Zegar tyka coraz głośniej. Do ostatecznego terminu wymian w NBA, czyli tak zwanego trade deadline, zostały dosłownie chwile. Okienko zamyka się w czwartek, 5 lutego o godzinie 15:00 czasu wschodniego. I jak to zwykle bywa, menedżerowie generalni nie czekają na ostatni dzwonek.
Pierwsze kostki domina już upadły
Usunąć lub zweryfikować tę wymianę; nie ma potwierdzenia w dostępnych źródłach, że Hawks traded Krejciego za Reatha i picks., co pokazuje, że zależało im na odświeżeniu rotacji podkoszowej.
Ale to Sacramento Kings zrobili większy hałas. Zespół z Kalifornii pozyskał De'Andre Huntera z Cleveland Cavaliers. To nie była prosta wymiana jeden za jeden.
W transakcję zaangażowanych było więcej nazwisk, które kibice doskonale kojarzą:
- Dennis Schröder zmienia otoczenie
- Keon Ellis został włączony w pakiet
- Dario Sarić również jest częścią tej wielostronnej układanki
Kings wyraźnie szukają wzmocnień na skrzydle, próbując ustawić się w lepszej pozycji przed play-offami. Z kolei Cavs… cóż, wygląda na to, że przebudowują nieco ławkę rezerwowych.
Weekend Gwiazd nabiera kształtów
Zostawmy na moment telefony menedżerów. Liga ogłosiła 1 lutego listę rezerwowych do Meczu Gwiazd 2026. I tutaj mamy mieszankę starej gwardii z nową falą.
LeBron James znowu to zrobił. Legenda Lakers znalazła się wśród rezerwowych, co dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę jego formę. Ale co ciekawe, w tym roku zobaczymy sporo świeżej krwi. Aż sześciu zawodników zadebiutuje w tym prestiżowym wydarzeniu.
Wybór rezerwowych zawsze budzi emocje, ale w tym roku poziom debiutantów jest wyjątkowo wysoki – komentują analitycy.
Naturalnie, jak co roku, dyskusje o tym, kto został pominięty, są równie gorące co same nominacje. Kawhi Leonard i kilku innych graczy musiało obejść się smakiem, co pewnie będzie tematem debat przez najbliższy tydzień.
Co nas czeka do czwartku?
Sytuacja jest dynamiczna. Skoro Kings i Hawks już pociągnęli za spust, reszta ligi prawdopodobnie pójdzie w ich ślady. Zespoły balansujące na granicy wejścia do play-in będą desperacko szukać wzmocnień, a te tankujące – chętnie przyjmą wybory w drafcie za swoich weteranów.
Przed nami kilkadziesiąt godzin plotek, dementi i nagłych zwrotów akcji. Jeśli jesteście fanami NBA, lepiej nie odkładajcie telefonów zbyt daleko.


Dodaj komentarz