Kevin Durant I Rockety Psują Powrót Stephena Curry’ego Po Kontuzji, Pokonują Warriors 117-116

W emocjonującym finale, który rozstrzygnął się w ostatnich sekundach, Houston Rockety pokonali Golden State Warriors 117:116. Kluczową rolę w tym zwycięstwie odegrał Kevin Durant I, który nie tylko popisał się skutecznością, ale zaliczył też asystę przy decydującej akcji meczu. Spotkanie to było jednak szczególne z innego powodu – na parkiet po ponad dwumiesięcznej przerwie wrócił Stephen Curry.

Powrót supergwiazdy Warriors przyćmiła porażka jej zespołu. Mimo świetnych statystyk indywidualnych Curry'ego, to Rockety okazali się skuteczniejsi w końcówce, sięgając po cenne zwycięstwo w kontekście walki o play-offy.

Decydujące sekundy i powrót superstrzelca

Spotkanie w San Francisco dostarczyło widowiska do samego końca. Na 20 sekund przed syreną Gary Payton II zdobył punkty dla Warriors po błędzie goaltendingu Amena Thompsona, dając gospodarzom prowadzenie 116:115. W odpowiedzi Kevin Durant I wziął sprawy w swoje ręce. To właśnie on, ściągając na siebie obrońców, podał pod kosz do Alperena Senguna. Turecki center bezbłędnie wykończył layup, dając Rockety ponowne, minimalne prowadzenie na 11 sekund przed końcem.

Warriors mieli ostatnią szansę. Piłkę otrzymał Stephen Curry, który spróbował rzutu za trzy punkty. Jego próba była niecelna, a sędziowie przyznali piłkę Rockety po wybiciu jej na aut, co przypieczętowało wynik.

Curry, który opuścił 27 kolejnych meczów z powodu kontuzji prawego kolana (ostatni raz grał 30 stycznia), wrócił w wielkim stylu. W ciągu 26 minut na parkiecie zdobył 29 punktów, trafiając 11 z 21 rzutów z gry. Jego wejście na boisko w pierwszej kwarcie zostało nagrodzone owacją na stojąco. Co ciekawe, był to jego pierwszy mecz w roli rezerwowego w sezonie regularnym od marca 2012 roku.

Kluczowe postacie i gorąca atmosfera

O zwycięstwie Houston zadecydowała nie tylko jedna akcja. Kevin Durant I, grając przeciwko swojemu byłemu zespołowi, otarł się o triple-double, notując 31 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. To on również trafił kluczowy rzut za trzy na 2:10 przed końcem, utrzymując Rockety w grze.

Obok niego znakomicie spisali się młodzi zawodnicy. Alperen Sengun dołożył 24 punkty, a Jabari Smith Jr. rzucił 23 punkty i zebrał 9 piłek. Amen Thompson, mimo błędu w końcówce, zanotował 18 punktów i 7 asyst.

Po stronie Warriors, poza Currym, dobrze spisał się Draymond Green. Mecz nie obył się bez spięć – w drugiej kwarcie doszło do słownej przepychanki pomiędzy Greenem a Jabari Smithem Jr., którą musieli rozdzielać sędziowie i koledzy z drużyny.

Warto odnotować też historyczny moment dla klubu z Golden State: na parkiecie w oficjalnym meczu zagrali razem bracia Curry – Stephen i Seth.

Kontekst i kolejne wyzwania

To zwycięstwo ma duże znaczenie dla Rockety w kontekście walki o awans do play-offów w wyrównanej Konferencji Zachodniej. Dla Warriors porażka w meczu, który był w ich zasięgu, to zmarnowana szansa na poprawienie pozycji w tabeli.

Oba zespoły nie mają dużo czasu na analizy. Już we wtorek czekają je kolejne potyczki. Rockety zmierzą się w Phoenix z Suns, a Warriors podejmą na swoim parkiecie Sacramento Kings. Powrót Curry'ego daje Warriors nadzieję na silny finisz sezonu, jednak jak pokazał ten mecz, sama jego obecność nie gwarantuje zwycięstw. Drużyna musi odnaleźć płynność gry i skuteczność w samych końcówkach spotkań.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *