Kategoria: Aktualności NBA

  • Pierwsze kosze w starciu Knicks z Cavaliers: na kogo postawić w sobotnim meczu?

    Pierwsze kosze w starciu Knicks z Cavaliers: na kogo postawić w sobotnim meczu?

    W sobotnim meczu finałów konferencji wschodniej, New York Knicks zmierzą się z Cleveland Cavaliers. Spotkanie odbędzie się w Rocket Mortgage FieldHouse, gdzie gospodarze będą dążyć do odrobienia strat w serii. Kluczowym zagadnieniem w kontekście zakładów na pierwszego strzelca jest przewaga Karla-Anthony'ego Towns nad Jarrettem Allenem w pierwszych rzutach. W sezonie regularnym oraz w dwóch pierwszych meczach play-off, Towns dominował w tym starciu, co zwiększa szanse Knicks na zdobycie pierwszych rzutów. Z drugiej strony, atrakcyjne kursy na Donovana Mitchella z Cavaliers przyciągają uwagę analityków.

    W tej fazie rozgrywek każdy detal ma znaczenie, a posiadanie pierwszej piłki może zadecydować o tym, która drużyna uzyska przewagę od samego początku. Knicks liczą na dominację Towns'a pod koszem, ale Cavaliers, grając u siebie, będą starać się przełamać tę tendencję. Rywalizacja na środku może mieć kluczowy wpływ na to, kto odda pierwszy celny rzut.

    Kluczowe informacje przed meczem

    • Historyczna przewaga w rzucie: Karl-Anthony Towns wygrał początkowe rzuty w tym sezonie z Jarrettem Allenem.
    • Proponowany strzelec: Analitycy portalu BettingPros wskazują na Donovana Mitchella jako wartościowy wybór na pierwszego strzelca, ze względu na słabość obrony Knicks na pozycji rozgrywającego.
    • Statystyki sezonu regularnego: Jarrett Allen wygrywał pierwszy rzut w 68% meczów w sezonie zasadniczym, podczas gdy Towns tylko w 43%.
    • Kontekst meczu: To Game 3 finałów konferencji wschodniej. Cavaliers, przegrywając w serii 0-2, grają przed własną publicznością, co dodaje im motywacji.

    Perspektywa pierwszego strzelca w tym meczu jest interesująca. Z jednej strony Knicks mają przewagę w posiadaniach dzięki Townsowi. Z drugiej strony, nawet jeśli Knicks rozpoczną z piłką, ich pierwsza akcja nie musi zakończyć się rzutem Towns'a. W Game 1 to Donovan Mitchell zdobył pierwsze punkty meczu dla Cavaliers.

    Mitchell, z kursem typowym dla głównego strzelca drużyny, wydaje się solidnym wyborem. Knicks w sezonie regularnym pozwalali na zdobycie pierwszego kosza przez rozgrywających w 29% przypadków. Jego umiejętność tworzenia akcji zarówno dla siebie, jak i dla innych sprawia, że jest nieprzewidywalnym zagrożeniem od pierwszego ofensywnego posiadania.

    Czy Towns utrzyma dominację pod koszem?

    Początek meczu prawdopodobnie zdominuje walka pod tablicami. Przewaga Karla-Anthony'ego Towns w rzutach sędziowskich to istotny atut dla Knicks. Daje to zespołowi z Nowego Jorku kontrolę nad tempem od samego początku i możliwość narzucenia swojego planu gry. Jeśli Towns ponownie wygra z Allenem, naturalnym kandydatem na pierwszego strzelca po stronie Knicks wydaje się być on sam lub Jalen Brunson, kluczowy gracz w ofensywie tej drużyny.

    Jednak statystyki sezonu regularnego pokazują, że Allen to jeden z lepszych zawodników do rzutów sędziowskich w lidze. Gra na własnym parkiecie może dodać mu pewności siebie i agresji potrzebnej do przełamania dominacji Towns'a. Jeśli Cavaliers zdobędą pierwsze posiadanie, ich opcje ataku znacznie się poszerzają.

    Strategiczne opcje dla obu drużyn

    Dla Cavaliers naturalnym kandydatem na pierwsze punkty jest Donovan Mitchell. Jego umiejętność przejmowania odpowiedzialności w kluczowych momentach jest dobrze znana. Jednak kursy na niego są zazwyczaj niższe, co zmniejsza wartość tej propozycji. Inną opcją może być Darius Garland, który również może przejąć inicjatywę w ofensywie.

    Knicks mogą różnorodnie rozegrać pierwszą akcję. Towns jest oczywistym wyborem po wygranym rzucie, ale nie można lekceważyć Mikala Bridges czy samego Brunsona. W poprzednich meczach play-off pokazali, że mają wielu strzelców, którzy potrafią zdobywać punkty pod presją.

    • Podsumowanie

    Wybór pierwszego strzelca w meczu Knicks vs. Cavaliers sprowadza się do pytania: czy Towns przedłuży swoją dominację nad Allenem? Jeśli tak, szanse na pierwsze punkty będą po stronie Knicks. Jeśli jednak Allen, wsparty energią hali, wygra to starcie, otworzy to drzwi dla ofensywy Cavaliers, z Donovanem Mitchellem jako kluczowym kandydatem. W finałach konferencji szczegóły mają ogromne znaczenie, a pierwsze dwie minuty mogą zadecydować o tonie całego spotkania.


    Źródła

  • Scottie Barnes z Toronto Raptors w drugiej piątce defensywnej NBA

    Scottie Barnes z Toronto Raptors w drugiej piątce defensywnej NBA

    Scottie Barnes, zawodnik Toronto Raptors, został wybrany do drugiej piątki defensywnej NBA za sezon 2025/26. To wyróżnienie jest pierwszym w jego karierze i potwierdza jego status jako jednego z najlepszych obrońców w lidze. W tym samym sezonie Barnes został również wybrany do Meczu Gwiazd, zdobywając 50,7% głosów w głosowaniu mediów, co pozwoliło mu zająć piątą pozycję w rywalizacji o tytuł Obrońcy Roku.

    Jego wybór do drugiego zespołu wzbudził kontrowersje. Barnes wyraził swoje niezadowolenie, używając słowa „bulls–t” na platformie X, do którego dodał emoji śmiejących się buziek. Różnica zaledwie 16 punktów głosów, która oddzieliła go od Derricka White’a i miejsca w pierwszej piątce, podkreśla jego ambicje.

    Kluczowe fakty dotyczące wyróżnienia

    • Scottie Barnes po raz pierwszy w karierze znalazł się w drugiej piątce defensywnej NBA za sezon 2025/26.
    • Zdobywca tytułu Debiutanta Roku 2022 był również w tym sezonie drugi raz z rzędu w Meczu Gwiazd.
    • W głosowaniu na Obrońcę Roku zajął wysokie piąte miejsce, przegrywając walkę o pierwszą piątkę defensywną z Derrickiem White’em zaledwie o 16 punktów.
    • W sezonie, za który otrzymał nagrodę, notował średnio 18,1 punktu, 7,5 zbiórki, 5,9 asysty i 1,5 przechwytu na mecz.

    Kamień milowy w rozwoju defensywnym

    To wyróżnienie jest ważnym krokiem w rozwoju Barnesa. Od momentu, gdy zdobył nagrodę dla debiutanta roku w 2022, jego postęp w kierunku bycia wszechstronnym graczem był widoczny. Jego włączenie do grona najlepszych obrońców w lidze potwierdza, że jego ciężka praca przynosi efekty.

    Barnes posiada fizyczne atrybuty idealnego obrońcy, takie jak rozpiętość ramion, siła i szybkość, które pozwalają mu bronić pozycji od 1 do 4. W omawianym sezonie poprawił jednak techniczne aspekty, takie jak praca nóg, czytanie intencji rozgrywających oraz timing przy blokach. Jego wszechstronność defensywna była kluczowym elementem, na którym Raptors zbudowali swój sukces.

    Klucz do sukcesu Raptors

    Sukces Barnesa jest ściśle związany z postępem Toronto. W sezonie 2025/26 Raptors odnotowali znaczący wzrost, wygrywając 46 meczów, co oznacza o 16 zwycięstw więcej niż w poprzednim sezonie. Dzięki temu zespół powrócił do playoffs po kilkuletniej przerwie, kończąc postsezonową suszę sięgającą sezonu 2021/22.

    Obrona drużyny, z Barnesem w roli kluczowej, była fundamentem tego postępu. Jego umiejętności w zastawianiu pułapek, rotacjach i grze jeden na jeden przeciwko najlepszym skrzydłowym w lidze podniosły poziom całego zespołu. To wpływ, który często nie jest w pełni widoczny w statystykach, został dostrzegany przez głosujących.

    Co dalej dla Scotta?

    Co dalej dla Scotta?
    Źródło: images.rogersdigitalmedia.com

    Reakcja Barnesa w mediach społecznościowych pokazuje jego ambicje. Drugi skład defensywny to ważne osiągnięcie, ale dla niego to tylko krok w stronę osiągnięcia wyższych celów. Wąski margines, który dzielił go od pierwszego zespołu, będzie dla niego dodatkową motywacją.

    Jego przyszłe cele obejmują nie tylko powtórzenie wyboru do drugiej piątki, ale także awans do pierwszej piątki oraz walkę o tytuł Obrońcy Roku. W wieku 24 lat ma przed sobą wiele lat na doskonalenie swoich umiejętności. Dla Raptors posiadanie takiego gracza, który dąży do bycia w czołówce ligi po obu stronach parkietu, jest ogromnym atutem.

    Podsumowanie

    Wybór Scotta Barnesa do drugiej piątki defensywnej NBA potwierdza jego rozwój w kierunku wszechstronnego gracza. Choć był rozczarowany brakiem miejsca w pierwszym zespole, to wyróżnienie umacnia jego pozycję jako jednego z najlepszych obrońców i lidera Toronto Raptors. To także zapowiedź przyszłych sukcesów, ponieważ Barnes dąży do dalszego rozwoju i osiągania coraz wyższych celów.


    Źródła

  • Wembanyama przed decydującym meczem z Thunder: „Sprawdzimy, z czego jesteśmy zrobieni”

    Wembanyama przed decydującym meczem z Thunder: „Sprawdzimy, z czego jesteśmy zrobieni”

    Victor Wembanyama podsumował istotny moment dla San Antonio Spurs. Po przegranej w trzecim meczu, która dała Oklahomie City Thunder prowadzenie 2-1 w serii, młody gwiazdor Spurs wyznaczył ton przed starciem numer cztery. "To moje pierwsze playoffs. Były to pierwsze playoffs dla wielu z nas. Oczywiście, że będą trudne próby. Tego należało się spodziewać. Ale teraz sprawdzimy, z czego jesteśmy zrobieni" – powiedział Wembanyama po meczu.

    Słowa 22-letniego Francuza, wypowiedziane z charakterystycznym spokojem, stanowią wyzwanie zarówno dla niego, jak i dla całego zespołu. Spurs po zwycięstwie w pierwszym meczu zaliczyli dwie porażki z rzędu. Ostatnia, 123-108 w piątkowym starciu u siebie, była szczególnie bolesna, mimo że San Antonio rozpoczęło spotkanie prowadzeniem 15-0.

    Kluczowe fakty przed meczem 4

    • Sytuacja w serii: Oklahoma City Thunder prowadzi 2-1 po wygranej 123-108 w trzecim meczu w San Antonio.
    • Statystyki Wembanyamy: Francuz w serii średnio notuje 29,3 punktu i 15 zbiórek na mecz. W meczu 3 zdobył 26 punktów, ale przyznał, że musi grać lepiej zespołowo.
    • Nastawienie lidera: Wembanyama podkreśla, że to pierwsze playoffs dla niego i wielu młodych zawodników składu, a obecna trudna sytuacja jest częścią nauki i sprawdzianem charakteru.
    • Obszar do poprawy: Gwiazdor Spurs wskazał, że musi lepiej wspierać kolegów z zespołu, więcej zbiórek i asyst, aby "bardziej przesuwać obronę rywala".
    • Kolejne starcie: Decydujący dla utrzymania szans w serii mecz 4 odbędzie się w niedzielę wieczorem w San Antonio.

    Krytyczna samoocena w obliczu porażki

    Mimo kolejnej imponującej statystycznie gry (26 punktów w 39 minut na parkiecie), Wembanyama był swoim najsurowszym krytykiem. Zaznaczył, że cztery zbiórki i trzy asysty to dla niego za mało. "Mam teraz problem z tym, aby czynić moich kolegów z drużyny lepszymi. Powinienem być w tym lepszy. Moje procenty rzutowe nie są okropne. Muszę być bardziej drużynowym graczem" – ocenił.

    Kiedy poproszono go o wyjaśnienie, co to oznacza w praktyce, odpowiedział konkretnie: "Lepiej kreować sytuacje, lepiej zbierać piłkę. Naciskać bardziej ich obronę, walczyć dalej i sprawdzać, na ile są skłonni odrywać się od moich partnerów, żeby ich dożywiać". Ta samokrytyczna postawa lidera, który mimo młodego wieku czuje ciężar odpowiedzialności za wynik, jest jednym z najbardziej charakterystycznych rysów Wembanyamy.

    Drużyna wobec sprawdzianu charakteru

    Piątkowa porażka ujawniła także szersze problemy Spurs. Po świetnym starcie (15-0) drużyna przez resztę meczu przegrała różnicą 30 punktów. To pokazuje wahania formy i trudności w utrzymaniu wysokiej intensywności przez całe 48 minut przeciwko silnemu rywalowi z Oklahomy. Wembanyama, choć skupiony na swojej grze, widzi potrzebę poprawy w całym zespole.

    "Uważam, że każdy z nas musi być lepszy. Jako zespół, jako organizacja, mamy wiele nowych doświadczeń. Po prostu będziemy musieli znaleźć odpowiedzi" – stwierdził. To poszukiwanie odpowiedzi na konkretne problemy, które stawia Thunder, będzie kluczem do niedzielnego spotkania. Czy młodzi Spurs poradzą sobie z presją bycia na skraju porażki?

    Co przyniesie niedziela w San Antonio?

    Mecz 4 w niedzielę wieczorem to praktycznie mecz o życie w serii dla gospodarzy. Porażka i zejście na 1-3 w konfrontacji z silnym rywalem byłoby niezwykle trudne do odrobienia. Słowa Wembanyamy nie są puste – to wezwanie do mobilizacji. Thunder udowodnili, że potrafią wygrać w San Antonio, wykorzystując swoją głębię i doświadczenie.

    Odpowiedź Spurs będzie musiała być kolektywna. Nie wystarczą nawet wielkie statystyki jednego gracza, choćby tak utalentowanego jak Wembanyama. Potrzeba większej efektywności w ataku poza nim, lepszej obrony całego zespołu i zimnej krwi w kluczowych momentach. "Sprawdzimy, z czego jesteśmy zrobieni" – to zdanie będzie wisieć w szatni Spurs przed niedzielnym starciem. Cały świat NBA zobaczy, czy młody lider i jego zespół są w stanie podnieść się po ciosie i walczyć o utrzymanie szans w serii.


    Źródła

  • Cleveland Cavaliers kontra New York Knicks w finale Konferencji Wschodniej NBA. Gdzie oglądać transmisję?

    Cleveland Cavaliers kontra New York Knicks w finale Konferencji Wschodniej NBA. Gdzie oglądać transmisję?

    Finał Konferencji Wschodniej NBA nabiera intensywności, a w serii między Cleveland Cavaliers a New York Knicks zespół z Nowego Jorku zdobył psychologiczną przewagę. Po zwycięstwie u siebie, Knicks wracają do Cleveland, a stan serii wynosi 1:1. Trzecie starcie zaplanowano na niedzielę, 24 maja 2026 roku, w Rocket Mortgage FieldHouse. Polscy kibice będą mogli śledzić walkę o awans do Finału Konferencji Wschodniej NBA w TVP SPORT oraz na tvpsport.pl. Kolejne spotkanie, które może być decydujące, odbędzie się w poniedziałek, 25 maja.

    Nowy Jork pokazał swoją siłę w pierwszym domowym meczu, wygrywając otwierające serię spotkanie. W drugim meczu, rozegranym w czwartek, 22 maja, również w Madison Square Garden, gospodarze byli jeszcze bardziej przekonujący, pokonując Cavaliers 109:93. Knicks kontrolowali przebieg gry przez większość czasu, co pozwoliło im wyrównać stan serii przed dwoma wyjazdowymi meczami w Ohio.

    Kluczowe informacje o serii

    • Stan serii finałowej Konferencji Wschodniej wynosi 1:1 po dwóch spotkaniach.
    • Drugi mecz zakończył się wyraźnym zwycięstwem Knicks 109:93, co postawiło Cavaliers w trudnej sytuacji.
    • Trzeci mecz finału odbędzie się w niedzielę, 24 maja 2026 roku w Cleveland, a czwarty na poniedziałek, 25 maja.
    • Transmisję dla polskich widzów zapewnia TVP SPORT oraz serwis tvpsport.pl.
    • Historycznie, w NBA tylko nieliczne drużyny odwróciły losy serii po starcie 0:2, co stanowi duże wyzwanie.

    Druga wygrana Knicks i problemy Cavaliers

    Drugie spotkanie w Nowym Jorku pokazało, która drużyna lepiej radzi sobie z presją finałowych rozgrywek. Knicks, prowadzeni przez swoich kluczowych graczy, zbudowali bezpieczną przewagę już w pierwszej połowie, a w drugiej skutecznie odpierali próby odrabiania strat ze strony gości. Wynik 109:93 odzwierciedla ich dominację, szczególnie w kluczowych momentach meczu. Dla Cavaliers ta porażka jest bolesna nie tylko z powodu stanu serii, ale także sposobu, w jaki ją ponieśli – nie potrafili odpowiedzieć na agresywną obronę i zorganizowany atak rywali.

    Trener Cavaliers stoi przed dużym wyzwaniem taktycznym i mentalnym. Jego zespół musi znaleźć sposób na ograniczenie kluczowych graczy Knicks, którzy w obu meczach czuli się na parkiecie komfortowo. Równocześnie Cavaliers muszą odnaleźć swoją ofensywną tożsamość, która pozwoliła im dotrzeć do tego etapu rozgrywek. Powrót do domu, przed własną publicznością, daje nadzieję, ale presja jest po ich stronie.

    Historyczne tło i znaczenie serii

    Seria Cavaliers–Knicks to nie tylko walka o finał Konferencji Wschodniej NBA, ale także odtworzenie jednej z klasycznych rywalizacji Wschodniej Konferencji. Oba zespoły mają bogatą historię, a ich drogi w playoffach często się krzyżowały. Dla Knicks, którzy od kilku sezonów budują zespół zdolny do walki o mistrzostwo, awans do finału ligi byłby spełnieniem długofalowego planu i nagrodą dla wiernej nowojorskiej publiczności, czekającej na tytuł od dekad.

    Cleveland, po okresie dominacji z LeBronem Jamesem, konsekwentnie odbudowywało swój skład i teraz ma szansę na powrót na szczyt. Przegrana w drugim meczu to poważny cios, ale w koszykówce nic nie jest przesądzone. Potrzebują jednak natychmiastowej reakcji, zwłaszcza że statystyki historyczne nie są po ich stronie – drużyny, które przegrywały 0:2 w finałach konferencji, rzadko wychodziły z tej sytuacji obronną ręką.

    Gdzie oglądać kolejne mecze?

    Dla polskich kibiców, którzy chcą śledzić rozwój tej serii, głównym źródłem transmisji pozostaje TVP SPORT. Stacja, wraz ze swoją platformą streamingową tvpsport.pl, zapewnia relacje na żywo ze spotkań finałów konferencji. Warto śledzić ramówkę stacji, ponieważ oprócz transmisji na żywo, często dostępne są również skróty i analizy, które pomagają zrozumieć kluczowe momenty spotkań.

    Planowany na poniedziałek, 25 maja, czwarty mecz serii w Cleveland może okazać się punktem zwrotnym. Jeśli Cavaliers wygrają niedzielne starcie, poniedziałkowa gra zyska dodatkowy, decydujący wymiar. Jeśli zaś Knicks odniosą trzecie zwycięstwo z rzędu, będą mogli zakończyć serię u siebie i awansować do Finału Konferencji Wschodniej NBA. Bez względu na scenariusz, emocje są gwarantowane.

    Podsumowanie sytuacji przed meczem w Cleveland

    Przed trzecim meczem w Ohio stan serii jest wyrównany. Gra Cavaliers, zarówno w ataku, jak i obronie, sprawiała wrażenie, że potrzebują poprawy, aby skutecznie rywalizować z Knicks.


    Źródła

  • Wściekłe Spurs pokonały Thunder po dogrywce i są o krok od finałów NBA

    Wściekłe Spurs pokonały Thunder po dogrywce i są o krok od finałów NBA

    San Antonio Spurs pokonali Oklahoma City Thunder 122:115 po dogrywce w szóstym meczu finału konferencji Zachodniej, zbliżając się do awansu do finałów NBA. Spotkanie, które miało być obroną prowadzenia Thunder, stało się pokazem charakteru i ofensywnej siły zespołu z Teksasu. Koledzy Jeremy'ego Sochana, który z powodu kontuzji opuścił część sezonu, udowodnili, że potrafią walczyć o najwyższe cele, dostarczając emocji, jakie rzadko widuje się w tych playoffs.

    Kluczowe momenty meczu

    • Wynik 122:115 został osiągnięty po wyrównanej dogrywce, w której Spurs zdominowali rywala.
    • Victor Wembanyama zdobył triple-double z 38 punktami, 15 zbiórkami i 7 asystami, decydując o wyniku w kluczowych momentach.
    • Spurs odrobili straty z pierwszej połowy, a ich defensywa w końcówce czwartej kwarty i w dogrywce pozwoliła na przejęcie inicjatywy.
    • Dla Oklahoma City Thunder była to bolesna porażka, która oddaliła ich od możliwości zakończenia serii u siebie i zmusiła do walki o wszystko w siódmym meczu w San Antonio.

    Historyczny występ Wembanyamy i odpowiedź kolegów Sochana

    Mecz od początku był intensywny. Thunder, wspierani przez własną publiczność, starali się narzucić szybkie tempo i wykorzystać braki w obronie Spurs, związane z nieobecnością Jeremy'ego Sochana. Polak, kluczowy element defensywy Gregga Popovicha, musiał obserwować walkę swoich kolegów z trybun. Jego brak był odczuwalny, szczególnie w pierwszej połowie.

    Jednak Spurs odpowiedzieli dominacją Victora Wembanyamy. Francuski zawodnik, znany ze swojej wszechstronności, zdobywał punkty z różnych pozycji, trafiał za trzy, blokował i precyzyjnie podawał. Gdy Thunder próbowali go zdwoić, znajdował wolnych kolegów. To był jeden z tych występów, które zapadają w pamięć.

    Dogrywka należała do San Antonio

    Główna część meczu zakończyła się remisem, a w powietrzu wisiała groźba drugiej dogrywki. Jednak to Spurs w dodatkowych pięciu minutach pokazali swoje umiejętności. Ich obrona, wcześniej krytykowana, stała się nieprzenikniona. Przejęcia, wymuszone błędy Thunder i skuteczność z gry pozwoliły na ucieczkę i ostateczne przypieczętowanie zwycięstwa.

    Devin Vassell i Keldon Johnson, wspierający Wembanyamę, zdobyli kluczowe punkty, ale to defensywna energia w końcówce zrobiła największe wrażenie. Udowodnili, że potrafią się zmobilizować i wygrać, nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem. Takie zwycięstwa budują charakter mistrzowski.

    Co dalej z serią? Wszystko rozstrzygnie się w Teksasie

    Seria wraca do San Antonio przy stanie 3:3, a siódmy, decydujący mecz odbędzie się na parkiecie Spurs. Presja teraz spoczywa na Thunder, którzy przegapili szansę na zakończenie rywalizacji u siebie. Momentum jest po stronie zespołu Gregga Popovicha, który po tym zwycięstwie zyskał wiarę, że jego młody zespół może osiągnąć sukces.

    Pytanie o formę Jeremy'ego Sochana pozostaje otwarte. Jego obecność w decydującym starciu byłaby cennym wzmocnieniem, szczególnie w defensywie przeciwko Shai Gilgeous-Alexanderowi. Spurs wysłali silny sygnał: są zdeterminowani i wierzą, że ich marsz po mistrzostwo jest możliwy. Wynik to nie tylko liczby na tablicy, to dowód na charakter tego zespołu.


    Źródła

  • Nikola Jokić trafił do elitarnej historii NBA, mimo że przegrał wyścig o MVP

    Nikola Jokić trafił do elitarnej historii NBA, mimo że przegrał wyścig o MVP

    Serbski center Denver Nuggets, Nikola Jokić, nie zdobył nagrody MVP sezonu 2024/25, ale ta porażka nie umniejsza jego osiągnięć w historii NBA. Jokić jest dopiero trzecim zawodnikiem w historii ligi, który pięć razy z rzędu zakończył głosowanie na najbardziej wartościowego gracza na pierwszym lub drugim miejscu. Wcześniej udało się to jedynie Billowi Russellowi i Larry'emu Birdowi. Ta statystyka pokazuje, że przez ostatnie pięć lat Jokić konsekwentnie utrzymywał się w czołówce, niezależnie od tego, czy zdobywał nagrody.

    Kluczowe fakty

    • Osiągnięcie Nikoli Jokića jest rzadkie – tylko trzech zawodników w historii ligi miało pięć kolejnych top-2 wyników w głosowaniu na MVP.
    • W sezonie 2024/25 Jokić zdobywał średnio 29,6 punktu, 12,7 zbiórki i 10,2 asysty na mecz, co potwierdza jego poziom godny MVP.
    • Przegrana z Shai Gilgeous-Alexanderem w wyścigu o MVP była prawdopodobnie spowodowana gorszym bilansem Denver w porównaniu do Oklahoma City Thunder.

    Niezwykła seria i statystyczna dominacja

    Seria Jokića rozpoczęła się w sezonie 2020/21, kiedy to po raz pierwszy zdobył nagrodę MVP. Następnie zdobył kolejne tytuły w latach 2022 i 2024, a w międzyczasie zajmował drugie miejsca w latach 2023 i 2025. Jego nieprzerwana obecność w pierwszej dwójce głosowania przez tak długi czas świadczy o jego konsekwencji oraz wysokim poziomie gry. Nawet w sezonach, w których nie zdobywał indywidualnych nagród, jego wpływ na grę Nuggets był znaczący.

    Warto zwrócić uwagę na statystyki z ostatniego sezonu. Średnie blisko triple-double (29,6 pkt, 12,7 zb, 10,2 ast) to wyniki, które w przeszłości niemal gwarantowały wygraną w głosowaniu. Jednak w obliczu silnej konkurencji i nieco słabszego bilansu zespołu (56 wygranych Denver w porównaniu do 64 Oklahoma City), to Gilgeous-Alexander został doceniony przez głosujących. Różnica między nimi była minimalna, a kluczowym czynnikiem była przewaga Thunder w tabeli.

    Historyczna perspektywa i miejsce wśród legend

    Dołączenie Jokića do grona Russella i Birda potwierdza jego wyjątkową pozycję w historii NBA. Warto zauważyć, że nawet LeBron James, który zdobył cztery tytuły MVP w ciągu pięciu lat, nie osiągnął takiej serii – w sezonie, gdy przegrał, zajął trzecie miejsce. To podkreśla, jak niezwykłe jest osiągnięcie Jokića.

    Obecnie Jokić ma na koncie trzy nagrody MVP, co stawia go w jednym rzędzie z takimi legendami jak Magic Johnson, Moses Malone czy Larry Bird. Więcej tytułów mają tylko Kareem Abdul-Jabbar (6), Michael Jordan (5), Bill Russell (5), LeBron James (4) i Wilt Chamberlain (4). Mając zaledwie 29 lat, Jokić jest już trzykrotnym MVP, mistrzem ligi oraz zdobywcą nagrody MVP finałów. Jest również najniżej wybranym zawodnikiem w drafcie (41. pick), który zdobył główne indywidualne trofeum. Jego ścieżka kariery jest wyjątkowa.

    Podsumowanie: wartość wykraczająca poza trofeum

    Choć w tym roku indywidualny puchar trafił do Shai Gilgeous-Alexandera, sezon 2024/25 zapamiętany zostanie także jako moment, gdy Nikola Jokić dołączył do elitarnego grona stałej doskonałości. Pięć lat z rzędu w czołówce głosowania to nie tylko dowód na jego nieustający wpływ na koszykówkę, ale także na jego niezmienną jakość gry. Jokić, dzięki swojemu wyjątkowemu rozumieniu gry i skuteczności, wciąż wyznacza standardy dla całej ligi. Biorąc pod uwagę jego wiek, ta imponująca seria może się jeszcze wydłużyć.


    Źródła

  • Wembanyama i Spurs w finale konferencji, Pistons zmuszają do siódmego meczu

    Wembanyama i Spurs w finale konferencji, Pistons zmuszają do siódmego meczu

    San Antonio Spurs pokonali Minnesota Timberwolves 139:109, co pozwoliło im wygrać serię 4:2 i awansować do finału konferencji zachodniej NBA. Tego samego wieczoru Detroit Pistons, mimo prowadzenia Cleveland Cavaliers 3:2 w serii, odrobili straty i zwyciężyli 115:94, co doprowadziło do decydującego, siódmego meczu.

    Finał zachodniej konferencji oznacza starcie z aktualnym mistrzem ligi, Oklahoma City Thunder, który ma przewagę własnego parkietu. Dla Victora Wembanyamy i Spurs to pierwszy w karierze awans tak daleko w playoffs. Zespół, uważany za projekt przyszłości, okazał się gotowy znacznie wcześniej, niż się spodziewano.

    Kluczowe informacje

    • San Antonio Spurs awansowali do finału konferencji zachodniej po wygranej 139:109 z Minnesota Timberwolves i zakończeniu serii 4:2.
    • Victor Wembanyama po meczu przyznał, że słowa "finał konferencji" brzmią dla niego "surrealistycznie" i "nierealnie".
    • Detroit Pistons pokonali Cleveland Cavaliers 115:94, wyrównując stan serii półfinałowej wschodu do 3:3 i zmuszając rywali do siódmego meczu.
    • Cade Cunningham poprowadził Pistons do zwycięstwa, zdobywając 21 punktów, w tym pięć trafionych trójek.
    • Następnym rywalem Spurs będą Oklahoma City Thunder z Shai Gilgeous-Alexanderem.

    Historyczny awans młodych Spurs

    Mecz w Minneapolis od początku należał do gości. Spurs, prowadzeni przez debiutanta Stephona Castle'a, który zdobył 32 punkty i miał 11 zbiórek, już w pierwszej kwarcie zbudowali bezpieczną przewagę. Kluczowy okazał się trzeci kwartał, w którym obrona z San Antonio skutecznie podwajała Anthony'ego Edwardsa, całkowicie zduszając atak Timberwolves. Na początku czwartej części meczu Spurs mieli już dużą przewagę, co pozwoliło im spokojnie dokończyć spotkanie.

    Victor Wembanyama, który w tej serii był celem ostrych fauli po incydencie z łokciem w gardło Naza Reida, tym razem odpowiedział wyłącznie grą. Zdobył 19 punktów, a po spotkaniu podkreślił swoją dojrzałość. "Wiedziałem, co będą robić. Gdybym dał się wciągnąć w tę fizyczność i brudną grę, pomógłbym im. Wiedziałem, że nie mogę ponownie przekroczyć granicy. Musiałem ich pokonać, grając w koszykówkę" – powiedział Wembanyama.

    Jego emocje po awansie były ogromne. "Słowa 'finał konferencji' brzmią teraz surrealistycznie. To coś, o czym słyszałem całe życie, a teraz w tym jesteśmy. To trochę nierealne" – dodał. W kontekście pytania o doświadczenie playoffowe stwierdził, że "serce ma większe znaczenie niż cokolwiek innego".

    Pistons walczą i wracają do gry

    Pistons walczą i wracają do gry
    Źródło: www.aljazeera.com

    W Cleveland sytuacja była jasna: porażka oznaczała koniec sezonu dla Pistons. Gospodarze, niepokonani u siebie w tych playoffs, początkowo prowadzili. Jednak Detroit podjęło walkę i w drugiej kwarcie przejechało po rywalu akcją 22:4, co dało im 12-punktową przewagę.

    Cavs zdołali odrobić straty przed przerwą, ale trzecia odsłona znów należała do gości. Obrona z Detroit, z dominującym Jalenem Durenem, który miał 11 zbiórek i 3 bloki, ograniczyła Cleveland do zaledwie 19 punktów, a w ataku sześciu zawodników zdobyło co najmniej 10 punktów. Ta zespołowa praca pozwoliła utrzymać bezpieczny dystans do samego końca.

    "Po prostu gramy w nasz charakterystyczny sposób, wychodzimy, konkurujemy, staramy się jak najlepiej wykonać nasz system i jesteśmy razem. Trzymamy się razem przez wszystko, więc to dla nas wielkie zwycięstwo" – podsumował lider Pistons, Cade Cunningham.

    Co dalej? Pojedynek z mistrzem i walka o wszystko na wschodzie

    Dla Spurs czeka teraz najtrudniejsza próba – seria z Oklahoma City Thunder. Mimo dobrego bilansu z sezonu regularnego, rola beniaminka i pretenda będzie po stronie Teksańczyków. Kluczowa będzie odpowiedź na Shai Gilgeous-Alexandera i doświadczenie mistrzowskiego zespołu. Awans Wembanyamy i Spurs do tej fazy można uznać za sukces tej młodej drużyny.

    Na wschodzie wszystko rozstrzygnie się w siódmym, decydującym meczu. Pistons, odbudowani po sezonie, mają szansę na wielki comeback w serii i awans do finału konferencji. Presja przeniosła się teraz na barki Cavaliers, którzy muszą wygrać na wyjeździe, aby zrealizować rolę faworyta. Niedzielny mecz zapowiada się na emocjonującą walkę o wszystko.


    Źródła

  • NBA w przełomowym momencie: decydująca faza play-offów, zawieszenie Wemby’ego i spekulacje o transferze Giannisa

    NBA w przełomowym momencie: decydująca faza play-offów, zawieszenie Wemby’ego i spekulacje o transferze Giannisa

    Faza play-offów NBA wkroczyła w kluczowy etap, a jednocześnie wydarzenia wpływające na przyszłość ligi nabierają tempa. Właśnie teraz ustalają się finaliści konferencji, a równolegle pojawiają się spekulacje dotyczące transferu Giannisa Antetokounmpo. Decyzja ligi w sprawie zawieszenia Wemby’ego, spekulacje wokół draftu oraz stabilizacja na ławce Golden State Warriors to tylko niektóre z aktualnych tematów w NBA.

    Kluczowe wydarzenia tygodnia w NBA

    • Play-offy na rozstrzygnięciu: Detroit Pistons zmusiły Cleveland Cavaliers do siódmego meczu po znakomitej drugiej połowie, co oznacza, że seria zostanie rozstrzygnięta w decydującym starciu.
    • Sprawa Wemby’ego: Francuz uniknął zawieszenia za kontrowersyjny faul i zagra w decydującym meczu swojej serii.
    • Spekulacje wokół Giannisa: Pojawiają się doniesienia, że Milwaukee Bucks mogą być otwarci na oferty transferowe dotyczące swojej supergwiazdy.
    • Przyszłość draftu: Uwagę przyciągają spekulacje dotyczące przyszłorocznego draftu i potencjalnych ruchów zespołów.
    • Stabilizacja u Warriors: Steve Kerr przedłużył kontrakt na kolejne lata, zapewniając ciągłość w Golden State.

    Gorąca atmosfera w play-offach: siódme mecze i dogrywki

    Faza play-offów dostarcza emocji na najwyższym poziomie. W konferencji wschodniej seria między Detroit Pistons a Cleveland Cavaliers będzie rozstrzygnięta w siódmym meczu. Pistons, po znakomitej drugiej połowie, pokonali Cavaliers w szóstym spotkaniu, wymuszając ostateczne starcie. Kluczową rolę w tej serii odegrał Donovan Mitchell, który poprowadził swój zespół do serii 23:0 w drugiej połowie jednego z meczów.

    W konferencji zachodniej uwagę przykuwa kontuzja jednego z kluczowych graczy. Stan zdrowia gwiazdora, który jest kwestionowany na decydujący mecz z powodu bólu kostki, może znacząco wpłynąć na szanse jego drużyny. Jego zespół, z młodą gwiazdą Wemby’m na czele, mierzy się z poważnym wyzwaniem i krytyką za brak doświadczenia, na co sam Wemby ostro odpowiedział.

    Decyzja ligi w sprawie Wemby’ego: zawieszenie nie grozi

    Jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich godzin była decyzja ligi dotycząca kontrowersyjnego faulu Wemby’ego. Gwiazda San Antonio Spurs została wyrzucona z meczu za uderzenie łokciem w szyję Naz Reida z Minnesota Timberwolves. Incydent wywołał burzę, a niektórzy komentatorzy, w tym Stephen A. Smith, argumentowali, że powinno to pociągnąć za sobą zawieszenie Francuza na kolejny kluczowy mecz.

    NBA jednak po przeanalizowaniu zdarzenia zdecydowała inaczej. Wemby uniknął zawieszenia i będzie mógł zagrać w piątym meczu swojej serii. Decyzja ta jest niezwykle istotna dla szans Spurs, którzy polegają na swojej nadziei franchise w każdej sekundzie play-offów. To również pokazuje, jak liga waży surowość kary z jednej strony, a z drugiej – wpływ takiej decyzji na rywalizację sportową.

    Bombowe spekulacje: czy era Giannisa w Milwaukee dobiega końca?

    Pojawiły się doniesienia, że Milwaukee Bucks mogą być otwarci na rozmowy dotyczące potencjalnego transferu Giannisa Antetokounmpo. Informacja, że klub mógłby rozglądać się za ofertami za swoją ikonę, gwiazdę i MVP ligi, wstrząsnęła środowiskiem. Giannis jest symbolem Bucks od lat, a jego ewentualny transfer byłby największym ruchem offseasonu, zmieniającym mapę siły w całej NBA.

    Choć na razie to tylko spekulacje, sama możliwość rozstania budzi fundamentalne pytania o kierunek, w którym zmierza klub. Warto również przypomnieć o niedawnej decyzji z Milwaukee – pozyskaniu Mylesa Turnera. Aby na niego stworzyć miejsce w limicie płac, Bucks musieli rozciągnąć na pięć lat pozostałe 113 milionów dolarów kontraktu Damiana Lillarda, co pokazuje ich determinację w przebudowie składu.

    Przyszłość ligi: spekulacje draftowe i stabilizacja u Warriors

    Kolejnym elementem układanki jest przyszłość, kształtowana przez draft. Uwagę przyciągają spekulacje dotyczące przyszłorocznego draftu i potencjalnych ruchów zespołów, które już teraz mogą planować swoją przyszłość wokół młodych gwiazd, które trafią do ligi.

    Wśród niepewności pojawia się również element stabilności. Golden State Warriors przedłużyli kontrakt ze swoim długoletnim trenerem, Steve’em Kerrem, o kolejne lata. Decyzja ta kończy spekulacje o możliwych zmianach na ławce kalifornijskiego giganta i zapewnia ciągłość kierunku, który przyniósł drużynie wielkie sukcesy.


    Źródła

  • Statystyki i typy na pierwszego strzelca w NBA: Cavaliers kontra Pistons w kluczowej piątce

    Statystyki i typy na pierwszego strzelca w NBA: Cavaliers kontra Pistons w kluczowej piątce

    Cleveland Cavaliers pokonali Detroit Pistons 117:113 w dramatycznej dogrywce w środę, co dało im prowadzenie 3:2 w półfinale konferencji Wschodniej. To pierwsze zwycięstwo gości w tych playoffs, a seria wróci do Cleveland na potencjalnie decydujące spotkanie w piątek. W kontekście zakładów bukmacherskich na pierwszego strzelca w meczu Cavaliers kontra Pistons, istotne są statystyki i nawyki drużyn, które w przypadku Cavs są wyraźne.

    Kluczowe informacje przed spotkaniem

    • Przewaga w rzucie: Cavaliers wygrywają rozpoczęcie meczu w 65,6% przypadków, co często przekłada się na pierwsze posiadanie i pierwszą punktową akcję.
    • Konsystencja w zdobywaniu pierwszych punktów: W sezonie zasadniczym drużyna z Cleveland jako pierwsza trafiała do kosza w 61% swoich meczów, co plasuje ją wśród najbardziej regularnych zespołów w tej statystyce.
    • Główni kandydaci: Wśród zawodników Cavs najwyższy wskaźnik trafienia jako pierwszego w tym sezonie ma Jarrett Allen (23,9%), a w samej serii z Pistons pierwsze punkty zdobył Evan Mobley.
    • Kontekst serii: Po przegranych dwóch pierwszych meczach u siebie Cavaliers odrobili straty i po środowym zwycięstwie w Detroit są o krok od awansu do finału konferencji.

    Analiza zakładów na pierwszego strzelca w tej serii opiera się na dominacji Cleveland w początkowych akcjach. W pierwszych czterech spotkaniach Jarrett Allen wygrał rzut rozpoczęcia trzy razy. W Game 4, mimo że początkowo stracił piłkę po własnym wygranym rzucie, to ostatecznie zdobył pierwsze punkty po lay-upie z asysty Jamesa Hardena. Ten schemat – wygrany rzut, wejście pod kosz, szybka akcja – jest charakterystyczny dla gry Cavaliers.

    Dlaczego Evan Mobley jest wartym uwagi typem?

    W artykule analitycznym portalu BettingPros jako główny typ na środowe spotkanie wskazany został Evan Mobley, z kursem około +460. Mobley zdobył już pierwsze punkty w tej serii, co potwierdza, że jest częścią planu gry na rozpoczęcie. Przy prawdopodobnej pierwszej posiadłości Cleveland, trener J.B. Bickerstaff może szukać punktów w ataku przez silnego skrzydłowego lub centra, unikając mocno pilnowanych obrońców.

    Statystyki pokazują, że Pistons w sezonie regularnym często pozwalali na pierwsze punkty graczom na pozycji silnego skrzydłowego (21% gier) lub niskiego skrzydłowego (26%). Mobley, pełniący często rolę power forwarda, idealnie wpisuje się w ten schemat. Jego atuty fizyczne i umiejętność gry blisko kosza sprawiają, że jest bezpiecznym i logicznym wyborem na szybką akcję po rzucie rozpoczęcia.

    Jarrett Allen – najbardziej prawdopodobny strzelec

    Chociaż Mobley został wyróżniony jako wartościowy typ z wyższym kursem, to z czysto statystycznego punktu widzenia największe prawdopodobieństwo zdobycia pierwszych punktów ma Jarrett Allen. Jego wskaźnik na poziomie 23,9% (16 pierwszych koszy na 67 rozpoczętych meczów w sezonie) jest najwyższy w zespole. Analiza portalu OddsIndex wskazuje, że przy kursie ok. +450 oferuje on wartość w stosunku do implikowanego prawdopodobieństwa.

    Allen często wygrywa rzut i jest bezpośrednim beneficjentem tej sytuacji. Cavaliers wielokrotnie ustawiają pierwszą akcję właśnie pod niego, licząc na jego zasięg i skuteczność spod kosza. W kontekście piątego meczu w wyrównanej serii można spodziewać się sięgnięcia po sprawdzone, proste rozwiązania, a takim jest zagranie do Allena po wygranym rzucie.

    Podsumowanie statystyk przed decydującym starciem

    Środowy mecz był emocjonujący ze względu na dogrywkę i powrót Cavaliers z 15-punktowej straty, a także potwierdził trendy. Cavs ponownie byli agresywni od pierwszego gwizdka. Dla fanów zakładów sportowych playoffs to czas, gdy nawyki drużyn są często jeszcze bardziej utrwalane. Cleveland prawdopodobnie będzie chciało narzucić swoje tempo od początku, a statystyki pokazują, że kluczową rolę w tym scenariuszu odgrywają ich wielcy – Evan Mobley i Jarrett Allen. W piątkowym starciu o awans można się spodziewać podobnej taktyki, co czyni obu tych zawodników głównymi kandydatami do zdobycia pierwszych punktów.


    Źródła

  • Wembanyama królem pierwszych koszy, ale czy warto go obstawiać w meczu 5 z Timberwolves?

    Wembanyama królem pierwszych koszy, ale czy warto go obstawiać w meczu 5 z Timberwolves?

    Victor Wembanyama jest kluczowym graczem w serii półfinałowej konferencji zachodniej pomiędzy San Antonio Spurs a Minnesota Timberwolves. Francuski zawodnik zdobył pierwszy kosz w każdym z czterech dotychczasowych meczów, a jego skuteczność 91% na rzutach wolnych daje drużynie szansę na rozpoczęcie gry od posiadania piłki. W decydującym meczu numer 5, który odbędzie się we wtorek w San Antonio, ta statystyka z pewnością będzie istotna. Mimo że Spurs niespodziewanie przegrali pierwsze spotkanie u siebie, seria jest wyrównana, a każdy mecz ma znaczenie dla jej przebiegu.

    Kluczowe fakty przed meczem 5

    • Dominacja Wembanyamy: Victor Wembanyama zdobył pierwsze punkty we wszystkich czterech meczach serii przeciwko Timberwolves, wykorzystując swoją przewagę w rzutach wolnych.
    • Historyczna seria: Seria jest wyrównana po czterech meczach. Pierwsze spotkanie niespodziewanie wygrali goście z Minnesoty.
    • Propozycja bukmacherska: Analitycy wskazują na Stephona Castle'a jako wartego uwagi kandydata na pierwszego strzelca w meczu 5, ze względu na kurs +750 oraz fakt, że Minnesota często pozwalała na pierwsze kosze rzucającym obrońcom.

    W kontekście pierwszych akcji Wembanyama zaprezentował się szczególnie imponująco. W meczu numer 1, mimo że Spurs przegrali, to on zdobył pierwsze punkty i zakończył mecz z triple-double: 11 punktów, 15 zbiórek i rekordowymi 12 blokami w playoffach NBA. Jego przewaga nad Rudym Gobertem, kluczowym obrońcą Timberwolves, jest wyraźna. Ta dominacja w strefie podkoszowej sprawia, że Wembanyama jest faworytem do zdobycia pierwszych punktów także w piątym meczu.

    Analiza wartości zakładów na pierwszego strzelca

    Chociaż Wembanyama ma wyraźny trend, wartość zakładu na jego pierwszy kosz znacznie spadła. W meczu 4 kurs na jego pierwszy kosz wynosił około +390, a przed meczem 5 skurczył się do około +300. Dla graczy szukających wyższego zwrotu, te kursy mogą być mniej atrakcyjne, mimo wysokiego prawdopodobieństwa.

    W związku z tym warto rozważyć Stephona Castle’a. Młody rzucający obrońca Spurs może skorzystać z uwagi, jaką defensywa Minnesoty będzie musiała poświęcić Wembanyamie. Statystyki z sezonu regularnego pokazują, że Timberwolves pozwalały na 36% pierwszych koszy zdobywanych przez graczy na pozycji shooting guard. Castle, jako jeden z głównych opcji ofensywnych San Antonio, ma szansę przejąć inicjatywę, jeśli pierwsza akcja nie będzie kierowana bezpośrednio pod kosz.

    Nie można również zapominać o Timberwolves. Anthony Edwards, który wrócił z kontuzji w pierwszym meczu serii, dodaje zespołowi agresji i kreatywności. Jego umiejętności mogą pozwolić Minnesocie na szybkie przejęcie inicjatywy, zwłaszcza jeśli uda im się przechwycić piłkę po nieudanej pierwszej akcji Spurs.

    Kontekst serii i czego się spodziewać

    Seria jest wyrównana, ale nie jest tak jednostronna, jak mogłoby się wydawać. Timberwolves w sezonie regularnym mieli jedną z najlepszych defensyw w lidze, a w ich składzie znajduje się trzykrotny Defensywny Gracz Roku, Rudy Gobert. Mecz numer 1 pokazał, że potrafią wygrać na trudnym parkiecie w San Antonio. Ich siłą jest zdyscyplinowana obrona, która ma na celu utrudnienie gry Wembanyamie.

    Dla Spurs kluczowa będzie dystrybucja piłki i wykorzystanie ich największej zalety – rzutów za trzy punkty. To młody, dynamiczny zespół, który w sezonie regularnym osiągnął solidne wyniki. Aby zakończyć serię w pięciu meczach, będą musieli nie tylko grać efektywnie w ataku, ale także ograniczyć błędy, które Minnesota potrafi surowo karać.

    Pierwszy kosz w tym meczu może mieć znaczenie psychologiczne. Dla Spurs, grających przed własną publicznością, wczesne trafienie umocniłoby ich pozycję i potwierdziło dominujący trend z poprzednich spotkań. Dla Timberwolves, które muszą wygrać, aby przedłużyć serię, przerwanie passy Wembanyamy byłoby doskonałym sygnałem do walki.

    Podsumowanie

    Mecz numer 5 serii Spurs-Timberwolves zapowiada się na emocjonujące starcie, w którym wiele może zależeć od pierwszych minut. Victor Wembanyama pozostaje oczywistym kandydatem do zdobycia pierwszych punktów, jednak niskie kursy mogą sprawić, że zakład na niego nie będzie atrakcyjny. Dla osób szukających wyższego potencjalnego zysku, interesującą alternatywą jest Stephon Castle. Niezależnie od tego, kto rzuci pierwszy, gra dopiero się zaczyna, a o awansie zdecyduje całe 48 minut wysiłku obu drużyn.


    Źródła