NBA Europe nabiera kształtów: półotwarta liga, miliardowe wpisowe i walka o największe marki

NBA Europe nabiera kształtów: półotwarta liga, miliardowe wpisowe i walka o największe marki

Plany NBA dotyczące ekspansji na Stary Kontynent weszły w decydującą fazę. Podczas piątkowego Football Business Forum w Mediolanie dyrektor zarządzający NBA na Europę i Bliski Wschód, George Aivazoglou, przedstawił harmonogram i strukturę nowej ligi, która ma wystartować w październiku 2027 roku. Projekt, realizowany wspólnie z FIBA, zakłada stworzenie rozgrywek z 16 zespołami, łączącymi stałych gigantów z drużynami wyłanianymi w drodze sportowej rywalizacji.

Kluczowe ustalenia z Mediolanu

  • 16 drużyn w formule 12 stałych członków plus 4 ekipy z corocznych kwalifikacji
  • Półotwarty system rozgrywek wzorowany na piłkarskiej Lidze Mistrzów, nagradzający wyniki sportowe
  • Wpisowe dla stałych uczestników może sięgnąć nawet miliarda dolarów
  • Basketball Champions League FIBA jako centralna ścieżka awansu dla nowych zespołów
  • Równoległe występy w ligach krajowych – drużyny NBA Europe nie porzucą rodzimych rozgrywek

Jak będzie działać nowa liga?

Model rozgrywek, który Aivazoglou określił mianem „półotwartego”, ma na celu pogodzenie stabilności biznesowej z duchem sportowej rywalizacji. Dwanaście klubów otrzyma stałe zaproszenia – mowa tu o największych markach europejskiej koszykówki, które mają zapewnić komercyjny sukces przedsięwzięcia. Kolejne cztery miejsca będą do zdobycia każdego sezonu.

Ścieżka kwalifikacji prowadzi przede wszystkim przez Ligę Mistrzów FIBA. Finaliści tych rozgrywek otrzymają bezpośredni awans do kolejnej edycji NBA Europe. Dwa dodatkowe miejsca będą obsadzone w ramach specjalnego turnieju kwalifikacyjnego, planowanego na maj lub czerwiec. To rozwiązanie otwiera drzwi mniejszym klubom, które mogą pokusić się o niespodziankę, podobnie jak w europejskich pucharach piłkarskich.

Jeśli chodzi o format sportowy, liga najprawdopodobniej przyjmie system każdy z każdym, po którym nastąpi faza play-off i wielki finał. Taki układ wynika z konieczności pogodzenia kalendarza NBA Europe z terminarzami rozgrywek krajowych, w których wszystkie zespoły będą nadal uczestniczyć.

Kto zagra? Miasta i kluby na celowniku

Lista preferowanych lokalizacji dla stałych drużyn obejmuje Londyn, Manchester, Paryż, Lyon, Rzym, Mediolan, Berlin, Monachium, Barcelonę, Madryt, Ateny i Stambuł. To dwanaście największych rynków koszykarskich i biznesowych Europy.

Wśród klubów typowanych do otrzymania stałych zaproszeń znajdują się znane zespoły z NBA Europe: Real Madryt, Barcelona, Bayern Monachium, Alba Berlin czy ASVEL. Ich obecność byłaby gwarancją poziomu sportowego i przyciągnęłaby uwagę kibiców od pierwszego dnia rozgrywek. Wpisowe, szacowane na miliard dolarów, przyciąga uwagę poważnych inwestorów, co pokazuje skalę finansową całego projektu.

Napięcie z NBA Europe i znaki zapytania

Mimo że odbyło się już kilka spotkań, a Aivazoglou publicznie przedstawił harmonogram, pewność co do realizacji projektu wciąż jest ograniczona. Największą przeszkodą pozostają napięte relacje z NBA Europe. W ostatnich dniach doszło do kolejnej rundy rozmów między stronami, ale według dostępnych informacji do porozumienia jest daleko. NBA i FIBA dążą do pozyskania największych marek, a inauguracja sezonu zaplanowana na październik 2027 roku wydaje się nieprzekraczalnym terminem.

W przyszłości organizatorzy widzą możliwość stworzenia turnieju na wzór Pucharu NBA, który łączyłby drużyny z Ameryki i Europy. Taki scenariusz wpisuje się w szerszą wizję globalnej integracji koszykówki pod egidą NBA, która od lat szuka sposobów na zwiększenie swojej obecności poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Nowy rozdział europejskiej koszykówki

Projekt NBA Europe to coś więcej niż kolejne rozgrywki. To próba przedefiniowania kluczowych aspektów klubowej koszykówki na Starym Kontynencie, gdzie od dekad ścierają się interesy NBA Europe i FIBA. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za dwa lata najlepsza liga świata będzie miała swoją europejską dywizję – z własnymi gwiazdami, dramatami play-offów i miliardowymi budżetami. Na razie jednak piłka jest po stronie negocjatorów, a koszykarska Europa wstrzymuje oddech.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *