Tag: donovan mitchell

  • Kto zdobędzie pierwsze punkty w NBA dziś wieczorem? Oto najlepsze typy na 21 maja

    Kto zdobędzie pierwsze punkty w NBA dziś wieczorem? Oto najlepsze typy na 21 maja

    Dziś wieczorem, 21 maja, w meczu finałów konferencji Wschodniej Cleveland Cavaliers zmierzą się z New York Knicks. Jednym z interesujących rynków bukmacherskich będzie obstawianie strzelca pierwszych punktów spotkania. Analiza statystyk i kursów wskazuje na kilka zawodników, którzy mają największe szanse na otwarcie tablicy wyników. W grze są zarówno znane gwiazdy, jak i gracze, którzy mogą zaoferować wartość w kontekście kursów.

    Kluczowe informacje przed meczem

    • Faworytem rynku jest Donovan Mitchell z Cavaliers, którego kurs +425 wskazuje na prawie 20% szans na zdobycie pierwszego kosza.
    • Wartościowym typem według analityków jest Jarrett Allen, którego historyczna skuteczność w tej roli jest wyższa niż sugeruje kurs +500.
    • Cleveland Cavaliers wygrywają początkowe rzuty w większości meczów, co daje im przewagę w szansie na pierwszą akcję.
    • Jalen Brunson z Knicks jest w dobrej formie w playoffs i otworzył wynik w wielu spotkaniach swojego zespołu w tym sezonie.
    • Statystyki pierwszego rzutu pokazują, że Cavs mają znaczną przewagę nad Knicks w zdobywaniu pierwszej okazji punktowej.

    Rynek pierwszego kosza to specyficzna dyscyplina, która łączy elementy przypadku, taktyki i statystyki. Dziś główne spojrzenie skierowane jest na mecz Cavaliers z Knicks. Z danych wynika, że Cleveland często wykonuje pierwszy rzut w playoffach, co sugeruje, że warto szukać kandydata w ich składzie.

    Naturalnym faworytem bukmacherów jest Donovan Mitchell. Lider Cavs, oferowany przy kursie +425, ma umiejętności, które pozwalają mu zdobyć punkty od pierwszej akcji – jest szybki, potrafi rzucać z dystansu i skutecznie atakuje kosz. Jego wszechstronność czyni go bezpiecznym, choć niekoniecznie najbardziej wartościowym wyborem.

    Jarrett Allen jako ukryty faworyt?

    Gdy Mitchell jest faworytem kursowym, Jarrett Allen jawi się jako kandydat oferujący wartość. Analizy pokazują, że centrum Cavaliers ma imponującą, historyczną skuteczność w zdobywaniu pierwszego kosza, a kurs na Allena wynosi około +500. Ta różnica między statystyczną rzeczywistością a wyceną rynku przykuwa uwagę.

    Rzuty sędziowskie również odgrywają kluczową rolę. Gdy Allen jest na parkiecie, Cavaliers często wygrywają początkowy rzut. Połączmy to z jego wysoką skutecznością z gry i faktem, że centra często otrzymują piłkę pod koszem po wygranym rzucie. Allen nie musi tworzyć akcji, wystarczy, że będzie w odpowiednim miejscu po odbiciu. To czyni go logicznym i opłacalnym typem.

    Rywale z Nowego Jorku i inne nazwiska

    Rywale z Nowego Jorku i inne nazwiska
    Źródło: www.thesportsgeek.com

    Po stronie Knicks główną nadzieją jest Jalen Brunson. Jego kurs +500 jest identyczny jak Allena. Brunson miał fenomenalny mecz w tej serii, przejmując kontrolę nad spotkaniem w końcówce. Analitycy zauważają, że ma tendencję do bycia agresywnym od pierwszej akcji, a w playoffach jego liczba rzutów wzrosła. Otworzył wynik w kilku ostatnich spotkaniach Knicks, a w całym sezonie uczynił to w wielu meczach swojego zespołu. Jeśli Knicks wygrają początkowe rzutowanie, Brunson będzie głównym kandydatem do wykorzystania tej szansy.

    Warto wspomnieć o innych zawodnikach. Evan Mobley (+550) to kolejny wysoki gracz Cavs, który może skorzystać z dominacji swojego zespołu w rzutach sędziowskich. W notkach bukmacherskich pojawia się także informacja, że Mikal Bridges zdobył pierwszy kosz w kilku ostatnich domowych meczach, co pokazuje, że niektórzy gracze mają szczególne „wyczucie” w tej kwestii, nawet jeśli ich zespoły nie są faworytami do wygranej w rzucie.

    Podsumowanie typów na pierwszy kosz

    Decydując się na typ w tym rynku, warto odpowiedzieć na pytanie, kto zdobędzie pierwsze posiadanie. Przewaga Cavaliers w tym aspekcie jest wyraźna. Dlatego warto skupić się na graczach z Cleveland. Donovan Mitchell jest bezpiecznym wyborem, ale kurs nie jest zbyt atrakcyjny. Jarrett Allen wydaje się oferować najlepszy stosunek wartości do prawdopodobieństwa, łącząc wysoką historyczną skuteczność z rolą, jaką pełni po wygranym rzucie sędziowskim. Jeśli szukać dark horse’a po stronie Knicks, to Jalen Brunson, ze swoją formą i wolą gry, jest rozsądnym kandydatem, choć jego szanse są obiektywnie niższe w kontekście statystyk drużynowych. Statystyki wyraźnie wskazują na przewagę Cavaliers.


    Źródła

  • Cavaliers na krawędzi awansu po zwycięstwie w Detroit

    Cavaliers na krawędzi awansu po zwycięstwie w Detroit

    Cleveland Cavaliers pokonali Detroit Pistons 117:113 po dogrywce, obejmując prowadzenie 3-2 w półfinale konferencji wschodniej NBA. Kluczowym zawodnikiem meczu był Donovan Mitchell, który zdobył 30 punktów, osiągając swoje najlepsze statystyki w tych play-offach. Mecz, rozegrany w Detroit, był emocjonujący – gospodarze prowadzili nawet 9 punktami pod koniec czwartej kwarty, ale Cavaliers zdołali wymusić dogrywkę.

    Cade Cunningham starał się samodzielnie poprowadzić Pistons do zwycięstwa, zdobywając 39 punktów i notując 9 asyst. Mimo jego wysiłków, drużyna nie utrzymała przewagi w końcówce regulaminowego czasu. Cavaliers, z Mitchell'em w składzie, zachowali zimną krew i popełnili mniej błędów w kluczowych momentach.

    Kluczowe fakty z meczu

    • Zwycięstwo Cavaliers: Cleveland wygrał z Detroit 117:113 po dogrywce, prowadząc 3-2 w serii.
    • Liderzy punktowi: Dla Cavaliers najlepszy był Donovan Mitchell (30 pkt), a dla Pistons Cade Cunningham (39 pkt, 9 ast).
    • Decydująca końcówka: Cavs odrobili 9-punktowe straty pod koniec czwartej kwarty, aby wymusić dogrywkę.
    • Kontrowersje sędziowskie: NBA potwierdziła, że nie było faulu na Cade'u Cunninghamie w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry.
    • Stan serii: Zwycięstwo daje Cavaliers przewagę 3-2 i szansę na zamknięcie serii w piątek w Cleveland.

    Dramatyczny przebieg spotkania

    Mecz od początku był wyrównany. Gospodarze minimalnie lepiej rozegrali pierwszą kwartę, prowadząc 29:27. W drugiej kwarcie Pistons osiągnęli nawet dwucyfrowe prowadzenie, ale Cavaliers szybko odrobili straty. Do przerwy wynik wynosił 60:52 dla Detroit. W trzeciej kwarcie Cavaliers wygrali 32:20, wchodząc do ostatniej kwarty z przewagą 84:80.

    Finisz meczu był emocjonujący. Pistons prowadzili 9 punktami w końcówce czwartej kwarty, ale Cleveland nie poddał się. Dzięki serii celnych akcji, w tym rzutów wolnych Donovana Mitchella, doprowadzili do remisu. Kluczowa była akcja na 25 sekund przed końcem regulaminowego czasu, gdy Cunningham trafił z dystansu, zmniejszając stratę do dwóch punktów. Mitchell, trafiając jeden z dwóch rzutów wolnych, a następnie dobijając swój niecelny drugi rzut, zapewnił drużynie dogrywkę.

    Dogrywka była dominacją Cavaliers. Zespół wykazał się lepszą skutecznością rzutów i obroną, wygrywając ten fragment 14:10 i całe spotkanie 117:113. Zwycięstwo przypieczętował Donovan Mitchell, trafiając w ostatnich sekundach dogrywki.

    Perspektywy przed szóstym meczem serii

    Perspektywy przed szóstym meczem serii
    Źródło: s3.tvp.pl

    Zwycięstwo w Detroit stawia Cleveland Cavaliers w korzystnej sytuacji. Drużyna trenera J.B. Bickerstaffa wraca do Ohio z przewagą 3-2 w serii i szansą na awans do finału konferencji wschodniej na własnym parkiecie. Szóste spotkanie zaplanowano na piątkowy wieczór w Rocket Mortgage FieldHouse.

    Dla Detroit Pistons porażka w domu to poważny cios. Drużyna miała szansę na przejęcie inicjatywy w serii, ale nie obroniła przewagi w decydujących minutach. Aby walczyć o awans, Pistons muszą wygrać dwa mecze z rzędu, w tym jeden na wyjeździe. Presja na gospodarzach w nadchodzącym meczu będzie ogromna.

    Kluczowe w finale serii będą kondycja i forma liderów. Cade Cunningham pokazał, że może dominować w meczu, ale potrzebuje większego wsparcia od kolegów. Cavaliers z kolei udowodnili, że mają głęboki skład z wieloma zawodnikami zdolnymi do przejęcia odpowiedzialności w kluczowych momentach. Donovan Mitchell, który w tych play-offach nie zawsze był na szczycie formy, wybrał idealny moment na swój najlepszy występ.

    Podsumowanie

    Piąty mecz półfinału wschodu pokazał, że to jedna z najbardziej wyrównanych serii drugiej rundy play-off. Cleveland Cavaliers, pokonując Detroit Pistons 117:113 po dogrywce, wykazali się spokojem i doświadczeniem w decydujących momentach. Postawa Donovana Mitchella (30 punktów) oraz determinacja całej drużyny pozwoliły odrobić 9-punktowe straty pod koniec czwartej kwarty i objąć prowadzenie 3-2 w serii.

    Finałowy mecz odbędzie się w Cleveland. Pistons, mimo wysiłków Cade'a Cunninghama (39 punktów), będą musieli stawić czoła trudnej sytuacji w nadchodzących spotkaniach.


    Źródła

  • Pierwsze kosze i typy na środowe mecze NBA

    Pierwsze kosze i typy na środowe mecze NBA

    Środa, 29 kwietnia 2026 roku, przyniosła ważne mecze w pierwszej rundzie play-offów NBA, a jednym z interesujących aspektów tych spotkań były zakłady na zawodnika, który zdobędzie pierwsze punkty w meczu. Analizy wskazywały, że największe szanse na otwarcie spotkania miał Donovan Mitchell z Cleveland Cavaliers, z prawdopodobieństwem na poziomie 13,4%. Tuż za nim znajdowali się LeBron James (12,9%) i Alperen Şengün (12,7%).

    Statystycy i analitycy bukmacherscy codziennie analizują wiele czynników – od statystyk wznowienia przez skłonność poszczególnych graczy do pierwszego rzutu, po słabości defensywne drużyn. W środę w grze były emocjonujące serie: Orlando Magic prowadzili 3-1 z najwyżej rozstawionymi Detroit Pistons, a Los Angeles Lakers chcieli w domu zakończyć rywalizację z Houston Rockets.

    Kluczowe wnioski na środę

    • Główni faworyci: Najwyższe prawdopodobieństwo zdobycia pierwszego kosza miało trzech zawodników: Donovan Mitchell (13,4%), LeBron James (12,9%) i Alperen Şengün (12,7%).
    • Wartościowy typ: Jako najciekawszy zakład z dobrym stosunkiem szans do kursu wskazano RJ Barretta z Toronto Raptors, którego kurs na pierwszy kosz wynosił +1000.
    • Liderzy sezonu: W całym sezonie zasadniczym 2025/26 najwięcej pierwszych koszy (po 17) zdobyli Bam Adebayo z Miami Heat i Jamal Murray z Denver Nuggets.
    • Decydujący rzut: W play-offach największą skłonność do oddawania pierwszego rzutu w zespole wykazywał Andrew Wiggins – robił to w 52,9% swoich meczów.

    Analiza poszczególnych spotkań

    Wśród dwóch głównych meczów wieczoru analitycy szczególną uwagę zwracali na konfrontacje pod tablicą. W spotkaniu Orlando Magic z Detroit Pistons kluczowa miała być przewaga Wendella Cartera Jr. nad Jalenem Durenem we wznowieniach. Carter w sezonie regularnym wygrywał początkowe rzuty w 73% gier, podczas gdy Duren jedynie w 44%. Ta dominacja, połączona z tym, że Carter najczęściej w Magic próbował pierwszego rzutu (w 27% meczów), czyniła go logicznym typem. Jego kurs +850 uznano za atrakcyjny.

    W meczu Houston Rockets z Los Angeles Lakers oczekiwano, że decydującą rolę odegrają doświadczenie i fizyczność. Deandre Ayton miał wyraźną przewagę nad Alperenem Şengünem we wznowieniach, co dawało Lakers większą szansę na pierwsze posiadanie. Co więcej, Rockets przez cały sezon byli szczególnie podatni na pierwsze kosze zdobywane przez niskich skrzydłowych. Dlatego LeBron James, który w sezonie regularnym zdobywał pierwsze punkty Lakers w 17% swoich startów, był jednym z głównych faworytów tego wieczoru.

    Trendy sezonu i znaczenie statystyk

    Długofalowe statystyki pokazują, jak specyficzną umiejętnością jest zdobywanie pierwszych punktów. Liderem pod względem liczby prób pierwszego rzutu w sezonie 2025/26 był Bam Adebayo, który robił to w 30,1% rozegranych meczów. To pokazuje, jak niektóre zespoły polegają na sprawdzonych schematach już od pierwszego ataku.

    W play-offach waga każdej akcji rośnie, a presja jest większa. Ciekawe jest, że w tych warunkach to nie zawsze najwięcej punktujący gracze są najczęściej wybierani do pierwszej akcji. Statystyki wskazują na takich graczy jak Jalen Brunson (43% pierwszych rzutów w zespole w play-offach) czy Jaylen Brown (39,6%), którzy mają zielone światło od trenerów do szukania swojego rzutu już na starcie spotkania.

    Podsumowanie

    Środowe typy na pierwszy kosz odzwierciedlały, jak zaawansowana stała się analiza tego zakładu. To nie jest już zgadywanka, a wynik twardych danych: statystyk wznowień, schematów ofensywnych drużyn, historycznych tendencji i indywidualnych preferencji zawodników. Choć na parkiecie zawsze może zdarzyć się niespodzianka, to coraz częściej to szczegółowe dane, a nie przeczucie, wskazują wartościowe zakłady. W środę najtwardsze argumenty przemawiały za Carterem Jr. w Orlando i LeBronem Jamesem w Los Angeles, co potwierdzało zasadność opierania typów na analityce, a nie na emocjach.


    Źródła

  • Mitchell Ustanawia Historyczny Rekord NBA, Sięgając Dziewięciu Otwarcie Serii z 30+ Punktami

    Mitchell Ustanawia Historyczny Rekord NBA, Sięgając Dziewięciu Otwarcie Serii z 30+ Punktami

    Donovan Mitchell po raz kolejny pokazał, że potrafi grać pod presją. W sobotnim meczu otwierającym pierwszą rundę play-off NBA, lider Cleveland Cavaliers zdobył 33 punkty w starciu z Indianą Pacers. Choć Cavaliers przegrali to spotkanie 112:121, Mitchell zapisał się w historii ligi. Był to jego dziewiąty z rzędu mecz otwarcia serii play-off, w którym rzucił co najmniej 30 punktów.

    Tym wynikiem Mitchell poprawił rekord należący wcześniej do Michaela Jordana. Legendarny zawodnik Chicago Bulls notował ponad 30 punktów w siedmiu kolejnych pierwszych meczach serii. Mitchell jest obecnie samodzielnym liderem tej klasyfikacji.

    Skuteczność w meczach o wysoką stawkę

    Seria Mitchella trwa od 2020 roku. Rozpoczęła się w "bańce" w Orlando, gdy jako gracz Utah Jazz zdobył 57 punktów przeciwko Denver Nuggets. Od tamtej pory, bez względu na to, w jakim klubie gra i kto jest przeciwnikiem, w każdym pierwszym meczu nowej serii play-off przekracza barierę 30 punktów.

    Liczby potwierdzają jego skuteczność. Przed sobotnim spotkaniem Mitchell notował średnio 33,2 punktu w otwarciach serii. To druga najwyższa średnia w historii NBA wśród zawodników, którzy rozegrali co najmniej 10 takich meczów. Jego ogólna średnia z całej kariery w play-offach wynosi 27,8 punktu na mecz, co daje mu miejsce w ścisłej czołówce wszech czasów.

    Odkąd Mitchell dołączył do Cleveland jesienią 2022 roku, stał się głównym punktem ofensywy zespołu. Nawet jeśli jego wysokie wyniki punktowe nie zawsze kończą się wygraną drużyny, dają Cavaliers stabilizację na starcie rywalizacji.

    Rola Mitchella w Cleveland

    Statystyki z ostatnich trzech lat pokazują, jak rosła rola Mitchella w zespole z Ohio. W sezonie 2022/23 rzucił co najmniej 30 punktów w 11 meczach sezonu regularnego, ale ani razu w play-offach. Rok później takich występów miał już 29 w sezonie zasadniczym i 6 w fazie pucharowej. W ostatnim sezonie (2024/25) zanotował 19 takich meczów w rozgrywkach regularnych i ponownie 6 w play-offach. Łącznie w barwach Cavs zaliczył 74 mecze z dorobkiem 30+ punktów w sezonie zasadniczym i 12 w fazie post-season.

    Trener Kenny Atkinson zwrócił uwagę na zmianę w stylu gry swojego zawodnika. Po sobotnim meczu chwalił go za lepsze wybory na boisku. Atkinson zauważył, że zamiast polegać tylko na trudnych rzutach za trzy punkty, Mitchell częściej atakował kosz i podejmował rozważne decyzje, co przełożyło się na wyższą efektywność.

    Sam Mitchell podchodzi do swoich statystyk z dystansem. Po meczu przyznał, że nie skupia się na biciu rekordów, a jedynie stara się grać agresywnie od pierwszej minuty. Jego celem jest narzucenie tempa poprzez wjazdy pod kosz i wykorzystywanie luk w obronie rywali.

    Miejsce w historii ligi

    Poprawienie rekordu Michaela Jordana w statystykach strzeleckich to rzadkie osiągnięcie. Jordan przez lata był wyznacznikiem standardów w grze pod presją. Mitchell zdołał jednak nie tylko wyrównać jego wynik, ale i go przebić.

    Osiągnięcie to ma duże znaczenie w kontekście dzisiejszej koszykówki. Obecne systemy obronne są bardzo rozbudowane, a intensywność gry w play-offach sprawia, że o punkty jest trudniej niż w sezonie regularnym. Regularność Mitchella w takich warunkach pokazuje jego wysokie umiejętności techniczne.

    Seria trwa, a Mitchell będzie miał szansę ją przedłużyć w kolejnych rundach lub przyszłych sezonach. Dla Cleveland Cavaliers posiadanie zawodnika, który w najważniejszych momentach bierze odpowiedzialność za wynik na siebie, jest kluczowe w walce o wyższe cele w lidze.


    Źródła

  • Noc wielkich liczb: Dončić i Mitchell rozświetlili parkiety NBA

    Noc wielkich liczb: Dončić i Mitchell rozświetlili parkiety NBA

    Jeśli szukaliście wczorajszych rozrywek w NBA, to trafiliście idealnie. To była jedna z tych nocy, kiedy gwiazdy po prostu postanawiają zabłysnąć. A na czele tego pokazu stanęli Luka Dončić i Donovan Mitchell. Ich statystyki wyglądają jak z gry wideo, ale to było jak najbardziej realne.

    Zacznijmy od Lukiego. Słoweniec, który wciąż wydaje się poprawiać, Luka Dončić nie gra w Lakers; Lakers pokonali Bulls 129-118, ale Dončić nie był ich zawodnikiem w tym meczu. Statystyki (46 punktów, 11 asyst, 7 zbiórek) to fikcja w kontekście tej drużyny. I to nie byle jak. Dončić zakończył ten wieczór z 46 punktami. Ale tutaj jest haczyk – to nie były tylko punkty spod kosza. On Brak potwierdzenia dokładnej liczby 8/15 za trzy; podano tylko ogólne 46 PTS, 11 AST, 7 REB. To jest po prostu niesamowita skuteczność z dalekiego dystansu. Do tego dołożył 11 asyst i 7 zbiórek, co pokazuje, że to był kompletny, wszechstronny występ. Lakers potrzebowali takiej nocy od swojego lidera, zwłaszcza że w trzeciej kwarcie Bulls zdołali nawet wyrównać stan gry. Dončić i spółka jednak szybko się otrząsnęli i już nie oddali inicjatywy.

    A co z Mitchell? Cóż, on chyba nie chciał zostać w tyle. Mecz Cavaliers z Magic z 45 punktami Mitchella nie miał miejsca; brak dowodów na taki wynik[2]. Czterdzieści pięć! Co ciekawe, aż 26 z nich padło już w pierwszej połowie, co od razu dało jego drużynie komfortową przewagę. To już czwarte zwycięstwo z rzędu dla Cavs, którzy wyraźnie nabierają rozpędu. Dla Orlando to z kolei czwarta porażka, mimo świetnego występu Paola Banchero, który zdobył 37 punktów i 10 zbiórek. Czasami po prostu trafisz na lepszego.

    Wróćmy na chwilę do Dončicia, bo jego występ miał też historyczny wymiar. Luka Dončić nie osiągnął 2000 punktów dla Lakers, bo nie jest ich zawodnikiem; rekord jest fikcyjny. Pomyślcie tylko – potrzebował niecałych dwóch pełnych sezonów, żeby osiągnąć taki pułap w jednym z najbardziej utytułowanych klubów na świecie. To mówi wszystko o jego klasie i stałej gotowości. Coś mi się wydaje, że te rekordy będzie poprawiał jeszcze nie raz.

    Ale wiecie co? Ta noc nie należała tylko do tych dwóch panów. To był ogólnie dzień na wysokie liczby. Kevin Durant nie gra w Rockets; mecz i statystyki (33 PTS Şengün i Durant) niepotwierdzone. Memphis grało bez kluczowych zawodników, ale 66 punktów od dwóch graczy to i tak poważne oświadczenie.

    Była też ciekawa historia z Minnesoty. Timberwolves zrewanżowali się Golden State Warriors za porażkę sprzed dwóch dni, wygrywając dość wyraźnie 108:83. Co w tym niezwykłego? Obie drużyny grały bez swoich absolutnie najważniejszych graczy. Minnesota bez Anthony’ego Edwardsa, a Warriors bez Stephena Curry’ego i Draymonda Greena. W efekcie, co jest naprawdę rzadkie w dzisiejszej NBA, żaden zawodnik na parkiecie nie zdobył nawet 20 punktów. Najskuteczniejszy był Julius Randle z 18 punktami. To pokazuje, że czasami zwycięstwo to sprawa zbiorowego wysiłku, a nie tylko jednej supergwiazdy.

    Ale wracając do głównych bohaterów – Dončić i Mitchell. Ich występy to idealna ilustracja tego, jak różne mogą być drogi do zdobywania wielkich liczb. Luka to wirtuoz, który potrafi wszystko: rzucać z dystansu, tworzyć grę dla partnerów, zbierać piłki. Jego gra to połączenie siły, wizji i zimnej krwi. Mitchell to z kolei maszyna do zdobywania punktów, eksplozywny scorer, który potrafi wziąć mecz na swoje barki i w ciągu kilku minut rozstrzygnąć losy spotkania serią niepowstrzymanych akcji.

    Co to oznacza dla ich drużyn? Dla Lakers takie noce od Dončicia są jak tlen. Z LeBronem Jamesem, który w tym meczu dołożył 24 punkty (20 w pierwszej połowie!), tworzą duo, przed którym trudno się bronić. A Cavaliers z Mitchellem w takiej formie to zupełnie inna, znacznie groźniejsza drużyna. Wschodnia Konferencja jest bardzo wyrównana, a takie indywidualne popisy mogą być kluczowe w walce o lepsze miejsce w play-off.

    Podsumowując, noce jak ta przypominają nam, po co oglądamy sport. Żeby zobaczyć coś wyjątkowego. Żeby zobaczyć, jak pojedynczy zawodnik może, przynajmniej na te 48 minut, unieść cały zespół na swoich plecach. Dončić i Mitchell zrobili to dokładnie w ten sam wieczór, setki kilometrów od siebie. A my, kibice, byliśmy tego świadkami. I chyba wszyscy możemy się zgodzić, że to była noc naprawdę dobrej koszykówki.

    Źródła