiązywać się do żadnego nazwiska. Najpierw wymiana z Lakers, która przesunęła ich o jedną pozycję niżej. Wybór de Larrei wyglądał na strategię draft-and-stash — Hiszpan mógłby pozostać w Europie na rok lub dwa, nie obciążając limitu płacowego Knicks. Jednak Mavericks byli zdeterminowani, by go pozyskać.
Dallas oddało Koa Peata — utalentowanego skrzydłowego — oraz dwa picki drugiej rundy za de Larreę. Rose nie zatrzymał jednak Peata. W ciągu kilkunastu minut wymienił go na Phoenix, odzyskując trzy drugorundowe wybory i trochę gotówki. W rezultacie Knicks zyskali pięć dodatkowych picków w drugiej rundzie, unikając pierwszorundowych zobowiązań i zyskując spokój przed kluczowymi negocjacjami kontraktowymi.
Kim jest Sergio de Larrea

Sergio de Larrea to nazwisko, które kibice w Nowym Jorku zapamiętają jako ciekawostkę, ale fani w Dallas mają powody do ekscytacji. 20-latek z Valladolid ma około 198 cm wzrostu i waży 93 kg — jak na rozgrywającego to dość imponujące wymiary. Dlatego skauci określają go jako „wysokiego generała parkietu”.
W sezonie 2025-26 w Valencii notował średnio 7,1 punktu, 2,9 asysty i 2 zbiórki. Jego skuteczność z dystansu — 45% za trzy punkty — jest szczególnie obiecująca. Dodatkowo potrafi dobrze podawać między obrońcami i dobrze porusza się bez piłki. Choć nie jest jeszcze gotowym produktem, ma zestaw umiejętności, który pasuje do nowoczesnej NBA.
Knicks wcześniej interesowali się de Larreą jako potencjalnym zmiennikiem Jalena Brunsona, szukając wyższego guarda, który potrafi rozgrywać i nie zakłóci rotacji. Hiszpan idealnie pasował do tego opisu, ale ambicje Rose’a sięgały dalej niż jeden perspektywiczny zawodnik — kluczowe były dodatkowe drugorundowe wybory i finansowa swoboda.
Co to oznacza dla Knicks
Nowy Jork kończy noc draftu z zestawem picków, które mogą posłużyć jako karta przetargowa w letnich negocjacjach. Dwa wybory od Mavericks i trzy od Suns — plus własny numer 47 — dają Rose’owi możliwość wzięcia udziału w rozmowach o wymianie lub wybrania kogoś z drugiej rundy bez ryzyka gwarantowanego kontraktu.
Uniknięcie pierwszorundowej pensji to także jasny sygnał: Knicks przygotowują się na przedłużenie umów kluczowych graczy i nie chcą sobie wiązać rąk. Po zdobyciu tytułu priorytetem jest utrzymanie trzonu zespołu, a nie dodawanie młodych graczy, którzy nie dostaną minut.
Dla Dallas ta transakcja to z kolei niskoryzykowany eksperyment. De Larrea może od razu trafić do rotacji lub pozostać w Europie na dłużej — w obu przypadkach Mavericks nie tracą wiele, a zyskują gracza z potencjałem na solidnego rezerwowego.


Dodaj komentarz