Strona główna › Fora › NBA › Aktualności › Zachód: Pierwsza Runda: Memphis Grizzlies vs San Antonio Spurs
- Ten temat ma 25 odpowiedzi, 9 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 14 lat, 10 miesięcy temu przez
Tyrion.
-
AutorWpisy
-
2011-04-24 o 18:19 #12236
kubakw
UczestnikSorry, że 2 posty pod rząd, ale najwyraźniej temat nie wzbudza żadnego zainteresowania. A moim zdaniem powinien, bo się dzieje na ostro w tej serii. Skazywani na łatwe porażki Memphis po raz kolejny pokazali jaja, a murowani faworyci SAS niezbyt radzą sobie z bardzo dobrym defensem i mocnym frontcourtem Grizzlies. Wyglądają jakby nie wierzyli, że zespół z 8 seedu może im się tak ostro postawić i walczyć na całego, czego sami za bardzo nie robią. Z powodu świąt nie miałem okazji obejrzeć game 3, więc zbyt wiele wam nie opowiem, ale po prostu chciałem się z wami podzielić moją dumą z tego zespołu. Widzę jak rośnie w nich pewność siebie i nie wróżę Spurs niczego dobrego. Skoro Grizzlies potrafili urwać już 2 mecze to, mając na uwadze, że kolejne spotkanie jest w FedEx Forum, liczę na 3 wygraną i może nawet awans.
2011-04-26 o 09:28 #12251kubakw
UczestnikGame 3 to popis zespołowości Grizzlies. Zupełnie nie widać, kto tu jest rozstawiony z numerem 1, a kto z 8. Memphis bronili wczoraj fenomenalnie, wymusili mnóstwo strat, ale też nie powodowali dużej ilości fauli. W pewnym momencie Spurs mieli nawet problemy, żeby wprowadzić piłkę do gry spod własnego kosza. Wszyscy zawodnicy Grizzlies angażowali się na całego, była mega agresja i zaciętość. Gasol i Randolph tak zdominowali paint, że Duncana nie było praktycznie w grze. Lepszy mecz zagrał w barwach SAS tylko Parker, ale ilość strat które mu się zdarzyły trochę ten dobry występ przysłania. Poza tym w grze 4 krotnych mistrzów nie widać ambicji, chęci i walki. Oni wyglądają jakby byli w cięzkim szoku, albo po prostu nie mają sił, czy im się nie chce. Przy wygłodniałych Grizzlies naprawdę wyglądają staro i nieporadnie. Nawet Pop jest jakiś przygaszony i chwyta się już Splittera, co wydaje się być desperackim krokiem. Nie rozumiem dlaczego w obliczu takiego lania, jakie dostają pod koszem, tak mało gra Blair. Tymczasem Memphis rośnie w oczach. Coach Hollins super prowadzi ten zespół. Są zmotywowani, mega pewni siebie, wiedzą co mają robić i wyeliminowali sporo mankamentów, które pojawiały się w ich meczach podczas RS i bardzo równo rozkładają się punkty( nikt nie przekroczył wczoraj 15 pkt, ale z istotnych zawodników nikt nie rzucił poniżej 8 oczek). Randolph i Gasol robią miazgę pod koszem, czego najlepszym przykładem może być akcja, kiedy Gasol zbiera piłkę leżącą już praktycznie w rękach Duncana stojąc za nim. Cała reszta drużyny też się dostosowuje do tego poziomu. Tony Allen masakruje w defensywie, Conley i Young dobrze ograniczają Parkera i Jeffersona, ławka dorzuca duże punkty(nawet Mayo potrafi zagrać z głową, dla zespołu i skutecznie, a jego reverse był najwyższej klasy). Publika w FedEx Forum robi niesamowitą atmosferę i jeszcze bardziej nakręca tych chłopaków. W obliczu wyniku serii 3-1 pozostaje tylko oczekiwać awansu. Jeżeli Spurs będzie jeszcze stać na mobilizację w game 5 u siebie(w co szczerze wątpię po tym co widziałem) to seria moim zdaniem skończy się po powrocie do Memphis na game 6.
2011-04-28 o 05:58 #12271kubakw
UczestnikW game 5 Spurs uciekli spod gilotyny. Buzzer beater Neala za 3 dał im overtime, który wygrali. Memphis zgarnęłoby ten mecz, gdyby nie fatalny przestój w okolicach Q1 i Q2, kiedy nie trafiali praktycznie nic, a pozwalali SAS na strzelanie w nich zza łuku. Seria moim zdaniem zakończy się w piątek w Tennessee. Widać, że Memphis wiedzą jak grać przeciw starym mistrzom i przy odrobinie szczęścia awans wywalczyliby już w game 5, ale u siebie nie dadzą San Antonio wygrać.
2011-04-28 o 07:26 #12274Tyrion
Uczestnikkubakw wrote:Seria moim zdaniem zakończy się w piątek w Tennessee. Widać, że Memphis wiedzą jak grać przeciw starym mistrzom i przy odrobinie szczęścia awans wywalczyliby już w game 5, ale u siebie nie dadzą San Antonio wygrać.No właśnie z jednej strony masz rację, bo widać po całej serii, że Miśki bardzo dobrze matchupują się ze Spurs i było blisko wygrania w game 5 i co za tym idzie sporego upsetu..Ale z drugiej strony takie rzuty jak ten Manu i potem Neala pokazują też starą prawdę- dopóki Spurs żyją i mają po dwie nogi i ręce, dopóty nie można ich lekceważyć..Wygrana w takich okolicznościach dodatkowo ich podbuduje, a trzeba też pamiętać, że dysponują znacznie większym doświadczeniem w takich meczach.. Jak dla mnie sprawa otwarta
2011-04-29 o 14:25 #12286Creative
UczestnikMam wrażenie, że Memphis mogło przegrać tą serię w 5 meczu w San Antonio – mógł to być przysłowiowy punkr zwrotny. Tak czy siak nikt nie stawiał Memphis na równi z wielką „3” Spurs… dzisiaj mecz nr 6 i mam wrażenie, że Spurs pokażą w nim klasę…
2011-04-29 o 15:24 #12292kubakw
UczestnikNo ja się też trochę tego obawiam. Takie wyciągnięcie meczu musi im dodać wiary, ale wierzę w Memphis.
2011-04-29 o 19:16 #12294Tyrion
UczestnikNo nie masz podstaw do tego, żeby nie wierzyć.. Meczyk się nam zapowiada kozacko, bo coś czuję, że Spurs do blowoutu z game 4 drugi raz nie dopuszczą.. a w końcówkach to oni mają więcej farta nawet od Lakers ;]
2011-04-30 o 00:07 #12297penny hardaway
UczestnikTyrion wrote:No nie masz podstaw do tego, żeby nie wierzyć.. Meczyk się nam zapowiada kozacko, bo coś czuję, że Spurs do blowoutu z game 4 drugi raz nie dopuszczą.. a w końcówkach to oni mają więcej farta nawet od Lakers ;]no proszę, jak się u kolegów pozmieniało
nagle wszyscy wierzą w GRizz. dzisiaj będzie pogrzeb SAS
pozdrawiamy z GwiazdyBasketu.pl
2011-04-30 o 07:17 #12300kubakw
UczestnikNo i faktycznie tak się stało! Nawet ja, fan Memphis, obiektywnie patrząc na tą serię przed jej rozpoczęciem, nie wierzyłem, że mogą się pokusić o awans. Myślałem, że 1,2 mecze ugrają z doświadczonymi San Antonio. Wiele osób na pewno przecierało oczy ze zdumienia na początku, ale im dłużej ta seria trwała, tym więcej osób podkreślało jak dobrze grali Grizzlies. Z resztą moim zdaniem drużyna przeszła dzięki tej serii dużą przemianę. Z niedźwiadków stali się zajebiście groźnymi grizzlie. Są o wiele twardsi, pewniejsi siebie i walczą jak szaleni. Spurs w game 6 zabrakło chyba trochę sił i wiary. Jako starzy mistrzowie starali się trzymać rękami i nogami, ale to było za mało na super broniących Grizz i znakomitego w ataku Randolpha. Duncan w porównaniu z RS wcale się nie obudził, a wręcz przeciwnie, zapadł chyba w głębszy sen. McDyess też był niemiłosiernie ogrywany. Gra podkoszowa była kluczem do tej serii, a frontcourt SAS okazał się być wyjątkowo słaby. Dobrze się stało, że SAS jednak nie wyciągnęli tej serii, bo w starciu z OKC mieliby naprawdę jeszcze trudniej.
2011-04-30 o 12:59 #12303Creative
UczestnikSzok. Tylko to przychodzi mi na myśl. Oglądałem mecz nr 6 i powiem szczerze, że Spurs wyglądali jak zardzewiali emeryci na boisku. Kompletny brak pomysłu na bronienie Z-Bo i katastrofalne krycie młodego Gasola na bronionej tablicy. Tim Duncan wyglądał jak 45-letni weteran, a z magii Manu Gino nie zostało już chyba nic… piszę chyba, ponieważ rzut na zakończenie 3 kwarty był kozacki. Kończy się pewien etap w NBA – Spurs potrzebują dużych zmian jak chcą zostać w elicie Zachodu. Jestem teraz ciekaw jak zaprezentują się Grizz przeciwko OKC. Jeżeli chłopaki nie spękają to czeka nas ciekawa seria – Thunder nie są przecież drużyną miary Lakers czy Celtics… pewno chcieliby, ale nie są…
Wielkie gratki dla Memphis, a szczególnie dla Z-Bo, którego skreślili już chyba wszyscy… szacunek
NBA „Where amazing happens”
2011-04-30 o 13:26 #12305Tyrion
Uczestnikpenny hardaway wrote:Tyrion wrote:No nie masz podstaw do tego, żeby nie wierzyć.. Meczyk się nam zapowiada kozacko, bo coś czuję, że Spurs do blowoutu z game 4 drugi raz nie dopuszczą.. a w końcówkach to oni mają więcej farta nawet od Lakers ;]no proszę, jak się u kolegów pozmieniało
nagle wszyscy wierzą w GRizz. dzisiaj będzie pogrzeb SAS 
No tylko krowa nie zmienia poglądów jak to mówią
Mnie np przed tą serią nie przekonywał Zachary.. w sensie takowym, że rozumiałem, że będzie problemem dla Spurs, ale nie spodziewałem się, że zdominuje ich do takiego stopnia..Dodatkowo w rs młodszy Gasol grał mega chujnie na deskach, a w tej serii dominował- z tym się liczyłem, ale też nie w aż takim stopniu..No i w SAS bardzo zawiódł George Hill..
W serii z Thunder nadal nie wierzę w Grizzlies- ciekawe, czy znowu mnie zaskoczą
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
