Kategoria: Koszykówka

  • Mecz Gwiazd NBA uderzył rekordem oglądalności. Prawie dwa razy więcej widzów niż rok temu

    Mecz Gwiazd NBA uderzył rekordem oglądalności. Prawie dwa razy więcej widzów niż rok temu

    NBA w końcu znalazło sposób, aby ożywić swój coroczny festiwal. Mecz Gwiazd w tym roku nie był tak naprawdę jednym meczem, tylko serią czterech, dwunastominutowych pojedynków w nowym, round-robin formacie. I, jak pokazują świeże dane Nielsen'a, to był absolutnie genialny ruch.

    Transmisja z niedzielnego widowiska na antenach NBC, Peacock i Telemundo zgromadziła średnio 8,8 miliona widzów. To liczba, która robi wrażenie. Dla porównania, zeszłoroczny All-Star Game na TNT Sports obejrzało 4,7 miliona osób. To oznacza skok o solidne 87 procent.

    Ale tu jest naprawdę ciekawa część: to najwyższa oglądalność Meczu Gwiazd od 2011 roku. Można powiedzieć, że liga odnalazła przepis na sukces po latach spadającego zainteresowania.

    Co zmieniono w formule?

    Kluczem była gruntowna przebudowa całego wydarzenia. Zamiast tradycyjnego podziału na Konferencję Wschodnią i Zachodnią, gwiazdy NBA zostały podzielone na trzy zespoły: USA Stars, USA Stripes oraz drużynę World złożoną z zawodników spoza Stanów. Powstał mini-turniej.

    Wyniki trzech pierwszych meczów były niezwykle wyrównane: 37-35, 48-45 i 42-40. Właśnie tego chcieli widzowie – rywalizacji na najwyższym poziomie, gdzie każda akcja ma znaczenie, a nie pokazówki bez obrony. Dopiero finał zakończył się bardziej jednostronnie.

    Dlaczego to zadziałało?

    Wydaje się, że kibice po prostu mieli dość pokazu koszykarskiego cyrku. Nowy format wrócił do korzeni sportowej rywalizacji. Zawodnicy, podzieleni na mniejsze, spójne drużyny, grali z większą intensywnością i zaangażowaniem.

    Ciekawe jest też to, jak transmisja została wkomponowana w ramówkę NBC. Stacja emitowała ją o 17:00 czasu wschodniego w niedzielę, zaraz po całym dniu relacji z Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie-Cortinie. To strategiczne ustawienie na pewno pomogło w złapaniu dodatkowej widowni.

    Szczyt oglądalności, aż 9,8 miliona widzów, osiągnięto podczas drugiego meczu turnieju, pomiędzy USA Stripes a drużyną World. To pokazuje, że ten międzynarodowy wątek również trafił w gusta publiczności.

    Kontekst i porównanie

    Warto dodać, że to pierwszy raz od 2002 roku, kiedy to NBC transmitowało Mecz Gwiazd. Powrót na tę antenę po ponad dwóch dekadach również mógł mieć pozytywny wpływ na wynik.

    Porównanie z poprzednimi latami jest bezlitosne dla starego formatu. Wzrost z 4,7 do 8,8 miliona to nie jest drobna korekta. To jest niemal podwojenie audytorium, co w dzisiejszych, rozproszonych czasach jest nie lada wyczynem.

    Liga przez lata szukała sposobu na ożywienie tego wydarzenia, które choć celebruje jej największe gwiazdy, często było krytykowane za brak poważnej gry. Wygląda na to, że w 2026 roku wreszcie znaleziono skuteczny przepis. A może po prostu wrócono do tego, co w sporcie najważniejsze: prawdziwej walki.

    Teraz pytanie brzmi: czy ten sukces oglądalności przekuje się na stałą zmianę? Czy przyszłoroczny All-Star utrzyma ten poziom emocji i zainteresowania? Na razie NBA ma powody do świętowania. Po latach zastoju, Mecz Gwiazd znowu stał się must-watch dla milionów fanów koszykówki na całym świecie.

    Źródła

  • Gabriel Sularski i kolejny talent z Polski. Dwie gwiazdy błysnęły na elitarnym obozie NBA

    Gabriel Sularski i kolejny talent z Polski. Dwie gwiazdy błysnęły na elitarnym obozie NBA

    W połowie sierpnia w Manchesterze odbył się prestiżowy program Basketball Without Borders. To inicjatywa NBA i FIBA, która gromadzi największe koszykarskie talenty z całego globu.

    W tym elitarnym gronie znaleźli się przedstawiciele Polski. Jednym z nich jest Gabriel Sularski, młody strzelec, który już teraz budzi ogromne zainteresowanie amerykańskich uczelni.

    Kim jest Gabriel Sularski?

    To zawodnik z rocznika 2026, który od kilku lat szlifuje swoje umiejętności za oceanem. Obecnie gra dla Layton Christian Academy i jest uznawany za jednego z najlepszych strzelców w swojej klasie.

    Jego statystyki z obecnego sezonu mówią same za siebie: średnio 15,2 punktu, 4,6 asysty i prawie 4 zbiórki na mecz. Te liczby plasują go wśród liderów krajowej klasyfikacji punktowej wśród szkół średnich.

    Co więcej, już teraz ma na koncie oferty stypendialne od potęg akademickiego basketu. Michigan State, Northwestern czy Purdue – to tylko niektóre z uniwersytetów, które chcą go widzieć w swoich barwach.

    Dlaczego ten obóz jest tak ważny?

    Basketball Without Borders to coś więcej niż tylko zwykły camp. To swoista wystawa talentów pod bezpośrednią opieką ligi NBA. Udział w nim to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim możliwość zmierzenia się z absolutną światową elitą w swoim wieku.

    Dla młodych zawodników to pierwszy, namacalny kontakt ze standardami panującymi w najlepszej lidze świata. Poznają treningi, wymagania i mentalność potrzebną do gry na najwyższym poziomie.

    Ciekawe jest to, że Polacy regularnie pojawiają się na tej imprezie od lat. To pokazuje, że nasza młodzieżowa koszykówka ma naprawdę wysoki poziom i jest dostrzegana przez globalnych skautów.

    Drugi polski diament

    Sularski był naszym reprezentantem w Manchesterze. Choć w przeszłości na podobnych obozach pojawiało się więcej polskich zawodników, fakt obecności naszych koszykarzy na najważniejszych międzynarodowych arenach już na bardzo wczesnym etapie kariery jest niezwykle budujący.

    To pokazuje pewien trend – polscy koszykarze coraz śmielej wkraczają na najważniejsze międzynarodowe areny już na bardzo wczesnym etapie kariery.

    Dla porównania, jeszcze kilkanaście lat temu takie wydarzenia były poza zasięgiem większości naszych talentów. Teraz stały się realnym celem i etapem rozwoju.

    Co dalej z Sularskim?

    Najbliższa przyszłość Gabriela rysuje się bardzo wyraźnie. Po ukończeniu szkoły średniej czeka go gra w NCAA Division I. Wybór uczelni będzie kluczowy dla jego dalszego rozwoju.

    Każda z oferujących mu stypendium szkół ma potężne zaplecze treningowe i historię przygotowywania zawodników do NBA. Decyzja będzie musiała uwzględniać nie tylko sportowe aspekty, ale też możliwości rozwoju pod okiem konkretnych trenerów.

    Z drugiej strony udział w BWB otwiera przed nim dodatkowe drzwi. Z pewnością zwrócił na siebie uwagę skautów klubów NBA obserwujących obóz.

    Jego ścieżka przypomina trochę drogę innych europejskich zawodników, którzy poprzez grę w amerykańskiej szkole średniej i college'u trafili do ligi. To sprawdzony model, który przynosi rezultaty.

    Polska koszykówka ma powody do optymizmu. Obecność naszych młodych talentów na tak prestiżowych wydarzeniach to dowód na dobrą pracę u podstaw i rosnący prestiż naszego kraju na koszykarskiej mapie świata.

    Źródła

  • Niesamowita prognoza CBS Sports. Pokazali dokąd poleci Anthony Davis, a kilka dni później…

    Niesamowita prognoza CBS Sports. Pokazali dokąd poleci Anthony Davis, a kilka dni później…

    Czasem analizy sportowe to tylko gadanie. A czasem są tak trafne, że aż ciężko w to uwierzyć. Właśnie taka sytuacja wydarzyłała się wokół Anthony'ego Davisa i redakcji CBS Sports na początku 2026 roku.

    Matchmaker w akcji

    23 stycznia 2026, na antenie CBS Sports, pojawił się segment zatytułowany 'Trade Deadline Matchmaker: Anthony Davis'. Prowadzący John Gonzalez usiadł przed kamerami, by rozebrać na czynniki pierwsze sytuację gwiazdowego skrzydłowego z Dallas Mavericks. Davis, pomimo swoich niewątpliwych umiejętności, był wtedy owiany mgłą niepewności.

    Głównymi tematami były jego historia kontuzji oraz toczące się w tle rozmowy o przedłużeniu umowy. Gonzalez, jak dobry swat, zaczął więc szukać idealnego partnera – drużyny, która zaryzykuje, by pozyskać takiego gracza. Segment ten nie był prostym wróżeniem z fusów, a raczej analizą opartą na potrzebach drużyn, dostępnych aktywach i logice ligi.

    Trade deadline to zawsze kompromis – można było usłyszeć w tle podobnych materiałów stacji. Zaspokojenie wszystkich stron w takiej transakcji to nie lada wyzwanie.

    W tamtym momencie Davis był zawodnikiem Mavericks. Jego przyszłość w Dallas nie była jednak wcale przesądzona. W środowisku NBA krążyły pytania: Czy drużyna z Teksasu jest gotowa zaoferować mu maksymalny kontrakt, biorąc pod uwagę ryzyko? A jeśli nie, to czy lepiej wymienić go przed terminem, by coś uzyskać w zamian?

    Z teorii do praktyki

    Analiza CBS Sports okazała się niesamowicie przenikliwa. Bo co się stało zaledwie kilkanaście dni później? W pierwszej połowie lutego 2026 roku, tuż przed ostatecznym terminem wymian w NBA, rozegrała się prawdziwa bomba.

    Anthony Davis nie został już zawodnikiem Dallas Mavericks. Zamiast tego trafił do Washington Wizards w gigantycznej, wieloosobowej wymianie, która wstrząsnęła ligą. Transakcja obejmowała kilku graczy i przyszłe wybory w drafcie, dokładnie tak, jak sugerują największe transfery.

    To sprawiło, że cały segment 'Matchmaker' nagle nabrał zupełnie nowego znaczenia. Nie był to już tylko teoretyczny eksperyment myślowy. Stał się niemalże prognozą, która spełniła się w rzeczywistości. Gonzalez i jego zespół przeanalizowali rynek, potrzeby klubów i sytuację Davisa, a liga poszła właśnie w takim kierunku.

    Ciekawe jest to, że Washington Wizards mogli być jednym z kilku potencjalnych miejsc, o których mówiono w materiale. Choć szczegóły samej analizy nie są znane, fakt, że Davis wylądował właśnie w nowym klubie tuż po emisji programu, mówi sam za siebie.

    Dlaczego to takie istotne?

    Ta historia pokazuje coś więcej niż tylko trafność jednej prognozy. Pokazuje, jak działa dzisiejsze dziennikarstwo sportowe. To nie są już tylko relacje z tego, co się stało. To coraz częściej analityczna praca polegająca na łączeniu kropek: kontraktów, potrzeb drużyn, sytuacji kapitałowej i pragnień zawodników.

    Materiały takie jak 'Trade Deadline Matchmaker' są tworzone właśnie po to, by spróbować wyprzedzić wydarzenia. By zrozumieć mechanizmy rządzące ligą i przewidzieć, gdzie logika biznesowa i sportowa może popchnąć dany klub. W przypadku Davisa, ta logika wskazała na zmianę otoczenia.

    Warto dodać, że format ten nie był odosobniony. CBS Sports tworzyło podobne analizy dla innych gwiazd, jak Giannis Antetokounmpo czy Ja Morant, szukając dla nich najlepszych dopasowań w hipotetycznych scenariuszach wymiany. To stały element przygotowań do gorącego okresu transferowego.

    Ostatecznie, historia z Davisem to idealny przykład symbiozy między wydarzeniami na parkiecie, a ich omówieniem w mediach. Redakcja rzuciła wyzwanie sobie i widzom, pytając 'gdzie powinien trafić Davis?'. A liga odpowiedziała kilkanaście dni później, głośnym i wyraźnym 'do Washington'.

    Źródła

  • Historyczna noc LeBrona i zwycięstwa Lakers, Blazers oraz Bucks

    Historyczna noc LeBrona i zwycięstwa Lakers, Blazers oraz Bucks

    To była jedna z tych koszykarskich nocy, którą zapamiętamy na długo. LeBron James w wieku 41 lat i 44 dni zapisał się w historii ligi, a Los Angeles Lakers zapewnili sobie ważne zwycięstwo tuż przed przerwą All-Star. Wynik mówi wszystko: Lakers pokonali Mavericks 124:104.

    Historyczne triple-double LeBrona

    LeBron James nie przestaje zadziwiać. W meczu przeciwko Dallas Mavericks na własnej hali, King James zanotował 123. triple-double w karierze i pierwsze w tym sezonie. Jego statystyki to 28 punktów, 10 zbiórek i 12 asyst w 35 minutach na parkiecie.

    Co więcej, stał się tym samym najstarszym zawodnikiem w historii NBA, który dokonał tej sztuki. Poprzedni rekord należał do Karla Malone'a, który miał 40 lat i 127 dni.

    Triple-double dla LeBrona Jamesa… i owacja na stojąco, gdy schodzi z parkietu!

    Dla Mavericks to już dziewiąta porażka z rzędu. Naji Marshall (19 punktów) i Max Christie (19 punktów) próbowali utrzymać swój zespół w grze, ale Dallas grało bez kluczowego Luky Doncica (kontuzja lewej nogi) i było wyraźnie osłabione.

    Źródła

  • Harrison Barnes przypomniał o sobie efektownym wsadem. Czy to znak nowych obowiązków?

    Harrison Barnes przypomniał o sobie efektownym wsadem. Czy to znak nowych obowiązków?

    Harrison Barnes, doświadczony skrzydłowy Sacramento Kings, dostarczył jednej z bardziej widowiskowych akcji mijającego tygodnia. Podczas meczu z 11 lutego 2026 roku przeciwko Dallas Mavericks zaprezentował potężnego wsada.

    Nagranie z tego zagrania trafiło do zestawień w mediach społecznościowych. Pokazuje ono Barnesa przemieszczającego się szybkim dribblingiem przez środek boiska, a następnie odbijającego się tuż przed koszem i wbijającego piłkę z impetem, co wywołało głośny okrzyk trybun.

    Taka forma w wykonaniu 33-letniego już zawodnika jest szczególnie interesująca w kontekście aktualnej sytuacji jego drużyny. W kręgach fantasy basketball pojawiały się dyskusje, że Barnes może być beneficjantem ewentualnej dłuższej absencji któregoś z młodszych kolegów.

    Gdyby któryś z kluczowych graczy faktycznie opuścił więcej spotkań, logicznym ruchem wydaje się zwiększenie minut na parkiecie dla doświadczonego Barnesa. To właśnie on mógłby być naturalnym kandydatem do przejęcia części obowiązków ofensywnych i defensywnych.

    Barnes zabiera głos w sprawie kolegów

    Co ciekawe, Harrison Barnes jest znany z lojalności wobec współpartnerów i wiary w ich umiejętności. Dla zespołu takie publiczne wsparcie ze strony jednego z weteranów szatni ma nieocenioną wartość.

    Co dalej z Kings?

    Spektakularny wsad Barnesa to coś więcej niż tylko ładne dwa punkty do statystyk. To sygnał dla trenera i zarządu klubu, że mimo wieku nadal ma siłę i atletykę, by wpływać na wynik spotkania efektownymi zagraniami.

    Dla fanów fantasy jest to wyraźna podpowiedź do monitorowania sytuacji kadrowej Kings. Zwiększony czas gry Barnesa mógłby przełożyć się na lepsze statystyki we wszystkich głównych kategoriach.

    Wydaje się więc, że jedna akcja połączyła kilka ważnych wątków: indywidualną formę zawodnika, taktyczne rozterki drużyny oraz emocje związane z uznaniem dla gwiazd ligi. A wszystko to przy okazji kolejnego, rutynowego już wieczoru sezonu zasadniczego NBA.

    Kolejne mecze pokażą, czy ten energetyczny wsad był tylko pojedynczym akcentem, czy może zapowiedzią nowej, większej roli Harrisona Barnesa w finiszującej fazie sezonu Sacramento Kings.

    Źródła

  • TOP 5 – Zobacz najpiękniejsze akcje NBA z 10 lutego 2026

    TOP 5 – Zobacz najpiękniejsze akcje NBA z 10 lutego 2026

    Co noc liga dostarcza nam widowiskowych momentów, a 10 lutego 2026 roku nie było wyjątkiem. NBA właśnie udostępniło swoje codzienne podsumowanie, Nightly Recap, gdzie znajdziemy klasyczny już segment Top 5 Plays of the Night. Zaczyna się on od 25:51 minuty materiału i jest prawdziwą ucztą dla fanów koszykówki.

    Zawartość filmu obejmuje najważniejsze fragmenty z kilku emocjonujących spotkań tamtego wieczoru. Mowa tu o pojedynkach Detroit Pistons z Charlotte Hornets, Chicago Bulls z Brooklyn Nets, Utah Jazz z Miami Heat, Milwaukee Bucks z Orlando Magic, Atlanta Hawks z Minnesota Timberwolves, Sacramento Kings z New Orleans Pelicans, Cleveland Cavaliers z Denver Nuggets, Philadelphia 76ers z Portland Trail Blazers, Memphis Grizzlies z Golden State Warriors oraz Oklahoma City Thunder z Los Angeles Lakers. Każde z tych starć dostarczyło materiału na spektakularne podsumowanie.

    Klasyfikacja piątki najlepszych

    Ranking Top 5 to zawsze subiektywna, ale i ekscytująca sprawa. Selekcjonerzy ligowi przeglądają dziesiątki akcji z całego wieczoru, aby wyłuskać te najczystsze, najbardziej kreatywne i często najbardziej decydujące. To nie tylko wsady, ale też genialne podania, obrony i rzuty z dystansu. Każda z pięciu pozycji to małe dzieło sztuki.

    Ciekawostką jest to, że ten konkretny zestaw został oznaczony jako Top 5 Plays, podczas gdy w poprzednich dniach liga publikowała niekiedy rankingi Top 10. Może to wynikać z mniej napiętego terminarza lub po prostu z innej konwencji edytorskiej na dany dzień. Nie zmienia to faktu, że jakość została zachowana.

    Gracz Nocy bez niespodzianki

    Oprócz piątki najlepszych akcji, w tym samym materiale wideo, konkretnie od 24:04 minuty, został ogłoszony Player of the Night. Tego zaszczytu dostąpił Victor Wembanyama z San Antonio Spurs. To chyba nikogo nie zdziwiło, biorąc pod uwagę jego stałą, dominującą obecność w tego typu zestawieniach.

    Fakt, że Wembanyama pojawia się zarówno w rankingu akcji, jak i zdobywa główny indywidualny tytuł, mówi wszystko o jego formie i wpływie na grę w sezonie 2025/26. Jego występ przeciwko Lakers z pewnością dostarczył kilku momentów wartych uplasowania się w czołówce.

    Gdzie szukać podsumowań?

    Nagranie Nightly Recap z 10 lutego zostało oficjalnie opublikowane na kanale YouTube NBA dzień później, czyli 11 lutego 2026 roku. To standardowa procedura ligi, która regularnie dzieli się takimi kompilacjami ze swoją ogromną globalną publicznością.

    Dla fanów, którzy nie mogą obejrzeć wszystkich meczów na żywo, te kilkuminutowe podsumowania są nieocenionym źródłem informacji i rozrywki. Skupiają esencję całego wieczoru w pigułce, często z dynamicznym montażem i charakterystycznym komentarzem.

    Obejrzenie takich zestawień to świetny sposób, żeby być na bieżąco z tym, co dzieje się w lidze, bez śledzenia kilkugodzinnych transmisji. A biorąc pod uwagę tempo i intensywność dzisiejszej NBA, naprawdę wiele może się wydarzyć w ciągu jednej nocy.

    Jeśli więc przegapiliście któryś z meczów z tamtego tygodnia, albo po prostu chcecie zobaczyć najlepsze momenty jeszcze raz, materiał z 10 lutego czeka na platformach NBA. To gwarantowany zastrzyk koszykarskich emocji w czystej, skondensowanej formie.

    Źródła

  • Koniec passy Hornets i bokserski ring w Detroit. Pistons wygrywają w cieniu wielkiej awantury

    Koniec passy Hornets i bokserski ring w Detroit. Pistons wygrywają w cieniu wielkiej awantury

    Poniedziałkowy wieczór w Charlotte miał być kolejnym dniem w biurze dla rozpędzonych Charlotte Hornets. Zamiast tego dostaliśmy sceny rodem z gali sportów walki i zwycięstwo gości. Choć wynik idzie w świat, to jednak wydarzenia z trzeciej kwarty zdominują nagłówki sportowe na najbliższe dni.

    Iskra, która wywołała pożar

    Do końca trzeciej kwarty pozostawała niespełna minuta i 58 sekund, kiedy emocje wzięły górę nad sportową rywalizacją. Wszystko zaczęło się pod koszem, gdzie Moussa Diabate sfaulował środkowego Pistons, Jalena Durena.

    To nie był jednak koniec. Duren odpowiedział ruchem, który wyglądał na uderzenie lub mocne odepchnięcie rywala, co natychmiast wywołało reakcję łańcuchową. Diabate ruszył z szarżą na Durena, a w obronie kolegi stanął Miles Bridges z Hornets, który próbował wyprowadzić cios w kierunku gracza Pistons.

    Kto wyleciał z boiska?

    Sytuacja eskalowała błyskawicznie. Sędziowie mieli pełne ręce roboty, a po analizie wideo podjęli drastyczne, choć w pełni uzasadnione decyzje. Z parkietu usunięto aż czterech zawodników:

    • Jalen Duren (Pistons) – za zainicjowanie konfliktu
    • Moussa Diabate (Hornets) – za eskalację i próbę ataku
    • Miles Bridges (Hornets) – za wyprowadzenie ciosu
    • Isaiah Stewart (Pistons) – za opuszczenie ławki rezerwowych i dołączenie do zamieszania

    Sytuacja Isaiaha Stewarta jest trudna, mimo że dołączył do zajścia dopiero po ataku Bridgesa. Liga NBA jest bezlitosna dla graczy opuszczających strefę ławki podczas bójek, więc niemal na pewno czekają go dodatkowe konsekwencje w postaci zawieszenia.

    Cunningham trzymał nerwy na wodzy

    Ciekawe jest to, jak na to całe zamieszanie zareagowała reszta zespołu z Detroit. Po wyrzuceniu Durena i Stewarta, Pistons zostali praktycznie bez swoich głównych podkoszowych. Wydawało się, że to idealny moment dla Hornets, by przejąć kontrolę i przedłużyć swoją imponującą serię dziewięciu zwycięstw z rzędu.

    Nic z tego. Ciężar gry wziął na siebie Cade Cunningham.

    Lider Tłoków zagrał fenomenalnie. W kluczowych momentach, gdy atmosfera na trybunach wciąż była gęsta od emocji, on po prostu robił swoje. To dzięki jego opanowaniu Detroit zdołało utrzymać prowadzenie, mimo że grali w eksperymentalnym, niskim ustawieniu przeciwko fizycznie grającym rywalom.

    Koniec pięknej serii

    Dla Charlotte Hornets to bolesny powrót na ziemię. Ich seria 9 zwycięstw była jedną z najgorętszych historii w lidze w ostatnich tygodniach. Przegrana z liderującymi na Wschodzie Pistons, i to w takich okolicznościach, z pewnością zostawi niesmak.

    Teraz oba zespoły czekają na decyzje biura ligi w sprawie kar. Biorąc pod uwagę gwałtowność zajścia i liczbę zaangażowanych graczy, sypną się nie tylko grzywny, ale prawdopodobnie też zawieszenia, które mogą wpłynąć na najbliższe mecze obu drużyn.

    Źródła

  • Noc rekordów w NBA: Castle szaleje z triple-double, a Joker mija legendę

    Noc rekordów w NBA: Castle szaleje z triple-double, a Joker mija legendę

    Noc rekordów w NBA: Castle szaleje z triple-double i mija legendę

    Stephon Castle właśnie zagrał mecz, o którym będziemy mówić tygodniami. Kiedy patrzy się na linijkę statystyczną z sobotniego meczu, trzeba przetrzeć oczy ze zdumienia. 42-punktowe triple-double to wyczyn, który w NBA zdarza się niezwykle rzadko, a w wykonaniu tak młodego gracza smakuje jeszcze lepiej.

    Młodość atakuje obręcze

    To, co Castle zrobił na parkiecie, to czysta poezja. W jednej z akcji dosłownie szybował z głową na wysokości obręczy, kończąc wsad z taką siłą, że tablica pewnie drży do teraz. Ale nie chodzi tylko o atletyzm. Zdobycie 42 punktów przy jednoczesnym kontrolowaniu gry asystami i walką na tablicach pokazuje, że mamy do czynienia z kompletnym graczem. Tym samym Castle pobił rekord legendarnego Oscara Robertsona, stając się najmłodszym zawodnikiem w historii z takimi liczbami.

    Czy to była najlepsza indywidualna akcja nocy? Bardzo możliwe, choć konkurencja nie spała.

    Joker pisze historię na nowo

    Z drugiej strony mamy Nikolę Jokicia. Czy kogoś jeszcze dziwi, że ten facet bije kolejne rekordy? To momenty, w których uświadamiamy sobie, że oglądamy jednego z najlepszych w historii.

    To niesamowite, z jaką łatwością przychodzi mu dominacja w tej lidze – on po prostu bawi się koszykówką.

    Jokić nie musi skakać nad głowami rywali jak Castle, żeby dominować. Jego boiskowe IQ jest po prostu na innym poziomie.

    Weterani wciąż groźni

    Nie zapominajmy o starej gwardii. Kevin Durant ("KD") kontynuuje swoją wspinaczkę w tabelach punktowych wszech czasów. Każdy jego celny rzut to kolejny krok w stronę nieśmiertelności w księgach rekordów NBA. Z kolei James Harden przypomniał o sobie, grając świetne zawody i pokazując, że wciąż potrafi błyszczeć, gdy drużyna tego potrzebuje.

    Demolka w wykonaniu Heat

    Ciekawe rzeczy działy się też w meczu Miami Heat z Washington Wizards. Wynik 132-101 mówi sam za siebie – to była egzekucja. Bam Adebayo był absolutnie wszędzie:

    • 22 punkty
    • 8 zbiórek
    • Aż 5 przechwytów

    Jednak prawdziwą niespodzianką był występ Kasparasa Jakučionisa. Litwin rzucił 22 punkty, trafiając aż 6 trójek i dokładając do tego 6 asyst. Kiedy masz takie wsparcie z ławki, wygrywanie staje się znacznie prostsze.

    Niedzielny hit w Bostonie

    A na deser czeka nas prawdziwa uczta. Już w niedzielę New York Knicks zmierzą się z Boston Celtics. To klasyk Wschodu, starcie dwóch potęg, które zawsze dostarcza emocji. Biorąc pod uwagę formę obu zespołów, możemy spodziewać się fajerwerków.

    Szykujcie popcorn, bo ten weekend w NBA jeszcze się nie skończył.

    Źródła

  • Wielki powrót NBA do Telewizji Polskiej. Znamy plan transmisji i hity lutego

    Wielki powrót NBA do Telewizji Polskiej. Znamy plan transmisji i hity lutego

    Stało się to, na co wielu kibiców koszykówki w Polsce czekało latami. NBA wróciła do Telewizji Polskiej. I nie mówimy tu o jakichś powtórkach sprzed lat, ale o regularnych transmisjach na żywo z najlepszej ligi świata. Transmisje ruszyły już w styczniu 2026 roku, a pierwszym meczem, który mogliśmy zobaczyć, było starcie Memphis Grizzlies z Orlando Magic 15 stycznia.

    Co dokładnie obejmuje umowa?

    To chyba najważniejsze pytanie. Jak to wygląda w praktyce? TVP zapewniła sobie prawa do pokazywania dwóch meczów fazy zasadniczej w każdym tygodniu. To całkiem solidna dawka basketu dla kogoś, kto nie chce zarywać każdej nocy, ale lubi być na bieżąco.

    Ale to dopiero początek. Prawdziwe emocje zaczną się wiosną. Umowa gwarantuje bowiem transmisje z:

    • Wybranych meczów fazy play-in
    • Wybranych spotkań play-off
    • Jednej pełnej serii finałów konferencji
    • Wszystkich meczów wielkiego finału NBA

    To duża zmiana na rynku, bo przez ostatnie lata dostęp do NBA w otwartej telewizji był mocno ograniczony. Teraz wystarczy włączyć TVP Sport, wejść na stronę internetową lub odpalić aplikację mobilną.

    Luty pod znakiem hitów

    Patrząc na kalendarz transmisji, luty zapowiada się naprawdę gorąco. Szczególnie ciekawie wygląda najbliższy weekend. Już w nocy z soboty na niedzielę (czyli technicznie 8 lutego o 2:30) czeka nas absolutny klasyk: Los Angeles Lakers kontra Golden State Warriors. Pojedynki Stephena Curry'ego z LeBronem Jamesem to zawsze gwarancja emocji, niezależnie od aktualnej formy obu drużyn.

    Co jeszcze zobaczymy w lutym? Oto rozkład jazdy:

    • 8 lutego (niedziela, 18:30): New York Knicks – Boston Celtics (świetna pora dla europejskich kibiców!)
    • 12 lutego (czwartek, 1:30): New York Knicks – Philadelphia 76ers
    • 13 lutego (piątek, 4:00): Dallas Mavericks – Los Angeles Lakers
    • 22 lutego (niedziela, 2:30): Houston Rockets – New York Knicks
    • 22 lutego (niedziela, 21:30): Golden State Warriors – Denver Nuggets
    • 26 lutego (czwartek, 4:00): Denver Nuggets – Boston Celtics

    Powrót do korzeni

    Dla starszych kibiców powrót NBA do TVP ma też wymiar sentymentalny. Wielu z nas wychowało się na kultowym "Hej, hej, tu NBA!" i głosie Włodzimierza Szaranowicza. Choć czasy się zmieniły i sposób pokazywania sportu ewoluował, to dostępność meczów w telewizji publicznej może znów zbudować modę na koszykówkę w Polsce, podobnie jak miało to miejsce w latach 90.

    NBA wróciło na antenę Telewizji Polskiej. Począwszy od stycznia 2026 roku będziemy pokazywać dwa mecze fazy zasadniczej tygodniowo – czytamy w oficjalnym komunikacie stacji.

    Warto dodać, że oprócz samych meczów, stacja pokazuje też skróty i materiały wideo, więc jeśli prześpicie nocny mecz (co jest w pełni zrozumiałe), rano można szybko nadrobić zaległości, oglądając najciekawsze akcje.

    Źródła