Noc rekordów w NBA: Castle szaleje z triple-double i mija legendę
Stephon Castle właśnie zagrał mecz, o którym będziemy mówić tygodniami. Kiedy patrzy się na linijkę statystyczną z sobotniego meczu, trzeba przetrzeć oczy ze zdumienia. 42-punktowe triple-double to wyczyn, który w NBA zdarza się niezwykle rzadko, a w wykonaniu tak młodego gracza smakuje jeszcze lepiej.
Młodość atakuje obręcze
To, co Castle zrobił na parkiecie, to czysta poezja. W jednej z akcji dosłownie szybował z głową na wysokości obręczy, kończąc wsad z taką siłą, że tablica pewnie drży do teraz. Ale nie chodzi tylko o atletyzm. Zdobycie 42 punktów przy jednoczesnym kontrolowaniu gry asystami i walką na tablicach pokazuje, że mamy do czynienia z kompletnym graczem. Tym samym Castle pobił rekord legendarnego Oscara Robertsona, stając się najmłodszym zawodnikiem w historii z takimi liczbami.
Czy to była najlepsza indywidualna akcja nocy? Bardzo możliwe, choć konkurencja nie spała.
Joker pisze historię na nowo
Z drugiej strony mamy Nikolę Jokicia. Czy kogoś jeszcze dziwi, że ten facet bije kolejne rekordy? To momenty, w których uświadamiamy sobie, że oglądamy jednego z najlepszych w historii.
To niesamowite, z jaką łatwością przychodzi mu dominacja w tej lidze – on po prostu bawi się koszykówką.
Jokić nie musi skakać nad głowami rywali jak Castle, żeby dominować. Jego boiskowe IQ jest po prostu na innym poziomie.
Weterani wciąż groźni
Nie zapominajmy o starej gwardii. Kevin Durant ("KD") kontynuuje swoją wspinaczkę w tabelach punktowych wszech czasów. Każdy jego celny rzut to kolejny krok w stronę nieśmiertelności w księgach rekordów NBA. Z kolei James Harden przypomniał o sobie, grając świetne zawody i pokazując, że wciąż potrafi błyszczeć, gdy drużyna tego potrzebuje.
Demolka w wykonaniu Heat
Ciekawe rzeczy działy się też w meczu Miami Heat z Washington Wizards. Wynik 132-101 mówi sam za siebie – to była egzekucja. Bam Adebayo był absolutnie wszędzie:
- 22 punkty
- 8 zbiórek
- Aż 5 przechwytów
Jednak prawdziwą niespodzianką był występ Kasparasa Jakučionisa. Litwin rzucił 22 punkty, trafiając aż 6 trójek i dokładając do tego 6 asyst. Kiedy masz takie wsparcie z ławki, wygrywanie staje się znacznie prostsze.
Niedzielny hit w Bostonie
A na deser czeka nas prawdziwa uczta. Już w niedzielę New York Knicks zmierzą się z Boston Celtics. To klasyk Wschodu, starcie dwóch potęg, które zawsze dostarcza emocji. Biorąc pod uwagę formę obu zespołów, możemy spodziewać się fajerwerków.
Szykujcie popcorn, bo ten weekend w NBA jeszcze się nie skończył.


Dodaj komentarz