Kategoria: Transfery

  • Kolejny hit transferowy: Jaylen Brown zamienia Boston na Filadelfię w wymianie za Paula George’a i wybory w drafcie

    Kolejny hit transferowy: Jaylen Brown zamienia Boston na Filadelfię w wymianie za Paula George’a i wybory w drafcie

    W nocy z 1 na 2 lipca 2026 roku NBA doświadczyła znaczącej wymiany, gdy Boston Celtics zdecydowali się oddać Jaylena Browna, MVP finałów 2024 i pięciokrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, do Filadelfii. W zamian Celtics otrzymali Paula George’a oraz pakiet wyborów w drafcie. Transakcja, potwierdzona przez anonimowe źródło dla Associated Press, kończy pewien etap w Bostonie i wprowadza nowe wyzwania dla obu drużyn.

    Kluczowe fakty wymiany

    • Jaylen Brown – dotychczasowy kluczowy gracz Celtics, MVP finałów 2024, przenosi się do Filadelfii.
    • Paul George – 36-letni skrzydłowy, który miał trudności w Filadelfii, wraca na Wschód, aby grać dla Bostonu.
    • Wybory w drafcie – Boston otrzymuje pierwszą rundę w 2028 roku (od Clippers, z opcją zamiany) oraz niechronioną pierwszą rundę w 2031 roku, a także dwie korzystne drugie rundy w 2028 i 2030 roku.
    • Oficjalne potwierdzenie – informację jako pierwszy podał Shams Charania z ESPN, a następnie The Athletic i USA Today.

    Szczegóły transakcji i jej tło

    Jaylen Brown spędził całą swoją dotychczasową karierę w Celtics, tworząc z Jaysonem Tatumem jeden z najskuteczniejszych duetów w lidze. W sezonie 2025/26, gdy Tatum był kontuzjowany, Brown notował średnie 28,7 punktu, 6,9 zbiórki i 5,1 asysty na mecz. Mimo to, jak donosiły media, czuł się niedoceniany, zwłaszcza po tym, jak Celtics rozważali wymianę za Giannisa Antetokounmpo. Ostatecznie to Filadelfia, spośród około ośmiu-dziesięciu zainteresowanych zespołów, przedstawiła ofertę, która spełniła oczekiwania Bostonu.

    Paul George trafił do Filadelfii w 2024 roku, mając dwa lata do końca czteroletniego kontraktu wartego 212 milionów dolarów. Jego czas w Pensylwanii nie spełnił oczekiwań: średnia 16,7 punktu w dwóch sezonach, kontuzje, 25-meczowe zawieszenie za naruszenie programu antynarkotykowego oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. Dla Celtics stanowi on teraz opcję weterana, która, mimo że nie dorównuje poziomowi Browna, w połączeniu z licznymi wyborami w drafcie może przynieść korzyści w przyszłości.

    Reakcje i kontekst ligowy

    Wymiana była szeroko komentowana. Gubernator Pensylwanii Josh Shapiro napisał w mediach społecznościowych: „Witamy w Filadelfii, JB! Sixers stają się znacznie lepsi, a przy okazji Celtics – gorsi!”. Sam Brown w ostatnią niedzielę przed transferem przypomniał, że od momentu jego debiutu w NBA żaden zawodnik nie wygrał więcej spotkań łącznie – 523 mecze, wliczając play-offy. Teraz dołącza do nowego zespołu, w którym stworzy trójkę z Tyrusem Maxeyem i Joelem Embiidem – tym samym Embiidem, którego Brown nazwał publicznie „flopperem”.

    Ruch ten wpisuje się w szereg letnich transferów: LeBron James opuszcza Lakers, Giannis Antetokounmpo przechodzi z Milwaukee do Miami, a Kawhi Leonard i Brandon Ingram zamieniają się drużynami pomiędzy Toronto a Clippers. NBA zmienia się, a ten ruch ma dodatkowy kontekst – rywalizacja Celtics i Filadelfii trwa od dziesięcioleci, a oddanie jednego z liderów do bezpośredniego rywala to rzadko spotykana decyzja.

    Perspektywy drużyn

    Dla Filadelfii to szansa na przełamanie drugiej rundy play-offów, w której utknęli za kadencji Daryla Moreya. Nowy prezes Mike Gansey odważnie sięga po gwiazdę, która, mimo niedoskonałości, może zdobyć kluczowe zwycięstwa. Trójka Brown–Maxey–Embiid budzi obawy, choć pytania o chemię (szczególnie między Brownem a Embiidem) pozostają.

    Boston zyskuje przyszłościowe aktywa: dwa wybory pierwszej rundy (w tym potencjalnie bardzo wysoki w 2031 roku) oraz elastyczność przy odbudowie wokół Tatuma, gdy ten wróci do zdrowia po zerwaniu ścięgna Achillesa. Zatrudnienie George’a na rok może przynieść stabilizację, choć trudno nie dostrzegać w tym ruchu otwarcia na kolejne, większe transakcje.

    Transfer Browna pokazuje, że lojalność w NBA ma dziś wartość rynkową. Boston pożegnał zawodnika, który przyczynił się do zdobycia mistrzostwa, ale – jak sam przyznał – nigdy nie czuł się w klubie w pełni doceniony. Dla Filadelfii to moment próby, który może zdefiniować erę Embiida i Maxeya. Czy będzie to kolejne rozczarowanie, czy wreszcie droga do finału? Odpowiedź poznamy w nadchodzących miesiącach.

    Źródła:
    Associated Press za Newstimes: https://www.newstimes.com/sports/article/another-blockbuster-jaylen-brown-getting-traded-22329459.php
    USA Today: https://www.usatoday.com/story/sports/nba/2026/07/01/jaylen-brown-trade-details-celtics-76ers-paul-george/90746526007/
    Instagram (Shams Charania): https://www.instagram.com/reel/DaRG3EJP276/
    The Athletic: https://www.nytimes


    Źródła

  • Fred VanVleet zdecydował: zostaje w Rockets za 25 milionów dolarów

    Fred VanVleet zdecydował: zostaje w Rockets za 25 milionów dolarów

    Fred VanVleet zdecydował się skorzystać z opcji zawodnika wartej 25 milionów dolarów, co oznacza, że pozostaje w Rockets na sezon 2026-27. W ten sposób rozgrywający zrezygnował z możliwości wolnej agentury po tym, jak cały poprzedni sezon spędził z powodu zerwania więzadła krzyżowego. Decyzję podjął 29 czerwca 2026 roku, tuż przed otwarciem okienka transferowego w NBA. VanVleet jest przekonany, że jego obecność na boisku poprawi grę drużyny.

    Kluczowe fakty

    • Fred VanVleet skorzystał z opcji zawodnika wartej 25 milionów dolarów na sezon 2026-27.
    • Rockets wcześniej odrzucili opcję drużyny na 44,9 miliona dolarów na sezon 2025-26, co umożliwiło podpisanie nowego, dwuletniego kontraktu.
    • Kontuzja kolana (zerwane ACL) wykluczyła go z gry w całym sezonie 2025-26.
    • Statystyki z ostatniego zdrowego sezonu: 14,1 punktu, 5,6 asysty, 3,7 zbiórki i 1,6 przechwytu przy 37,8% skuteczności z gry.
    • Nowy kontrakt podpisany latem 2025 roku opiewał na 2 lata i 50 milionów dolarów, z opcją gracza w drugim roku.

    Nowa umowa i kruczki finansowe

    Latem 2025 roku Rockets formalnie zrezygnowali z opcji drużyny na 44,9 miliona dolarów, a następnie wynegocjowali z VanVleetem przedłużenie współpracy w formie kontraktu 2+0. Rozgrywający otrzymał dwuletni kontrakt o łącznej wartości 50 milionów dolarów, co daje średnio 25 milionów rocznie, a drugi sezon zabezpieczono opcją zawodnika. Teraz VanVleet aktywował tę opcję. Jego agent, Rich Paul z Klutch Sports, zadbał o to, by jego klient miał gwarancję solidnej wypłaty, nawet po nieobecności w całym poprzednim sezonie.

    Dla Rockets to strategia, która nie obciąża zbytnio puli płac. Analitycy wskazują, że roczna wartość 25 milionów jest nieco powyżej aktualnej wartości rynkowej VanVleeta po kontuzji. Klub zyskał pewnego rozgrywającego, jednocześnie zachowując elastyczność na lato 2027 roku, gdy VanVleet ponownie będzie mógł wejść na rynek.

    Powrót po zerwanym ACL

    Powrót po zerwanym ACL
    Źródło: nypost.com

    Poprzedni sezon był dla VanVleeta dużym wyzwaniem. Jeszcze przed oficjalnym obozem przygotowawczym, podczas nieoficjalnego minicampu, doznał zerwania więzadła krzyżowego, co wykluczyło go z gry na cały sezon. Bez niego Rockets osiągnęli 52 zwycięstwa i awansowali do play-offów jako piąta drużyna Zachodu, ale w pierwszej rundzie odpadli z Lakers, brakowało im kreatora w ataku.

    VanVleet jest przekonany o swojej wartości. Na swoim kanale YouTube powiedział: „Wiem, jaką wartość wnoszę. Każdy zespół, w którym grałem, był lepszy, gdy byłem dostępny. Moja obecność, energia i podejście do gry robią różnicę”. Aby potwierdzić te słowa, musi najpierw odbudować formę fizyczną, ale w sezonie 2024-25 notował przyzwoite 14,1 punktu i 5,6 asysty, co stanowi solidne podstawy.

    Co z tego ma Rockets?

    Rockets od dłuższego czasu przygotowywali się na ten scenariusz. W drafcie 2026 roku wybrali rozgrywającego z Ohio State, Bruce’a Thorntona, co sugerowało, że w przypadku odejścia VanVleeta to on miałby prowadzić grę. Teraz obaj mogą się uzupełniać, a zespół nie musi eksperymentować.

    Warto również zauważyć, że kilka miesięcy wcześniej Rockets pozyskali Kevina Duranta, 15-krotnego All-Stara. Doświadczony gracz z mistrzowskim doświadczeniem idealnie wpisuje się w plan, aby drużyna mogła liczyć się w rywalizacji na Zachodzie. Decyzja VanVleeta daje Ime Udoce pełne narzędzia w obwodzie: sprawdzonego lidera, młodego następcę i strzelca pokroju Duranta. Nie będzie potrzeby uczenia gry w nowym systemie.

    Podsumowanie

    Fred VanVleet postawił na stabilność i udowodnienie swojej wartości po poważnej kontuzji. Dla Rockets to ruch, który pozwala zachować ciągłość i wzmacnia skład przed kolejnym sezonem bez konieczności poszukiwania nowego rozgrywającego. Jeśli były zawodnik Toronto wróci do formy sprzed urazu, 25 milionów dolarów może okazać się korzystną inwestycją w karierze tego klubu. Obie strony zgadzają się, że warto dać sobie jeszcze rok.


    Źródła

  • Chris Paul wraca do Clippers. Roczny kontrakt warty 3,6 miliona dolarów

    Chris Paul wraca do Clippers. Roczny kontrakt warty 3,6 miliona dolarów

    Chris Paul, jeden z najlepszych rozgrywających w historii NBA, podpisał roczną umowę z Los Angeles Clippers wartą 3,6 miliona dolarów. 40-letni weteran wraca do klubu, w którym spędził najlepsze lata swojej kariery w latach 2011–2017, a teraz pragnie zakończyć ją bliżej rodziny. Paul zapowiedział, że planuje grać jeszcze „najwyżej rok”.

    Kluczowe fakty

    • Chris Paul (CP3) podpisał kontrakt z Clippers za minimum weterana – 3,6 mln dolarów na jeden sezon.
    • W wieku 40 lat rozpoczyna swój 21. sezon w NBA, wracając do Los Angeles po grze w Houston, Oklahoma City, Phoenix, Golden State i San Antonio.
    • Będzie rezerwowym Jamesa Hardena, grając 15–20 minut na mecz; Clippers pozyskali także Bradleya Beala i Johna Collinsa.
    • Paul zajmuje drugie miejsce w historii NBA pod względem asyst (za Johnem Stocktonem) i przechwytów.
    • Po zaledwie 16 meczach sezonu 2025/26 doszło do niespodziewanego rozstania – gracz został odesłany do domu.

    Powrót do Los Angeles

    Chris Paul nigdy nie ukrywał, że ma silne więzi z Los Angeles. Gdy latem 2025 roku pojawiła się możliwość powrotu, szybko podjął decyzję – bliskość rodziny w LA była ważniejsza niż ambicje sportowe. Dla legendy „Lob City” powrót miał być symbolicznym zakończeniem kariery.

    Mimo 40 lat Paul wciąż imponuje osiągnięciami: jest 12-krotnym All-Starem, 12-krotnym członkiem All-NBA i 9-krotnym obrońcą roku. W poprzednim sezonie w San Antonio Spurs rozegrał wszystkie 82 mecze w pierwszej piątce – to rekord dla gracza w tym wieku. W Clippers stał się również klubowym liderem asyst, co sprawiło, że wiadomość o jego powrocie wywołała emocje wśród fanów.

    Rola w drużynie

    Clippers zapowiedzieli, że Paul będzie przede wszystkim zmiennikiem Jamesa Hardena – drugim rozgrywającym, który ma wnieść spokój i doświadczenie w kluczowych momentach. Choć kontuzje i wiek ograniczyły jego dynamikę, nadal potrafi doskonale czytać grę. Plan zakładał, że Paul spędzi na parkiecie 15–20 minut, bez presji na bycie gwiazdą.

    Wzmocnienia, takie jak Bradley Beal, John Collins czy Brook Lopez, miały na celu budowę składu z myślą o głębokim play-offie. Paul miał pełnić rolę mentora i łącznika, a także wypełniać minuty, by Harden mógł odpocząć przed decydującą fazą sezonu. Wszystko wyglądało logicznie, aż do momentu, gdy sytuacja się zmieniła.

    Szybki koniec sielanki

    Początek rozgrywek 2025/26 okazał się brutalny. Po zaledwie 16 meczach Clippers mieli bilans 5-11, a Paul notował jedynie 2,9 punktu i 3,3 asysty przy niespełna 15 minutach gry. W pewien listopadowy wieczór klub ogłosił, że „CP3” został odesłany do Los Angeles – w tajemniczych okolicznościach i praktycznie bez ostrzeżenia.

    Decyzja ta wywołała szok. Nikt nie spodziewał się, że legendarny rozgrywający tak szybko pożegna się z drużyną. Według doniesień, Clippers nie mogli go natychmiast oddać – zakaz handlu obowiązywał do 15 grudnia 2026 roku. Mogli jedynie go zwolnić, wypłacając całość kontraktu (z czego 2,3 mln liczyło się do limitu płac). Rozwiązanie umowy przed 22 grudnia groziło naruszeniem przepisu o minimalnej liczbie graczy w składzie.

    Co dalej z Chrisem Paulem?

    Przed 41-latkiem rysuje się kilka scenariuszy. Zwolnienie oznaczałoby wypłatę pełnej sumy i możliwość dołączenia do innego zespołu – ale dopiero po 7 stycznia 2026 roku. Transakcja wymiany mogłaby nastąpić po 15 grudnia, jednak niewiele klubów jest zainteresowanych zawodnikiem z malejącą formą i wysokim cap hitem.

    Nieoficjalnie mówi się także o możliwym zakończeniu kariery. Paul miał za sobą pożegnalny sezon w drużynie, która dała mu największą rozpoznawalność – jednak zakończenie tej historii okazało się gorzkie. Oczekiwana wzruszająca opowieść zmieniła się w szybki i niespodziewany dramat.

    Podsumowanie

    Chris Paul wrócił do Clippers z nadzieją na godne zamknięcie kariery u boku rodziny. Klub dał mu symboliczną szansę, ale brutalna rzeczywistość sportowa nie znosi sentymentów – po kilku słabych meczach musiał pożegnać się z Los Angeles. Historia ta pokazuje zarówno wielkość i klasę 40-letniego weterana, jak i bezlitosne tempo NBA. Bez względu na to, co nastąpi dalej, miejsce Chrisa Paula wśród koszykarskich legend pozostaje niezaprzeczalne.


    Źródła

  • Celtics zabezpieczają przyszłość: Ron Harper Jr. z nowym trzyletnim kontraktem

    Celtics zabezpieczają przyszłość: Ron Harper Jr. z nowym trzyletnim kontraktem

    Boston Celtics osiągnęli porozumienie z Ronem Harperem Jr. w sprawie przedłużenia umowy na trzy lata, której wartość wynosi 9 milionów dolarów, jak informuje Shams Charania z ESPN. 26-letni skrzydłowy, który jeszcze rok temu nie był w NBA, rezygnuje z opcji zespołu na sezon 2026/27, co oznacza, że na stałe wpisuje się w plany mistrzów NBA. To kolejny krok bostońskiego front office, który potwierdza długoterminową strategię utrzymania głębi składu bez wprowadzania radykalnych zmian.

    Kluczowe fakty o przedłużeniu Harpera Jr.

    • Ron Harper Jr. podpisał trzyletnią umowę wartą 9 milionów dolarów, co daje średnio 3 miliony za sezon.
    • 26-letni skrzydłowy (196 cm wzrostu) dołączył do Celtics w lutym 2023 roku na kontrakcie dwustronnym, wcześniej był poza NBA.
    • W 19 meczach sezonu zasadniczego zdobywał 4,2 punktu i 2,1 zbiórki, a w playoffs zagrał w pierwszej rundzie przeciwko Philadelphii.
    • Nowa umowa zastępuje opcję zespołu wartą 2,6 miliona dolarów, co zapewnia zawodnikowi większe bezpieczeństwo, a klubowi elastyczność.
    • Ten ruch wpisuje się w strategię Bostonu – zatrzymać solidnych rezerwowych bez rozbijania mistrzowskiego rdzenia, obok wcześniejszych przedłużeń Derricka White’a i Luke’a Korneta.

    Od dwustronnej umowy do stałego kontraktu

    Droga Harpera Jr. do NBA to historia determinacji. Absolwent Rutgers University nie został wybrany w drafcie 2022 roku. W kolejnych sezonach brał udział w obozach treningowych Toronto Raptors i innych zespołów, nie mając pewności co do miejsca w składzie. Przełom nastąpił w lutym 2023 roku, gdy Celtics zaoferowali mu umowę dwustronną, głównie z myślą o występach w G-League i uzupełnianiu rotacji.

    Szybko okazało się, że Harper Jr. to więcej niż tylko uzupełnienie. Jego fizyczność (196 cm wzrostu i solidna budowa) pozwalała mu rywalizować z silnymi skrzydłowymi, a do tego dodał zaskakująco pewny rzut z dystansu (w college’u notował 40% za trzy punkty). W końcówce sezonu regularnego, gdy Celtics potrzebowali świeżych nóg, Harper Jr. wykorzystał swoje szanse – w 19 występach zdobywał 4,2 punktu i 2,1 zbiórki przy ograniczonym czasie gry. Prawdziwym testem były jednak playoffs. W pierwszej rundzie przeciwko Philadelphii 76ers pojawił się na parkiecie w kluczowych momentach, pokazując, że potrafi walczyć pod koszem i podejmować dobre decyzje w ataku.

    „Ron nie tylko trzyma się planu – on go realizuje” – powiedział trener Joe Mazzulla. „Potrzebujemy takich graczy, którzy rozumieją swoją rolę i nie kombinują.” Te słowa doskonale oddają wartość Harpera Jr. dla systemu Bostonu: nie jest gwiazdą, ale niezawodnym elementem, gotowym do wypełniania zadań bez zakłócania rytmu liderów.

    Strategia mistrzów: spokój zamiast rewolucji

    Celtics, po zdobyciu tytułu w 2025 roku, nie dali się ponieść euforii. Zamiast szukać spektakularnych transferów, postawili na ciągłość. Wcześniej zabezpieczyli Derricka White’a czteroletnim przedłużeniem wartym 125,9 miliona dolarów, a Luke’a Korneta zatrzymali na kolejną umowę. Teraz do tego grona dołącza Harper Jr., co daje Bostonowi jedną z najgłębszych ław rezerwowych w lidze.

    Nowy kontrakt Harpera Jr. to nie tylko nagroda za pracę, ale także korzystny ruch finansowy. Zamiast korzystać z opcji zespołu o wartości 2,6 mln dolarów, Celtics oferują mu 9 mln rozłożone na trzy sezony. To niewielkie obciążenie dla budżetu (średnia 3 mln rocznie to mniej niż minimum dla weterana w kolejnych latach), a jednocześnie wiąże zawodnika na dłużej, unikając ryzyka, że po kolejnym dobrym sezonie jego cena gwałtownie wzrośnie. Dla Harpera Jr. to życiowa szansa.


    Źródła

  • Gorące plotki transferowe NBA: Jaylen Brown na wylocie z Bostonu? Mitchell Robinson do Lakers?

    Gorące plotki transferowe NBA: Jaylen Brown na wylocie z Bostonu? Mitchell Robinson do Lakers?

    Ledwie opadł kurz po drafcie 2026, a NBA znów jest pełna spekulacji. Największym tematem jest przyszłość pięciokrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, Jaylena Browna, który może opuścić Boston Celtics. W międzyczasie pojawiają się plotki łączące Mitchella Robinsona z Los Angeles Lakers, choć na razie brak potwierdzenia tych informacji. Przyjrzyjmy się, co naprawdę dzieje się na rynku transferowym.

    Kluczowe informacje

    • Boston Celtics badają rynek transferowy Jaylena Browna, a GM Brad Stevens rozmawia z wieloma zespołami.
    • Cena wywoławcza za gwiazdora to co najmniej cztery wybory w pierwszej rundzie draftu.
    • Mitchell Robinson nie jest obecnie przedmiotem rozmów z Lakers – to niepotwierdzone spekulacje.
    • Jaylen Brown nie zażądał transferu i jest otwarty na nowe wyzwania, ale nie naciska na odejście.

    Celtics rozważają rozstanie z Jaylenem Brownem – co wiemy?

    Według Shamsa Charanii z ESPN, Boston Celtics są zaangażowani w rozmowy transferowe dotyczące Jaylena Browna. Generalny menadżer Brad Stevens prowadzi dyskusje z wieloma klubami, a w lidze narasta przekonanie, że Celtics są gotowi pożegnać się ze swoim skrzydłowym. To zaskakujący zwrot, biorąc pod uwagę, że Brown niedawno podpisał supermaksymalny kontrakt i w październiku skończy 30 lat. Jego umowa wynosi 183 miliony dolarów na trzy lata, co stanowi poważne zobowiązanie dla potencjalnego nowego pracodawcy.

    Celtics mogą rozważać taki ruch po nieudanej pogoni za Giannisem Antetokounmpo, który ostatecznie trafił do innego klubu. Boston szuka sposobów na przebudowę składu. Mimo że Brown nie prosił o transfer, jest podobno zainteresowany możliwością stania się główną postacią nowego zespołu. Analitycy są podzieleni: część, jak Sheldon Wohlman, ocenia prawdopodobieństwo wymiany na 25%, wskazując na ryzyko osłabienia mistrzowskiego składu. Inni podkreślają, że przekaz płynący z biur Celtics jest jasny i rozstanie staje się coraz bardziej realne.

    Cena, jaką stawiają Celtics, jest znacząca – co najmniej cztery picki w pierwszej rundzie. Oznacza to, że Brown wciąż jest postrzegany jako elitarny talent, a Boston nie zamierza oddawać go za bezcen. Wśród potencjalnych kierunków wymienia się Houston Rockets i LA Clippers jako możliwe opcje, a także scenariusze z udziałem młodych perspektyw i zamian wyborów.

    Mitchell Robinson do Lakers – spekulacje bez pokrycia

    W przeciwieństwie do wrzawy wokół Browna, plotki łączące Mitchella Robinsona z Lakers nie mają oparcia w raportach uznanych dziennikarzy. Żadne z wiarygodnych źródeł, w tym materiały ESPN czy Bleacher Report, nie potwierdzają, że Lakers prowadzą rozmowy w sprawie środkowego New York Knicks. Fani LA od dawna marzą o solidnym centrze, ale na ten moment priorytety Lakers leżą raczej w pogoni za innymi gwiazdami, takimi jak Jayson Tatum czy Ja Morant. Mitchell Robinson, choć utalentowany, pozostaje jedynie obiektem internetowych spekulacji.

    Możliwe scenariusze transferowe i ich konsekwencje

    Spekulacje nie ograniczają się do suchych faktów. Wśród konkretnych pomysłów wymienia się wymianę z Portland Trail Blazers, w ramach której Celtics otrzymaliby Donovana Clingana, Jerami Granta, Krisa Murraya i wybór w pierwszej rundzie 2027. Inny scenariusz zakłada wielozespołową transakcję z udziałem Minnesoty Timberwolves, gdzie do Bostonu trafiłby Naz Reid wraz z pakietem przyszłych picków od Charlotte Hornets po transferze LaMelo Balla. Takie ruchy mogłyby pomóc Celtics zachować konkurencyjność, jednocześnie odmładzając skład i zabezpieczając przyszłość.

    Odejście Browna miałoby znaczący wpływ na układ sił. Dla Bostonu to koniec ery duetu Tatum–Brown, który regularnie walczył o mistrzostwo.


    Źródła

  • Isaiah Joe opuszcza Oklahoma City Thunder po czterech latach i trafia do Detroit Pistons

    Isaiah Joe opuszcza Oklahoma City Thunder po czterech latach i trafia do Detroit Pistons

    Isaiah Joe został wytransferowany z Oklahoma City Thunder do Detroit Pistons w zamian za dwa przyszłe wybory w drugiej rundzie draftu. Informację tę potwierdził Shams Charania z ESPN 26 czerwca 2026 roku. 25-letni rzucający obrońca spędził cztery sezony w Oklahomie, gdzie stał się jednym z najbardziej cenionych strzelców dystansowych w lidze oraz współtwórcą mistrzowskiego składu Thunder z sezonu 2024-25.

    Co warto wiedzieć o transferze

    • Isaiah Joe trafił do Detroit Pistons, kończąc czteroletni rozdział kariery w Oklahoma City Thunder.
    • Dwa wybory w drugiej rundzie przyszłych draftów to całe odszkodowanie, jakie Thunder otrzymali od Pistons.
    • 42,3% skuteczności zza łuku w sezonie 2025-26 czyniło Joe jednym z dziesięciu najlepszych strzelców trzypunktowych w NBA.
    • Mistrzostwo NBA z 2025 roku to największy drużynowy sukces zawodnika w dotychczasowej karierze.
    • Dwuletni kontrakt wart 48 milionów dolarów czeka teraz na realizację w barwach Detroit.

    Cztery lata rozwoju w cieniu gwiazd

    Joe dołączył do Thunder w 2022 roku jako relatywnie mało znany zawodnik po dwóch przeciętnych sezonach w Filadelfii. Nikt nie spodziewał się, że w Oklahomie rozwinie się w elitarny strzelec, który regularnie zmienia dynamikę spotkań. W czterech sezonach w OKC notował średnio 9,7 punktu, 2,5 zbiórki i 1,4 asysty na mecz, jednak te liczby nie oddają w pełni jego wpływu na grę zespołu.

    W Oklahomie Joe zdobył renomę specjalisty od trudnych rzutów z obwodu. Sezon 2025-26 był jego najlepszym w karierze — osiągnął średnio 11,1 punktu przy zaledwie 21,2 minutach spędzanych na parkiecie. Trafił 181 trójek, co uplasowało go na 30. miejscu w całej NBA. Jego skuteczność na poziomie 42,3% przy sześciu próbach na mecz dała mu dziesiątą lokatę w lidze wśród zawodników z minimum 200 oddanymi rzutami z dystansu.

    Jego największym osiągnięciem pozostaje pierścień mistrzowski zdobyty w 2025 roku. W 21 meczach play-off notował 5,1 punktu, ale jego obecność na parkiecie zmuszała rywali do wychodzenia wysoko na obwód, co otwierało przestrzeń dla liderów Thunder.

    Pistons budują skład wokół Cade’a Cunninghama

    Detroit podejmuje kolejny krok w budowaniu drużyny zdolnej do rywalizacji w play-offach. Joe dołącza do rotacji obwodowej, która obok Duncana Robinsona i Danissa Jenkinsa ma zapewnić przestrzeń Cade’owi Cunninghamowi — liderowi ofensywy Pistons.

    Transfer wpisuje się w filozofię budowania składu Detroit. Zespół awansował do półfinałów Konferencji Wschodniej i osiągnął 60 zwycięstw w sezonie zasadniczym, więc pozyskanie elitarnego strzelca to logiczna decyzja. Joe może pełnić rolę szóstego zawodnika lub nawet zająć miejsce w pierwszej piątce, gdy trener uzna, że potrzebuje dodatkowej przestrzeni w ataku.

    Jego kontrakt — dwa lata z 48-milionowej umowy podpisanej w Thunder — daje Detroit elastyczność finansową i czytelną sytuację kadrową na najbliższe sezony. To nie jest transfer na pół roku, lecz świadomy ruch w kierunku długofalowej rywalizacji o mistrzostwo.

    Co za tym stoi? Realia drugiego apronu

    Dla Thunder ten transfer ma inne podłoże. Sam Presti, prezydent klubu z Oklahomy, znany jest z precyzyjnego zarządzania zasobami. Oddanie Joe i Aarona Wigginsa (wymienionego do Atlanty również za dwa picki) nie wynikało z ich słabości, lecz z twardych realiów finansowych NBA.

    Drugi apron, czyli druga linia podatku od luksusu, wymusza na bogatych zespołach trudne decyzje kadrowe. Thunder, którzy będą płacić wysokie kontrakty swoim gwiazdom, musieli oczyścić miejsce w budżecie i stworzyć trade exception, które mogą wykorzystać w przyszłości. Joe padł ofiarą własnego sukcesu — rozwinął się na tyle, że jego wartość rynkowa przewyższyła możliwości finansowe OKC.

    Dla Thunder to koniec pewnej ery — zespół traci nie tylko skutecznego strzelca, ale też zawodnika, który doskonale rozumiał swoją rolę i nigdy nie narzekał na minuty czy pozycję w hierarchii. Dla Detroit to początek nowego etapu, w którym Isaiah Joe może udowodnić, że stać go na znacznie więcej niż tylko czekanie na podania od gwiazd.


    Źródła

  • Thunder przejmują Stirtza od Grizzlies w drafcie NBA — co zyskuje OKC?

    Thunder przejmują Stirtza od Grizzlies w drafcie NBA — co zyskuje OKC?

    Memphis Grizzlies wybrali Bennetta Stirtza z 16. numerem w drafcie NBA 2026, ale kilka minut później obrońca z uniwersytetu Iowa stał się zawodnikiem Thunder. Grizzlies natychmiast przeprowadzili wymianę, oddając Stirtza w zamian za dwa przyszłe wybory w drugiej rundzie. Ten ruch zaskoczył wielu obserwatorów, zwłaszcza że Memphis podczas workoutów wypowiadało się o Stirtzie pozytywnie. Thunder, mając własny wybór z nr 17, nie chcieli ryzykować, że ich cel zniknie z tablicy.

    Kluczowe fakty

    • Bennett Stirtz został wybrany z 16. numerem przez Memphis i natychmiast sprzedany do Thunder.
    • Dwa wybory w drugiej rundzie trafiły do Grizzlies w zamian za prawa do Stirtza.
    • Obrońca z Iowa notował 19,8 punktu, 4,4 asysty i 1,4 przechwytu na mecz.
    • Stirtz to dopiero trzeci w historii Hawkeyes rozgrywający wybrany w pierwszej rundzie draftu.
    • Zawodnik przyznał, że jeszcze przed wyborem wiedział, iż trafi do Thunder.

    Fenomenalny sezon Stirtza na uniwersytecie Iowa

    Stirtz spędził w Iowa tylko jeden sezon, ale w pełni wykorzystał tę szansę. Średnia 19,8 punktu przy skuteczności, która uczyniła go najlepszym strzelcem zespołu, do tego 4,4 asysty i 1,4 przechwytu. Łącznie zdobył 734 punkty, co stanowi czwarty wynik w historii pojedynczego sezonu w programie Iowa Hawkeyes. Dołożył do tego 160 asyst, 95 zbiórek i ponad 90 celnych trójek, stając się jedynym graczem w całym NCAA, który w jednym sezonie przekroczył te cztery bariery jednocześnie.

    Jego regularność była imponująca – w 35 z 37 meczów zdobywał dwucyfrową liczbę punktów, trzy razy przekraczał trzydzieści oczek, a dwadzieścia razy notował co najmniej 20 punktów. Media wyróżniły go miejscem w pierwszej piątce All-Big Ten, a w głosowaniu Associated Press i USBWA trafił na listę Honorable Mention All-America.

    Co ciekawe, jeszcze trzy lata temu Stirtz grał na poziomie Division II. Jego przeskok z małej uczelni na szczyt akademickiej koszykówki, a teraz do pierwszej rundy draftu, to jedna z bardziej nieoczywistych historii tego naboru.

    Dlaczego Thunder to idealne miejsce?

    Oklahoma City od lat buduje zespół wokół młodych graczy i kultury mistrzowskiej. Stirtz po ogłoszeniu wymiany wyraził zadowolenie, podkreślając, że trafia do organizacji, która idealnie pasuje do jego stylu gry. „To dla mnie perfekcyjny fit – mają tu kulturę walki o mistrzostwo” — mówił nowy nabytek Thunder. Wspomniał też, że współpracuje z tą samą agencją co Payton Sandfort, co mogło ułatwić pierwsze kontakty w szatni.

    Z perspektywy boiskowej Stirtz to obrońca o wzroście 191 cm, który potrafi kreować zarówno dla siebie, jak i dla kolegów. W Thunder, gdzie piłka często krąży między wieloma opcjami, jego umiejętność gry bez piłki i solidny rzut z dystansu powinny szybko znaleźć zastosowanie. Do tego dochodzi dobra obrona na piłce — nie jest to jeszcze poziom elitarny, ale potencjał jest widoczny.

    Co na to sam Stirtz?

    W jednym z wywiadów Stirtz zdradził, że jego agent wiedział o transferze do Thunder wcześniej niż ktokolwiek inny. „Mój agent chyba na minutę przed wyborem Memphis powiedział: idziesz do OKC. Więc tak, wiedziałem” — opowiadał z uśmiechem. To pokazuje, że Thunder od początku mieli go na celowniku i prawdopodobnie jeszcze przed draftem dogadali się z Grizzlies.

    Stirtz mówi też o swoim podejściu: nie boi się rywalizacji i jest gotów udowodnić, że warto było po niego sięgnąć w połowie pierwszej rundy. Historia z Division II nauczyła go cierpliwości i pokory, ale także głodu sukcesu.

    Strategia Memphis — zakład na przyszłość

    Grizzlies od kilku sezonów konsekwentnie kolekcjonują przyszłe zasoby. W zeszłym roku również wymieniali wybory w pierwszej rundzie, gromadząc zapasy na ewentualne transfery. Tym razem, mimo że Stirtz zrobił na nich duże wrażenie podczas workoutów, uznali, że dwa dodatkowe picki w drugiej rundzie są lepszą inwestycją niż wchodzący do ligi 22-latek, który potrzebowałby czasu na rozwój za plecami Ja Moranta.

    Taki ruch wiąże się z ryzykiem — jeśli Stirtz rozbłyśnie w Thunder, Memphis mogą żałować, że oddali solidnego obrońcę za stosunkowo niską cenę. Na razie jednak obie strony wydają się zadowolone: Thunder dostali gracza, który pasuje im jak ulał, a Grizzlies zyskali kolejne żetony do wykorzystania na rynku transferowym.


    Źródła

  • Rob Pelinka przedłuża Lukę Dončicia i przebudowuje Lakers na nową erę

    Rob Pelinka przedłuża Lukę Dončicia i przebudowuje Lakers na nową erę

    Rob Pelinka i Los Angeles Lakers dokonali kluczowego ruchu tego lata — Luka Dončić podpisał trzyletnie przedłużenie kontraktu już pierwszego dnia, kiedy miał taką możliwość. To krok w ramach szerszej ofensywy transferowej, mającej na celu zbudowanie składu zdolnego do walki o mistrzostwo.

    Kluczowe fakty

    • Luka Dončić związał się z Lakers na kolejne trzy lata, podpisując umowę 22 czerwca
    • Deandre Ayton został sprowadzony, aby rozwiązać problemy na pozycji środkowego
    • Marcus Smart, były Defensywny Gracz Roku, wzmacnia obronę obwodową zespołu
    • Jake LaRavia dołączył za 12 milionów dolarów na dwa lata jako perspektywiczny skrzydłowy
    • Lakers planują jeszcze jeden transfer i mają około 48,5 miliona dolarów przestrzeni płacowej

    Dončić zostaje w Los Angeles na dłużej

    Podpis Słoweńca to nie tylko formalność — to wyraźny sygnał kierunku, w jakim zmierza franczyza. Pelinka po finalizacji umowy podkreślił, że zatrzymanie Dončića było absolutnym priorytetem. Sobota, pierwszy dzień okna przedłużeniowego, przyniosła kibicom w Los Angeles to, na co czekali od miesięcy.

    Generalny menedżer Lakers wyraził zadowolenie z dotychczasowych ruchów, ale zaznaczył, że to dopiero początek. Zespół wciąż poszukuje co najmniej jednego wzmocnienia, które dopełni skład przed sezonem.

    Nowa jakość pod koszem i na obwodzie

    Ayton, który przychodzi jako odpowiedź na długoterminowe problemy na pozycji środkowego, wnosi do drużyny atletyzm i skuteczność. Choć nie jest dominatorem w obronie, jego gra pick-and-roll z Dončićem może okazać się bardzo efektywna.

    Sprowadzenie Smarta to kolejny interesujący ruch. Były Defensywny Gracz Roku to zawodnik o zupełnie innym profilu niż dotychczasowi obrońcy Lakers — jest twardy, fizyczny i nie odpuszcza rywalom. Jego obecność na obwodzie znacząco poprawia możliwości defensywne drużyny.

    LaRavia — ruch z myślą o przyszłości

    Jake LaRavia nie jest nazwiskiem, które przyciąga uwagę, ale Pelinka widzi w nim istotny element letnich zmian. Umowa na 12 milionów dolarów za dwa lata daje Lakers elastyczność finansową i pozwala na ocenę potencjału młodego skrzydłowego.

    Utrzymanie opcji na przyszłość wydaje się być drugim kluczowym założeniem strategii Lakers, obok budowania składu wokół Dončića.

    Cap space i co dalej

    Wcześniejszy ruch, polegający na wysłaniu Gabe'a Vincenta i picku drugiej rundy do Hawks za Luke'a Kennarda, był postrzegany jako operacja finansowa. Dzięki temu oraz rezygnacji z praw do większości wolnych agentów (z wyjątkiem Austina Reavesa), Lakers weszli w lato z pulą około 48,5 miliona dolarów.

    Te środki dają Pelince możliwość elastycznego planowania. Może rozłożyć ruchy w czasie, poczekać na okazję przy trade deadline lub zareagować, jeśli na rynku pojawi się gwiazda.

    Podsumowanie

    Lakers przeszli w ciągu kilku tygodni od drużyny z niepewną przyszłością do zespołu z wyraźnym celem — i z przestrzenią na kolejne wzmocnienia. Przedłużenie Dončića, sprowadzenie Aytona i Smarta oraz utrzymanie cap space'u to zestaw ruchów, który stawia ich w gronie drużyn myślących o finałach. Pelinka zaznacza, że chce co najmniej jednego transferu więcej.


    Źródła

  • Knicks na celowniku wschodzącej gwiazdy Hiszpanii – Sergio de Larrea może trafić do Nowego Jorku

    Knicks na celowniku wschodzącej gwiazdy Hiszpanii – Sergio de Larrea może trafić do Nowego Jorku

    Zbliżający się draft NBA 2026 przynosi wiele spekulacji, a jednym z najciekawszych zawodników, którzy się pojawili, jest hiszpański rozgrywający Sergio de Larrea. Jak informuje Jake Fischer z The Stein Line, New York Knicks są zainteresowani tym 198-centymetrowym zawodnikiem Valencii Basket. Zespół z Manhattanu, mający wybory nr 24 i 31, może widzieć w nim idealne uzupełnienie składu na przyszłość, ale ich plany mogą pokrzyżować Minnesota Timberwolves, które również chcą pozyskać młodego Hiszpana.

    Kluczowe informacje w skrócie:

    • Sergio de Larrea – 20-letni hiszpański rozgrywający Valencii Basket, mierzący 198 cm, uznawany za jeden z najbardziej interesujących międzynarodowych talentów w drafcie 2026.
    • Knicks rozważają wybór de Larrei z numerem 24 lub 31, jeśli zatrzymają swoje picki – jego przewidywany zakres w drafcie to miejsca 25-35.
    • Konkurencja ze strony Minnesoty Timberwolves jest realna – zespół ten może próbować przemieścić się w górę tabeli wyborów, by zgarnąć Hiszpana przed Nowym Jorkiem.
    • Źródłem doniesień jest uznany dziennikarz Jake Fischer z The Stein Line, co nadaje spekulacjom solidną wiarygodność.
    • Brak oficjalnego potwierdzenia ze strony samego zawodnika oraz konkretnych statystyk w dostępnych źródłach – informacje opierają się wyłącznie na przeciekach z otoczenia klubów.

    Kim jest Sergio de Larrea i dlaczego wzbudza emocje?

    Sergio de Larrea to produkt akademii Valencii Basket, znanej z doskonałego szkolenia młodych talentów. Hiszpan zyskał reputację dzięki wyjątkowemu przeglądowi pola i umiejętności kreowania gry dla kolegów. Mimo młodego wieku, pokazuje dojrzałość, która jest charakterystyczna dla starszych rozgrywających, co jest szczególnie cenne w europejskich rozgrywkach. Jego wzrost – 198 cm na pozycji rozgrywającego – stawia go w korzystnej sytuacji w erze NBA, gdzie wielopozycyjność i rozmiar na obwodzie są istotne.

    De Larrea nie jest jeszcze gotowym produktem – wciąż pracuje nad stabilnością rzutu z dystansu oraz grą w obronie jeden na jeden. Jednak jego naturalny instynkt do czytania boiskowych sytuacji, umiejętność podań wyprzedzających i spokój pod presją sprawiają, że eksperci widzą w nim kandydata na solidnego rezerwowego rozgrywającego, a w dłuższej perspektywie – potencjalnego startera.

    Dlaczego Knicks mieliby celować właśnie w niego?

    Nowojorski zespół znajduje się w specyficznym momencie budowy składu. Po sezonie 2025/2026, w którym Knicks byli w gronie głównych pretendentów do tytułu, każda okazja do dodania młodego, taniego talentu, który mógłby wzmocnić linię tylną wokół Jalena Brunsona, jest cenna. De Larrea pasuje do profilu zawodnika, którego Knicks mogliby rozwijać – zarówno poprzez grę w G-League, jak i stopniowe wprowadzanie do rotacji. Jego umiejętność gry jako jedynka i dwójka daje trenerowi elastyczność, a europejskie korzenie mogą ułatwić adaptację w strukturze i zdyscyplinowanej koszykówce preferowanej przez sztab szkoleniowy.

    Wybór nr 24 wydaje się optymalnym miejscem, by zgarnąć de Larreę. Jeśli jednak Knicks zdecydują się na wymianę lub przesunięcie w dół, mogą ryzykować, że Timberwolves sięgną po niego wcześniej. Minnesota, znana z zamiłowania do międzynarodowych talentów, może aktywnie manewrować, by zdobyć Hiszpana. Dla Knicks kluczowe będzie więc zachowanie czujności i ewentualne podbicie stawki w negocjacjach.

    Szerszy kontekst – Międzynarodowy zaciąg w drafcie 2026

    Zainteresowanie de Larreą wpisuje się w szerszy trend rosnącego uznania talentów spoza USA. W dobie sukcesów takich zawodników jak Luka Dončić, Nikola Jokić czy Franz Wagner, zespoły NBA coraz odważniej sięgają po graczy z Europy, dostrzegając ich techniczne wyszkolenie i koszykarskie IQ, które często przewyższają rówieśników z amerykańskich uniwersytetów. De Larrea może być kolejnym przykładem na to, że solidne fundamenty z europejskich akademii stanowią doskonałą bazę do dalszego rozwoju w najlepszej lidze świata.

    Pozostaje pytanie, czy Knicks faktycznie zrealizują swoje zainteresowanie. Historie przeddraftowych przecieków często zawierają przypadki wprowadzania w błąd, by odwrócić uwagę od rzeczywistych planów. Jednak powtarzalność nazwiska de Larrei w kontekście Nowego Jorku oraz wiarygodność źródła sugerują, że warto traktować tę informację poważnie. Jeśli Knicks zdecydują się na ten ruch, mogą pozyskać zawodnika gotowego na stopniowe wejście do NBA, z perspektywą stania się ważnym ogniwem w kolejnych latach rywalizacji o najwyższe cele.


    Źródła

  • Niedoceniany skrzydłowy z Niemiec na celowniku NBA i Euroligi – TJ Bamba rozpala rynek transferowy

    Niedoceniany skrzydłowy z Niemiec na celowniku NBA i Euroligi – TJ Bamba rozpala rynek transferowy

    TJ Bamba, skrzydłowy niemieckiego Rasta Vechta, został zaproszony na minicamp Denver Nuggets i wzbudził zainteresowanie kilku klubów Euroligi. Informację tę potwierdził serwis BasketNews, powołując się na własne źródła. Dla 25-letniego zawodnika to ważny moment w karierze – po jednym sezonie spędzonym w niemieckiej Bundeslidze jego nazwisko jest już znane po obu stronach Atlantyku.

    • TJ Bamba weźmie udział w minicampie Denver Nuggets po udanym debiutanckim sezonie w Rasta Vechta
    • Kilka drużyn Euroligi obserwuje sytuację zawodnika i rozważa złożenie oferty
    • Skrzydłowy wyróżniał się w Bundeslidze wszechstronnością w ataku oraz solidną defensywą
    • Kontrakt Bamby w Vehcie może zawierać klauzule umożliwiające przejście do NBA lub Euroligi

    Kto zacz? Bamba zrobił zamieszanie w debiucie za oceanem

    TJ Bamba to nie jest przypadkowe nazwisko w koszykówce. Przed przeprowadzką do Niemiec grał w NCAA – najpierw w Washington State, a później w Villanova. Już wtedy pokazywał zadziorność w obronie oraz umiejętność zdobywania punktów z obwodu. Nie został wybrany w drafcie, więc zdecydował się na rozwój w Europie.

    Wybór padł na Rasta Vechta, klub z północy Niemiec, który regularnie osiąga dobre wyniki w Bundeslidze i stawia na perspektywicznych Amerykanów. Bamba szybko zyskał miejsce w składzie i stał się jednym z liderów zespołu. Jego statystyki z sezonu nie są może oszałamiające, ale kontekst debiutu w nowej lidze, inna taktyka oraz większa fizyczność sprawiają, że zaproszenie od Nuggets jest znaczące.

    Dlaczego Denver? Nuggets szukają tanich uzupełnień

    Denver Nuggets od kilku sezonów balansują na granicy podatku od luksusu, co sprawia, że każde wzmocnienie musi być przemyślane finansowo. Minicampy dla zawodników bez gwarantowanych kontraktów to standardowa metoda poszukiwania talentów za minimalną pensję.

    Trenerzy z Kolorado widzą w Bambie potencjalnego kandydata na dwustronny kontrakt lub przynajmniej zaproszenie na obóz przygotowawczy. Jego profil – atletyczny skrzydłowy, który może bronić na kilku pozycjach – idealnie pasuje do rotacji drużyny, która stawia na wymienność w obronie. Jeśli Bamba zaprezentuje się dobrze na minicampie, może otrzymać szansę na miejsce w składzie Nuggets lub w zespole G-League.

    Euroliga też nie śpi – kto może sięgnąć po Bambę?

    Równolegle do zainteresowania ze strony NBA rozwija się sprawa potencjalnych ofert z Euroligi. Na razie nie ujawniono konkretnych nazw klubów, ale można wyobrazić sobie scenariusz, w którym Bamba trafia do drużyny z drugiego szeregu rozgrywek, która szuka wzmocnień na obwodzie w rozsądnej cenie.

    Niemieckie kluby euroligowe, takie jak Bayern Monachium czy Alba Berlin, z pewnością śledziły jego występy w Bundeslidze. Do tego dochodzą zespoły z ligi francuskiej czy hiszpańskiej, które regularnie pozyskują talenty z Niemiec. Dla Bamby kluczowe będzie, czy któryś z euroligowych zespołów zaoferuje mu znaczącą rolę w rotacji, a nie tylko miejsce na końcu ławki.

    Co dalej? Lato pełne decyzji

    Przed 25-latkiem intensywne tygodnie. Minicamp Nuggets pokaże, na ile realne jest zainteresowanie z NBA. Jeśli nie zakończy się konkretną ofertą kontraktu, drzwi do Euroligi pozostaną otwarte. Sam zawodnik nie komentował jeszcze doniesień, ale jego agenci z pewnością starają się wynegocjować jak najlepsze warunki.

    Jedno jest pewne – jeszcze rok temu TJ Bamba był mało znanym absolwentem NCAA, który szukał miejsca w Europie. Dziś ma do wyboru oferty na dwóch kontynentach. Historia takich zawodników w koszykówce jest powszechna, ale każda z nich pokazuje, że warto postawić na rozwój z dala od domu – nawet jeśli pierwszy przystanek to nie parkiety Euroligi, lecz hala w niewielkim mieście Vechta.


    Źródła