1) Michael Jordan – to on zainteresował mnie koszykówką. Jego determinacja do tej gry pokazała mi, że wszystko jest możliwe.
2) Larry Bird – świetny rzut z dystansu i półdystansu. Świetna walka pod koszem jak na SF. Świetny przegląd pola. Swietne pojedynki z Magic’em i jego Lakersami w latach 80. Razem z Robert’em Parish’em i Kevin’em McHale’m stworzył bardzo ciekawen i różnorodne trio.
Niby „tylko” 23,5 tys. punktów, niby „tylko” 3 tytuły mistrzowskie, a drugiego takiego Larre’go już nie będzie.
3) Bill Russell – pokazał, że to obroną wygrywa się mecz, a nie atakiem. 11 tytułów mistrzowskich (rekord NBA), 5 razy MVP sezonu zasadniczego, pierwszy czarnoskóry trener w NBA. Można wymieniać i wymieniać. Stworzył razem z Bob’ym Couse’m zabójczy duet. Ponadto fantastyczna osobowość.