Zanim Mitchell Robinson stał się kluczowym zawodnikiem defensywy New York Knicks, jego kariera mogła potoczyć się w zupełnie innym kierunku. Okazało się, że nastoletni center był bliski podpisania kontraktu z baskijskim Bilbao Basket. Propozycja ta pojawiła się w trudnym okresie dla klubu, który zmagał się z poważnymi problemami finansowymi, a Robinson szukał alternatywy dla gry w NCAA, decydując się na indywidualne przygotowanie do draftu NBA.
Kluczowe fakty
- Mitchell Robinson jako 19-latek był bliski podpisania umowy z Bilbao Basket w sezonie 2017–2018.
- Kontakt zainicjowali przedstawiciele zawodnika, który nie miał doświadczenia uniwersyteckiego.
- Plan zakładał treningi z pierwszą drużyną Bilbao oraz występy na wypożyczeniu w lidze LEB Oro.
- Mentorem miał zostać były rozgrywający NBA Randy Livingston.
- Transakcja nie doszła do skutku z powodu spadku Bilbao do LEB Oro i problemów finansowych klubu.
- Robinson został wybrany w drugiej rundzie draftu 2018 przez New York Knicks, w których gra do dziś.
Wstęp – niespodziewany zwrot w historii baskijskiego basketu
Historia Robinsona przypomina scenariusz filmu o alternatywnych ścieżkach w sporcie. Gdyby nie kryzys finansowy Bilbao Basket, 208-centymetrowy center mógłby być dzisiaj symbolem baskijskiej koszykówki. Odkrycie tych nieznanych rozmów rzuca nowe światło na to, jak blisko był, by jego talent rozkwitł w zupełnie innym środowisku.
Sezon 2017–2018 był dla Bilbao Basket katastrofalny. Po latach gry w hiszpańskiej ACB drużyna z Kraju Basków spadła do drugiej ligi – LEB Oro. Klub, pogrążony w długach, szukał oszczędności i nadziei na szybki powrót do elity. W tym samym czasie Mitchell Robinson, po udanej karierze w szkole średniej Chalmette High, postanowił zrezygnować z tradycyjnej drogi przez uniwersytet. Zdecydował się na roczne przygotowanie do draftu pod okiem indywidualnych trenerów, co w 2017 roku było rzadkością.
Oferta, która mogła zmienić wszystko

Według baskijskiego dziennika „Diario Euskadi”, przedstawiciele Robinsona skontaktowali się z Bilbao Basket z konkretną propozycją: młody center miał trenować z pierwszym zespołem i zdobywać doświadczenie meczowe w wypożyczeniu do drużyny z LEB Oro. Pomysłodawcy zapewnili również wsparcie mentora – Randy’ego Livingstona, byłego gracza NBA, który znał realia europejskie. Taki układ dawałby Robinsonowi regularne występy na parkietach seniorskich oraz przygotowanie taktyczno-fizyczne do przyszłej walki o angaż w najlepszej lidze świata.
Bilbao Basket był otwarty na nietypowe rozwiązania. Mimo statusu drużyny spadkowej, klub miał rozpoznawalną markę w europejskiej koszykówce i mógł zaoferować ambitnemu nastolatkowi coś, czego nie mogły dać amerykańskie uczelnie – rywalizację z dorosłymi zawodnikami w profesjonalnej lidze. Dla Robinsona była to szansa na zaprezentowanie się skautom NBA z nowej perspektywy.
Niestety, finanse okazały się przeszkodą nie do pokonania. Bilbao Basket ledwo wiązało koniec z końcem, a ściągnięcie obiecującego Amerykanina – nawet na niestandardowych warunkach – wiązało się z kosztami, których klub nie mógł udźwignąć. Negocjacje zakończyły się niepowodzeniem, a Robinson kontynuował przygotowania w Stanach Zjednoczonych.
Droga na szczyt – kariera w Nowym Jorku
Rok później New York Knicks wybrali Robinsona w drugiej rundzie draftu. Szybko udowodnił swoją wartość jako specjalista od defensywy i zbiórek. W swoim debiutanckim sezonie ustanowił rekordy skuteczności rzutów z gry, a kolejne lata, mimo kontuzji, umocniły jego pozycję w zespole. Jego pokora, niekonwencjonalna droga do NBA i charyzma przysporzyły mu sympatii fanów.
Z perspektywy czasu można stwierdzić, że ryzyko związane z odrzuceniem NCAA opłaciło się. Robinson stał się jednym z nielicznych graczy, którzy bezpośrednio z przygotowań przeddraftowych weszli do NBA i odnieśli sukces. Hiszpański epizod pozostał jedynie ciekawostką w archiwach transferowych – pytaniem, co by było, gdyby baskijski klub znalazł wtedy środki.
Alternatywna rzeczywistość – Bilbao z Robinsonem
Gdyby transakcja doszła do skutku, Bilbao Basket zyskałoby dominującego środkowego, który mógłby znacząco przyspieszyć powrót do ACB. Połączenie młodego talentu z doświadczeniem Livingstona stworzyłoby unikalny projekt szkoleniowy, a Robinson dwa lata później trafiłby do NBA z europejskim CV, podobnie jak wielu innych Amerykanów, którzy wybrali Stary Kontynent.






