Tag: phoenix suns

  • Porażki i nadzieje: Play-In NBA 2026 wyłania ostatnich uczestników playoff

    Porażki i nadzieje: Play-In NBA 2026 wyłania ostatnich uczestników playoff

    Ostatnie mecze turnieju Play-In w NBA rozegrane w sobotę 18 kwietnia 2026 roku wyłoniły kolejnych uczestników fazy pucharowej. Dwie drużyny zapewniły sobie awans, podczas gdy dla pozostałych porażki oznaczały koniec sezonu.

    Orlando Magic wygrywa z Charlotte i kończy ich serię

    W meczu Konferencji Wschodniej Orlando Magic pokonało Charlotte Hornets 121:90. Wygrana różnicą 31 punktów dała Magic awans i jednocześnie przedłużyła kryzys drużyny z Charlotte. Dla Hornets jest to dziesiąty rok z rzędu bez występów w play-offach, co jest najdłuższą taką serią w lidze. Orlando wraca do fazy pucharowej po zakończeniu procesu przebudowy składu, który trwał kilka ostatnich lat.

    LaMelo Ball po spotkaniu przyznał, że wynik jest dla niego dużym rozczarowaniem. Magic oparli swoje zwycięstwo na zespołowej grze i skutecznej defensywie, która nie pozwoliła rywalom na nawiązanie walki.

    Portland wraca do gry, Phoenix eliminuje Warriors

    Na Zachodzie Portland Trail Blazers pokonali Phoenix Suns, co dało im pierwszy awans do play-offów od 2021 roku. Klub z Oregonu czekał na ten moment pięć lat, stawiając w tym czasie na stopniowe zmiany w kadrze.

    W drugim sobotnim meczu tej konferencji Phoenix Suns wygrali z Golden State Warriors, zajmując ostatnie wolne miejsce w drabince. Ten wynik oznacza koniec sezonu dla zespołu z San Francisco. Stephen Curry i Draymond Green nie zdołają w tym roku powalczyć o tytuł, a władze Warriors będą musiały latem podjąć decyzje dotyczące przyszłości starszych zawodników i kształtu drużyny.

    Niedzielne mecze i sytuacja zdrowotna

    W niedzielę odbędą się cztery kolejne spotkania, które ostatecznie zamkną listę uczestników play-offów. Na Wschodzie Toronto Raptors zagrają z Cleveland Cavaliers, a Atlanta Hawks zmierzą się z New York Knicks. Na Zachodzie zaplanowano mecze Minnesoty Timberwolves z Denver Nuggets oraz Houston Rockets z Los Angeles Lakers.

    Dużym problemem dla Minnesoty jest uraz Anthony'ego Edwardsa. Jego udział w meczu przeciwko Nuggets nie jest pewny, co może wpłynąć na wynik tej rywalizacji. Sytuacja kadrowa i kontuzje kluczowych graczy są obecnie głównym tematem rozmów przed decydującymi starciami.

    Sytuacja w klubach i plany na przyszłość

    Równolegle do walki na boisku, kluby podejmują decyzje kadrowe. W Indiana Pacers Myles Turner, który podpisał 4-letnią umowę o wartości 107 milionów dolarów, notuje na razie słabsze występy ze średnią 9,8 punktu na mecz. Z kolei Lawrence Frank, prezydent Los Angeles Clippers, potwierdził, że zespół nie zamierza rezygnować z walki o mistrzostwo i nadal będzie budował skład wokół Kawhiego Leonarda.

    W New Orleans Pelicans rozpoczęły się już zmiany w strukturach organizacji po odpadnięciu z rywalizacji. Podobne analizy trwają w Miami Heat, gdzie ważą się losy dalszej gry Normana Powella w barwach tego klubu.

    Stan rywalizacji

    Turniej Play-In 2026 pokazał różnice w sytuacji poszczególnych drużyn. Portland i Orlando wracają do czołówki po dłuższej przerwie, natomiast Charlotte i Golden State muszą szukać nowych rozwiązań po porażkach. Niedzielne mecze rozstrzygną, kto zajmie ostatnie miejsca w tabeli przed rozpoczęciem pierwszej rundy play-offów. System meczów o wszystko sprawia, że walka o awans trwa do ostatniego dnia sezonu regularnego.


    Źródła

  • Phoenix Suns – Portland Trail Blazers. Koszykówka, mecz rundy play-in NBA

    Phoenix Suns – Portland Trail Blazers. Koszykówka, mecz rundy play-in NBA

    Suns w środku sezonu mieli wyższe ambicje, jednak play-in NBA to gra o wszystko. Na spotkanie z Portland Trail Blazers w środę, 14 kwietnia 2026 roku, zawodnicy z Phoenix nie mogli pozwolić sobie na brak koncentracji w ostatnich minutach. Niestety, właśnie finałowe sekundy okazały się tragiczne dla drużyny z Arizony. Blazers, wykorzystując moment słabości rywali, odrobili 11 punktów straty w ostatniej kwarcie i wygrali 114:110, awansując do fazy play-off z ósmym seedem na Zachodzie.

    Mecz, dostępny dla polskich widzów w transmisji TVP SPORT oraz na tvpsport.pl, był pełnym dramaturgii widowiskiem. Szczególnie momenty po ostatniej syrenie zapadną w pamięć fanów koszykówki.

    Zaskakujący przebieg gry i zmienne nastroje

    Suns rozpoczęli spotkanie z dużym impetem, prowadząc 33:31 po pierwszej kwarcie. Druga część gry przyniosła jednak wyraźne problemy. Portland, dzięki skutecznej obronie i kilku celnym akcjom, zbudowało przewagę 55:41 w połowie tej odsłony.

    Phoenix zdołało odrobić straty, a cały mecz toczył się przy ogromnych emocjach. Blazers na początku czwartej kwarty znaleźli się pod presją, bo Suns wypracowali sobie bezpieczną, 11-punktową przewagę. Wydawało się, że drużyna z Arizony kontroluje sytuację.

    To był jednak tylko wstęp do emocjonującego finału. Portland, zamiast się poddać, zaczęło grać z większą determinacją. Ich obrona zaczęła sprawiać trudności liderom punktowym Suns, a w ataku goście znaleźli sposób na wejścia pod kosz i punkty z półdystansu.

    Kluczowe sekundy i heroiczny Avdija

    Kluczowe sekundy i heroiczny Avdija

    Zaledwie 32 sekundy przed końcem meczu Jordan Goodwin po szybkiej akcji dał Suns prowadzenie 110:109. Na hali w Phoenix rozległ się głośny aplauz. Kibice liczyli, że ich drużyna utrzyma ten minimalny, ale kluczowy margines.

    Portland nie straciło jednak zimnej krwi. W kolejnej akcji Deni Avdija, który przez całe spotkanie był niezwykle skuteczny, zdecydował się na agresywne wejście pod kosz. Nie tylko trafił layupa, ale był też faulowany. Jego dodatkowy, celny rzut wolny dał Blazers prowadzenie 112:110 na 16,1 sekundy przed końcem.

    Suns mieli jeszcze szansę na odpowiedź. W ostatniej akcji Jalen Green próbował trafić za trzy punkty po step-backu, jednak jego rzut był niecelny. Goodwin zebrał piłkę, lecz w decydującym momencie Matisse Thybulle perfeknie mu ją odebrał, kończąc wszelkie szanse Phoenix na odwrócenie losów gry.

    Statystyki indywidualne i wpływ na play-offy

    Deni Avdija bez wątpienia był bohaterem tego wieczoru. Izraelski zawodnik zdobył 41 punktów, dokładając do tego 12 zbiórek. Jego 15 trafień na 22 próby z gry pokazuje nie tylko skuteczność, ale też ogromną odwagę w kluczowych momentach.

    Z kolei Jalen Green zapisał na koncie Suns 35 punktów. Choć jego statystyki były solidne (14/29 FG), finałowy, niecelny rzut za trzy punkty z pewnością będzie mu długo wypominany.

    Co ciekawe, Suns rzucali z gry ze skutecznością wyższą niż rywale (49% vs 45% Blazers), ale Portland zyskało przewagę dzięki większej liczbie rzutów i lepszej skuteczności na linii rzutów wolnych (74% vs 72%). Również 15 zbiórek Donovana Clingana mocno pomogło Blazers w utrzymaniu kontroli pod koszem.

    Konsekwencje wyników dla drużyn

    Dzięki tej wygranej Portland Trail Blazers awansują bezpośrednio do pierwszej rundy play-off z ósmym seedem na Zachodzie. Ich pierwszym przeciwnikiem będzie San Antonio Spurs. To ogromny sukces dla zespołu, który sezon regularny zakończył z bilansem 42-40 i nie zawsze grał stabilnie poza własną halą.

    Sytuacja Phoenix Suns jest teraz skomplikowana. Drużyna musi czekać na wynik kolejnego meczu rundy play-in NBA między Los Angeles Clippers i Golden State Warriors. Suns będą gospodarzem starcia ze zwycięzcą tej pary w piątek.

    Jeśli Suns wygrają piątkowy mecz, awansują do fazy play-off. Jeśli jednak przegrają, ich sezon 2025/2026 dobiegnie końca. Presja jest więc ogromna, a lekcja z porażki przeciwko Blazers powinna zostać dokładnie przeanalizowana przez sztab i zawodników.


    Źródła

  • Phoenix Suns głównym Faworytem Play-In, Ale Pytania o Księgowego

    Phoenix Suns głównym Faworytem Play-In, Ale Pytania o Księgowego

    W nocy z wtorku na środę czasu polskiego w NBA rozegrany zostanie jeden z kluczowych meczów sezonu. Phoenix Suns, gospodarze, zmierzą się z Portland Trail Blazers w spotkaniu 7. i 8. zespołu Konferencji Zachodniej w ramach turnieju play-in. Zwycięzca bezpośrednio awansuje do fazy play-off, gdzie czekają już San Antonio Spurs. Przegrany będzie miał jeszcze jedną szansę w drugim meczu play-in. Transmisja meczu na żywo w Polsce dostępna będzie na antenie TVP Sport oraz w serwisie tvpsport.pl.

    Mecz zaplanowano na godzinę 4:00 nad ranem w środę. Polscy komentatorzy, Radosław Spiak i Szymon Szewczyk, przeprowadzą relację od tej godziny – najprawdopodobniej w formie transmisji na żywo lub podsumowania w przypadku ewentualnych opóźnień.

    Kontekst sezonu i kluczowe ustawienie

    Suns wydają się mieć wyraźną przewagę na papierze. Zajęli siódme miejsce w konferencji z bilansem 45-37, wygrywając także bezpośrednią rywalizację z Blazers w sezonie regularnym 3-1. Jedna z porażek (77:92) miała miejsce w Phoenix, ale wtedy w składzie Suns zabrakło kluczowego Devina Bookera.

    Przed meczem to właśnie stan zdrowia Bookera jest największą niewiadomą. Gwiazdor Suns opuścił ostatnie dwa spotkania sezonu regularnego, a jego dostępność w meczu play-in pozostaje niepewna. Jego ewentualna absencja diametralnie zmieniłaby oblicze drużyny z Arizony i dała realną nadzieję gościom.

    Po stronie Trail Blazers sytuacja kadrowa jest trudna, ale częściowo ustabilizowana. Zespół od dawna gra bez ikony klubu, Damiana Lillarda, który doznał kontuzji ścięgna Achillesa w trakcie obecnego sezonu. Na pewno nie zagra też Jerami Grant (kontuzja łydki). Pozytywnym sygnałem jest natomiast powrót po długiej przerwie Shaedona Sharpe’a, który wystąpił już w dwóch ostatnich meczach.

    Atuty Suns i słabości Blazers

    Phoenix ma w zanadrzu kilka mocnych argumentów. Przede wszystkim dysponują ogromnym doświadczeniem w play-offach, którego brakuje młodemu zespołowi z Portland. Suns w finale sezonu regularnego mogli pozwolić sobie na grę szeroką rotacją, dając odpocząć liderom, podczas gdy Blazers do ostatniej kolejki walczyli o awans.

    Kluczową postacią w starciu z ekipą z Oregonu może być Księgowy. W czterech meczach sezonu regularnego przeciwko Blazers notował średnio 22,3 punktu oraz 6,3 asysty, doskonale radząc sobie z defensywną taktyką „drop coverage” stosowaną przez Portland. Dodatkowo Trail Blazers przez cały sezon borykali się z problemem strat, zajmując ostatnie miejsce w lidze ze średnią 17,3 błędu na mecz. Aktywna, agresywna obrona Suns może to bezwzględnie wykorzystać.

    Moment wejścia w play-in również wydaje się sprzyjać gospodarzom. Suns zakończyli sezon efektownym zwycięstwem 135:103 nad Oklahoma City Thunder, a w spotkaniu tym tacy zawodnicy jak Jamaree Bouyea (27 pkt), Ryan Dunn (20 pkt, 11 zbiórek) czy Khaman Maluach (18 pkt, 14 zbiórek) potwierdzili głębię składu. To ich pierwszy występ w play-in od wprowadzenia tego formatu, a po ostatnim sezonie bez play-offów mają ogromną motywację, by wrócić do elity.

    Szansa na niespodziankę z Portland

    Mimo że Blazers przystępują do tego meczu w roli wyraźnego outsidera, nie są pozbawieni szans. W lutym pokazali, że potrafią wygrać w Footprint Center, nawet jeśli tamto zwycięstwo 92:77 przyszło pod nieobecność Bookera. Mają też za sobą dobrą końcówkę sezonu, w której pokonali m.in. Sacramento Kings i LA Clippers, by zapewnić sobie ósme miejsce.

    Drużyna gra bez presji. Nikt nie wymaga od nich cudów, a format play-in daje im podwójną szansę na awans. Nawet w przypadku porażki w Phoenix, będą grali u siebie o ostatnie, ósme miejsce (seed) przeciwko zwycięzcy pojedynku LA Clippers – Golden State Warriors. To może pozwolić im na swobodniejszą i odważniejszą grę.

    Powrót Sharpe’a zwiększa ich opcje ofensywne, a Deni Avdija w decydującym meczu z Kings pokazał, że potrafi przejąć inicjatywę, trafiając kluczowe rzuty za trzy na początku spotkania. Kluczowe będzie to, czy uda im się zminimalizować kosztowne straty i powstrzymać ataki Księgowego oraz – o ile zagra – Bookera.

    Stawka i transmisja dla polskich kibiców

    Stawka jest niezwykle wysoka. Zwycięzca tego pojedynku zmierzy się w pierwszej rundzie play-offów ze świetnie spisującymi się San Antonio Spurs z Victorem Wembanyamą na czele. Przegrany nie odpada z rywalizacji, ale jego ścieżka stanie się dużo trudniejsza – czeka go kolejny, decydujący mecz play-in, a potem ewentualne starcie z najlepszą drużyną Zachodu, Oklahoma City Thunder.

    Dla polskich fanów koszykówki to okazja, by obejrzeć emocjonujący mecz o wysoką stawkę w najlepszej lidze świata. Transmisja na żywo dostępna będzie na kanale TVP Sport oraz online na tvpsport.pl. Mimo późnej pory, ten fascynujący pojedynek z pewnością przyciągnie uwagę kibiców. Czy Suns wykorzystają przewagę własnego parkietu i doświadczenie, czy może młodzi, głodni sukcesu Blazers zaskoczą faworyta? Odpowiedź poznamy już niebawem.


    Źródła

  • NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In

    NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In

    W nocy z soboty na niedzielę, 13 kwietnia 2026 roku, stacja TVP Sport wyemituje kolejny, szósty już odcinek magazynu NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In. Program, zaplanowany na godzinę 01:55, to obowiązkowa pozycja dla fanów koszykówki, którzy chcą zobaczyć skróty najciekawszych spotkań, najefektowniejsze akcje i podsumować intensywny tydzień w najlepszej lidze świata tuż przed rozpoczęciem fazy play-in.

    Ostatnie dni sezonu regularnego 2025/26 dostarczyły mnóstwa emocji i rozstrzygnięć, które zdefiniowały układ tabeli przed decydującą walką o awans do play-offów. Magazyn NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In z pewnością skupi się na najważniejszych wydarzeniach mijającego tygodnia rozgrywek.

    Zachód: Suns i Nuggets wysyłają sygnał rywalom

    W Konferencji Zachodniej doszło do kilku spektakularnych starć. Lider Zachodu, Oklahoma City Thunder, zaliczył rzadką wpadkę, przegrywając u siebie aż 103:135 z Phoenix Suns. To wysokie zwycięstwo Suns jest idealnym budowaniem formy przed ich pierwszym meczem play-in, zaplanowanym na 15 kwietnia, w którym zmierzą się z Portland Trail Blazers lub LA Clippers.

    Równie solidnie zaprezentowali się Denver Nuggets, którzy na wyjeździe pokonali San Antonio Spurs 128:118. To pokazuje, że zespół z Denver jest w świetnej dyspozycji przed decydującą częścią sezonu. Houston Rockets potwierdzili dobrą passę, odnosząc ważne zwycięstwo nad Minnesota Timberwolves.

    Nie zawiedli też Los Angeles Lakers, którzy w stylu godnym swojej tradycji rozgromili u siebie Utah Jazz 131:107. LeBron James i spółka z pewnością będą jednym z najgroźniejszych zespołów w nadchodzącej fazie play-in.

    Wschód: Dominacja Pistons i gorąca walka w dole tabeli

    Na Wschodzie sytuacja również jest klarowna. Detroit Pistons, prowadzący w konferencji, nie zwalniają tempa, o czym świadczy ich zwycięstwo 133:121 nad Indiana Pacers. To potwierdza, że Pistons są głównym faworytem do finału NBA po tej stronie drabinki.

    • Boston Celtics w trudnym, ale kontrolowanym meczu pokonali Orlando Magic 113:108, utrzymując wysoką pozycję. Cleveland Cavaliers i Miami Heat również nie mieli litości dla niżej notowanych rywali. Cavs pokonali Washington Wizards 130:117, a Heat rozbili Atlanta Hawks143:117. Charlotte Hornets dołożyli swoje, wygrywając 110:96 z New York Knicks.

    Te wyniki ostatecznie ukształtowały tabelę przed turniejem play-in, w którym o ostatnie miejsca w play-offach walczyć będą zespoły z pozycji 7–10. Każdy z tych meczów będzie prawdziwą batalią, a presja sięgnie zenitu.

    Co w magazynie NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In?

    Magazyn NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In w TVP Sport to nie tylko suche podsumowanie wyników, ale przede wszystkim wizualna uczta. Widzowie mogą spodziewać się zestawienia najpiękniejszych akcji mijającego tygodnia – od spektakularnych wsadów, przez efektowne podania, po kluczowe bloki w ostatnich sekundach meczów.

    Program analizuje również najlepsze występy indywidualne, strategie drużyn i sylwetki zawodników, którzy w danym tygodniu byli kluczowi dla sukcesów swoich zespołów. To kompletna pigułka informacyjna dla każdego fana, który chce być na bieżąco z trendami i atmosferą w lidze tuż przed najważniejszą częścią sezonu.

    Podsumowanie: Wszystko gotowe na show

    Emisja magazynu NBA Action: Najpiękniejsze Akcje i Kluczowe Wyniki Przed Play-In przypada w symbolicznym momencie – na chwilę przed rozpoczęciem fazy play-in. Zwycięstwa Suns, Nuggets, Lakers czy Pistons to nie tylko punkty w tabeli, ale też istotny zastrzyk pewności siebie, który może zadecydować o przewadze psychologicznej w nadchodzących meczach o wszystko (do-or-die).

    Fani w Polsce dzięki TVP Sport mają okazję zobaczyć skondensowany przegląd tych emocji i przygotować się na prawdziwe koszykarskie szaleństwo, które rozpocznie się już w poniedziałek. Sezon regularny dobiega końca, ale prawdziwe emocje dopiero się zaczynają.


    Źródła

  • KOSZ O NEALE’A W OSTATKACH SEKUNDY! SUNS POKONUJĄ LAKERS W TRZĘSIENIU ZIEMI

    KOSZ O NEALE’A W OSTATKACH SEKUNDY! SUNS POKONUJĄ LAKERS W TRZĘSIENIU ZIEMI

    W koszykówce różnica między chwałą a porażką potrafi być niewyraźna jak kontur piłki odbijającej się od obręczy w ostatniej akcji meczu. Dokładnie taki widok mieliśmy 26 lutego 2026 roku w Phoenix, gdzie lokalne Suns pokonały Los Angeles Lakers 113:110 po niesamowitym, zwycięskim rzucie za trzy Royce’a O’Neale’a z dużej odległości. Ta jedna akcja, rozegrana z 0.9 sekundy na zegarze, podsumowała emocjonalny rollercoaster całego spotkania.

    Finałowy gwizdek zatwierdził wynik, który nieco komplikuje sytuację w tabeli. Phoenix poprawia swój bilans. Lakers, mimo znakomitego indywidualnego popisu Lukiego Dončicia, odnotowują kolejną porażkę. Szczerze mówiąc, to był mecz, który mógł i powinien był zakończyć się zupełnie inaczej, ale piękno NBA polega właśnie na tej nieprzewidywalności.

    WIELKI LUKA VS. ZBIOROWA EFEKTYWNOŚĆ SUNS

    Gdyby wynik meczu rozstrzygano na podstawie statystyk pojedynczego zawodnika, Lakers wygrywaliby w cuglach. Luka Dončić zaprezentował prawdziwe „Luka Magic”, zaliczając komplet pokazowy: 41 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. Jego highlights z tego wieczoru to materiał instruktażowy dla młodych koszykarzy: głębokie trójki step-back, finezyjne fadeway’i i nieustanna kontrola tempa gry. Miał wsparcie w LeBronie Jamesie, który dołożył 15 punktów, między innymi po efektownym wsadzie po podaniu od Dončicia.

    Problem w tym, że koszykówka to gra pięciu na pięciu. A Phoenix Suns, choć bez jednej gwiazdy tej samej wielkości, zagrali znakomicie zespołowo i niezwykle celnie z dystansu. Grayson Allen był nie do zatrzymania, dorzucając 28 punktów (w tym 6 trafionych trójek) oraz 6 asyst. Równie gorącą rękę miał Collin Gillespie, który do kosza dorzucił 21 punktów, również przy 6/11 zza linii trzypunktowej. Ta dwójka snajperów utrzymywała Suns w grze nawet w najtrudniejszych momentach, gdy Lakers zdawali się przejmować inicjatywę.

    Kluczowym, choć mniej widocznym w statystykach, graczem okazał się Jalen Green. To właśnie jego asysta w ostatniej akcji trafiła do Royce’a O’Neale’a. Green wcześniej też dawał sobie radę, np. z mid-range pullup’em. W Lakers poza Dončiciem i Jamesem wyraźnie zabrakło trzeciego, stabilnego źródła punktów w końcówce.

    KOŃCÓWKA PEŁNA ZDRADLIWYCH DECYZJI I JEDNEGO RZUTU

    Cały czwarty kwartał, a zwłaszcza jego ostatnie minuty, to była prawdziwa psychologiczna walka. Lakers prowadzili, potem Suns odrobili straty. Dončić swoimi rzutami trójpunktowymi, jak ten z dalekiej odległości po asyście Jaxsona Hayesa, wielokrotnie gasił nadzieje gospodarzy. Ale to Phoenix mieli ostatnie słowo, a właściwie – ostatni rzut.

    Ostatnie półtorej minuty to historia Royce’a O’Neale’a. Jego decydujący rzut to czyste arcydzieło pod presją: otrzymał piłkę po timeoutie, wykonał szybki zwód i oddał strzał sporo za linią trzypunktową. Piłka z czystym świstem przeleciała przez siatkę, zostawiając Lakersom raptem 0.9 sekundy na cud. Cudu nie było – ostatni, desperacki rzut Lakers nie trafił.

    Analizując końcówkę, widać jednak pewne błędy gości. Komentujący pod filmami z highlights zwracali uwagę na złą rotację obronną Lakers w kluczowej akcji. LeBron James podobno zostawił swojego podopiecznego w kącie, by niepotrzebnie „pomóc” na Dončiciu, który i tak był dobrze kryty. To otworzyło przestrzeń dla Greena i ostatecznie O’Neale’a. Poza tym, Lakers w decydujących sekundach nie znaleźć czystego rzutu – Austin Reaves i LeBron James oddawali kontrowane, dalekie trójki, które nie miały dużych szans.

    Warto też wspomnieć o walce pod tablicami. Kilka ofensywnych zbiórek Suns w końcówce dało im dodatkowe posiadania, a w tak ciasnym meczu każda dodatkowa szansa na punkt ma kolosalne znaczenie. To był element, który Lakers po prostu zaniedbali.

    KOMENTARZE KIBICÓW: FRUSTRACJA I ZACHWYT

    Reakcje pod skrótem meczowym na YouTube są wymowną mieszanką frustracji fanów Lakers i niedowierzania fanów ligi. „Przegrywanie z Suns w tak krótkim składzie to słaba robota” – pisze jeden z użytkowników. Inny dodaje: „Lakers cały czas oddają prowadzenie. To tak, jakby ich obrona kompletnie się rozłączała i zasypiała na losowe fragmenty meczu. Nie potrafią wygrywać ciasnych spotkań”.

    Krytyka pada też pod adresem sztabu szkoleniowego Lakers. „Może już czas, żeby Lakers wymienili swój coaching staff? Świetni zawodnicy siedzą na ławce, tak jak Dalton Knecht” – to kolejny głos z sekcji komentarzy. Widać wyraźnie, że porażka w takim stylu boli społeczność kibiców purpurowo-złotych, którzy widzą w tym zespole potencjał do walki o tytuł, ale też powtarzające się błędy w końcówkach.

    Z drugiej strony, trzeba oddać hołd wytrzymałości psychiczej Suns. Zespół, który w tym sezonie bywa różny, w kluczowym momencie zachował zimną krew. Wykonali założoną akcję po timeoutie do perfekcji, a O’Neale odważył się na rzut, o którym marzy każdy dzieciak na podwórku: buzzer beater na wygraną.

    CO DALEJ Z TYM SKŁADEM?

    Ta porażka z pewnością rozpali jeszcze bardziej debatę o kształcie rosteru Lakers. Mając w składzie Lukę Dončicia i LeBrona Jamesa, oczekiwania są ogromne. Mecz z Suns pokazał ich siłę, ale też powtarzające się słabości: problemy z obroną na obwodzie, gorszą rotacją w kluczowych momentach i brakiem trzeciego, wiarygodnego kreatora gry w końcówce. Austin Reaves, choć utalentowany, nie był tego dnia tym czynnikiem.

    Dla Phoenix to olbrzymi zastrzyk wiary. Wygrana nad jednym z faworytów konferencji, i to w tak spektakularny sposób, buduje tożsamość i charakter drużyny. Graysona Allena i Collina Gillespie’ego trudno będzie w przyszłości zostawić tak otwartych na linii trzech punktów, a Royce O’Neale wpisał się właśnie do historii klubowych highlightów.

    Takie mecze przypominają, dlaczego kochamy ligę NBA. Mamy tu wielkie indywidualności, które potrafią zaliczyć 40+ punktów, ale ostateczny wynik wciąż często rozstrzyga drużyna, która w decydującej chwili wykona swoją robotę odrobinę lepiej. Tym razem, przy aplauzie własnej hali, zrobili to Suns. Lakers muszą wyciągnąć z tego wnioski, bo w lidze, gdzie każdy mecz ma znaczenie, takich kosztownych potknięć nie można sobie zbytnio powtarzać.

  • Koszmar w Atlancie: Suns tracą dwie gwiazdy w jednym meczu

    Koszmar w Atlancie: Suns tracą dwie gwiazdy w jednym meczu

    Wiecie, jak to czasem w sporcie bywa – jedna zła noc może wszystko popsuć. No i właśnie taką noc przeżyli w piątek zawodnicy Phoenix Suns. Poprawnie: Atlanta Hawks pokonali Phoenix Suns 110-103., ale szczerze mówiąc, ten wynik to był najmniejszy problem. Prawdziwy dramat rozegrał się poza tablicą wyników.

    Zacznijmy od Jalena Greena. Młody obrońca wrócił do gry dopiero we wtorek po tym, jak opuścił… uwaga, 33 kolejne mecze. To nie jest literówka, naprawdę trzydzieści trzy. Wrócił, zagrał 20 minut, Suns wygrali, wszystko wyglądało pięknie. A potem przyszła Atlanta. Green wyszedł na parkiet, zagrał jakieś cztery minuty, i… koniec. Po prostu wstał z ławki i poszedł do szatni. Klub szybko wydał komunikat: to przezorność z powodu nawracającego napięcia prawego ścięgna udowego.

    I tu jest sedno sprawy. Green zmaga się z tym urazem od obozu przygotowawczego. To znaczy, od ponad czterech miesięcy. Najpierw naciągnął ścięgno na obozie, potem odnowił uraz w połowie października podczas rehabilitacji. W tym sezonie, Usunąć w kontekście Greena; Suns rozegrali ok. 45 meczów z rekordem 27-18., zagrał zaledwie w czterech. To jest po prostu dramatyczna statystyka. 23-latek, który miał być ważnym elementem ofensywy, praktycznie nie istnieje w tym sezonie. A teraz znów jest znak zapytania.

    Ale to nie koniec złych wiadomości z Atlanty. W trzeciej kwarcie, w jej końcowych sekundach, zdarzyło się coś, na co żaden kibic nie chce patrzeć. Devin Booker, lider i dusza tego zespołu, stracił piłkę przy zbiórce. Ruszył ją odzyskać, ale nie zauważył pod nogami Onyeki Okongwu z Hawks. Booker nadepnął na stopę rywala i… no, każdy, kto kiedykolwiek skręcił kostkę, wie, jak to wygląda. Natychmiast osunął się na parkiet, łapiąc się za prawą nogę.

    Co było dalej? Booker został podniesiony, ale nie mógł oprzeć się na nodze. Utykając, z pomocą kolegów, zszedł z boiska i skierował się prosto do szatni. I już nie wrócił. A trzeba dodać, że do tego momentu grał znakomicie i zdobył 31 punktów. Jego odejście praktycznie przekreśliło szanse Suns na odwrócenie losów meczu.

    No i co teraz? Zastąpić poprawnym trenerem Suns (np. „Trener Suns”). Jeśli Booker będzie musiał pauzować – a wszystko na to wskazuje, bo skręcenie kostki to nie przelewki – to w rotacji muszą się pojawić inni gracze. Więcej minut może dostać Grayson Allen, Collin Gillespie czy Jordan Goodwin. To są dobrzy zawodnicy, ale zastąpienie Bookera, jednego z najlepszych skrzydłowych ligi, to misja prawie niemożliwa.

    A co z Greenem? Jego sytuacja jest, moim zdaniem, nawet bardziej niepokojąca. Uraz ścięgna udowego to poważna sprawa, a fakt, że ciągle nawraca, każe się zastanawiać, czy cały proces rehabilitacji został dobrze przeprowadzony. To już nie jest pojedynczy wypadek, to trend. Green od miesięcy nie może się wydobyć z tego błędnego koła kontuzji i powrotów.

    Porażka z Hawks to tylko jeden przegrany mecz. Sezon jest długi. Ale utrata dwóch kluczowych zawodników ofensywnych, i to w jednym spotkaniu, to cios, który może mieć długofalowe konsekwencje. Suns walczą o dobrą pozycję w bardzo trudnej Konferencji Zachodniej. Bez Bookera i z niepewnym Greenem ta walka staje się o wiele, wiele trudniejsza.

    Ciekawe, jak szybko otrzymamy dokładne diagnozy. Booker pewnie przejdzie rezonans, żeby ocenić stopień skręcenia. Green będzie musiał znów przejść przez badania i ocenę medyczną. Klub na pewno będzie działał ostrożnie, zwłaszcza w przypadku Greena, którego historia kontuzji jest już długa.

    Na razie w Arizonie zapanowała nerwowa atmosfera oczekiwania. Kibice Suns mogą tylko mieć nadzieję, że obrażenia okażą się mniej poważne, niż się początkowo wydawało. Bo alternatywa, czyli dłuższa absencja obu gwiazd, to scenariusz, którego nikt tam nie chce nawet brać pod uwagę.

    Źródła