Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
Rick Barry FTW!
UczestnikRick Barry FTW!
UczestnikRick Barry FTW!
UczestnikOciep wrote:Kuba wrote:16. Jaki zawodnik posiada największą liczbę strat w meczach Playoff i ile ona wynosi?Magic Johnson- 696 – ogólna liczba strat w meczach PO
17. Jaki zespół i kiedy oddał najwięcej trójek w meczu nie trafiając żadnej?
Nowy Jork, w tym sezonie, 0-15 bodajże.
Rick Barry FTW!
UczestnikBędąc uznanym ekspertem od F1, nacisnąłem miejsce poza pierwszą 10:happy2:
Rick Barry FTW!
UczestnikOciep wrote:no to co zrobił np w Polsce jak był podczas eurobasketu i ten gest na rzecz ofiar katastrofy to faktycznie świetna rzecz i tego nie zamierzam negować w żaden sposób.. w Detroit zakończył sezon przecież wcześniej nie będąc kontuzjowanym nawet:/dlatego piszę że to zaczęło się już znacznie wcześniej( tzn Jego kariera zaczęła chylić się ku upadkowi).. i nie jest też tak że wolał bym pograć w kosza gdy bym miał chore dziecko( akurat dość sporo w tej kwestii przeżyłem bo mam młodszego brata , który choruje od ponad 10 lat na białaczkę, a od 4 dodatkowo na zapalenie wątroby, to wiem co to znaczy lepiej niż bym chciał
), tylko chodzi mi o to że to nie choroba córki jest przyczyną zakończenia kariery, tylko kolejnym elementem , który się do tego przyczynił… może nie najlepiej ubrałem to w słowa, może kogoś uraziłem- sorki, ale ja już w AI nie wierzę i basta[hr]
NBAForum wrote:Bryant w tym meczu był kilka centymetrów, od jednej z lepszych sekwencji końcowych jakie widziałem od lat.
Chociaż piłeczkę w rączce lubi, to fakt ogólnie znany:whistle:ale najpierw oddał trzy mega trudne niecelne rzuty, tylko dlatego ze chciał wygrać sam against all Magic, w tym mega głupią trójkę nad Barnsem, któremu chciał coś koniecznie udowodnić..
Liczy się money time:judge:
Rick Barry FTW!
UczestnikOciep wrote:po prostu wolę pogadać o koszu a nie o poza boiskowych spekulacjach.. po pierwsze mecze zaczął opuszczać zanim wyszła sprawa z chorobą córki, po drugie w Detroit i w Grizzlies nic o chorobie nie było wiadome, więc staczać zaczął się wcześniej, po trzecie nawet pisząc Kartę o Kobem wypisałem sporo jego wad, więc nie jest tak że jaram się Kobem i pisze że zawsze jest super, po czwarte po porażce z Magic pisałem że wkur.. mnie ballhoogownaie Kobego- apropo insynuacji że niby jestem jakimś zaślepionym fanboyem ,a po piąte- jak wiesz dokładnie jak to jest z AI, jego córką, żoną alkoholem, kasynami i etc to bardzo Ci zazdroszczę tej wiedzy i chętnie poczytam o tym co masz do powiedzenia
ja tylko napisałem że jest za mało oczywistych faktów i dlatego nie zamierzam już więcej sie wypowiadać więc po ch… wpier.. tutaj Kobego 
Bryant w tym meczu był kilka centymetrów, od jednej z lepszych sekwencji końcowych jakie widziałem od lat.
Chociaż piłeczkę w rączce lubi, to fakt ogólnie znany:whistle:Rick Barry FTW!
UczestnikSkejcik wrote:Najlepiej mu wyjąć te baterie i wyłączyć go raz na zawsze
:rofl:
Rick Barry FTW!
UczestnikRównież oddaję głos na Timberwolves – z tego lasu wszystkie wartościowe wilki (1-KG) zdążyły już uciec.
Rick Barry FTW!
UczestnikNiech już skręci z tej autostrady z napisem NBA:thumbsdown:
Rick Barry FTW!
UczestnikNBAForum wrote:Z mojej strony mogę się pochwalić iż widziałem „Bękarty wojny” Q. Tarantino.
Zdecydowanie najlepsza rola Christopha Waltza jako pułkownika Hansa Landy,
i zabawna Brada Pitta jako porucznika Aldo Raine.
Jeden z lepszych filmów jakie widziałem ostatnio, miał swoje przestoje, ale ogólnie zdecydowanie polecam.HA:happy2: i pułkownik Landa dostał Oscara, posiada się odpowiedni gust:whistle:
Rick Barry FTW!
UczestnikGarnett, Pierce, Allen, Finley, Wallace – Celtics budują potęgę, szkoda że to nie sezon np. 2003/2004, wówczas ten zespół byłby w stanie zdobyć ze 3-4 mistrzostwa z rzędu.
Na dzisiaj raczej wątpię aby zdołali wygrać chociaż jedno…Rick Barry FTW!
UczestnikOciep wrote:To moim zdaniem tak:
Dwight na pewno- masa bloków i zbiórek w obronie, do tego samą obecnością w pomalowanym i contestowaniem rzutów sprawia sporo kłopotów przeciwnikom
Perkins- tu z kolei świetna obrona one to one pod koszem
Varejao- są momenty że nie znoszę tego kolesia, ale swoje w D zawsze robi
Ron Ron- ostatnia seria meczów pokazuje, że po wyleczeniu urazów, w komponowaniu się w team oraz zrzuceniu paru kilogramów Artest jest w zdecydowanym topie ligi jeśli chodzi o indywidualną defensywę, jak ostatnio się mogli Melo i Granger min przekonać
tak się zastanawiam czy to, że większość z Was nie wymienia Rona to czasem nie efekt negatywnego nastawienia do Lakers 
Shane Battier-klasyczny przykład świetnego defensora, potrafiącego wyłączyć z gry rywala
Aron Afflalo – tu doceniam robotę jaką w tym sezonie robi na Kobem
Tabo Sefolosha z Thunder- przyszłość obrony w tej lidze
i z małych:
Billups
RondoZgadzam się z Artestem, Varejao, Billupsem i Rondo, sam nie wiem czemu nie podałem ich w swoim zestawieniu:unsure:
Rick Barry FTW!
UczestnikProsiłbym w przyszłości o pytania/ciekawostki, które rzeczywiście mogą zapaść w pamięć.
A nie pytania typu, który zawodnik w sezonie 1950/1951 popełnił największą ilość fauli:slap:
Użyjcie swojej wyobraźni;)Rick Barry FTW!
UczestnikCo się dzieje z Okafiurem, czyżby Gray lepiej się od niego prezentował:blink:
A miałem wobec niego takie oczekiwania przed sezonem:cry: że w obu składach fantasy go podjąłem;(Rick Barry FTW!
UczestnikNYKnicksFan wrote:To było hmmmm….18 lat temu. Dokładnie nie pamiętam jaki był mój pierwszy obejrzany mecz ale to chyba on spowodował, że zapałałem gorącą miłością do basketu. Czasy to były zupełnie inne ale nie powiedziałbym, że gorsze. Miały one swój specyficzny i niezapomniany klimat. Dostęp do jakichkolwiek wiadomości o NBA był bardzo utrudniony i po za kanałem DSF i jednym meczem tygodniowo w telewizji polskiej nie było zbyt częstych okazji aby zobaczyć jakiś mecz nie mówiąc tu już o zobaczeniu swojej ulubionej drużyny czy też zawodnika. To wtedy graniczyło z cudem i jeśli komuś się to udało to miał szczęście jakby wygrał w totka:D Początki tej „miłości” to wieszanie pierwszego kosza przed domem, struganie z płyty pilśniowej tablicy, malowanie na niej logo NYK (odręcznie!!!) Ile to sprawiało frajdy. Piłka była oczywiście gumowa i po 3-4 miesiącach gry dostawała „guzów”, a buty to pierwsze lepsze trampki. Każdy ówczesny kibic NBA zakładał zeszyt formatu A4 w który wklejał wszystkie zdobyte wycinki z gazet, opisywał w nim drużyny, składy dane zawodników i oczywiście wyniki meczy. Tak mniej więcej wyglądały pierwsze dwa lata. Potem można było zauważyć zwiększenie zainteresowania koszem w Polsce. CDNHaha, też mam do dzisiaj zeszyt z wynikami Minnesoty i Philadelphii, wraz z podstawowymi statystykami Iversona i Garnetta, trochę lat już sobie liczy:D
-
AutorWpisy




