Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
Tyrion
UczestnikJa w sumie tez mam kilka ulubionych, ale to raczej z innej beczki:
Requiem dla Snu
Into the Wild
Podziemny krąg
Miasto Boga
Uśpieni
Życie na podsłuchu
Crash(Miasto Gniewu)to takie pierwsze co przychodzą na myśl..
Tyrion
Uczestnikale jaja- ta ostatnia propozycja Sterna z 45 milionowym hard capem to jest masakra.. dwa lata przejściowe to chyba będzie za mało dla Lakers( Gasol i Kobe za dwa lata sami będą zarabiać więcej), czy dla Heat.. ciekawe jak to się rozwinie dalej
Tyrion
Uczestniknormalnie to nie można-musisz mieć w sobie czarodziejską a nie mugolską krew, bo tylko wtedy będzie Ci dane zobaczyć tą magiczną ikonkę YouTube- skoro jej do tej pory nie zobaczyłeś, to znaczy, że nie będzie Ci dane niestety

Mi się strasznie podobają te filmiki:
[my-youtube width=425 height=344]http://www.youtube.com/watch?v=N9vFHYVXtRk[/my-youtube]Ogólnie z tych graczy których widziałem, to właśnie Pająka uważam, za najlepszego obwodowego defensora..
Też już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z tą słynną 4 kwartą meczu WCF 2000 i niemocą strzelecką Portland w Staples- miał wtedy niepowtarzalną jak się okazało szanse na zdobycie tytułu bez Mike’a, ale się nie udało..[hr]
A no i jeszcze ta seria : power and Grace:[my-youtube width=425 height=344]http://www.youtube.com/watch?v=tObgS6uUVjQ&feature=related[/my-youtube]
Tyrion
UczestnikZ horrorów to jak dla mnie Descent(Zejście) absolutnie rządzi- rzadko oglądam, ale ten akurat mi bardzo pozytywnie zapadł w pamięć..
Tyrion
UczestnikNo ale w sumie jest sens zakładać nowy po to, żeby napisać, że lubi się wiele innych filmów- no powiedz Patryk, że nie

Tyrion
UczestnikZ pewnością nie Dwight Howard- no way

Witamy2011-05-16 o 15:10 w odpowiedzi na: Zachód: Półfinał: Memphis Grizzlies – Oklahoma City Thunder #12552Tyrion
UczestnikPo prostu mówiąc krótko i brutalnie wczorajszy mecz pokazał, że sama (ponadprzeciętna rzecz jasna) ambicja nie wystarczy, gdy trafiasz na podobnie zmotywowanego, równie atletycznego rywala..
Jak na tak młodą drużynę Thunder zagrali dosyć dojrzale i byli przede wszystkim mniej jednowymiarowi, bo gra MEM tak ja wspominał kubakw za bardzo oparta na frontcourcie.. Westbrook imponował długimi momentami na rozegraniu i tak grającego będą go Thunder potrzebować z Mavs.. zwłaszcza dobrym znakiem jest fakt, że wreszcie grali z KD do jednej bramki (w sensie w jednym rytmie) a nie obok siebie, co zwykle kończyło się wyjściem KD po piłkę na 8-9 metr i ciężkim kontestowanym rzutem)..wczoraj Durant dostawał piłkę w rytmie po screenach czego brakowało wcześniej i było tez całkiem dobre adjustments polegajace na uciecze za plecy KD gdy bywał kryty od piłki, co skończyło się minimum dwoma alleyami i dwoma dunkami od linii końcowej.. Kolejnym elementem który mi się w chuj u nich podobał to te trójki w transition offense(2 Durant, jedna Harden)- nie grali tego wcześniej zbyt często, a okazało się dobrą bronią w kluczowych fragmentach spotkania.. Z takim wsparciem z ławki jak wczoraj dali Harden, Collsion, czy nawet Mohammed będą Thunder groźni nawet dla Mavs, z któymi w sezonie im się nie ukladałoTyrion
Uczestnikobejrzałem właśnie sobie na szybko meczyk- większość z tego co pisałem, że może być atutem Byczków (ograniczenie Big2, deski, lepsza ławka)się potwierdziło, ale pytanie, czy to się utrzyma na przestrzeni serii pozostaje nadal otwarte.. Miami na pewno nie można skreślać czy coś, bo to oni mają więcej do poprawy i ciężko np wierzyć w to, że James i Wade zagrają jeszcze mecz w tej serii z łącznym dorobkiem 33 punktów.. Chociaż z drugiej strony ciężko też wierzyć w to, że Bosh będzie tak nadal dominował

Chyba kluczowe były właśnie te punkty z ponowień(19 rzutów więcej jak wspominał Benek to istotna w chuj różnica) i fakt, że często i gęsto te ponowienia kończyły się trójkami- Deng w pierwszej kwarcie po chyba 7 pudłach z rzędu teamu, Rose i Bogans w pierwszym z kluczowych runów(10-0 od 57:58), Deng, Watson- punkty drugiej szansy chyba 31:8.. Były też chyba 3 rzuty(Boozer, Watson, Brewer) pod presją zegara 24 sekund, co tez pewnie było frustrujące dla Heat..Praktycznie każdy gracz w rotacji Bulls coś od siebie dodał- nawet taki często lekceważony Asik miał dwa wsady and 1- z tego jeden ft przestrzelił co jak na niego nie dziwi
ale w obronie robił co mógł, kontestował rzuty Chalmersa, Jamesa( raz go LBJ na switchu na trójce wyjebał, ale raz go Turas wybronił).. energią Gibsona można by ogrzać wioskę amiszów, a Deng pokazał, że nie jest już jednowymiarowym graczem, a pełnoprawną gwiazdą po obu stronach parkietu.Można zaryzykować stwierdzenie, że jeżeli Lu będzie w stanie dalej grać z LBJ na minimum zero to Bulls jednak mogą serię wygrać..
Jeżeli Bulls byliby w stanie utrzymać taką grę na dłużej to Heat bez szans, tylko, że wydaje się to być mało prawdopodobne, bo np 10/21 za trzy w ich przypadku może być ciężkie do powtórzenia..Pozostaje czekać na adjustments jakie zapoda nam Spo, bo na pewno ten mecz pokazał, że coś zmienić trzeba. Pierwszy mecz raczej pokazuje, że nie będzie to spacerek dla Heat i seria będzie miała swoją historię jednak..Tyrion
UczestnikDopiero teraz zauważyłem:/ Nie wiem jak to jest bo Ty z tego co wiem przebywasz na wyspach i tego nie ogarniam.. w Polsce normalnie można w EMPIKU zamówić np…A polecam i to szczerze całe Pieśni Lodu i Ognia jak tylko można- mega wciągająca akcja, ciekawe postacie, intrygi i klimat- świetnie się czyta..
Spróbuje się rozejrzeć
Tyrion
UczestnikBenek wrote:Natomiast S5 Miami bym zmienił, wywalił Centra i zamiast niego umieścił Jamesa Jonesa, najbardziej podobałaby mi się wtedy ta drużyna ofensywnie, a w defensywie i tak na tablicach Miami przegrywa z kretesem.Ale Anthony to ich najlepszy shotblocker, a ktoś taki musi być w pomalowanym, bo Rose’a to ani Wade ani James całkowicie od penetracji nie zamkną..A po drugie w Twoim ustawieniu Bosh by się musiał mierzyć z synem tenisisty, a to by raczej na dłuższą metę oznaczało foul trouble i jeszcze większą możliwość skupiania się w obronie na Big2- ja bym się na miejscu Spo na taką opcję nie zdecydował..
Tyrion
UczestnikA z drugiej strony Wade( bo akurat w Jamesa przez duży czas na Róży nie wierzę zbytnio, bo wtedy nie ma odpowiedzi na Denga zbytnio) też będzie ograniczony w ataku, jeżeli na dobre będzie zmuszony do przejmowania Derricka.. Bo ograniczenie Rose’a na pewno będzie go trochę zdrowia kosztować..Widziałem jakieś info nawet, że właśnie dlatego na początkach spotkań ma za niego odpowiadać jednak Bibby, i w trakcie ma być już przejmowany przez Flasha, ale to się zobaczy.. Bulls mają też przewagę parkietu, potencjalnie lepszą ławkę, szerszy frontcourt i zbierają znacznie lepiej niż dotychczasowi rywale Heat w tych PO, a to właśnie dzięki dominacji na tablicach w dużej mierze Heat poradzili sobie z Celtics. Jeżeli Bulls nie dadzą się wydymać na deskach( a na to się nie zanosi) to jak dla mnie mają potencjał na powalczenie w tej serii, ale do tego będzie też potrzebna właśnie większa różnorodność w ataku i Boozer z game 6 everyday.. No i Rose nie może mieć występów typu 12/32, bo z Heat to nie przejdzie..
Po stronie Heat James trafia na Denga- ten ma papiery, żeby Jamesa troszkę ograniczyć, bo wiadome, że zatrzymać to się go całkiem nie da.. Bosh trafia na Boozera i tu jest szansa dla Chrisa na pokazanie, że nie jest taką cipką jak go malują
Tylko, że w zastępstwie już czeka Taj Gibson, który nawet nie musi pokazywać, ze nie jest cipką, bo każdy wie, ze nią nie jest
Wade będzie miał swoje do odegrania w „D” na Róży i ciekawe czy,i w jakim stopniu wpłynie to na jego grę w ataku, a na niego Bulls tez mają teoretycznie odpowiedzi w obronie(niezły Bogans i bardzo dobry Brewer), tylko, ze z drugiej strony jak Wade włącza unstopable mode jak w game 1 z Celtics to nie ma na niego dobrej obrony..
Do ciekawych sytuacji może dojść w crunch time( a w tym sezonie każdy z 3 meczów się kończył w crunch)- Tom zwykle wtedy gra Korverem, który jest pewniejszy rzutowo niż Bogans czy Brewer, a wtedy Rose będzie prawdopodobnie zmuszony do krycia Flasha- ciekawy match up by mógł być
Na przekór ogółowi sobie zatypuję 4:3 dla Bulls- a co
Chociaż nie zamierzam ukrywać, że rozum mówi jednak HeatTyrion
Uczestnik[my-youtube width=425 height=344]http://www.youtube.com/watch?v=MX0erB2WGFo&feature=player_embedded [/my-youtube]
Tyrion
UczestnikU right- też mam podobne wątpliwości co do tych zbyt bliskich relacji między nimi, ale Shaw ma tez swoje zalety, czyli właśnie dobra znajomość zespołu(paradoksalne jest to, ze działa to w dwie strony) i fakt, że jakby nie patrzeć będzie tańszy od renomowanego kołcza z nazwiskiem
Fakt, że może być tak, że dla kumpla gracze nie skoczą w ogień i to jest ważny problem.. Dlatego ja bym w pierwszej kolejności stawiał na Adelmanna- pracował już z doświadczonymi graczami, udowadniał, że potrafi dostosować graczy do systemu, wniósł by orzeźwiające spojrzenie z zewnątrz, a dodatkowo zwykle w jego zespołach stawiano na dobry ball movement, czyli coś, czego tez obecnym lakers brakowało.. No ale jakbym miał wybierać między Dunleavym a Shawem to nawet mimo dość oczywistych wad Briana nie wahał bym się zbytnio, bo Dunleavy to też nie bedzie jakiś autorytet z kosmosu i większych przewag nad Shawem nie ma raczej2011-05-14 o 09:43 w odpowiedzi na: Zachód: Półfinał: Memphis Grizzlies – Oklahoma City Thunder #12518Tyrion
Uczestnikkubakw wrote:Okazuje się jednak, że mają całe jeszcze góry ambicji i waleczności. Dzięki temu potrafili wygrać game 6 u siebie.Nie przeceniał bym tej ambicji i waleczności Niedźwiadków- to znaczy nie żebym im tego odmawiał czy cuś.. Ale głównym powodem tej porażki Thunder są oni sami i to, że w drugiej połowie wrócili do swojej jednowymiarowej ofensywy, bez ruchu piłką bez atakowania kosza(poza Westbrookiem).. i to przede wszystkim(oczywiście w połączeniu ze znacznie większym pokładem energii zostawionej na parkiecie przez MEM w porównaniu do game5) przyczyniło się do porażki.. ale jeśli miał bym miarkować to czynnikiem number łan mianował bym właśnie zagubienie Thunder, a dopiero w drugiej kolejności waleczność i ambicję .. Plus oczywiście czynnik numer trii czyli zach był absolutnie zajekurwabisty w 4 kwarcie- amazing.. Jego footwork przy tych mid range jumperkach to było coś pięknego

Ale jak Thunder grali porządny atak w drugiej kwarcie to Grizzlies nie mieli na nich bata, a co ciekawe Durant miał w tym bardzo mały udział, mimo iż przesiedział większość pierwszej kwarty po dwóch faulach i grał całą drugą kwartę to zaliczył tylko 1 punkt z ft.. Ale Westbrook był zwierzakiem w transition, a dodatkowo był ball movement, open three back to back Hardena, na początku rozruszał ich atak też Maynor niezłymi wjazdami i wtedy nawet ambicja Grizzlies nie pomagała..
Za to druga połowa to już totalna odmiana w grze Thunder i na moje nie było to spowodowane tylko jakimś wzrostem agresji Miśków.. To jakaś blokada młodych Grzmotów i brak adjustments ze strony Scotta Brooksa- trochę potwierdza to widziane ostatnio w różnych miejscach opinie, że jeśli chodzi o reakcje z meczu na mecz to jest świetny trener, ale trochę gubi się w reakcjach w obrębie jednego meczu..
Punktów Duranta oczywiście tak jak pisał przedmówca zabrakło, ale to właśnie też pokrywa się z tym co napisałem- w pierwszej kwarcie do momentu dwóch fauli miał 2/2 z gry, z czego pierwszy jego fg to była trójeczka po dobrym ruchu piłką i z czystej pozycji, a drugi to layup z faulem.. w drugiej połowie zaś znowu wrócił do siłowania dalekich trójek, grając przez większą część tej połówki zupełnie po za rytem ofensywnym zespołu.. dziwi to, że widząc, że rzut mu nie siedzi bardzo mało penetrował..
W game 7 Durant będzie musiał wymuszać więcej ft( chociaż mam nadzieję, że nie będzie tak chujowych gwizdków jak w q3, gdzie Tony Allen dostał 4 faul i and one KD przy jedynym jego fg w second half, a nawet na zwolnionych powtórkach nie bylo widać najmniejszego kontaktu).. Jak Thunder zagrają więcej piłką(jak w q2) i ponownie wypchną MEM na półdystans to raczej powinni to przejść- sprawa leży w ich głowach jak dla mnie przede wszystkimTyrion
UczestnikW przypadku Mike’a jestem megawkurwęiwchuj na nie- przyjmuję taktykę, że to jakiś żart i element jakiejś kampanii mającej na celu dodatkowe dobicie fanów Lakers
Ogólnie to jak dla mnie albo Shaw- miałby akceptację graczy, zna ten team i był jakby nie patrzeć przygotowywany do roli naturalnego następcy Zena, albo Adelmann- ale to wymagałoby sprowadzenia jakiegos lepszego/po prostu minimum dobrego pg.. Reszta nazwisk typu Jeffvan Gundy(fajny trener, ale za bardzo chyba defensywny),Larry Brown czy tez właśnie Dunleavy już mnie nie przekonują, ale senior najbardziej 
-
AutorWpisy
