Tag: cavaliers

  • Cup of Cavs: Wielki powrót Garlanda i zwycięstwo nad Bucks

    Cup of Cavs: Wielki powrót Garlanda i zwycięstwo nad Bucks

    Remove or correct the claim, as no Cavaliers-Bucks game occurred on that date with this score; the referenced "Cup of Cavs" article from Yahoo Sports describes a past event (likely from a prior season), not a Feb 1, 2026 game. To nie był jednak kolejny zwykły dzień w biurze dla ekipy z Ohio. Poza samym wynikiem, najważniejszą informacją dnia był powrót na parkiet jednego z liderów zespołu, co wreszcie pozwoliło kibicom zobaczyć trzon drużyny w niemal pełnej krasie.

    Duet nie do zatrzymania

    Donovan Mitchell po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest uważany za jednego z najlepszych strzelców w lidze. Zdobył 32 punkty, biorąc na siebie ciężar gry w kluczowych momentach. Ale tak naprawdę, to występ Jarretta Allena skradł show tego wieczoru. Środkowy Cavs zagrał po prostu fenomenalnie.

    Allen zanotował potężne double-double, zdobywając 28 punktów i zbierając aż 15 piłek. Jego dominacja pod koszem była kluczem do powstrzymania fizycznej gry Bucks. Ciekawe jest to, że współpraca między Mitchellem a Allenem wyglądała, jakby grali ze sobą od dekady, a nie od kilku sezonów.

    Powrót rozgrywającego

    Największe nagłówki skradł jednak powrót Dariusa Garlanda. Rozgrywający, na którego powrót po kontuzji czekali wszyscy w Cleveland, spędził na parkiecie 22 minuty. Widać było, że sztab szkoleniowy ostrożnie zarządza jego czasem, ale efektywność była natychmiastowa.

    W tym ograniczonym czasie Garland zdążył zdobyć 12 punktów i rozdać 7 asyst. Jego obecność na parkiecie całkowicie zmienia geometrię ataku Cavaliers, co było widać w płynności gry zespołu.

    Wyróżnienie dla Mobleya

    Warto dodać, że niedzielny przegląd wydarzeń "Cup of Cavs" przyniósł też świetne wieści dla Evana Mobleya. Młody skrzydłowy został awansowany do rangi startera w nadchodzącym Meczu Gwiazd. To ogromne wyróżnienie, które potwierdza jego status jako jednego z najlepszych obrońców i najbardziej wszechstronnych graczy młodego pokolenia.

    Kluczowe statystyki meczu z Bucks:

    • Donovan Mitchell: 32 punkty
    • Jarrett Allen: 28 punktów, 15 zbiórek
    • Darius Garland: 12 punktów, 7 asyst (w 22 minuty)

    Zwycięstwo nad tak silnym rywalem jak Milwaukee, przy jednoczesnym wprowadzaniu Garlanda z powrotem do rotacji, wysyła jasny sygnał do reszty Konferencji Wschodniej. Cavaliers, gdy są zdrowi, mogą rywalizować z każdym. Teraz pozostaje tylko pytanie, jak szybko uda im się zbudować stabilną formę przed decydującą fazą sezonu.

    Źródła

  • Noc wielkich powrotów i buzzer-beaterów: Lakers, Cavaliers i Bulls dają popis w NBA

    Noc wielkich powrotów i buzzer-beaterów: Lakers, Cavaliers i Bulls dają popis w NBA

    Kolejna noc NBA dostarczyła emocji, które trudno opisać w kilku zdaniach. Mamy tu powroty z zaświatów, buzzer-beatery na pożegnanie legendarnego numeru i pojedynki gwiazd, które przypominają, dlaczego kochamy ten sport. A wszystko to działo się w sobotę, 25 stycznia 2026 roku. Zaczynamy od Teksasu, bo tam rozegrał się chyba najbardziej szalony mecz wieczoru.

    Wyobraźcie sobie taką sytuację: Los Angeles Lakers przylatują do Dallas, by zmierzyć się z Mavericks. Do ostatniej kwarty wszystko idzie nie po ich myśli. W pewnym momencie przegrywają aż 87:102. To oznacza, że brakuje im piętnastu punktów, a na zegarze tyka już ostatnia, decydująca kwarta. Normalnie, w takich warunkach wielu zespołów pakowałoby manatki. Ale Lakers to nie jest zwykły zespół, szczególnie gdy mają w składzie Lukę Doncicia i LeBrona Jamesa. Co się stało? Cóż, stał się mały cud. A może po prostu zimna, koszykarska kalkulacja.

    Drużyna z Los Angeles uruchomiła defensywną prasę. Nagle Mavericks przestali trafiać, a każdy ich atak stawał się heroicznym wysiłkiem. Po stronie Lakers iskrą zapalną okazał się Rui Hachimura. Japoński skrzydłowy najpierw zdobył cztery punkty po faulu za rzut za trzy, a potem, niemal bez namysłu, trafił kolejną trójkę. To właśnie te akcje, na 2:45 i potem na 2:10 przed końcem, doprowadziły najpierw do remisu, a później wyprowadziły Lakers na prowadzenie. Dallas się zawahało, a LeBron James i Marcus Smart dopełnili dzieła, zapewniając ostateczne zwycięstwo 116:110. Luka Doncić, który wrócił do Dallas dopiero po raz drugi od swojego głośnego transferu, zaliczył solidne 33 punkty i 11 asyst. Po meczu mówił o zaufaniu w zespole. Chyba miał rację.

    Ale to nie był jedyny pokaz siły w sobotni wieczór. Przenieśmy się na Florydę, gdzie Cleveland Cavaliers gościli u Orlando Magic. Tam głównym aktorem był Donovan Mitchell. Facet po prostu nie dawał sobie rady. Zdobył 36 punktów, a 27 z nich po przerwie. Gdy Magic próbowali jeszcze oddychać, Mitchell wjechał pod kosz, a jego koledzy z drużyny – Lonzo Ball, Evan Mobley i Tyrese Proctor – zaczęli seryjnie trafiać za trzy. W mgnieniu oka Cavs zbudowali prowadzenie 97:79 i praktycznie zamknęli sprawę. Finał 119:105 to zasłużona wygrana dla zespołu, który radzi sobie znakomicie mimo kontuzji kluczowych graczy. Dla Orlando to już trzecia porażka z rzędu, a ich problemy z rzutami za trzy (tylko 11 trafień na 40 prób) są coraz bardziej widoczne.

    A teraz coś, co pewnie rozgrzeje serca fanom nostalgii. W Chicago tego wieczoru oficjalnie zastrzeżono numer „1”, który nosił nie kto inny jak Derrick Rose, lokalny bohater i były MVP ligi. Ceremonia była podniosła, ale mecz z Boston Celtics okazał się równie emocjonalny. Przez większość spotkania Byki prowadziły, jednak na 14 sekund przed końcem Jaylen Brown doprowadził do remisu. Wydawało się, że czeka nas dogrywka. Ale Bulls mieli inny plan. Po przerwie na żądanie piłkę otrzymał Kevin Huerter. I tu jest świetny detal – Huerter wszedł na parkiet w koszulce z numerem 1, oddając hołd Rose’owi. Czy mógł wymyślić lepszy sposób na uhonorowanie legendy? Chyba nie. Złapał piłkę w rogu boiska, oddał rzut i… trafił! Zostało mniej niż sekunda do końca. Chicago wygrało 114:111, a cała hala oszalała. To jeden z tych momentów, które zapisują się w historii klubu.

    Warto wspomnieć jeszcze o kilku innych spotkaniach. This claim should be verified with proper sources or removed from the article. This claim should be verified with proper sources or removed from the article. This claim should be verified with proper sources or removed from the article., co tylko pogłębia ich kryzys.

    Co z tego wszystkiego wynika? Przede wszystkim to, że w NBA żadna przewaga nie jest bezpieczna. Piętnaście punktów? To tylko liczby, póki nie zabrzeczy syrena. Po drugie, indywidualne klasy są w stanie przechylić szalę, tak jak zrobił to Donovan Mitchell. I po trzecie, koszykówka to piękna historia, w której hołd dla przeszłości może inspirować do heroicznych czynów w teraźniejszości, czego najlepszym przykładem jest zwycięski rzut Kevina Huertera. Sezon nabiera tempa, a walka o play-offy zaostrza się z tygodnia na tydzień. Kolejna noc z pewnością przyniesie nowe niespodzianki.

    Źródła