Kategoria: Społeczeństwo

  • Wembanyama mówi głośno: odrzucił próby uciszenia go przez Spurs

    Wembanyama mówi głośno: odrzucił próby uciszenia go przez Spurs

    Nie każdy dzień w NBA to tylko koszykówka. Czasami rzeczywistość wkracza na parkiet, a zawodnicy stają przed wyborem: milczeć albo mówić. Victor Wembanyama, młoda gwiazda San Antonio Spurs, wybrał to drugie. I zrobił to w sposób, który nie pozostawia wątpliwości, że nie zamierza być tylko kolejną sportową marionetką.

    Wszystko zaczęło się od tragicznych wydarzeń w Minneapolis. Pod koniec stycznia 2026 roku miasto było świadkiem protestów i, co gorsza, śmiertelnych postrzeleń cywilów przez funkcjonariuszy federalnych. „Ofiarami byli Alex Pretti oraz Renee Good.” Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną, a fala gniewu dotarła także do środowiska NBA.

    Po jednym z wtorkowych treningów pod koniec stycznia, Wembanyama został zapytany o te wydarzenia. I tutaj dzieje się coś ciekawego. Jak sam później przyznał, dział public relations San Antonio Spurs próbował… no, powiedzmy to delikatnie, przygotować grunt. Chodziło o taką dyplomatyczną, politycznie poprawną odpowiedź. Tę, która nikogo nie urazi, nikogo nie zdenerwuje i bezpiecznie przeleci przez serwisy informacyjne.

    Ale Wembanyama nie chciał takiej odpowiedzi. Odrzucił tę propozycję. Jego słowa były bezpośrednie i pełne emocji. 'Użyć dokładniejszego tłumaczenia: „’PR próbowało, ale nie zamierzam siedzieć tutaj i udzielać jakiejś politycznie poprawnej odpowiedzi’ (parafraza oryginalnej wypowiedzi).”’ – powiedział francuski center. 'Każdego dnia budzę się, widzę wiadomości i jestem przerażony. To szalone, że niektórzy sprawiają wrażenie, jakby to było akceptowalne, jakby mordowanie cywilów było czymś do zaakceptowania.’

    To mocne stwierdzenie. Zwłaszcza jak na zawodnika, który ma dopiero 21 lat i jest obcokrajowcem w Stanach Zjednoczonych. I właśnie ta ostatnia kwestia wydaje się kluczowa. Wembanyama jest świadomy swojej pozycji. Wie, że jako Francuz mieszkający w USA na wizie, jego słowa mogą mieć konsekwencje. Przyznał to wprost: 'mam też świadomość, że powiedzenie wszystkiego, co mam w głowie, miałoby dla mnie teraz zbyt wysoką cenę, więc wolę nie wchodzić w zbyt wiele szczegółów.’

    Czy to oznacza, że się boi? Tak, ale nie w sposób, który paraliżuje. Raczej w sposób, który każe mu być ostrożnym, ale nie milczącym. 'Oczywiście, to straszne’ – dodał. 'Wiem, że jestem obcokrajowcem, ale mieszkam w tym kraju i na pewno się martwię.’

    Co naprawdę uderza w tej całej sytuacji, to przejrzystość. Wembanyama nie tylko wyraził swoje zdanie na trudny temat społeczny. On również otwarcie opowiedział o mechanizmach, które często działają za kulisami wielkiego sportu. Ujawnił, że klub próbował kształtować jego przekaz. To rzadki przypadek, kiedy zawodnik podnosi kurtynę i pokazuje, jak działa maszyneria PR.

    Czy możemy się temu dziwić? Nie do końca. San Antonio Spurs od lat mają w swoich szeregach, a przynajmniej mieli do niedawna, Gregga Popovicha. Legendarny trener nigdy nie unikał publicznego wyrażania swoich, często kontrowersyjnych, poglądów politycznych i społecznych. Wydaje się, że Wembanyama wziął z niego przykład. Uczy się, że platforma, jaką daje mu NBA, może służyć do czegoś więcej niż tylko rozmów o rzutach za trzy punkty.

    Reakcja ligi? Na razie cisza. Ale warto przypomnieć, że Związek Zawodników NBA (NBPA) tradycyjnie wspiera prawo swoich członków do wolności słowa. W przeszłości bronił zawodników, którzy zabierali głos w sprawach społecznych. Nie ma więc powodu, by sądzić, że w tym przypadku byłoby inaczej.

    A jak na to wszystko reagują fani? No cóż, reakcje są podzielone, jak to zwykle bywa, gdy sport miesza się z polityką. Jedni chwalą Wembanyamę za odwagę i dojrzałość. Inni uważają, że powinien skupić się na grze i nie wtrącać się w sprawy, które go nie dotyczą. To stara dyskusja, która wraca za każdym razem, gdy sportowiec przekracza niewidzialną granicę między parkietem a światem zewnętrznym.

    Czego nas to uczy o samym Wembanyamie? Pokazuje, że poza niesamowitym talentem koszykarskim, rośnie mężczyzna o własnych, silnych przekonaniach. Ktoś, kto nie boi się stanąć przed kamerami i powiedzieć, co myśli, nawet jeśli wie, że może to mieć dla niego koszty. Nawet jeśli musi to zrobić z pewną ostrożnością, dyktowaną jego statusem imigranta.

    Jego wypowiedź to nie jest wyreżyserowany, ostrożny wywiad. To jest szczere, emocjonalne reakcja na coś, co go przeraziło. I być może właśnie to jest w tym wszystkim najważniejsze – autentyczność. W świecie sportu, który często wydaje się starannie zapakowany w celofan politycznej poprawności, takie chwile czystej, nieprzefiltrowanej opinii są rzadkie. I cenne.

    Co będzie dalej? Czas pokaże. Czy Spurs spróbują jeszcze raz 'naprowadzić’ swoją gwiazdę? Czy może zaakceptują, że mają w drużynie nie tylko fenomenalnego zawodnika, ale też myślącego człowieka, który nie zamierza być uciszany? Na pewno jest to jeden z tych momentów, które definiują karierę. Wembanyama przestał być tylko 'fenomenem koszykarskim’. Stał się kimś, kto ma głos. I, co ważne, nie boi się go użyć.

    Źródła