Strona główna › Fora › NBA › Aktualności › Finały NBA: Lakers vs. Celtics
- Ten temat ma 82 odpowiedzi, 12 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 15 lat, 8 miesięcy temu przez
Malik11.
-
AutorWpisy
-
2010-06-07 o 17:10 #4887
Anonimowy
GośćMamy 1-1. Ray Allen i Rondo ojcami zwycięstwa Celtics. Allen jak nakręcony trafiał trójki, w Lakers na wyróżnienie zasłużyli sobie Gasol z Bynumem. Kobe nieco gorzej, ale Odom tak samo jak Garnett nic w ogóle nie grają. KG w Bostonie może nieco odżyć, a boje się o Lamara mam nadzieje, że też zacznie grać lepiej, a jeśli nie to niech myślą nad jego transferem w lipcu. Najbardziej wkurzali mnie sędziowie, trzeba przyznać, że Baby i Pierce czysto blokowali jednak też i były gwizdki na korzyść Celtów… ci sędziowie powinni zostać zwolnieni w trybie natychmiastowym bo masakra była w ich wykonaniu.
Kobe niech weźmie przegraną do siebie i pokaże Celtom na ich podwórku. Go Lakers!! Beat Celtics!2010-06-07 o 19:51 #4890Anonimowy
Gość„Jestem pewny, że w jednym z dwóch pierwszych meczów wygrają Celci. Wtedy TD Garden będzie nie do zdobycia, no chyba, że Stern będzie chciał serię przedłużyć.”
Podtrzymuje swoje zdanie. Wydaje mi się, że TD Garden jest nieosiągalne. Co prawda Cavs ich raz pokarali, podobnie jak Magic. Magic jednak wygrali po dogrywce na dodatek z będącymi bardzo już rozluźnionymi Celtics.
Jeśli Lakers wygrają jeden mecz, będzie bardzo ciekawe ze wskazaniem na Celtów. Jeśli dwa to tytuł raczej powędruje do Kaliforni.
2010-06-07 o 20:20 #4891Beat L.A.!!
UczestnikTD Garden to twierdza, ale LA ma szansę na odzyskanie przewagi własnego parkietu. 4:1 jest zbyt piękne
2010-06-07 o 22:13 #4892Swider
UczestnikBrawo dla Celtics za zmienienie swojej gry o 180 stopni w porównaniu do pierwszego meczu:P Byli agresywni,szybcy,waleczni. Przez pierwszą kwartę a może i polowe w ataku grali niczym Suns 7up a swietnie tego typu akcje napędzal Rajon. Swoją droga nie wiem czemu ale mimo wszystko nie porwała mnie wczoraj gra Rondo:P Niewiem dlaczego,może po prostu mam aż za duże wymagania wobec niego bo jak tu może nie zachywać koleś robiacy w NBA Finals Triple Double w Staples;] No widać jednak może:P Sugar Ray w 1 polowie wiadomo klasa dla samego siebie i Lakers do przerwy powinni byc więcej do tyłu gdyby nie proste straty C’s w końcówce. Znów dobra energia z ławki Sheed’a i Robinsona,chociaż wprowadzenie Nate’a dopiero w q4 uważam,że było nieco ryzykowne. Kluczem tez była obrona na Brynacie i tutaj rownież Ray zrobił swietną robote,mase razy Kobe probował Allena nabrać na pump fake’y jedna bezskutecznie:P W Lakers in + Bynum i znów Gasol a in- Kobe mimo wszystko no i Ron ron,ktorego akcja w końcówce meczu gdzie przez kilkanascie seknd kozlowal pilke,bezcenna
Teraz przenosimy się do TD i jedziemy z Lakersami dalej:P2010-06-08 o 17:33 #4893Anonimowy
GośćNie ma opcji aby Lakers wtopili wszystkie 3 mecze w Bostonie. Lakers mimo, że na parkiecie przeciwnika będą chcieli się odkuć za G2 tak samo jak C’s za G1. Spodziewam się dobrej gry od Bryanta, Gasola od samego początku. Artest, Fisher i Odom mam nadzieje, przemyśleli swoje błędy. Jestem dobrej myśli… go LA!!
2010-06-09 o 10:28 #4898Tyrion
UczestnikWitam- mój pierwszy post, więc wybaczcie ewentualne niedociągnięcia
Jak miałbym te finały określić jednym słowem to byłoby to „nieprzewidywalne”. Spotykają się dwie naprawdę wyrównane drużyny i decyduje dyspozycja dnia, ale szerokość składów obu ekip gwarantuje nam co mecz innego bohatera. Dzisiaj np w Bostonie świetnie zagrał KG( szacunek), a Ray diametralna odmiana o 180 stopni w porównaniu do game 2. W Lakers to co zrobił Fisz było po prostu tak imponujące, że siedziałem przed monitorem z rozdziawioną japą
taka sekwencja punktów od weterana- miodzio..Jakby ktoś mi powiedział przed meczem numer 2 , że Lakers to przegrają pomimo takiej dyspozycji swoich wysokich to bym go wyśmiał..Jakby ktoś mi powiedział, że w game 3 Lakers wygrają pomimo takiej gry KG, oraz z taką skutecznością Kobego- tak samo.. Jedynym stałym elementem jest wpływ przewagi na zbiórkach- kto wygrywa tablicę wygrywa mecz…i trochę offtopowo na koniec- bezcenne jest czytanie na czacie w czasie meczu wypowiedzi tutejszego hejtera Lakers number one- mistera Pokwy, i to jak tylko Lakers zaczynają prowadzić a chłopaczyna nagle milknie i rzuca tekstem: „Lalki wygrywają idę spać”- dla mnie dodatkowy smaczek Finałów widząc jak się biedak męczy
2010-06-10 o 12:09 #4902Anonimowy
GośćWielkie dzięki Fishowi bo to on zagrał w 4q jak na weterana przystało, a cieszyłem się jak dziecko po akcji 2+1 Dereka. Kobe zdobył 29pkt, ale sporo nie trafił, ale na linii FT też kilka razy był jak na niego to średni występ. Bynum mimo, że z jednym kolanem się przydaje. Gasol wydaje mi się, że po przyjściu do Lakers stał się agresywniejszy… i dobrze
. Garnett miał bdb występ, spodziewałem się, że odżyje w Garden. Niestety Rondo nie najlepsze spotkanie, nie wspominając o Ray’u, który zawiódł na całej linii. Najbardziej śmiać mi się chce z Pierce’a jak to będzie 4-1… a w 3 mecz gra czysty „shit”, koleś dużo gada, a mało robi. Teraz gada, że się jego team odkuje za G3 – czekam panie Pierce
.
Pokwa pewnie zawiedziony, bo Garden miał być twierdzą nie do zdobycia, a tu zonk… Jak Lakers wygrają G3 to uważam, że C’s mają już pozamiatane.2010-06-10 o 16:35 #4907Didier Ilunga-Mbenga is my hero!!!
UczestnikNom podobno nie wracamy już do LA

zbytnio nie chciałem (i nie miałem czasu) jakoś rozpisywać się nad tym meczem nom ale Skejcik tutaj niejako się tego domaga (ja też od zarejestrowanych ponad 100 użytkowników). Oczywiście wielkie brawa dla Rybci , który pokazuje nam dlaczego jest w tym zespole. Wielu ludzi się podpaliło i zaczęło najeżdżać na nas kibiców że żądamy zmiany PG, więc wyjaśniam wszystkim że nie wymiany tylko zmiany RÓL! Fishera czas w S5 się skończył ale nikt go nie chce wyrzucać z zespołu tylko przesunąć jego osobę na ławkę skąd będzie mógł wchodzić i robić takie rzeczy jak teraz i rok temu z orlando to tak w woli wyjaśnienia
a co do meczu/serii to mam nadzieję na jeszcze 1 urwanie meczu z wyjazdowych i wyjaśnienie sprawy u nas. Paulinka może gadać i gadać ale widać że sobie nie radzi z obroną Rona ale też ostatnio z obroną Luke (?) od Allena nikt nie oczekiwał drugiego takiego meczu, ale też nikt się nie spodziewał takiego czegoś w jego wykonaniu 0-13 (no way). Widać natomiast w drużynie z Bostonu na + postawę Devisa, Nate i Tonego. Tych dwóch pierwszych powinno na moje oko dostawać więcej minut, ale co ja będę podpowiadał Docowi
dzisiaj myślę że wtopa ale następny przejmujemy!2010-06-10 o 17:39 #4908Swider
UczestnikCo do Davis’a to faktycznie powinien dostawać więcej minut moim zdaniem bo Perk jest centrem dobrym jeśli ma być stoperem dla np. Howarda czy innych najlepszych centrów w lidze natomiast w ataku jest słaby,na tablicach jakimś postrachem nie jest co w sumie daje moim zdaniem wizerunek przeciętnego centra jak na warunki NBA,takie moje zdanie. Natomiast Big Baby dużo więcej energii daje w ataku,walczy na deskach z tym,że często ta jego agresja przeradza się w faule i to one nie raz ograniczają jego minuty. A co do Robinsona to jest moim zdaniem jasne,że dostaje za mało minut bo naprawdę chlopak potrafi dac wielką energię z ławki i mimo,że jest dośc chimeryczny w ataku to jest według mnie nie docenianym obrońcom,bo na zasłonach przeciska się świetnie. Nie wiem czemu Doc na siłę chce z niego zrobić tylko i wyłącznie zmiennika Rondo jeśli równie dobrze Nate może zagrać jako Sg przy tak dysponowanym Allenie jak w ostatnim meczu,zresztą uważam,że w ogóle naturalną pozycja dla Robinsona to SG.
2010-06-10 o 17:53 #4910Tyrion
UczestnikCo do Robinsona to może i ma naturę sg ale jednak jest na tą pozycję za niski
a mało minut dostaje głównie poprzez swoją głowę- było widać nawet w game 3 jak po początkowym przebłysku były dwie takie akcje, że Nate z klapkami na oczach widział tylko piłkę a reszta czekała co zrobi…tak mi się wydaje, że jego dłuższa obecność na korcie wyszła by jednak dla teamu na minus, dlatego ma tak limitowany czas gry..Co do UnoUno-idealna definicja dobrego rezerwowego, który przydał by się w każdym teamie:świetna energia, ambicja, potrafi wejść i poderwać team, ale trochę brakuje mu centymetrów( zwłaszcza przeciwko frontcourtowi Lakers) i cwaniactwa boiskowego( dlatego tak mało fauli na nim sędziowie odgwizdują). dzisiaj do or die game dla Bostonu i wydaje mi się że powinni ten mecz wygrać, bo na razie tak jest w tej serii, że ten kto bardziej chce wygrać wygrywa..No i najważniejsze pytanie- czy Bynum będzie w stanie grać dzisiaj i do końca serii? Bo jak nie to przy tak wyrównanych drużynach może to być czynnik x2010-06-10 o 18:20 #4913Swider
UczestnikNo na pewno to jest minut Robinson’a,że jak się podpali to wali rzutami jak leci nie raz z nieprzygotowanych pozycji jednak tak naprawdę taka cecha jest ogólnie graczy NBA ,że jak poczują,że są on fire to rzucają póki nie przestanie wpadać
Jednak jaki był sens trzymac Sugar Ray’a na parkiecie w ostatnim minucie i tak Nate gorzej od niego by nie zagrał
2010-06-11 o 04:59 #4923Tyrion
Uczestnikno i Mucha ze Świdrem mieli rację- faktycznie duże minuty dla Boston bench były decydującym czynnikiem obok przewagi Celtics na tablicach..Boję się że bez (odpukać) Bynuma będzie po serii z taką fizycznością frontu Celtics nawet zapas Staples może nie wystarczyć…
BTW:Tony Allen to najlepszy obrońca na Kobego- dla mnie no doubt- nawet Sefolosha i battier się chowają..
2010-06-11 o 10:47 #4924Anonimowy
Gośćja meczu nie oglądałem, miałem ściągać lecz dobrze, że nie zrobiłem tego bo tylko bym się wkurzył. No i mamy 2-2, seria bardzo zacięta więc jest możliwość, że wszystko skończy się nawet 7 meczach. W Stastach dobrze wypadł Bryant + Gasol, Odom. Widzę, że coś nie tak z Bynumem bo tylko 12 minut na parkiecie
Nate i Davis widzę dali kopa z ławki. Oby Lakers wygrali następny mecz.
Tony Allen daje radę z obroną Bryanta… rośnie nam kolejny Kobe stopper
2010-06-11 o 17:02 #4929Tyrion
Uczestniknie ma co ściągać- padakę nasi grali aż miło…deska siadła bez Drew, a w ataku ruch piłką tragedia, mało cierpliwych zespołowych akcji i słaba obrona pomalowanego w końcówce, ale to też efekt tego że nie było Bynuma( większe zmęczenie Pau i Lamara).Bez Bynuma w Garden nie wygrają Lakersi game 5, a i w Staples będzie ciężko…teraz dał chociaż te 12 minut, ale Lamar i Pau po 48 minut nie zagrają,i przyjdzie nam oglądać nieogranego w PO Josha, a to może być masakra:/
2010-06-14 o 04:08 #4942Tyrion
UczestnikMamy za sobą game 5 i z perspektywy fanów Lakers zrobiło się nieciekawie:/ wiem,że niby dwa mecze w Staples,ale z taką obroną(56% FG Celtics), i zastawianiem deski w kluczowych momentach( dwie zbiórki ofensywne celtics po „airballu” raya i wide open missed Sheeda na minutę przed końcem mniej więcej) to nawet w Staples w potential elimination game będzie ciężko..kluczem przed game 6 na pewno będzie mobilizacja Gasola i Odoma, oraz większe wykorzystanie ich w ofensywie..szkoda porażki pomimo takiego meczu w wykonaniu Kobego i pozostaje mieć nadzieję, że w game 6 pomimo mega presji zaskoczy od początku, a nie od trzeciej kwarty, bo może być już za późno, jak Boston poczuje krew
Oczywiście, żeby nie było tak do końca pesymistycznie jest też promyk nadziei, że Celdicks w Staples 56% FG nie powtórzą, i że Garnett nie będzie tak produktywny, więc sprawa pozostaje otwarta a nadzieja choć matka głupich ponoć, umiera ostatnia 
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
