Strona główna › Fora › NBA › Aktualności › ECF: Miami Heat vs Chicago Bulls
- Ten temat ma 31 odpowiedzi, 11 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 14 lat, 9 miesięcy temu przez
Miamifun.
-
AutorWpisy
-
2011-05-18 o 19:30 #12597
Benek
UczestnikMiamifun, wnioskując po nicku, nie polecam Ci oglądania tego meczu
poczekaj do game 4, wtedy może coś się zdarzy
2011-05-19 o 02:56 #12598Tyrion
UczestnikJakoś miałem dziwne przeczucie, że to lekceważenie Heat po jednym meczu, które uprawia @Benek w każdym możliwym poscie czy wpisie na sb się zemści

LeBron był klacz, Haslem pociągnął w 3(kolejna historia tych PO- po takiej przerwie zapodać taki mecz to jest COŚ), Rose trzymany z dala od pomalowanego przez większość meczu(chociaż miał tez spudłowane dość łatwe lejapy w 3).. Zajebiście wyglądałą defensywa Byków na początku 4, z Asikiem i Gibsonem, ale od 73:73 5 kolejnych punktów Bronisława, a potem jeszcze 4 po małej przerwie.. Atak Bulls w 4 kwarcie był wręcz epicko słaby na tle świetnej defensywy Heat- 10 pkt, z tego 8 Gibsona.. Rose zamknięty, Deng dosłownie zjedzony przez Jamesa i seria zmieniła się o 180 stopni…2011-05-19 o 04:53 #12599kubakw
UczestnikNo i to jest właśnie sposób w jaki Heat mogą sobie odbijać przewagi, które mają nad nimi Bulls. LeBron po prostu kosmiczny. Koleś trafiający takie rzuty nie zdarza się codziennie. Możesz stać mu na stopach i kłaść ręce na twarzy, on i tak trafi. Zaskakujące było też wygranie desek przez Miami. Zaimponował na pewno Haslem. Już niby grał jakieś minutki po długiej przerwie, ale był cieniem samego siebie, a tej nocy latał jak oszalały, robił wszystko. Doda jeszcze dużo więcej poweru Heat jeżeli będzie dalej tak grał. Z kolei Bulls w porównaniu do game 1 trochę spadła ilość punktów zdobywanych przez każdego zawodnika, a w Miami zagrało lepiej big2. Jeżeli Heat dobrze bronią i zbierają, a LeBron i Wade zdobywają swoje punkty to Chicago ma problem, żeby się im przeciwstawić. Myślę jednak, że jeszcze bardzo daleko do końca serii.
2011-05-19 o 07:14 #12600Tyrion
UczestnikCiekawe czy Haslem da radę pociągnąć już na stale z taką grą.. Bo przez ta jego długą nieobecność chyba wszyscy/większość zapomniała jak może wyglądać gra Heat z dobrą zbiórką i z wysokim idealnym do pop’n’pick i świetnym mid range- z takim Haslemem broni się ich sporo ciężej niż z Joelem A. Ale z takimi powrotami to jest ta, że może być cięzko o utrzymanie stałego poziomu…
Jedno dobre zdanie via twitter: ” Nadaję Boozerowi nowi pseudonim – szajs-midas. Nie ma takiej posesji, której nie zamieniłby w gówno…”
2011-05-19 o 08:06 #12601Miamifun
Uczestnikno i co Benek powiesz ciekawego na ten temat teraz…?

oplacilo sie ogladac…?
polecam Ci ogladac mecz nr 5 w Chicago….to bedzie ten ostatni dla Bulls…
2011-05-19 o 11:35 #12604Benek
Uczestnikhehe
gratki dla Heat 
@Tyrion, ja liczyłem, że 1-2 mecze Heat wyciągnie, ale nadal jak dla mnie, to nie jest drużyna, która może pokonać Chicago (i znowu przyznaję, że wolę Heat
ale nie wierzę). poza tym, to jest lekcważenie po 5 meczach (PO+RS)
Fakt, że Heat ma genialnych zawodników, ale Chicago jednak ma taki skład, że jak 3 będzie szło źle, to i tak mogą wygrać, a na to Heat nie mogą sobie pozwolić.
@kubakw, pisałeś o wygraniu Heat na tablicach, z czym się nie mogę zgodzić. Łącznie zbiórek mieli więcej, ale to przez zbiórki w obronie = niecelne rzuty Chicago, których było 54(!), czyli o 14 mniej, niż Heat oddali w całym meczu rzutów. Ostatnie akcje 2Q pokazały, że może faktycznie Chicago było zbyt pewne siebie, ale nadal te punkty, które poprzednio pisałem się sprawdziły: Chicago o 14 więcej rzutów oddało, o 2FT więcej, tylko w Chicago nikt nie miał swojego dnia, tylko 2 rezerwowych trafiało ze skutecznością >=50%, przy 5 takich zawodnikach w Miami, w tym Wade, James, Bosh – to jest kluczowe dla Miami.
Trochę wiary w zwycięstwo Heat dostałem, jednak nadal uważam, jak na początku: 4-2 lub 4-1 dla Chicago. Jednak teraz Miami ma trochę z górki, jeszcze w tych PO nie przegrali u siebie w hali, jak podtrzymają passę, w co wątpię, to seria jest ich.
@Miamifun, dobrze, że oglądałeś
Nie chciałem Cię zniechęcać, broń Boże
Będę oglądał każdy mecz, o to spokojna głowa, tylko poza LBJ i DWadem nie widzę przewagi Heat w żadnym elemencie. Zagrali taki sam mecz, jak poprzednio, z innym wynikiem 
Pod koniec 3Q zasnąłem, ale do tego czasu jakoś nie widziałem, żeby Spoelstra wymyślił coś ciekawego dla Heat.2011-05-21 o 09:33 #12616Creative
UczestnikMam wrażenie, że Lebron wreszcie dojrzał do swojego 1 mistrzostwa NBA. Długo kazał nam czekać, ale tak jak MJ wykazał się cierpliwością i ciężką pracą. Oczywiście Heat muszą jeszcze pokonać Bulls i w Finale Mavs/OKC , ale wydaje Mi się, że LBJ zgarnie swój 1 pierścień. Może i Bulls są lepiej ułożeni jako drużyna, ale Heat swoim ogromnym talentem wygrają tą serię. Sam obstawiłem na 4-2 dla Miami i narazie wszystko idzie w tym kierunku
Pieprzyć „The decision” – niech rozpocznie się nowy rozdział w NBA
2011-05-21 o 12:17 #12618penny hardaway
UczestnikSpójrzmy prawdzie w oczy, atrakcyjniejszego finału konferencji na wschodzie nie można było sobie wyobrazić:
Dlaczego Bulls wygrają?
> bo to najlepsza obrona NBA w sezonie, a w playoffs tracą tylko 89 punktów/mecz
> bo mają mocniejszą ławkę rezerwowych (sprawdźcie wyniki Kyle Korvera i Taja Gibsona)
> bo mają przewagę własnego parkietu
> bo pokonali Miami w sezonie regularnym 3:0
> bo doskonale zbierają, a wyniki tej serii będą raczej niziutkieDlaczego Bulls nie wygrają?
> bo grają nierówno i za bardzo polegają na grze jednego człowieka (D-Rose)
> bo Boozer nie mógł zatrzymać nawet Tylera Hansborough (znacie? no właśnie)
> bo nikt poza Rosem nie wykreuje nic w ataku i będą mieć problemy w ofensywieDlaczego Heat wygrają?
> bo po pokonaniu Celtics, Lebron i D-Wade zwietrzyli swoją szansę na mistrzostwo
> bo Bosh miał lepsze staty w pojedynku z Garnettem niż Bosh z Zazą Pachulia
> bo mają najlepszą obronę w playoffs i nie stracili jeszcze 100 punktów w meczu
> bo mają dwóch graczy, którzy kreują grę w atakuDlaczego Heat nie wygrają?
> bo niepokoi utrata przewagi w meczach 1. i 5. przeciwko 76ers
> bo D-Rose nie będzie miał co robić i będzie odpoczywał w obronieA więc?
2011-05-22 o 16:11 #12631Denver Nuggets #1
UczestnikTaka krutka uwaga, bo w pierszym poście powiedziałem wszystko co o tej serii myślę
Mianowicie taka że Bulls już przewagi własnego parkietu nie mają ;] Heat „steal homecourt adventage” przez to że ugrali jeden mecz w Chicago i jadą do Miami z remisowym rezultatem , więc teraz to Heat mają przewagę parkietu a nie Bulls ;]2011-05-23 o 07:11 #12633Miamifun
UczestnikMIAMI!!!!!!!!!!!

No i co prosze Panstwa?!
Wcale nie jest tak, ze tylko LeB i Wade ciagne ekipe…. Bosh zagral dzis swietnie!
Mysle, ze to juz wlasciwie koniec Bulls…2011-05-23 o 08:08 #12634kubakw
UczestnikCo do meczu Bosha to się zgadzam, zagrał super spotkanie i był prawdziwym liderem tej drużyny, inna sprawa, że Bronisław zajął się dość skutecznie rozgrywaniem, a Wade w ważnych momentach też umiał się pokazać. Każdy znalazł swoje miejsce i swoje momenty. Tego oczekuje się od Big3. W dodatku Miami broniło wręcz genialnie. W Chicago też nie można powiedzieć, że ktoś z kluczowych postaci zawiódł. Może Noah, ale na ilości second chance points to się zbytnio nie odbiło. Boozer grał dobry mecz, Rose też skuteczniejszy niż w game 2, ale jakby mniej widoczny, Deng jak zawsze równo i dobrze. Ławka dała może trochę za mało, żeby powalczyć, ale mecz rozstrzygnął się dopiero w Q4. Ja byłbym daleki od prorokowania końca Bulls. Mecz przez większą część był bardzo wyrównany i kto wie, czy w następnym spotkaniu to nie Bulls będą drużyną, której wyjdzie końcówka. Muszę jednak przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem gry Miami. Wydają się być coraz lepsi, jeszcze mocniej bronią i nieźle wygląda ich ball movement w ataku w porównaniu z RS. Tacy Heat przekonują mnie, że są warci finału NBA.
2011-05-23 o 11:56 #12635Benek
Uczestnikfakt, że widać, że obydwie drużyny zasłużyły na finał konferencji. Miami mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, muszę przyznać, że nie wierzyłem w nich, ale oni z meczu na mecz grają coraz lepiej, głównie w obronie widać różnicę. Nadal uważam, że będzie wyrównana seria do końca, ale Miami spokojnie zasłużyło na finał PO.
2011-05-25 o 05:45 #12640kubakw
UczestnikNo i kolejny gorący mecz. Wspaniała seria. Znowu mógł wygrać każdy, ale Heat pokazali znowu swoją wartość w clutch time. O ile Chicago to właściwie taka sama drużyna jak w RS i niczym wielkim nie zaskakują, to Miami imponują mi dużo bardziej. Pokazują jak bardzo chcą tego finału i nawet sam Bronek kładzie się na ziemię, żeby odzyskać piłkę. W najważniejszych momentach w końcu wiedzą co robić( no może poza ostatnim posiadaniem w Q4:) ), umiejętnie korzystają z Big3, obudził się Bosh i bronią fantastycznie jak zwykle. Jeżeli przed meczami w Miami myślałem, że Chicago ma równe szanse w tej serii, to po tych dwóch meczach jestem właściwie pewien, że wygrają to Heat. Może jeszcze nie w następnym meczu, ale w game 6 już raczej tak.
2011-05-25 o 14:11 #12643Creative
UczestnikZgadzam się. Ten Finał Wschodu jest godny samego wielkiego Finału NBA. Obie drużyny pokazują klasę, a obrona grana przez Bulls i Heat jest idealna na ten etap rozgrywek. Lebron Mi imponuję – ciągnął drużyne podczas gdy D-Wade miał day off a Bosh rozkręcał się powoli. LBJ bardzo dojrzał – niepowodzenia przeciwko Celtics z ostatnich lat, teraz procentują i widać, że chłopak potrafi wyrwać wygraną w końcówce meczu – ostatnie 3 W Heat to właśnie jego zasługa. Muszę jednak przyznać, że do Bulls nabrałem dużego szacunku – chłopaki grają twardo i bardzo ambitnie – ostatnie 3 przegrane mecze mogły być tak samo ich wygranymi. Na takie Finały Konferencji warto czekać cały sezon
2011-05-26 o 21:11 #12662Miamifun
Uczestnika ja czulem i napisalem w swoim pierwszym poscie, ze zobaczycie, ze mecz nr 5 bedzie dla Chicago tym ostatnim, ale raczej nikt nie potraktowal tego powaznie….zatem podtrzymuje Panowie to co napisalem i wedlug mnie jutro rano Heat beda w Wielkim finale….
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
