Kategoria: Aktualności NBA

  • Wembanyama faworytem bukmacherów do MVP sezonu 2026/27 — kursy i analiza kandydatów

    Wembanyama faworytem bukmacherów do MVP sezonu 2026/27 — kursy i analiza kandydatów

    Victor Wembanyama rozpoczyna sezon 2026/27 jako główny kandydat do nagrody MVP, według kursów bukmacherskich BetMGM i FanDuel. Francuski środkowy San Antonio Spurs ma kurs +200, co daje mu przewagę nad dwukrotnym zdobywcą statuetki Shaiem Gilgeousem-Alexanderem (+330) oraz trzykrotnym MVP Nikolą Jokićem (+500).

    Kluczowe informacje o kursach na MVP 2026/27

    • Victor Wembanyama prowadzi z kursem +200 po sezonie, w którym zajął trzecie miejsce w głosowaniu MVP.
    • Shai Gilgeous-Alexander (+330) stara się zostać czwartym graczem w historii NBA z trzema tytułami MVP z rzędu.
    • Nikola Jokić (+500) wciąż jest wśród faworytów, mimo rosnącej konkurencji.
    • Luka Dončić (+600) może zyskać na szansach, jeśli LeBron James zdecyduje się odejść z Lakers.
    • Cade Cunningham (+2700) jest uważany przez analityków za najlepszy "value pick" w tym zestawieniu.

    Dlaczego Wembanyama prowadzi w notowaniach?

    W trzecim sezonie Wembanyama w NBA potwierdził swoje umiejętności, zdobywając tytuł jednogłośnego laureata nagrody Defensive Player of the Year w wieku 22 lat. Jego średnie wyniki to 25 punktów, 11,5 zbiórki, 3,1 asysty i 3,1 bloku na mecz. Spurs, prowadzeni przez niego, zakończyli sezon zasadniczy z bilansem 62-20 i dotarli do finałów NBA.

    Mimo to, w głosowaniu MVP zajął trzecie miejsce, głównie z powodu ograniczonej liczby minut. Wembanyama rozegrał tylko 64 mecze, co przełożyło się na 1866 minut na parkiecie. Dla porównania, Gilgeous-Alexander spędził na boisku 2259 minut, a Jokić 2265.

    Bukmacherzy przewidują, że w nadchodzącym sezonie Spurs będą bardziej elastyczni w podejściu do zdrowia Wembanyamy. Jeśli utrzyma formę przez cały sezon, może zdobyć swoje pierwsze MVP.

    Shai Gilgeous-Alexander i historyczna szansa

    Shai Gilgeous-Alexander i historyczna szansa
    Źródło: ekcfbmsotzc.exactdn.com

    Gilgeous-Alexander zdobył drugą z rzędu statuetkę MVP w 2026 roku, uzyskując 939 punktów w głosowaniu, w tym 83 głosy na pierwszym miejscu. Dołączył do elitarnego grona 14 zawodników, którzy obronili tytuł.

    Teraz czeka go trudniejsze wyzwanie. Tylko trzech graczy w historii NBA — Bill Russell, Wilt Chamberlain i Larry Bird — zdobyło MVP trzy razy z rzędu. Kurs +330 odzwierciedla zarówno dominację Oklahomy City Thunder, jak i rosnącą konkurencję ze strony młodszych zawodników.

    Thunder są również faworytem do mistrzostwa w 2026/27 roku, co wzmacnia pozycję Gilgeouse'a-Alexandera w rozmowach o MVP. Jeśli zespół zakończy sezon z najlepszym bilansem w lidze, będzie miał silne argumenty.

    Kto jeszcze może namieszać?

    Nikola Jokić z kursem +500 wciąż jest w grze, mimo trzech tytułów na koncie. Serb notuje imponujące statystyki, a Nuggets bez niego tracą status pretendenta. Jednak zmęczenie głosujących może działać przeciwko niemu — zdobycie czwartej statuetki to rzadkość.

    Luka Dončić (+600) jest interesującym przypadkiem. Jego szanse w dużej mierze zależą od decyzji LeBrona Jamesa. Jeśli 40-letni gwiazdor odejdzie z Lakers, Dončić stanie się liderem zespołu i może wrócić do dyskusji o MVP.

    Giannis Antetokounmpo (+650) i Jayson Tatum (+2000) to kolejne nazwiska w czołówce, chociaż bukmacherzy wyraźnie oddzielają pierwszą trójkę od reszty stawki. Anthony Edwards (+2200) pozostaje nadzieją Minnesoty, ale Timberwolves musieliby wykonać znaczący postęp, aby uzasadnić jego kandydaturę.

    Cade Cunningham — wartość warta uwagi?

    Analitycy Sportsbook Review wskazują Cade'a Cunninghama z Detroit Pistons jako najlepszy zakład przy kursie +2700. 25-letni rozgrywający zdobył już 117 punktów w głosowaniu MVP w 2026 roku, w tym dwa głosy na pierwszym miejscu, co pokazuje rosnące uznanie dla jego gry. Jeśli Pistons wejdą do czołówki Konferencji Wschodniej, Cunningham może stać się czarnym koniem wyścigu.

    Część ekspertów zwraca uwagę na problem z definicją MVP. Aaron Ballard zauważył, że po odjęciu Wembanyamy czy SGA, ich zespoły wciąż byłyby konkurencyjne, podczas gdy Jokić, Dončić czy Giannis są kluczowi dla swoich drużyn. To napięcie między "najlepszym zawodnikiem" a "najbardziej wartościowym" będzie towarzyszyć głosowaniu również w tym sezonie.

    Źródła: BetMGM (analiza kursów MVP), FanDuel Research (otwarcie linii), ESPN (aktualizacje kursów mistrzowskich).


    Źródła

  • Kolejny hit transferowy: Jaylen Brown zamienia Boston na Filadelfię w wymianie za Paula George’a i wybory w drafcie

    Kolejny hit transferowy: Jaylen Brown zamienia Boston na Filadelfię w wymianie za Paula George’a i wybory w drafcie

    W nocy z 1 na 2 lipca 2026 roku NBA doświadczyła znaczącej wymiany, gdy Boston Celtics zdecydowali się oddać Jaylena Browna, MVP finałów 2024 i pięciokrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, do Filadelfii. W zamian Celtics otrzymali Paula George’a oraz pakiet wyborów w drafcie. Transakcja, potwierdzona przez anonimowe źródło dla Associated Press, kończy pewien etap w Bostonie i wprowadza nowe wyzwania dla obu drużyn.

    Kluczowe fakty wymiany

    • Jaylen Brown – dotychczasowy kluczowy gracz Celtics, MVP finałów 2024, przenosi się do Filadelfii.
    • Paul George – 36-letni skrzydłowy, który miał trudności w Filadelfii, wraca na Wschód, aby grać dla Bostonu.
    • Wybory w drafcie – Boston otrzymuje pierwszą rundę w 2028 roku (od Clippers, z opcją zamiany) oraz niechronioną pierwszą rundę w 2031 roku, a także dwie korzystne drugie rundy w 2028 i 2030 roku.
    • Oficjalne potwierdzenie – informację jako pierwszy podał Shams Charania z ESPN, a następnie The Athletic i USA Today.

    Szczegóły transakcji i jej tło

    Jaylen Brown spędził całą swoją dotychczasową karierę w Celtics, tworząc z Jaysonem Tatumem jeden z najskuteczniejszych duetów w lidze. W sezonie 2025/26, gdy Tatum był kontuzjowany, Brown notował średnie 28,7 punktu, 6,9 zbiórki i 5,1 asysty na mecz. Mimo to, jak donosiły media, czuł się niedoceniany, zwłaszcza po tym, jak Celtics rozważali wymianę za Giannisa Antetokounmpo. Ostatecznie to Filadelfia, spośród około ośmiu-dziesięciu zainteresowanych zespołów, przedstawiła ofertę, która spełniła oczekiwania Bostonu.

    Paul George trafił do Filadelfii w 2024 roku, mając dwa lata do końca czteroletniego kontraktu wartego 212 milionów dolarów. Jego czas w Pensylwanii nie spełnił oczekiwań: średnia 16,7 punktu w dwóch sezonach, kontuzje, 25-meczowe zawieszenie za naruszenie programu antynarkotykowego oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. Dla Celtics stanowi on teraz opcję weterana, która, mimo że nie dorównuje poziomowi Browna, w połączeniu z licznymi wyborami w drafcie może przynieść korzyści w przyszłości.

    Reakcje i kontekst ligowy

    Wymiana była szeroko komentowana. Gubernator Pensylwanii Josh Shapiro napisał w mediach społecznościowych: „Witamy w Filadelfii, JB! Sixers stają się znacznie lepsi, a przy okazji Celtics – gorsi!”. Sam Brown w ostatnią niedzielę przed transferem przypomniał, że od momentu jego debiutu w NBA żaden zawodnik nie wygrał więcej spotkań łącznie – 523 mecze, wliczając play-offy. Teraz dołącza do nowego zespołu, w którym stworzy trójkę z Tyrusem Maxeyem i Joelem Embiidem – tym samym Embiidem, którego Brown nazwał publicznie „flopperem”.

    Ruch ten wpisuje się w szereg letnich transferów: LeBron James opuszcza Lakers, Giannis Antetokounmpo przechodzi z Milwaukee do Miami, a Kawhi Leonard i Brandon Ingram zamieniają się drużynami pomiędzy Toronto a Clippers. NBA zmienia się, a ten ruch ma dodatkowy kontekst – rywalizacja Celtics i Filadelfii trwa od dziesięcioleci, a oddanie jednego z liderów do bezpośredniego rywala to rzadko spotykana decyzja.

    Perspektywy drużyn

    Dla Filadelfii to szansa na przełamanie drugiej rundy play-offów, w której utknęli za kadencji Daryla Moreya. Nowy prezes Mike Gansey odważnie sięga po gwiazdę, która, mimo niedoskonałości, może zdobyć kluczowe zwycięstwa. Trójka Brown–Maxey–Embiid budzi obawy, choć pytania o chemię (szczególnie między Brownem a Embiidem) pozostają.

    Boston zyskuje przyszłościowe aktywa: dwa wybory pierwszej rundy (w tym potencjalnie bardzo wysoki w 2031 roku) oraz elastyczność przy odbudowie wokół Tatuma, gdy ten wróci do zdrowia po zerwaniu ścięgna Achillesa. Zatrudnienie George’a na rok może przynieść stabilizację, choć trudno nie dostrzegać w tym ruchu otwarcia na kolejne, większe transakcje.

    Transfer Browna pokazuje, że lojalność w NBA ma dziś wartość rynkową. Boston pożegnał zawodnika, który przyczynił się do zdobycia mistrzostwa, ale – jak sam przyznał – nigdy nie czuł się w klubie w pełni doceniony. Dla Filadelfii to moment próby, który może zdefiniować erę Embiida i Maxeya. Czy będzie to kolejne rozczarowanie, czy wreszcie droga do finału? Odpowiedź poznamy w nadchodzących miesiącach.

    Źródła:
    Associated Press za Newstimes: https://www.newstimes.com/sports/article/another-blockbuster-jaylen-brown-getting-traded-22329459.php
    USA Today: https://www.usatoday.com/story/sports/nba/2026/07/01/jaylen-brown-trade-details-celtics-76ers-paul-george/90746526007/
    Instagram (Shams Charania): https://www.instagram.com/reel/DaRG3EJP276/
    The Athletic: https://www.nytimes


    Źródła

  • NBA Europa: oferty przekraczają 500 mln dolarów w każdym z 12 miast – część inwestorów deklaruje ponad miliard

    NBA Europa: oferty przekraczają 500 mln dolarów w każdym z 12 miast – część inwestorów deklaruje ponad miliard

    W poniedziałek 30 czerwca minął termin składania ostatecznych ofert na stałe franczyzy w nowej NBA Europa. Zainteresowanie przerosło oczekiwania – w każdym z dwunastu wytypowanych miast wpłynęły propozycje na co najmniej 500 milionów dolarów, a kilka grup inwestycyjnych złożyło oferty sięgające ponad miliard dolarów za jedno miejsce. Wśród oferentów znalazło się ponad 20 istniejących klubów koszykarskich i piłkarskich, w tym czołowe zespoły Euroligi, które mają już w kontraktach klauzule umożliwiające odejście do nowego tworu NBA i FIBA. Liga ma rozpocząć działalność w październiku 2027 roku.

    Najważniejsze informacje

    • Minimalna oferta za stałą franczyzę wyniosła 500 mln dolarów, ale w kilku miastach przekroczono miliard dolarów.
    • Wśród oferentów jest ponad 20 klubów koszykarskich i piłkarskich, w tym obecne drużyny Euroligi z klauzulami wyjścia.
    • NBA zainwestuje 3 mld dolarów własnego kapitału, pokrywając początkowe straty operacyjne nowej ligi.
    • Docelowe miasta to Ateny, Barcelona, Berlin, Londyn, Lyon, Madryt, Manchester, Mediolan, Monachium, Paryż, Rzym i Stambuł.
    • Struktura własnościowa zakłada podział udziałów po połowie między właścicieli NBA a stałych franczyzobiorców, a przychody będą dzielone według modelu: 45% dla klubów, 45% dla ligi, po 5% dla FIBA i przyszłych partnerów.

    Skala finansowa bez precedensu w europejskiej koszykówce

    Projekt NBA Europa od początku zapowiadany był jako operacja o ogromnym rozmachu finansowym. Już w marcu, gdy zbierano wstępne oferty, mówiło się o widełkach inwestycyjnych od 500 mln do 1 mld dolarów za „licencję”. Teraz okazuje się, że rzeczywistość przerosła te szacunki. Jak poinformował serwis Sportico, część oferentów złożyła propozycje ponad dwukrotnie wyższe niż w pierwszej rundzie, a minimalna cena za franczyzę w każdym z 12 miast wyniosła pół miliarda dolarów.

    Wiceszef NBA Mark Tatum wyraził swoje zadowolenie: „Jesteśmy niezwykle zachęceni ostatecznymi ofertami. To będzie największy napływ kapitału, jaki kiedykolwiek widziała europejska koszykówka” – powiedział w oficjalnym oświadczeniu. Liga ogłosi zwycięzców w ciągu 60–90 dni, po ratyfikacji przez Radę Gubernatorów NBA.

    Miasta i oferenci – koszykarska mapa Europy

    Miasta i oferenci – koszykarska mapa Europy
    Źródło: www.sportico.com

    Lista 12 docelowych miast nie jest przypadkowa – to największe rynki sportowe kontynentu, z silną tradycją koszykówki lub potencjałem wzrostu. Oferty napłynęły z Aten, Barcelony, Berlina, Stambułu, Londynu, Lyonu, Madrytu, Manchesteru, Mediolanu, Monachium, Paryża i Rzymu. W każdym z tych miast NBA ma już „wyraźnych faworytów”.

    Wśród oferentów znajdują się obecne zespoły Euroligi, które zabezpieczyły sobie prawo do opuszczenia rozgrywek, jeśli ich oferta zostanie przyjęta. To oznacza, że nowa liga może wchłonąć część najbardziej rozpoznawalnych marek Starego Kontynentu. Obecni właściciele klubów NBA nie mogą posiadać drużyn w Europie, ale w grupach inwestycyjnych znaleźli się byli właściciele zespołów z USA.

    Struktura ligi i model biznesowy

    NBA Europa będzie liczyła 16 zespołów: 12 stałych franczyz i 4 miejsca dla drużyn, które…


    Źródła

  • LeBron James opuszcza Lakers po ośmiu sezonach – legenda NBA szuka nowego początku

    LeBron James opuszcza Lakers po ośmiu sezonach – legenda NBA szuka nowego początku

    Trzęsienie ziemi w świecie koszykówki. 41-letni LeBron James oficjalnie poinformował władze Los Angeles Lakers, że po zakończeniu sezonu 2025/26 nie założy już koszulki „Jeziorowców”. Ta decyzja kończy ośmioletnią erę, w której jeden z najlepszych graczy w historii NBA poprowadził zespół do mistrzostwa, pobił dziesiątki rekordów i udowodnił, że wiek to tylko liczba. James nie kończy jednak kariery – stanie się wolnym agentem i najprawdopodobniej dołączy do Golden State Warriors.

    Kluczowe informacje

    • LeBron James po ośmiu sezonach żegna się z Los Angeles Lakers i od lipca będzie wolnym agentem, ale nie planuje zakończenia kariery.
    • Władze Lakers potwierdziły, że James nie przedłuży kontraktu; właścicielka Jeanie Buss podziękowała mu za mistrzostwo z 2020 roku oraz osiągnięcia.
    • Dziennikarz Shams Charania wskazał, że nowym pracodawcą 41-latka mogą zostać Golden State Warriors, gdzie dołączyłby do Stephena Curry’ego.
    • James skorzystał z opcji w kontrakcie wartej 52,6 mln dolarów za obecny sezon, a jego decyzja nie jest uzależniona od kariery syna Bryce’a.
    • Lakers trzeci rok z rzędu odpadli przed finałem Konferencji Zachodniej, co mogło wpłynąć na ostateczny wybór gwiazdora.

    Osiem lat w Los Angeles – mistrzostwo, rekordy i niedosyt

    LeBron trafił do Lakers latem 2018 roku, opuszczając Cleveland Cavaliers, aby zbudować nową potęgę na Zachodnim Wybrzeżu. Już w swoim drugim sezonie, w bańce NBA w Orlando w 2020 roku, poprowadził drużynę do mistrzowskiego tytułu – pierwszego dla klubu od dekady i siedemnastego w historii organizacji. W barwach Lakers ustanowił wiele rekordów, m.in. stał się liderem wszech czasów w liczbie zdobytych punktów, a także przekroczył granicę 40 000 punktów, co wcześniej wydawało się nierealne.

    Mimo indywidualnych sukcesów, ostatnie trzy sezony kończyły się rozczarowaniem zespołowym. W 2026 roku Lakers zakończyli rywalizację w półfinale Konferencji Zachodniej, ulegając Oklahoma City Thunder 0–4. Po ostatnim meczu James nie krył emocji: „Nie wiem, co przyniesie przyszłość, biorąc pod uwagę obecną sytuację. Będę miał dużo czasu, żeby się zrelaksować, wrócić i na nowo przemyśleć swoje sprawy z rodziną… kiedy nadejdzie czas, oczywiście będziecie wiedzieć, co postanowię zrobić”. Teraz już wiemy – to koniec romansu z Lakers.

    Nie syn, a własne ambicje – co stoi za decyzją Jamesa?

    Media spekulowały, że 41-latek może uzależnić swoją dalszą karierę od tego, czy jego młodszy syn, Bryce James, trafi do NBA w nadchodzących latach. LeBron jednak stanowczo odciął się od tych teorii: „Nie czekam na Bryce’a. On ma własną ścieżkę, ja mam swoją i nie wiem, czy się ze sobą pokryją”. Podkreślił też, że na tym etapie kariery nie zaprząta sobie głowy kontraktami – kluczowe dla niego jest monitorowanie stanu psychicznego i fizycznego oraz satysfakcja z codziennego znoju przygotowań.

    Odejście z Lakers może być więc podyktowane czysto sportową motywacją. Zespół, mimo obecności gwiazdy, nie był w stanie regularnie wracać do walki o finał konferencji, a James kończy właśnie rekordowy 23. sezon w NBA – nadal chce wygrywać i być w centrum walki o pierścienie.


    Źródła

  • Fred VanVleet zdecydował: zostaje w Rockets za 25 milionów dolarów

    Fred VanVleet zdecydował: zostaje w Rockets za 25 milionów dolarów

    Fred VanVleet zdecydował się skorzystać z opcji zawodnika wartej 25 milionów dolarów, co oznacza, że pozostaje w Rockets na sezon 2026-27. W ten sposób rozgrywający zrezygnował z możliwości wolnej agentury po tym, jak cały poprzedni sezon spędził z powodu zerwania więzadła krzyżowego. Decyzję podjął 29 czerwca 2026 roku, tuż przed otwarciem okienka transferowego w NBA. VanVleet jest przekonany, że jego obecność na boisku poprawi grę drużyny.

    Kluczowe fakty

    • Fred VanVleet skorzystał z opcji zawodnika wartej 25 milionów dolarów na sezon 2026-27.
    • Rockets wcześniej odrzucili opcję drużyny na 44,9 miliona dolarów na sezon 2025-26, co umożliwiło podpisanie nowego, dwuletniego kontraktu.
    • Kontuzja kolana (zerwane ACL) wykluczyła go z gry w całym sezonie 2025-26.
    • Statystyki z ostatniego zdrowego sezonu: 14,1 punktu, 5,6 asysty, 3,7 zbiórki i 1,6 przechwytu przy 37,8% skuteczności z gry.
    • Nowy kontrakt podpisany latem 2025 roku opiewał na 2 lata i 50 milionów dolarów, z opcją gracza w drugim roku.

    Nowa umowa i kruczki finansowe

    Latem 2025 roku Rockets formalnie zrezygnowali z opcji drużyny na 44,9 miliona dolarów, a następnie wynegocjowali z VanVleetem przedłużenie współpracy w formie kontraktu 2+0. Rozgrywający otrzymał dwuletni kontrakt o łącznej wartości 50 milionów dolarów, co daje średnio 25 milionów rocznie, a drugi sezon zabezpieczono opcją zawodnika. Teraz VanVleet aktywował tę opcję. Jego agent, Rich Paul z Klutch Sports, zadbał o to, by jego klient miał gwarancję solidnej wypłaty, nawet po nieobecności w całym poprzednim sezonie.

    Dla Rockets to strategia, która nie obciąża zbytnio puli płac. Analitycy wskazują, że roczna wartość 25 milionów jest nieco powyżej aktualnej wartości rynkowej VanVleeta po kontuzji. Klub zyskał pewnego rozgrywającego, jednocześnie zachowując elastyczność na lato 2027 roku, gdy VanVleet ponownie będzie mógł wejść na rynek.

    Powrót po zerwanym ACL

    Powrót po zerwanym ACL
    Źródło: nypost.com

    Poprzedni sezon był dla VanVleeta dużym wyzwaniem. Jeszcze przed oficjalnym obozem przygotowawczym, podczas nieoficjalnego minicampu, doznał zerwania więzadła krzyżowego, co wykluczyło go z gry na cały sezon. Bez niego Rockets osiągnęli 52 zwycięstwa i awansowali do play-offów jako piąta drużyna Zachodu, ale w pierwszej rundzie odpadli z Lakers, brakowało im kreatora w ataku.

    VanVleet jest przekonany o swojej wartości. Na swoim kanale YouTube powiedział: „Wiem, jaką wartość wnoszę. Każdy zespół, w którym grałem, był lepszy, gdy byłem dostępny. Moja obecność, energia i podejście do gry robią różnicę”. Aby potwierdzić te słowa, musi najpierw odbudować formę fizyczną, ale w sezonie 2024-25 notował przyzwoite 14,1 punktu i 5,6 asysty, co stanowi solidne podstawy.

    Co z tego ma Rockets?

    Rockets od dłuższego czasu przygotowywali się na ten scenariusz. W drafcie 2026 roku wybrali rozgrywającego z Ohio State, Bruce’a Thorntona, co sugerowało, że w przypadku odejścia VanVleeta to on miałby prowadzić grę. Teraz obaj mogą się uzupełniać, a zespół nie musi eksperymentować.

    Warto również zauważyć, że kilka miesięcy wcześniej Rockets pozyskali Kevina Duranta, 15-krotnego All-Stara. Doświadczony gracz z mistrzowskim doświadczeniem idealnie wpisuje się w plan, aby drużyna mogła liczyć się w rywalizacji na Zachodzie. Decyzja VanVleeta daje Ime Udoce pełne narzędzia w obwodzie: sprawdzonego lidera, młodego następcę i strzelca pokroju Duranta. Nie będzie potrzeby uczenia gry w nowym systemie.

    Podsumowanie

    Fred VanVleet postawił na stabilność i udowodnienie swojej wartości po poważnej kontuzji. Dla Rockets to ruch, który pozwala zachować ciągłość i wzmacnia skład przed kolejnym sezonem bez konieczności poszukiwania nowego rozgrywającego. Jeśli były zawodnik Toronto wróci do formy sprzed urazu, 25 milionów dolarów może okazać się korzystną inwestycją w karierze tego klubu. Obie strony zgadzają się, że warto dać sobie jeszcze rok.


    Źródła

  • Drake Powell – były ulubieniec kibiców UNC podbija NBA. Dołącza do Brooklyn Nets

    Drake Powell – były ulubieniec kibiców UNC podbija NBA. Dołącza do Brooklyn Nets

    Po zaledwie jednym sezonie w barwach North Carolina Tar Heels, utalentowany skrzydłowy Drake Powell ogłosił swoją decyzję o wzięciu udziału w NBA Draft 2025 i podpisał kontrakt z Brooklyn Nets. Ta szybka droga z college’u do NBA to nie tylko osobisty sukces 20-latka, ale także oznaka odbudowy programu koszykarskiego UNC, który w ostatnich latach stracił na znaczeniu w kontekście produkcji graczy do NBA.

    Kluczowe fakty

    • Drake Powell – skrzydłowy, rozegrał tylko jeden sezon w UNC (2024–2025), zanim zgłosił się do draftu.
    • Brooklyn Nets – klub, który podpisał z Powell'em kontrakt na sezon 2024–2025, mimo że draft odbywa się później; prawdopodobnie jest to umowa dwustronna lub typu Exhibit 10.
    • Powód decyzji – agenci zawodnika otrzymali sygnały, że jego wybór ogranicza się do „UNC lub NBA”, co przekonało go, że jest gotowy na wyzwanie.
    • Hubert Davis – trener Tar Heels zapowiada odbudowę wizerunku UNC jako kuźni talentów NBA, a Powell jest pierwszym owocem tej wizji.
    • Liczba Tar Heels w NBA – przed dołączeniem Powella w lidze grało tylko 13 absolwentów UNC, w tym weterani Harrison Barnes i Coby White, co było jednym z najniższych wyników w historii.

    Kim jest Drake Powell i dlaczego kibice UNC tak go pokochali?

    Drake Powell trafił do Chapel Hill jako jeden z najbardziej rozchwytywanych naborów w kraju. W sezonie 2024–2025 był częścią utalentowanego trio pierwszoroczniaków, które obok Iana Jacksona i Elliota Cadeau miało przywrócić blask programowi Tar Heels. Już jako prep All-American wyróżniał się atletyzmem, umiejętnością gry na obu końcach parkietu i dojrzałością boiskową. Kibice docenili jego efektowne wsady, determinację w obronie i bezinteresowność w ataku, co przyczyniło się do jego statusu ulubieńca trybun. Choć statystyki w debiutanckim sezonie były solidne, to jego wpływ na grę zespołu i potencjał dostrzegli skauci z całej ligi.

    Dlaczego tak szybko zdecydował się odejść z uczelni?

    Decyzja o zgłoszeniu się do draftu po pierwszym sezonie zaskoczyła część obserwatorów, ale dla osób z otoczenia zawodnika nie była zaskoczeniem. Jak ujawnił Sherrell McMillan z Inside Carolina, agenci Powella otrzymali jasny sygnał zwrotny z NBA: wybór stał się dylematem „UNC (lub inna uczelnia) albo NBA”, a perspektywa pozostania w college’u nie dawała gwarancji wyższego wyboru w przyszłym roku. „Powell oficjalnie zgłosił się do draftu i wiele osób, które śledziły program Tar Heels, wierzyło, że tak się stanie” – mówił McMillan. To pokazuje, że za kulisami toczyły się intensywne rozmowy i że Powell nie działał pod wpływem impulsu, lecz w oparciu o konkretne zapewnienia zainteresowanych klubów.

    Nowy rozdział w Brooklyn Nets – szansa czy ryzyko?

    Brooklyn Nets przechodzą obecnie fazę przebudowy, co otwiera drzwi młodym, perspektywicznym graczom. Powell dołącza do organizacji, która stawia na rozwój talentów i daje im szansę na grę nawet w trudnych momentach sezonu. Choć szczegóły kontraktu nie zostały ujawnione, najprawdopodobniej jest to umowa dwustronna lub kontrakt na okres obozów przygotowawczych z opcją przekształcenia w pełną gwarancję. Dla skrzydłowego to idealna sytuacja: będzie mógł uczyć się od doświadczonych kolegów, grać regularnie w G-League i pokazywać się w meczach NBA. Jeśli wykorzysta tę szansę, może na stałe wpisać się do rotacji Nets i stać się przykładem, że droga z UNC do NBA jest realna nawet po jednym roku akademickiej rywalizacji.

    UNC wraca na mapę dostawców talentów do NBA

    Decyzja Powella wpisuje się w szerszy kontekst odbudowy wizerunku Uniwersytetu Karoliny Północnej jako inkubatora przyszłych gwiazd ligi. W sezonie 2024–2025 liczba Tar Heels w NBA spadła do zaledwie trzynastu, co było jednym z najniższych wyników od lat. Trener Hubert Davis nie ukrywał, że to boli dumę uczelni i zapowiedział intensywne działania, by przywrócić UNC „prominentne miejsce w koszykarskim uniwersum NBA”. W tym planie Powell, Ian Jackson i Elliot Cadeau mają odegrać kluczową rolę. Pierwszy sukces Powella potwierdza, że Davis zmierza we właściwym kierunku, a dla kolejnych rekrutów to sygnał, iż Chapel Hill ponownie staje się miejscem, z którego można szybko trafić do zawodowej elity.

    Co dalej z programem Tar Heels?

    Patrząc w przyszłość, decyzja Powella może zainspirować innych młodych graczy UNC. Ian Jackson, również członek słynnego trio, już teraz jest wymieniany w gronie potencjalnych wyborów pierwszej rundy w kolejnych latach. Trener Davis będzie mógł wykorzystać historię Powella jako dowód, że nawet jeden udany sezon w Chapel Hill wystarczy, by przyciągnąć uwagę skautów i podpisać kontrakt w NBA. Dla kibiców to obietnica powrotu do czasów, gdy nazwiska takie jak Michael Jordan, Vince Carter czy Tyler Hansbrough rozsławiały uczelnię na cały świat. Były fan favorite z Północnej Karoliny stoi na progu spełnienia swoich marzeń, a społeczność Tar Heels będzie trzymać kciuki, by jego sukces stał się początkiem nowej ery znakomitych absolwentów w najlepszej lidze świata.


    Źródła

  • Chris Paul wraca do Clippers. Roczny kontrakt warty 3,6 miliona dolarów

    Chris Paul wraca do Clippers. Roczny kontrakt warty 3,6 miliona dolarów

    Chris Paul, jeden z najlepszych rozgrywających w historii NBA, podpisał roczną umowę z Los Angeles Clippers wartą 3,6 miliona dolarów. 40-letni weteran wraca do klubu, w którym spędził najlepsze lata swojej kariery w latach 2011–2017, a teraz pragnie zakończyć ją bliżej rodziny. Paul zapowiedział, że planuje grać jeszcze „najwyżej rok”.

    Kluczowe fakty

    • Chris Paul (CP3) podpisał kontrakt z Clippers za minimum weterana – 3,6 mln dolarów na jeden sezon.
    • W wieku 40 lat rozpoczyna swój 21. sezon w NBA, wracając do Los Angeles po grze w Houston, Oklahoma City, Phoenix, Golden State i San Antonio.
    • Będzie rezerwowym Jamesa Hardena, grając 15–20 minut na mecz; Clippers pozyskali także Bradleya Beala i Johna Collinsa.
    • Paul zajmuje drugie miejsce w historii NBA pod względem asyst (za Johnem Stocktonem) i przechwytów.
    • Po zaledwie 16 meczach sezonu 2025/26 doszło do niespodziewanego rozstania – gracz został odesłany do domu.

    Powrót do Los Angeles

    Chris Paul nigdy nie ukrywał, że ma silne więzi z Los Angeles. Gdy latem 2025 roku pojawiła się możliwość powrotu, szybko podjął decyzję – bliskość rodziny w LA była ważniejsza niż ambicje sportowe. Dla legendy „Lob City” powrót miał być symbolicznym zakończeniem kariery.

    Mimo 40 lat Paul wciąż imponuje osiągnięciami: jest 12-krotnym All-Starem, 12-krotnym członkiem All-NBA i 9-krotnym obrońcą roku. W poprzednim sezonie w San Antonio Spurs rozegrał wszystkie 82 mecze w pierwszej piątce – to rekord dla gracza w tym wieku. W Clippers stał się również klubowym liderem asyst, co sprawiło, że wiadomość o jego powrocie wywołała emocje wśród fanów.

    Rola w drużynie

    Clippers zapowiedzieli, że Paul będzie przede wszystkim zmiennikiem Jamesa Hardena – drugim rozgrywającym, który ma wnieść spokój i doświadczenie w kluczowych momentach. Choć kontuzje i wiek ograniczyły jego dynamikę, nadal potrafi doskonale czytać grę. Plan zakładał, że Paul spędzi na parkiecie 15–20 minut, bez presji na bycie gwiazdą.

    Wzmocnienia, takie jak Bradley Beal, John Collins czy Brook Lopez, miały na celu budowę składu z myślą o głębokim play-offie. Paul miał pełnić rolę mentora i łącznika, a także wypełniać minuty, by Harden mógł odpocząć przed decydującą fazą sezonu. Wszystko wyglądało logicznie, aż do momentu, gdy sytuacja się zmieniła.

    Szybki koniec sielanki

    Początek rozgrywek 2025/26 okazał się brutalny. Po zaledwie 16 meczach Clippers mieli bilans 5-11, a Paul notował jedynie 2,9 punktu i 3,3 asysty przy niespełna 15 minutach gry. W pewien listopadowy wieczór klub ogłosił, że „CP3” został odesłany do Los Angeles – w tajemniczych okolicznościach i praktycznie bez ostrzeżenia.

    Decyzja ta wywołała szok. Nikt nie spodziewał się, że legendarny rozgrywający tak szybko pożegna się z drużyną. Według doniesień, Clippers nie mogli go natychmiast oddać – zakaz handlu obowiązywał do 15 grudnia 2026 roku. Mogli jedynie go zwolnić, wypłacając całość kontraktu (z czego 2,3 mln liczyło się do limitu płac). Rozwiązanie umowy przed 22 grudnia groziło naruszeniem przepisu o minimalnej liczbie graczy w składzie.

    Co dalej z Chrisem Paulem?

    Przed 41-latkiem rysuje się kilka scenariuszy. Zwolnienie oznaczałoby wypłatę pełnej sumy i możliwość dołączenia do innego zespołu – ale dopiero po 7 stycznia 2026 roku. Transakcja wymiany mogłaby nastąpić po 15 grudnia, jednak niewiele klubów jest zainteresowanych zawodnikiem z malejącą formą i wysokim cap hitem.

    Nieoficjalnie mówi się także o możliwym zakończeniu kariery. Paul miał za sobą pożegnalny sezon w drużynie, która dała mu największą rozpoznawalność – jednak zakończenie tej historii okazało się gorzkie. Oczekiwana wzruszająca opowieść zmieniła się w szybki i niespodziewany dramat.

    Podsumowanie

    Chris Paul wrócił do Clippers z nadzieją na godne zamknięcie kariery u boku rodziny. Klub dał mu symboliczną szansę, ale brutalna rzeczywistość sportowa nie znosi sentymentów – po kilku słabych meczach musiał pożegnać się z Los Angeles. Historia ta pokazuje zarówno wielkość i klasę 40-letniego weterana, jak i bezlitosne tempo NBA. Bez względu na to, co nastąpi dalej, miejsce Chrisa Paula wśród koszykarskich legend pozostaje niezaprzeczalne.


    Źródła

  • Debiutant Miami Heat szczerze o transferze w wymianie za Giannisa

    Debiutant Miami Heat szczerze o transferze w wymianie za Giannisa

    Kasparas Jakucionis, debiutant Miami Heat, podzielił się swoimi emocjami związanymi z transferem do Milwaukee Bucks w ramach wymiany za Giannisa Antetokounmpo. 26 czerwca 2026 roku ogłoszono, że grecki superstar po wielu latach spędzonych w Milwaukee przenosi się na Florydę, a w zamian Bucks otrzymali pakiet młodych zawodników oraz przyszłe wybory w drafcie.

    Najważniejsze informacje

    • Kasparas Jakucionis przyznał, że pierwsze godziny po transferze były dla niego trudne, ale teraz dostrzega w tym szansę.
    • Giannis Antetokounmpo dołączył do Miami razem z Bobbym Portisem, podczas gdy Bucks zyskali czterech zawodników i trzy picki w pierwszej rundzie.
    • Kel’el Ware, drugi debiutant w wymianie, jeszcze nie skomentował sytuacji publicznie.
    • Bucks stworzyli wyjątek handlowy o wartości 25,5 miliona dolarów, który mogą wykorzystać w ciągu roku.
    • Po odejściu Portisa i statusie wolnego agenta Thanasisa Antetokounmpo, w Milwaukee nie pozostał żaden zawodnik z drużyny mistrzowskiej z 2021 roku.

    Transfer, który zmienił układ sił

    Wymiana, która została sfinalizowana 6 lipca 2026 roku, była jednym z największych ruchów ostatnich lat. Heat oddali Tylera Herro, 26-letniego All-Stara ze średnią 19,5 punktu na mecz, oraz trzech młodych graczy: Kel’aela Ware’a, Jaime Jaqueza Jr. i Kasparasa Jakucionisa.

    Dodatkowo, Miami dołączyło solidny pakiet przyszłych wyborów w drafcie, w tym trzy picki w pierwszej rundzie (w tym numer 13 w drafcie 2026), wymianę picków w 2030 roku oraz jeden wybór w drugiej rundzie w 2033 roku. Dla Heat to cena za natychmiastowe wejście do grona głównych kandydatów do tytułu, a dla Bucks – początek nowego etapu z młodym rdzeniem.

    Dla młodych zawodników, którzy trafili do Bucks, to także szansa. Herro staje się twarzą nowego projektu, a Ware i Jaquez Jr. mogą liczyć na znacznie więcej minut niż w Miami.

    Reakcja Jakucionisa – „pierwsze chwile były ciężkie”

    W rozmowie opublikowanej na łamach BasketNews Jakucionis przyznał, że wieść o transferze była dla niego szokiem. „Pierwsze chwile były ciężkie. Nikt nie spodziewa się takiego telefonu, zwłaszcza jako debiutant, który dopiero co zaczynał czuć się częścią drużyny” – powiedział.

    Jednak szybko zmienił swoje podejście. „Kiedy ochłonąłem, dotarło do mnie, że to naprawdę dobra okazja. Jadę do organizacji, która chce mnie widzieć w swoich planach, a nie tylko jako dodatek do wymiany” – dodał.

    Co ciekawe, żaden z pozostałych transferowanych graczy nie zabrał jeszcze głosu. Kel’el Ware, który podobnie jak Jaquez Jr. przedłużył umowę jako debiutant do ostatniego dnia sezonu regularnego, milczy. Słowa Jakucionisa są więc pierwszym autentycznym wglądem w emocje młodych zawodników zaangażowanych w tę transakcję.

    Sytuacja Giannisa i kontraktowe niuanse

    Antetokounmpo może przedłużyć kontrakt z Heat dopiero od 6 stycznia 2027 roku. Ma dwie opcje: cztery lata za 275 milionów dolarów (jeśli zrezygnuje z opcji gracza) lub trzy lata za 214 milionów (jeśli opcję zachowa). Spodziewa się, że wybierze tę drugą opcję, co przyniesie mu dodatkowy milion.

    Giannis rozegrał w poprzednim sezonie zaledwie 36 meczów, co było jego najniższym wynikiem w karierze. Jego relacje z Bucks stały się napięte, a plotki o niezadowoleniu krążyły od miesięcy. Transfer do Miami kończy pewną erę i otwiera nowy rozdział dla obu drużyn.

    Dla Bucks to także symboliczne zamknięcie rozdziału mistrzowskiego. Z drużyny, która w 2021 roku zdobyła tytuł, w Milwaukee nie pozostał już nikt. Thanasis Antetokounmpo jest wolnym agentem, a Bobby Portis dołączył do brata na Florydzie – era się zakończyła.

    Co dalej?

    Dla Jakucionisa i całego pakietu młodych zawodników nadchodzące miesiące będą kluczowe. Bucks zyskali solidną bazę do przebudowy, ale pytanie, czy ktokolwiek z tej grupy wyrośnie na gwiazdę pokroju Giannisa, pozostaje otwarte. Słowa litewskiego debiutanta pokazują, że w NBA biznes potrafi zaskoczyć, ale odpowiednie nastawienie może przekształcić szok w szansę.


    Źródła

  • Christian Anderson w drafcie NBA 2026: projekcje między 13. a 19. wyborem

    Christian Anderson w drafcie NBA 2026: projekcje między 13. a 19. wyborem

    We wtorek rozpocznie się draft NBA 2026, a Christian Anderson, były rozgrywający Texas Tech, przygotowuje się do wywołania swojego nazwiska w środku pierwszej rundy. Cztery najnowsze symulacje wskazują na jego wybór między 13. a 19. miejscem, co daje średnią 16. pozycji. Zainteresowanie jego osobą wyrażają kluby takie jak Miami Heat, Memphis Grizzlies i Toronto Raptors.

    Kluczowe fakty przed draftem

    • Christian Anderson w minionym sezonie zdobywał średnio 20 punktów, 4,9 asysty i 3,5 zbiórki, trafiając 48,9% rzutów za trzy.
    • Miami Heat, Memphis Grizzlies i Toronto Raptors to trzy główne kierunki w najnowszych projekcjach.
    • 73,7% skuteczności osiągnął w ćwiczeniach rzutowych podczas draft combine (27 na 30 celnych, w tym po koźle).
    • Agent Aaron Mintz potwierdził, że Anderson jest w pełni skoncentrowany na drafcie i otrzymał pozytywne opinie od klubów.

    Anderson zwrócił uwagę nie tylko dzięki swoim statystykom. Z 108 trafionych trójek w barwach Red Raiders, 65 padło po zagraniach innych niż catch-and-shoot, co pokazuje jego umiejętność kreowania własnych pozycji. Na combine zaprezentował również 40,5-calowy wyskok oraz rozpiętość ramion o ponad 13 centymetrów większą od średniej dla zawodników na jego pozycji. To sprawia, że jest nie tylko skutecznym strzelcem, ale także atletycznym zawodnikiem z rosnącym potencjałem defensywnym.

    Dlaczego Miami, Memphis i Toronto?

    Yahoo Sports umieszcza Andersona na 13. miejscu do Miami Heat. Analitycy zauważają, że Pat Riley i Erik Spoelstra dostrzegli w nim fundament pod przyszłą jedynkę, która mogłaby wzmocnić obronę rywali swoją obecnością na obwodzie. Heat są znani z wydobywania potencjału z zawodników, a Anderson idealnie wpisuje się w tę filozofię.

    On3 i CBS Sports przewidują, że trafi do Memphis Grizzlies z 16. numerem. To powiązane jest z niepewną sytuacją Ja Moranta – franczyza od lutego wymieniła już Jarena Jacksona Jr. i rozważa przebudowę składu. Anderson mógłby zapewnić Grizzlies stabilność na rozegraniu oraz umiejętności strzeleckie, których im brakuje. W przypadku odejścia Moranta, Anderson mógłby szybko zająć miejsce w pierwszej piątce.

    The Ringer umieszcza go na 19. miejscu w Toronto Raptors. Kanadyjczycy poszukują strzelca na obwód oraz kogoś, kto wzmocni ofensywę poza Scottym Barnsem. Anderson mógłby dołączyć do młodego, rozwijającego się zespołu, gdzie jego gra bez piłki i skuteczność na dystansie byłyby natychmiast wykorzystane.

    Kto jeszcze czai się w tle?

    Wcześniejsze analizy wspominały także o Detroit Pistons (21. wybór według USA TODAY) oraz Charlotte Hornets, choć te ostatnie informacje opierały się na nieoficjalnych przeciekach. Niezależnie od numeru, żaden z poważnych serwisów nie przewiduje, że Anderson wypadnie poza pierwszą rundę. Eksperci z No Ceilings określają go jako „gwiazdę ukrytą na widoku” i dostrzegają w nim potencjał na przyszłego All-Stara.

    Sam zawodnik nie pozostaje bierny. W tygodniach poprzedzających draft odwiedził cztery kluby, a jego praca na sali treningowej oraz opinia agenta z CAA potwierdzają, że jest gotów do natychmiastowego dołączenia do rotacji. Mintz podkreśla, że Anderson jest całkowicie zaangażowany – nie planuje powrotu na uczelnię, a jego celem jest NBA.

    Czego spodziewać się we wtorek?

    Średnia pozycja z czterech mock draftów to 16, co idealnie wpisuje się w charakterystykę zawodnika z pogranicza późnej loterii i środka pierwszej rundy. Jeśli Miami zdecyduje się na wzmocnienie obwodu przy 13. numerze, Anderson może trafić do Heat. W przeciwnym razie czekają na niego Grizzlies i Raptors. Niezależnie od scenariusza, Christian Anderson we wtorek stanie się milionerem i jednym z bardziej interesujących rookie’ów nadchodzącego sezonu.


    Źródła

  • Celtics zabezpieczają przyszłość: Ron Harper Jr. z nowym trzyletnim kontraktem

    Celtics zabezpieczają przyszłość: Ron Harper Jr. z nowym trzyletnim kontraktem

    Boston Celtics osiągnęli porozumienie z Ronem Harperem Jr. w sprawie przedłużenia umowy na trzy lata, której wartość wynosi 9 milionów dolarów, jak informuje Shams Charania z ESPN. 26-letni skrzydłowy, który jeszcze rok temu nie był w NBA, rezygnuje z opcji zespołu na sezon 2026/27, co oznacza, że na stałe wpisuje się w plany mistrzów NBA. To kolejny krok bostońskiego front office, który potwierdza długoterminową strategię utrzymania głębi składu bez wprowadzania radykalnych zmian.

    Kluczowe fakty o przedłużeniu Harpera Jr.

    • Ron Harper Jr. podpisał trzyletnią umowę wartą 9 milionów dolarów, co daje średnio 3 miliony za sezon.
    • 26-letni skrzydłowy (196 cm wzrostu) dołączył do Celtics w lutym 2023 roku na kontrakcie dwustronnym, wcześniej był poza NBA.
    • W 19 meczach sezonu zasadniczego zdobywał 4,2 punktu i 2,1 zbiórki, a w playoffs zagrał w pierwszej rundzie przeciwko Philadelphii.
    • Nowa umowa zastępuje opcję zespołu wartą 2,6 miliona dolarów, co zapewnia zawodnikowi większe bezpieczeństwo, a klubowi elastyczność.
    • Ten ruch wpisuje się w strategię Bostonu – zatrzymać solidnych rezerwowych bez rozbijania mistrzowskiego rdzenia, obok wcześniejszych przedłużeń Derricka White’a i Luke’a Korneta.

    Od dwustronnej umowy do stałego kontraktu

    Droga Harpera Jr. do NBA to historia determinacji. Absolwent Rutgers University nie został wybrany w drafcie 2022 roku. W kolejnych sezonach brał udział w obozach treningowych Toronto Raptors i innych zespołów, nie mając pewności co do miejsca w składzie. Przełom nastąpił w lutym 2023 roku, gdy Celtics zaoferowali mu umowę dwustronną, głównie z myślą o występach w G-League i uzupełnianiu rotacji.

    Szybko okazało się, że Harper Jr. to więcej niż tylko uzupełnienie. Jego fizyczność (196 cm wzrostu i solidna budowa) pozwalała mu rywalizować z silnymi skrzydłowymi, a do tego dodał zaskakująco pewny rzut z dystansu (w college’u notował 40% za trzy punkty). W końcówce sezonu regularnego, gdy Celtics potrzebowali świeżych nóg, Harper Jr. wykorzystał swoje szanse – w 19 występach zdobywał 4,2 punktu i 2,1 zbiórki przy ograniczonym czasie gry. Prawdziwym testem były jednak playoffs. W pierwszej rundzie przeciwko Philadelphii 76ers pojawił się na parkiecie w kluczowych momentach, pokazując, że potrafi walczyć pod koszem i podejmować dobre decyzje w ataku.

    „Ron nie tylko trzyma się planu – on go realizuje” – powiedział trener Joe Mazzulla. „Potrzebujemy takich graczy, którzy rozumieją swoją rolę i nie kombinują.” Te słowa doskonale oddają wartość Harpera Jr. dla systemu Bostonu: nie jest gwiazdą, ale niezawodnym elementem, gotowym do wypełniania zadań bez zakłócania rytmu liderów.

    Strategia mistrzów: spokój zamiast rewolucji

    Celtics, po zdobyciu tytułu w 2025 roku, nie dali się ponieść euforii. Zamiast szukać spektakularnych transferów, postawili na ciągłość. Wcześniej zabezpieczyli Derricka White’a czteroletnim przedłużeniem wartym 125,9 miliona dolarów, a Luke’a Korneta zatrzymali na kolejną umowę. Teraz do tego grona dołącza Harper Jr., co daje Bostonowi jedną z najgłębszych ław rezerwowych w lidze.

    Nowy kontrakt Harpera Jr. to nie tylko nagroda za pracę, ale także korzystny ruch finansowy. Zamiast korzystać z opcji zespołu o wartości 2,6 mln dolarów, Celtics oferują mu 9 mln rozłożone na trzy sezony. To niewielkie obciążenie dla budżetu (średnia 3 mln rocznie to mniej niż minimum dla weterana w kolejnych latach), a jednocześnie wiąże zawodnika na dłużej, unikając ryzyka, że po kolejnym dobrym sezonie jego cena gwałtownie wzrośnie. Dla Harpera Jr. to życiowa szansa.


    Źródła