Benek

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów – od 1 do 15 (z 51 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: NBA Quiz #14781
    Benek
    Uczestnik

    sovren – na początku myślałem, że Muggsy Bogues lub Spudd Webb, ale okazało się, że Calvin Murphy :)

    Sorry, że dopiero teraz, ale nie zauważyłem, że zaakceptowałeś odpowiedź.

    Pyt: W jakim meczu, który zakończył się w regulaminowym czasie gry, padło najwięcej punktów i jaki był wynik?
    Albo odpowiedzcie na drugie pytanie: (to akurat z dzisiejszego meczu Orlando): Do kogo należał rekord największej ilości wykonywanych rzutów wolnych w meczu?

    w odpowiedzi na: Finał NBA 2011: Mavericks vs Heat #12682
    Benek
    Uczestnik

    Nie chodzi tu o niechęć do LeBrona, ani Miami. Chodzi raczej o cały skład Miami, który poza Big3, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Bądźmy szczerzy, wprawdzie w 2006 w analogicznym finale, nie mieli wielu kandydatów do MVP, jednak ich skład: Haslem, Kapono, Wright, Shaq, Gary Payton, D.Wade oraz Alonzo Mourning, to 4 genialnych graczy + 3 bardzo dobrych, zaś w obecnym sezonie jest ich w zespole Miami mniej. Dlatego dla mnie byłaby ewenementem wygrana Miami, chociaż wcale tego nie wykluczam.

    Dlatego zespołem lepszym wydaje mi się Dallas i uważam, że to oni wygrają finał, chociaż warto zauważyć jeszcze, że Miami jeszcze w tym PO nie przegrało u siebie, zaś tu mają przewagę własnego boiska. Więc Dallas ma ciężki orzech do zgryzienia, bo raczej będą musieli dać z siebie wszystko w 5-6 meczach, bo przy długich seriach, to jednak Miami powinno wykazywać większą odporność fizyczną.

    4-2 dla Dallas (lub 4-1).

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12663
    Benek
    Uczestnik

    No i Heat w finale. Po pierwszym meczu, zupełnie nie spodziewałem się takiego wyniku, ale to jest właśnie Heat – zespół stworzony właśnie po to, żeby wygrać mistrzostwo NBA :) W każdym meczu ok. 15 rzutów z gry Heat miało mniej, zwykle i mniej osobistych i wygrali, tym bardziej sukces. Obawiam się, że już Dallas wykaże się większą skutecznością, ale Heat mogą znowu mnie zaskoczyć.
    Co do Bulls, to Rose chyba za dużo wziął na siebie i za bardzo chciał 'sam’, niż z drużyną. Poza tym, zdecydowanie mniej razy, niż w poprzednich seriach stawał na linii rzutów wolnych, i to aż 6 rzutów mniej niż średnio, ale to w sumie wygrałoby tylko ostatni mecz.
    Gratuluję tym, co dobrze wytypowali :) Myślałem, że Chicago jednak pokaże więcej, ale LeBron wczoraj takie rzuty trafiał, że ciężko czasami coś więcej pokazać :)

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12635
    Benek
    Uczestnik

    fakt, że widać, że obydwie drużyny zasłużyły na finał konferencji. Miami mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, muszę przyznać, że nie wierzyłem w nich, ale oni z meczu na mecz grają coraz lepiej, głównie w obronie widać różnicę. Nadal uważam, że będzie wyrównana seria do końca, ale Miami spokojnie zasłużyło na finał PO.

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12604
    Benek
    Uczestnik

    hehe :) gratki dla Heat :)

    @Tyrion
    , ja liczyłem, że 1-2 mecze Heat wyciągnie, ale nadal jak dla mnie, to nie jest drużyna, która może pokonać Chicago (i znowu przyznaję, że wolę Heat :P ale nie wierzę). poza tym, to jest lekcważenie po 5 meczach (PO+RS) :) Fakt, że Heat ma genialnych zawodników, ale Chicago jednak ma taki skład, że jak 3 będzie szło źle, to i tak mogą wygrać, a na to Heat nie mogą sobie pozwolić.

    @kubakw
    , pisałeś o wygraniu Heat na tablicach, z czym się nie mogę zgodzić. Łącznie zbiórek mieli więcej, ale to przez zbiórki w obronie = niecelne rzuty Chicago, których było 54(!), czyli o 14 mniej, niż Heat oddali w całym meczu rzutów. Ostatnie akcje 2Q pokazały, że może faktycznie Chicago było zbyt pewne siebie, ale nadal te punkty, które poprzednio pisałem się sprawdziły: Chicago o 14 więcej rzutów oddało, o 2FT więcej, tylko w Chicago nikt nie miał swojego dnia, tylko 2 rezerwowych trafiało ze skutecznością >=50%, przy 5 takich zawodnikach w Miami, w tym Wade, James, Bosh – to jest kluczowe dla Miami.
    Trochę wiary w zwycięstwo Heat dostałem, jednak nadal uważam, jak na początku: 4-2 lub 4-1 dla Chicago. Jednak teraz Miami ma trochę z górki, jeszcze w tych PO nie przegrali u siebie w hali, jak podtrzymają passę, w co wątpię, to seria jest ich.

    @Miamifun
    , dobrze, że oglądałeś :) Nie chciałem Cię zniechęcać, broń Boże :) Będę oglądał każdy mecz, o to spokojna głowa, tylko poza LBJ i DWadem nie widzę przewagi Heat w żadnym elemencie. Zagrali taki sam mecz, jak poprzednio, z innym wynikiem :)
    Pod koniec 3Q zasnąłem, ale do tego czasu jakoś nie widziałem, żeby Spoelstra wymyślił coś ciekawego dla Heat.

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12597
    Benek
    Uczestnik

    Miamifun, wnioskując po nicku, nie polecam Ci oglądania tego meczu :P poczekaj do game 4, wtedy może coś się zdarzy :D

    w odpowiedzi na: WCF- Mavs(3)- Thunder(4) #12584
    Benek
    Uczestnik

    Oglądając mecze OKC z MEM, stawiam na 4-0 lub 4-1 (ze wskazaniem na to pierwsze) dla Dallas. Nie widzę dwóch zawodników w OKC, którzy mogliby pociągnąć cały mecz. Westbrook z Durantem są ok, ale jednak jak dla mnie nie ten poziom jeszcze (!). Z Dirkiem Dallas jest 2:0 w RS i uważam, że będą ciągnęli dalej taką passę. Jakieś dziwnie łatwe do wytypowania mecze w finałach konferencji mi się wydają :P

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12539
    Benek
    Uczestnik

    Przed meczem:
    Ciekawa statystyka: Bosh w wygranych w PO: 18.1p, 10zb, w przegranych: 9p,5zb, obecnie (po2.5q): 21p 7zb, czyli niby win :P
    Druga ciekawostka: nigdy, jak był sweep w RS, zespół przegrany nie wygrał rywalizacji w PO, czyli Miami lose :) (nie sprawdzałem, pewnie jakaś ściema)

    1Q: Przewagę w zbiórkach ma o dziwo Miami, Chris Bosh zdominował Denga, LeBron dwa szybkie faule w obronie przy zbiórkach. Co do krycia: Wade’a i Rose’a nie kryją indywidualnie, w sumie prawie wcale nie kryją, więc robią oni co chcą. Rose’a próbował kryć Wade, ale Rose łatwo go gubił, więc zwykle Miami kryło strefą. Wade nie trafiał prostych, na prawdę prostych layupów
    Chris Bosh – 9p, 5zb vs. Carlos Boozer – 4pkt, 5 zbiórek
    Wynik: 23 MIA – 20 CHI.

    2Q: Chalmers dwa razy wyrzucił piłkę w publiczność, Chicago bardzo szybko rozgrywa piłkę, pomiędzy zawodnikami tak szybko krąży, że zdecydowanie za łatwo dostają się w okolice kosza: Boozer, Gibson, Asik…, James połowę kwarty na ławce ze względu na foul trouble, ale jak wrócił, seryjnie punkty zaczęło zdobywać Miami, no i ten Bosh w ataku i na zbiórkach :) Rose dobrze zaczął bronić, podwaja często Jamesa lub Wade’a, momentami widać przewagę w ofensywnych zbiórkach dla Chicago.
    Bosh, Wade, James – 17p, 12p, 10p = 39 vs. Rose, Deng, Boozer -12p, 11p, 8p = 31
    Wynik: 48 MIA – 48 CHI
    Dotychczas mecz bardzo wyrównany, jednak przewagę w liczbie oddanych rzutów, zbiórkach i asystach ma Chicago, a Miami tylko o jeden osobisty więcej. Dodatkowo nie odgwizdany ewidentny techniczny dla chicago (6 zawodników Miami biegało po boisku :P ).
    W tym miejscu nadal utrzymuję, że Chicago wygra.

    3Q: Trójkami odskakuje Chicago, 7/16 przy 1/4 Miami, Taj Gibson baardzo dobrze sobie radzi z LeBronem w obronie, szczególnie w 1 on 1, Wade już teraz wygląda, jakby miał paść, a jeszcze jedna kwarta,
    Chicago: FGA-68, FTA-13, REB-35, AST-17
    Miami: FGA-55, FTA-10, REB-28, AST-9
    Wynik: 63 MIA – 72 CHI

    4Q: Chicago wróciło do tego, co robiło w 2q, szybkie rozegrania i proste pick’n’rolle, odskakują już na 14 punktów, a Miami nie ma kim grać, dobra gra w obronie zmusza Miami do częstych i prostych błędów, a wade z LeBronem się po prostu nie widzą, bo oddziela ich zwykle 1-2 zawodników ;) W obronie Miami gra dobrze, ale co z tego, jak zbiera piłki i tak Chicago a wtedy zwykle ktoś jest wolny za 3 :) A ostatnie 6 minut, to same straty Miami i miami przestało istnieć, chyba jeszcze Chicago nie grało tak prostej kwarty :) A to, co zrobił Taj Gibson 36-37s przed końcem, to jest mecz w pigułce, zza pleców zebrał piłkę na koszu Miami i skończył monster dunkiem:)
    Wynik: 82 MIA – 103 CHI

    Podsumowanie: Skuteczności Miami nie można odmówić, rzucali lepiej i skuteczniej niż Chicago, ale przy 12 zbiórkach mniej, 9 stratach więcej, faulach i małej ilości rzutów za 3, nie pograją za długo. Chicago rzuciło o 21 (!) rzutów z gry więcej, to jest nokaut, a i wolnych Chicago rzuciło też więcej.

    Nastepny mecz: Szczerze mówiąc obstawiłem 4-2, ale nie widzę tutaj możliwości, bo Miami zagrało taki sam mecz, jak grało w całych PO, jak widać, nie wystarczyło na Chicago, które po prostu zagrało twardo w obronie i przede wszystkim mieli koło 2 strat w całej drugiej połowie. Raczej spokojnie Chicago może dociągnąć serię do końca i może być seria bez historii, chociaż mam nadzieję, że przede wszystkim Wade się obudzi, a raczej wyśpi i pokaże, że jest mega koksem :)
    Tyrion, co do Anthonego, to faktycznie w obronie przydatny, ale Miami pozbawia się jednego zawodnika w ataku, przez co w zasadzie jeden zawodnik z Chicago może zająć się podwajaniem LeBrona/Wade’a.

    Sorry, że tak długo, to wypracowanie powstawało przez 2.5 godziny :D

    w odpowiedzi na: ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls #12535
    Benek
    Uczestnik

    Ciężko wywnioskować, patrząc na Playoffy moim zdaniem przewagę w postaci wyeliminowania cięższych przeciwników ma Miami. Zarówno Atlanta, jak i Indiana pokazały, że Chicago spokojnie da się zatrzymać, szczególnie Atlanta pokazała jak i kogo kryć, żeby Chicago nie rzucało punktów seriami. Dlatego dotychczasowe playoffy oceniam na korzyść Miami.
    Sezon zasadniczy: tutaj zdecydowaną przewagę ma Chicago, i to właściwie w każdym elemencie Stats Cube Chicago i Miami. Tyle, że PO to PO, tutaj nie będzie odpuszczania w końcówce, uprzejmości i uśmiechów, szczególnie liczę tutaj na Wade’a, gdyż to on ma większą rolę przeciwko Chicago.
    Starting lineup: Chicago dysponuje 5 zawodnikami, którzy coś wnoszą do zespołu, każdy z nich może oddać kluczowy rzut, więc samo zatrzymanie Rose’a może dużo nie dać, bo jak Boozer będzie miał dobry dzień, to sobie poradzi, podobnie z Dengiem i z Noah. Natomiast S5 Miami bym zmienił, wywalił Centra i zamiast niego umieścił Jamesa Jonesa, najbardziej podobałaby mi się wtedy ta drużyna ofensywnie, a w defensywie i tak na tablicach Miami przegrywa z kretesem.
    Defensywa: Moim zdaniem przewaga będzie po stronie Chicago jednak. LeBrona i Wade’a i tak nie zatrzymają, ale z Boshem i każdym innym zawodnikiem Chicago sobie będzie spokojnie radziło i to jest moim zdaniem ich szansa, bo sam Wade + LeBron nie wygrają serii. Co do defensywy Miami, próbowałbym wymusić szybki faul lub dwa na DRosie, wtedy Chicago ograniczy się samo, bo Wade może mu nie dać rady, a LeBron nie będzie go bronił cały mecz raczej.
    Ofensywa: no właśnie… tutaj Miami może wyczyniać cuda, Atlanta pokazała, że dostać się w pobliże kosza Chicago nie jest tak ciężko, nawet JSmith, pomimo głośnych 'noooooo’ z trybun, sobie dawał w tym dobrze radę, więc wystarczy znaleźć lukę, a przy podwajaniu LeBrona i Wade’a, taka luka na pewno będzie. Tylko czy Bosh sobie poradzi pod koszem? Jak zagra tak jak z Bostonem, to zamknie Miami szansę na finał.

    Ocena ogólna: Ciężko powiedzieć, Chicago na pewno gry nie zmieni. Gra równo, dobrze, te 3 mecze podczas sezonu wygrane z Miami dobrze im rokują, dlatego uważam, że spokojnie mogą wygrać tę serię.
    Stawiam 4-2 dla Chicago, bo nie wierzę jakoś w dobre mecze Bosha niestety, chociaż ucieszyłbym się wynikiem odwrotnym :)

    w odpowiedzi na: WCSF: Lakers-Mavs #12466
    Benek
    Uczestnik

    Tyrion, co do cieszenia się z porażki Lakers, to masz w 100% rację. Wczoraj to dokładnie zauważyłem na przykładzie oficjalnego Facebooka Phoenix Suns. Po porażce Lakers pojawił się post:
    „SWEEP LA! SWEEP LA! Click „like” if you enjoyed the Mavs’ sweep of the two-time champion Lakers. Why do we have a feeling we could set a record for likes on this post?”
    Po minucie – 420 like’ów, po 5 minutach 1300 like’ów. Obecnie 9700 like’ów i pół tysiąca komentarzy, z czego nieliczne (!!) dotyczą tego, że to jest beznadziejne, bo przecież chociażby w zeszłym oku, jakoś nikt nie świętował, że PHX pojechali sweepem San Antonio Spurs, a już porażkę LAL świętują wszyscy kibice PHX.
    Ale tak to już chyba jest, że jak jesteś w stanie wygrać wszystko, to Cię zaczynają nienawidzić :) LAL się pozbiera moim zdaniem, ale bez Philla Jacksona to już nie będzie ta drużyna na pewno.

    w odpowiedzi na: Co to za koszykarz? #12458
    Benek
    Uczestnik

    Terry Porter chyba

    w odpowiedzi na: Co to za koszykarz? #12455
    Benek
    Uczestnik

    Sałek nic nie umieszcza, to ja umieszczę trudną zagadkę okolicznościową, ze względu na sukces kolesia na zdjęciu oraz sukces Celtics, połączyłem bieżące wydarzenia i wyszły zdjęcia poniżej. Powodzenia :)

    pobrane2.jpgpobraney.jpg

    w odpowiedzi na: WCSF: Lakers-Mavs #12366
    Benek
    Uczestnik

    Kuba, co z tego, że oddał 35%, skoro skuteczność miał bardzo dobrą. Jakby trafił 8/29, to byłaby jego wina, a trafiając 14/29 (skuteczność ponad średnią zespołu), 4/9 za 3 pokazał, że to zespół nie dał rady, nie on. Podobnie z Dwightem Howardem, on też oddawał najwięcej rzutów vs. Atlancie i przegrali, myślisz, że komuś przyjdzie do głowy winić go za to? :)
    Lakersom brakowało rzutów za 3 punkty, sam Bryant nie pociągnie zespołu, potrzebna większa pomoc Gasola, nie przez 2 kwarty, a chociaż 3 i Lakers by wydarli zwycięstwo. Może nie tyle wierzę w Gasola, co w Philla Jacksona i dlatego dzisiejszy mecz stawiam na LAL, chociaż obawiam się, że w Dallas, to Mavericks mogą dwie wygrać i wtedy trudna przeprawa przed Jeziorowcami. Dodatkowo Matt Barnes mógłby dołożyć cegiełkę, bo pierwszy mecz mu nie wyszedł. No i Odom, na każdym kroku podkreślam, że moim 6th manem jest J.Crawford :), z nim Lakers by wygrali, a Odom z Artestem mogliby się patrzeć :)
    Dallas bardzo dobrze broniło Gasola, w okolicach podkoszowych nie bardzo miał jak rzucać, stąd może jego 7 asyst. Dodatkowo cały zespół grał dobrze, chociaż mogliby wymuszać więcej fauli, przez cały mecz nie mieli ani jednego ofensywnego faulu.

    w odpowiedzi na: Finał NBA #12365
    Benek
    Uczestnik

    Najdalej mogę pary półfinałowe strzelać: MIA-CHI vs DAL-OKC, dalej bym się już nie podejmował, a to i tak strzał, w którym spokojnie 3 drużyny mogą się zmienić.

    Co do trafności postu:

    Rajon Rondo #1 wrote:
    LeBron nie grzeszy formą jak i Kobe. (…) . Choć najbardziej zgrani byli MJ i SP

    Czyli uważasz, że obaj nie są w formie? Nic bardziej mylnego, obaj są w formie, obaj są kluczowi.
    A co do dwóch najbardziej zgranych koszykarzy, to ja bym za wzór stawiał Stocktona + Malone, ale to zupełnie inny typ zawodników.

    w odpowiedzi na: Postseason Awards 2011 #12364
    Benek
    Uczestnik

    Rookie of the Year: Blake Griffin
    trafione przez 9: Shaggy(6/6), Tyrion(5.5), Benek(5), Skejcik(5), sałek15(5), #23(5), Patryk2224(4), Świder(2), ADZIO (2)
    nie trafione przez 1: rybak90

    Warto zwrócić uwagę, że Blake Griffin bezkonkurencyjnie wygrał Rookie of the Year, zdobył 118/118 głosów ;) Myślałem, że ktoś z głosujących wyłamie się i zagłosuje na J.Walla, ale chyba dobrze, że nikt tego nie zrobił.
    Raczej później zrobię update przy menadzerze roku :)

Wyświetlanie 15 wpisów – od 1 do 15 (z 51 w sumie)