Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
2010-11-12 o 11:21 w odpowiedzi na: Rookie 2010, czyli kto jest zbyt dobry, by chodzić po pączki 😉 #8322
Swider
UczestnikNo to może kilka słów ode mnie o Evanie Turnerze;) Na początek co mnie ciekawi:P Sixers wybrali zawodnika,który z miejsca miał być gotowy do gry w NBA i od razu miał kręcić ładne cyferki a jednak rzeczywistość okazała się inna. Oczywiście nie podlega dyskusji to,że Evan w przyszłości może być All Starem w tej lidze,lecz jeszcze nie teraz. Przez pierwsze kilka meczów Sixers w tym sezonie rzuciło mi się w oczy,że Turner bierze na swoje barki za mało jeśli chodzi o grę Philly,oczywiście nie wymagam od niego od razu bycia od razu liderem drużyny ale przecież oddawał ledwie po kilka rzutów w meczu nie grając wcale małych minut z ławki a jesli już dostał piłkę,częściej ją oddawał niż decydował się na rzut czy tam jakiś drive pod kosz. W ostatnich meczach przy kontuzji Iggy’ego wygląda to już lepiej a co jest dla mnie godne podkreślenia u tego chłopaka to naprawdę świetny ballhanding przy wzroście ponad dwa metry to naprawdę rzadkość a do tego niezły crossover i slashing też na przyzwoitym poziomie do tego niezły pul up jumper i mamy już naprawdę fajnego gracza. Rzuty z za łuku u niego póki co nie istnieją ale mam nadzieję,że w daleszej części kariery poprawi ten element. Aha na początku pisałem,iż grając z ławki nic wielkiego nie pokazywał no i to fakt,jednak gdy był na parkiecie drużyna nie miała raczej jakichś runów na minus,nie popełnia też on głupich strat,grał po prostu jakby bardzo asekuracyjnie natomiast w każdym ze spotkań dokładał od siebie kilka zbiórek i asyst. Podsumowując Evan talent na pewno ma i ja wierze,że Sixers nie popełnili błędu wybierając go z dwójką a być może już w pózniejszej fazie tego sezonu to potwierdzi,jednak jeśli to daję sobie głowę uciąć,że za sezon czy dwa będzie czołowym graczem tej ligi bo takiego potencjału nie sa się prędzej czy pózniej nie wykorzystać

Swider
UczestnikTaka jedna myśl mi się nasunęła na temat Miami,bardzo odległa i bardzo teoretyczna ale jednak;) Jeśli wielka trójka w Miami okazała by się niewypałem,wówczas mogła by się tak naprawdę okazać niewypałem na kolejne kilka sezonów bo przecież w salary miejsca nie będą mieli aby wzmocnić drużynę kimś naprawdę wartościowym a nie spadną też tak nisko aby z draftu pozyskać kogoś kto z miejsca będzie gotowy do gry w NBA. No tak zostaje kombinowanie z jakimiś wymianami ale z drugiej strony patrząc obecnie na cyferki na przykład Bosha są one zwyczajnie przeciętne na poziomie na pewno nie żadnego all stara i pytanie brzmi czy znajdzie się jakiś ewentualny chętny na wymianę za przeciętnego Bosha z wysokim kontraktem? Tym bardziej,że Heat za tego właśnie Bosha chcieli by zapewne przynajmniej dwóch dobrych playerów a z tym może być problem jak na moje:P No oczywiści tak jak pisałem na początku wybiegłem „lekko” w przyszłość ale patrząc z tej perspektywy przyszłość w Miami nie musi być wcale taka kolorowa jakby się to wszystkim przed sezonem mogło wydawać jednak z drugiej strony równie dobrze mogą jeszcze w tym sezonie zdobyć mistrzostwo i zamknąć wszystkim usta tak więc czas pokaże;)
Swider
UczestnikKareem Abdul Jabbar 46
Clyde Drexler 48
Russell Westbrook 40
Wilt Chamberlain 38
Stephen Curry 38
Dwight Howard 32 Kill
John Stockton 14
Glen Rice 12
Kevin Garnett 6 SaveSwider
UczestnikCo do Gorana to ewidentnie od kilku sezonów jest kreowany na następce Nasha z tym,że Steve się coś na emeryturkę nie śpieszy:P Co nie zmienia faktu,że tak jak napisał Patryk gra Suns nie traci nic na tym,gdy Goran jest na parkiecie za Nasha a nie raz nawet jest dużo więcej na plusie. W ogóle jego styl gry jest naprawdę długimi momentami przypomina mi grę właśnie jego starszego kolegi. Fajny przegląd pola,za trzy również niezle rzuca,penetrować trumnę też potrafi i fajnie,że w Phoenix jest taki PG bo idealnie pasuje on do tego run’n gun z Arizony a przez to jeśli wszystko z jego zdrowiem będzie dobrze to przez parę ładnych lat nie mamy się co martwić o jedynkę jeśli chodzi o Suns.
2010-11-08 o 10:42 w odpowiedzi na: Pojęcia, definicje, „z angielskiego” i inne – wszystko, co powinieneś wiedzieć o NBA. #8187Swider
UczestnikJeśli chodzi o slashera to nawet nie wiedziałem o tym crossoverze a po prostu myślałem,że to zawodnik z ciągiem na kosz,próbujący zdobyć punkty wejściami pod obręcz, nie koniecznie wsadem:p
Swider
UczestnikTak sobie myślę,że Sixers to drużyna z takim potencjałem ze bania mała:P Pisze to jako fan Sixers oczywiście ale z meczu na mecz graja coraz lepiej i wszystko zmierza w dobrym kierunku aby ten sezon nie był aż tak tragiczny jak uważałem,że będzie;) Przede wszystkim na PG jest 20 letni,Jrue,który naprawdę ma moim zdaniem przed sobą niezłą karierę w NBA,musi jeszcze troche ustabilizować rzut bo czasem jakiś air ball mu się zdarzy jednak rozgrywa pewnie a przy 32 minutach 2,8 straty tragicznym wskaznikiem nie jest no i do tego wchodzący z ławki Lou to mocna para na PG,chociaż Lou mniej rozgrywa a bardziej jednak rzuca. Jest w drużynie też Evna Turner i mimo kiepskich cyferek póki co nie żałuje,że Sixers właśnie na niego postawili w drafcie bo już wczoraj zagrał on fajny mecz a przy jego 2,01 cm wzrostu jego ballhanding i crossover jest naprawdę magiczny,jednak rzut dystansowy także do poprawy bo z półdystansu wygląda to nawet niezle. Pod koszem Teddy Young i Speights więc na P tez sporo potencjału póki co z ławki ale gdy skończy się kontrakt Branda zapewne ktoś z nich wskoczy do s5. Jednak pisząc o Brandzie,musze powiedzieć,że w tym sezonie przyjemnie się go ogląda,tyle pozytywnej agresi w jego grze jeszcze nie widziałem odkąd trafił do Philly do tego gra na dobrym procencie z gry i dobrze zbiera no i póki co pierwszy raz chyba można powiedzieć,że Elton wart jest w tym sezonie wart tych pieniędzy które zarabia,oby tak dalej;) Są też w tej drużynie oczywiście braki i tutaj pozycja centra to trochę bolączka Sixers bo Hawes jakoś mnie nie przekonuje no ale w sumie też jest jeszcze młody a do tego umie rzucić za trzy,no cóż,zobaczymy co z niego będzie. Najważniejszym brakiem w Philadelphii jest jednak brak lidera,bo możemy mówic,że Iggy to lider jednak na pewno tak nie jest,bo fakt jest to mega przydatny zawodnik,który zbierze,poda,dołozy kilkanaście punktów ale byłby on idealny właśnie na opcję numer dwa i teraz trzeba czekać na rozwój Turnera a jeśli nie to kupić jakiegoś grajka co rzuci te 20 PPG i lecim po play offy;)
Swider
Uczestnik10,10,5 czyli żaden szał,wtedy go będziemy mogli porównywać do Stuckeya i innych niezłych graczy ale w żadnym razie all starów;) Ofkors biorę wyliczenia rybaka pod uwage jedynie:P
Swider
UczestnikTylko gdzie Nash a gdzie Rondo rzutowo. No sorry ale Rajon póki co jest dla mnie nieco jednowymiarowcem;]
Swider
UczestnikNie wiem ale dla mnie takie filmiki związane z AI to jest magia… Dreszcze i łezka się w oku kręci bez ustanku i moim zdaniem to jest zawodnik z największym sercem do gry ever! I chuj mnie obchodzi jak ale jakoś będe oglądał wszystkie mecze Besiktasu choćbym miał sobie wykupić prywatną subskrypcje na to:P
Swider
UczestnikPHI-WAS (3.11.10)
Chciałeś Tyrion opis meczu więc coś tam naskrobię,chociaż jednak nerwy mnie do teraz trzymają i nie wierze w to co się stało:P Zacznę od tego,że teoretycznie najsłabsze mecze nocy mogą okazać się najciekawszymi i niema reguły w tym względzie,tak zresztą było tamtej nocy. Mecz zaczął się tradycyjnie tak jak zaczynają się mecze Sixers czyli Philly uzyskali na początku 14 punktów przewagi,które również jak zawsze w pierwszej kwarcie jeszcze zdąrzyli roztrwonić. W Sixers w tym okresie rządzili Holiday z Iggym natomiast stratę dla Wizards odrobił Nick Young,który sam zrobił runa 10-0. W drugiej kwarcie na prowadzenie wyszli Wizards,nikt się specjalnie w ich szeregach nie wyróżniał,Wall grał przeciętnie,jednak to wystarczało na jeszcze przeciętniej grających Sixers a warto podkreślić ze Lou w 1 połowie był 0-7 z gry. W trzeciej kwarcie coraz większą przewagę uzyskiwali czarodzieje,Wall zrobił sobie festiwal przechwytów i coraz łatwiej penetrował pomalowane Sixers i szczerze mówiąc nauczony pierwszymi meczami pomału się godziłem z porażką Sixers. Jednak nastała 4 kwarta i nagle Philadelphia zaczęła bronić.nagle obudził się Lou,który w samej czwartej kwarcie rzucił coś około 20 punktów, i tym samym w mgnieniu oka Sixers odrobili jedenasto punktową stratę do gospodarzy. No i wtedy nastała ta ostatnia-trwająca 15 minut,minuta meczu;) Sixers mieli ciągle coś w granicach przewage więc Wizards co akcję ich faulowali jednak Lou wykonywał osobiste bezbłędnie. Mimo tego goście nie potrafili obronić żadnej akcji drużyny ze stolicy w tym dwa razy trafił bodajże Wall a jednym z tych rzutów był trudny mid range z odchylenia. Kolejne osobiste-kolejne dwa punkty dla Sixers i gdy na zegarze pozostały 4 sekundy do końca już otwierałem nocną herbatkę,tym bardziej,że zobaczył,iż w ostatniej akcji piłkę otrzymał Cartier Martin,więc na pewno nie tak ta akcja była rozrysowana jednak Where Amazing Happens i Martin trafił trójkę przez ręce Iguodali o_O. W dogrywce Na początku prowadzenie objęli gospodarze jednak w kocówcę na jednopunktowe prowadzenie Philly wyprowadził o kilka lat młodszy Elton Brand trafiając dwa rzuty przez ręce w tym jeden o tablice. Zresztą Elton mający 9/11 z gry to rzadki widok ostatnimi laty. W ostatniej akcji meczu jednak Branda ograł Blatche i przy próbuje rzutu był faulowany? przez właśnie Eltona. Wykorzystał dwa osobiste a ostatni rzut Iguodali był niecelny. Co z tego meczu warto zobaczyć? Przede wszystkim 9 przechwytów Walla,trójkę Cartiera Martina,blok Walla na Igoudali w q4 jednak odgwizdany został faul,którego nie było,dwa rzuty Branda przez ręce w dogrywce,oraz faul Branda na Blatche,którego ja osbiście nie widziałem,no chyba,że na dole bo całą swoją uwagę zwróciłem na piłkę
A tym czasem już dziś czeka mnie kolejny wieczór z Sixers:DSwider
UczestnikCHI vs POR (2.11.10)
Wczoraj zdecydowałem się obejrzeć pierwszy raz w tym sezonie byki i mimo,że mecz nie był wyrównany i emocjonujący to nie żałuje;) Pierwsza kwarta jak i zresztą cały mecz to kontrola wydarzeń na parkiecie przez Bulls,Blazers tak naprawdę przez całe spotkanie nie zblizyli się na mniej niż 8 punktów a nawet gdy tak się działo Bulls momentalnie powiększali swoją przewagę. Głównie za sprawą Denga oczywiście,który wczoraj zaliczył swoj career high w punktach. Jego selekcja rzutów,penetracje,rzuty z dystansu wszystko grało jak należy a jego procent z gry mówi wszystko,był wczoraj po prostu nie do zatrzymania. Po stronie Portland jedynym wyróżniającym się zawodnikiem był Aldridge,zresztą momentami ten mecz wyglądał jak pojedynek Deng-Aldridge a reszta zawodników po prostu była. W Blazers pozytywnie mnie jeszcze zaskoczył ten rookie Armon Johnson i na tym doba gra Blazers się w tym meczu kończyła,zresztą trafiając a właściwie nie trafiając za trzy nic spośród 14 prób,trudno mecz wygrać. W Bulls natomiast podobała mi się rotacja graczy,gdyż grało ich jedenastu i to nie wtedy,gdy wynik był juz przesądzony tylko w całym meczu i te częste zmiany pomagały im utrzymywać tempo gry. Zadziwił mnie tez trochę Noah,który zawsze mi się kojarzył z graczej nieco jedno wymiarowym,głównie bazującym na zbiórkach i dobitkach a tym czasem wczoraj miał kilka naprawdę fajnych asyst,których i CP3 by się nie powstydził a do tegoo przy swoim wzroście i pozycji na parkiecie naprawdę dobry jest w kozle i kilka razy wyprowadził kontrę dogrywając na czystą pozycję partnerom-nie znałem go z tego strony szczerze mówiąc. Ogólnie nie żałuje,że zarwałem nockę dla tego meczu bo dla samego Denga było warto aczkolwiek większymi emocjami bym nie pogardził

Swider
UczestnikJa w 1 lidze dramat porazka z hornets 9:1; Za to w drugiej lidze wygrałem bodajże 7:4?
Z Clippers mimo,że przegrywałem już 0:10:DSwider
UczestnikHakeem Olajuwon 48
Kareem Abdul Jabbar 40
Wilt Chamberlain 40
Russell Westbrook 32
Glen Rice 26 KILL
Shaq 22
Tim Duncan 14
Rodman Dennis 6
Tracy McGrady 6 SAVE
Amare Stoudemire 8Swider
Uczestnik[email protected] -Creative tutaj jak możesz wysyłaj mi kolejne tygodnie bo z pocztą onetowską mam najwyrazniej jakies problemy;)
Swider
UczestnikNYK vs POR (31.10.2010)
Początek meczu słaby w wykonaniu Knicks tak i w ataku jak i w obronie i praktycznie nikt nie mógł wejśc w mecz i zacząć zdobywac punkty natomiast po stronie Blazers do gry dobrze wprowadził się Matthews,który kilka minut po wejściu był juz 4/4 z gry. Knicks się obudzili dopiero po wejściu Chandlera,który w niewielkim odstępie czasu dwa razy zagrał and one i rzucił dwie trójki a przy tym był naprawdę dynamiczny i tak naprawdę to on ciągnął grę Knicks w pierwszej połowie a przy tym w pierwszych 24 minutach miał aż 12 zbiórek bodajże. Drugą połowe już nieco lepiej zaczęli Knicks,Fields bardzo waleczny na tablicach,często faulowany przy penetracjach natomiast dla Blazers wynik trzymał Roy,który w samej rzecie kwarcie rzucił 14 czy tam 15 punktów z tego co pamiętam,wciąż średnio natomiast grał Amare,który oprócz kilku swoich power move nie zaprezentował nic wielkiego a nawet rzucał za trzy i penetrował kosz co zazwyczaj kończyło się stratą;] W q4 wynik oscylował w granicach remisu jednak na około 4 minuty przed końcem dwie wielkie trójki w crunch time trafił Billy Walker przez co NYK odskoczyli na bodajże 7 punktów. Pozniej jednak znów gre opanowali zawodnicy Portland a Knicks oprócz amazing power move od lini końcowej Feltona nie zdobyli żadnych punktów. Na kilkanaście sekund przed końcem piłke przy remisie mieli gracze z Big Apple jednak Felton został zablokowany a Blazers dobrze wykonali rzuty osobite. Pozostało wciąż kilka sekund do końca meczu jednak i była szansa chociaż na wyrównanie jednak niestety piłke na obwodzie dostał Amare,zaczął wbijać się pod kosz i oczywiście piłkę stracił no i tym samym marzenia o wygranej z Blazers prysnęły. Patrząc w box score warto zwrócić uwagę na bardzo słabą postawe obydwu drużyn na lini rzutów obobistych;] Ogólnie mecz bardzo fajny dla kibica,niestety dla mnie bez happy endu;]
-
AutorWpisy
