Generalny menadżer Sixers – Ed Stefanski, nie miał szczęścia w znajdywaniu odpowiedniego klubu dla Samuela Dalemberta.
Ze źródła bliskiego organizacji Sixers, wypłynęła informacja iż „skuteczność w znajdywaniu klubu dla Dalemberta była 0 na 29”
Nic dziwnego, skoro został on tak potężnie przepłaconym zawodnikiem (25 milionów dolarów przez następne dwa lata, oraz 15% trade kickerem zawartym w kontrakcie – następne 3,75 miliona dolarów). Oto najlepszy przypadek, jak w NBA płaci się za wzrost, ponieważ obok umiejętności do zablokowania około 2 rzutów w meczu (w przeciągu kariery nawet tyle nie notuje), jest to jedyny atut Samuela.
Przez takie „inwestycje” jak Sammy (nie wspominam tutaj w ogóle o Eltonie Brandzie, który ciągle wydaje się być w miejscu którym nie powinien), przestałem kibicować Philadelphii, za którą byłem przez ostatnie lata.
